Trudno znaleźć gminę, w której zamknięcie szkoły odbyło się bez przeszkód. Zwykle radni są w większości zgodni, że szkołę trzeba zlikwidować. Podejmują uchwałę, sprawa trafia do kuratorium, a w gminie wybucha protest.
W wielkopolskim Rogóźnie władze gminy chcą zlikwidować jedną z trzech szkół. Wyliczają, że nie ma już w niej klasy ósmej, najliczniejsze są klasy trzecia i szósta, do których uczęszcza… po siedmiu uczniów. Najmniej uczy się w klasie piątej, zaledwie trzech. Komitet Obrony Szkoły, który zawiązali rodzice, uważa jednak, że nikt nie ma „moralnego prawa”, aby szkołę zamykać. „My nie bronimy tylko naszych dzieci... bronimy naszej historii, bronimy pracy naszych przodków!” – nawołują. „Dziś nasza szkoła ma 112 lat. To więcej niż urząd, który odważa się decydować o jej losie. Szkoła przetrwała dwie wojny, okres PRL-u... A teraz może ją zniszczyć decyzja kilku osób za stołem... Szok!” – oburzają się.
Rodzice chwalą „indywidualne podejście do uczniów”, zarzucają też lokalnym władzom, że zamiast rozmowy o „możliwościach rozwoju”, słyszą tylko argumenty, dlaczego szkoła powinna zostać zamknięta. Zorganizowali nawet mszę w intencji ocalenia szkoły. „Wierzymy, że nasze modlitwy zostaną wysłuchane, a światło Ducha Świętego zstąpi na osoby decydujące o losie szkoły” – napisali po mszy.
Argumenty rodziców zderzają się jednak z rachunkiem zysków i strat.
– Likwidacja szkoły to nigdy nie jest łatwy temat, to bardzo trudne decyzje, które jednak trzeba podjąć. Rozmawiamy o tym od stycznia ubiegłego roku, robiliśmy analizy i prognozy, niestety nie wyglądało to korzystnie. To nie była decyzja pochopna, tylko bardzo przemyślana – zapewnia wójt Hanna Hydzik. – W 2024 roku na terenie mojej gminy urodziło się 32 dzieci. Za siedem lat do pierwszej klasy poszłoby około 20 dzieci, a ja mam trzy szkoły podstawowe – rozkłada ręce.
Czytaj też:
Jak państwo okrada śmiertelnie chorego człowieka. „Tak działają polskie sądy”
Wójt zauważa, że do najbliższej szkoły dzieci będą miały zaledwie pięć kilometrów, a budynku po szkole gmina nie zamierza sprzedawać. Przeciwnie, w planach jest remont, część budynku ma zająć oddział przedszkolny, a część ma być przeznaczona dla seniorów. – Wiem, że szkoła to serce wsi – podkreśla wójt. – Wiem też, że bardzo dobrze uczy się w 3-osobowej klasie, rodzice chwalą sobie indywidualne podejście do ucznia. Z drugiej strony mam w drugiej szkole klasę 14-osobową i tam rodzice pytają, dlaczego u nich nie ma tak indywidualnego podejścia? – mówi dalej.
– To co zrobić? – pytam.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
