Pomysł zmian w szkołach wywołał burzę. „Dowód kompletnego odklejenia”

Pomysł zmian w szkołach wywołał burzę. „Dowód kompletnego odklejenia”

Egzamin w szkole
Egzamin w szkole Źródło: Shutterstock / arrowsmith2
Partia Razem zaproponowała wprowadzenie zakazu dotowania szkół prywatnych z budżetu państwa. Pomysł wywołał burzę.

Młodzi Razem, czyli młodzieżówka partii Razem Adriana Zandberga opublikowała grafikę z postulatami dotyczącymi edukacji. Obok propozycji ograniczenia liczebności grup przedszkolnych pojawił się pomysł, który wywołał burzę: zakaz dotowania szkół prywatnych ze środków publicznych.

Partia Razem chce zmian w edukacji

W tym kontekście warto sięgnąć do deklaracji programowej partii Razem. W rozdziale „Szkoła równych szans” pojawia się postulat, który brzmi: „Zatrzymamy prywatyzację systemu edukacji i zakażemy dotowania prywatnych szkół ze środków publicznych”.

Zapis jest jednak dość enigmatyczny, ponieważ nie precyzuje, czy chodzi o wszystkie placówki niepubliczne, również te prowadzone przez fundacje. Ugrupowanie nie wyjaśniło również, jakie skutki finansowe dla samorządów, które obecnie współpracują z takimi podmiotami, oznaczałoby wejście pomysłu w życie.

Tak Razem chce zmienić szkoły. Pomysł wywołał burzę

Wyjątkowo krytyczny wobec pomysłu partii Razem jest Robert Górniak, autor popularnego profilu „Dealerzy Wiedzy”. W jego ocenie pomysł partii Razem to „dowód kompletnego odklejenia”.

„Edukacja w Polsce jest nie tylko obowiązkiem, ale też prawem ucznia, a pieniądze – zgodnie z obowiązującym modelem idą za dzieckiem. Skoro prawo dopuszcza realizację obowiązku szkolnego w placówce niepublicznej, to odcięcie finansowania oznaczałoby w praktyce nierówne traktowanie uczniów i ograniczenie realnego wyboru” - tłumaczył.

Jego zdaniem zamiast likwidować szkoły niepubliczne, należałoby realnie zwiększyć nakłady na edukację publiczną, by podnieść jej jakość i dostępność.

facebook

Zwolennicy pomysłu partii Razem podkreślają, że państwo powinno w pełni finansować przede wszystkim edukację publiczną. Ich zdaniem wybór szkoły prywatnej to indywidualna decyzja rodziców, która nie powinna być wspierana z budżetu.

Z kolei przeciwnicy ripostują, że sprawa jest znacznie bardziej złożona. Tłumaczą, że szkoły niepubliczne często są tańsze dla państwa i dodają, że masowy powrót dzieci do szkół publicznych mógłby wywołać chaos organizacyjny i dodatkowe koszty.

Czytaj też:
Te kierunki znikają ze szkół. MEN stawia na „zawody przyszłości”
Czytaj też:
Nauczyciele przeciwko MEN. Ta propozycja rozgrzała nastroje

Źródło: Strefa edukacji