Ministerstwo Edukacji Narodowej od nowego roku szkolnego wprowadziło zmiany, które dotyczą m.in. organizacji nauczania lekcji religii. – Wyborcy głosowali na koalicję 15 października i wyborcy oczekują od nas pewnych racjonalnych działań. Jednym z tych działań są działania na rzecz rozdziału Kościoła od państwa. Widzę gigantyczne wzmożenie po prawej stronie, ilość hejtu – również wypowiadanego z ambon pod adresem moim, czy całego ministerstwa – jest często zatrważająca – powiedziała Barbara Nowacka na antenie TVN24.
Lekcje religii w szkołach. Barbara Nowacka o „oczekiwanych” zmianach
– My żeśmy się do czegoś zobowiązali: jedna lekcja religii na pierwszej lub ostatniej lekcji, religia niewliczana do średniej. To już się wydarzyło, to są zmiany, które są po prostu oczekiwane. Szkoła to nie jest też miejsce, w którym dziecko powinno być formowane religijnie. Do tego są kościoły i związki wyznaniowe i tutaj mają pełne możliwości działania – kontynuowała minister edukacji. – Jedna lekcja religii to jest racjonalne działanie i wielu księży, wielu biskupów już się zgadzało na tego typu rozwiązania, w szczególności po pandemii – podsumowała wątek szefowa MEN.
Kilka tygodni temu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że rozporządzenie MEN ws. lekcji religii jest niezgodne z konstytucją i ustawą o systemie oświaty. W rozmowie z „Wprost” do rozstrzygnięcia odniosła się Katarzyna Lubnauer. – Na temat werdyktu TK najchętniej w ogóle bym nie wypowiadała. Przypomnę tylko, że został wydany w składzie, w którym było trzech byłych polityków, nawet posłów Prawa i Sprawiedliwości: Krystyna Pawłowicz, Bogdan Święczkowski i Stanisław Piotrowicz. W związku z tym ogłoszony werdykt ma charakter polityczny, a nie prawny – skomentowała wiceminister edukacji.
Czytaj też:
MEN pod presją wypiera się własnych ekspertów. „Czuję się wykorzystana”Czytaj też:
MEN odejdzie od głośnej reformy? „Niczego dzisiaj nie wykluczam”
