Posłowie PiS otrzymali maile z pogróżkami. „Chcemy od was zadośćuczynienia”

Posłowie PiS otrzymali maile z pogróżkami. „Chcemy od was zadośćuczynienia”

Zbigniew Babalski
Zbigniew Babalski / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski
Co najmniej trzech posłów z Warmii i Mazur otrzymało maile z pogróżkami. Nadawcy wiadomości żądali w nich zapłaty w wysokości 50 tys. zł. Sprawą zajęła się już policja, a parlamentarzyści mają mieć zapewnioną odpowiednią ochronę.

Jak podaje TVP, maile z pogróżkami miały dotrzeć do posłów z Warmii i Mazur. Wiadomości otrzymali m.in. Wojciech Kossakowski z Ełku, Iwona Arent z Olsztyna oraz Zbigniew Babalski z Ostródy. Autorzy podpisujący się jako „kibole” podkreślają w treści, że ich środowisko „jest rozległe na cały kraj” a oni sami „mają braci wszędzie”. „Znamy was i wasze rodziny bliższe i dalsze. Skoro wy okradacie i pozwalacie okradać innym nasz piękny kraj to chcemy od was zadośćuczynienia” – czytamy we fragmencie listu opublikowanym przez Onet.

„Wielu wśród nas wariatów"

Czym miałoby być wspomniane „zadośćuczynienie”? Nadawcy wiadomości chcą od każdego z posłów 50 tys. zł. „Wielu wśród nas wariatów których można w łatwy sposób w manipulować w mniej lub bardziej niemile zachowania jak pobicie, gwałt, porwanie czy”... – napisano w mailu.

Sprawą zajęła się już policja. – Nasze patrole zostały powiadomione, że takie groźby miały miejsce – powiedziała w rozmowie z Onetem Anna Karczewska z Komendy Powiatowej Policji w Ostródzie. – W swoich działaniach powinny teraz zwracać szczególną uwagę na to, co się dzieje w obrębie biura poselskiego w Ostródzie. Poza tym zawiadomiliśmy o tych groźbach jednostki ościenne z Iławy, Nowego Miasta Lubawskiego, Działdowa, a także nasz komisariat w Morągu – gdzie znajdują się biura poselsko-senatorskie. Tam również policjanci mają zwraca uwagę na biura i ich okolice – dodała.

Stacja TVP 3 Olsztyn przekazała, że Zbigniew Babalski złożył zawiadomienie na policję i do prokuratury. Teraz funkcjonariusze prowadzą czynności w kierunku art. 190 kodeksu karnego, tzn. „realnie zagrażającej groźbie pozbawienia życia bądź zdrowia”. W rozmowie z dziennikarzami Wojciech Kossakowski podkreślił, że praca w takich warunkach nie jest łatwa. – Mamy przykład pana prezydenta Adamowicza. Kto by pomyślał, że coś takiego może się stać, w takim dniu. Tutaj niebezpieczeństwo jest tym większe, że pogróżki poszły do wielu parlamentarzystów, a co za tym idzie do ich rodzin – powiedział poseł.

twitterCzytaj też:
Przemysław M. groził prezydentom. Planował atak na Sejm przy pomocy atrap broni

Źródło: Onet.pl / TVP3 Olsztyn
 6

Czytaj także