Parlamentarny poker

Parlamentarny poker

Dodano:   /  Zmieniono: 
Lider PiS zagrał vabank, sięgając po bardziej realną niż dotąd groźbę przyspieszonych wyborów. Jakiekolwiek będą kontrposunięcia pozostałych klubów parlamentarnych, Jarosław Kaczyński i jego partia mogą zyskać na tym ruchu.
Przyspieszonych wyborów w maju raczej nie będzie; szanse na nie są bliskie zera. Decyzję o samorozwiązaniu musi bowiem podjąć 2/3 posłów, a jak dotąd opowiedział się za nią, oprócz PiS, jedynie klub SLD, a to nie wystarczy. Czyżby Jarosław Kaczyński, uważany za wytrawnego stratega politycznego, aż tak pomylił się w swych rachubach? To mało prawdopodobne. Gdyby naprawdę chciał doprowadzić do wyborów parlamentarnych w maju sięgnąłby po skuteczniejszy środek i podał rząd do dymisji. Z wypowiedzi prominentnych polityków PiS wynika jednak, że takie rozwiązanie nie jest brane pod uwagę. Można więc rozważyć, potencjalne korzyści, jakich spodziewa się po tym manewrze PiS.

Po pierwsze: kolejne przywołanie do porządku "stabilizatorów", którym co jakiś czas, pomimo wielokrotnie powtarzanych deklaracji poparcia dla rządu, wyrwie się jakaś nieżyczliwa wypowiedź pod adresem największego koalicjanta. Wbrew temu co twierdzi PiS, nie oznacza to jednak braku poparcia LPR i Samoobrony w trakcie głosowań w Sejmie.

Po drugie: uderzenie w Platformę Obywatelską. Platforma, co jest niemal pewne, nie poprze wniosku o samorozwiązanie Sejmu. PiS będzie mógł wtedy winą za destabilizację państwa obciążyć PO i przedstawić siebie jako jedyną siłę dążącą do naprawy państwa.

Po trzecie: wskazanie pozostałych winnych braku sukcesów rządu. Mają być nimi wszyscy, którzy krytykują poczynania rządu i PiS, czyli - według nomenklatury Jarosława Kaczyńskiego - "wypowiedzieli walkę wszystkim, którzy chcą Polskę zmieniać".

Gdyby jednak do samorozwiązania Sejmu doszło, majowy termin przyspieszonych wyborów wydaje się być dla PiS najkorzystniejszy z możliwych, zanim zacznie się rozliczanie tej partii i jej rządu z ich rzeczywistych dokonań.

Elżbieta Majewska