Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że we wtorek 7 kwietnia skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw Krzysztofowi Szczuckiemu. Chodzi o przekroczenie uprawnień przez byłego szefa Rządowego Centrum Legislacji, do czego miało dojść od 29 listopada 2022 r. do 12 października 2023 r. Obecny polityk PiS miał wtedy utworzyć Wydział, zajmujący się edukacją legislatorów.
Na polecenie Szczuckiego na różnych stanowiskach urzędniczych zatrudniono tam sześć osób wskazanych przez przyszłego posła z pominięciem trybu konkursowego. Szczucki wskazał na jakie stanowiska i z jakim wynagrodzeniem mają być zatrudnieni, podając jedynie ich imię i nazwisko oraz numer telefonu, bez załączenia ich CV. Osoby te nie posiadały właściwego wykształcenia pozwalającego na zatrudnienie w Rządowym Centrum Legislacji.
Krzysztof Szczucki zatrudnił do RCL osoby, aby promować swój start do Sejmu?
Nie posiadały też doświadczenia zawodowego ani kompetencji w zakresie edukacji legislatorów. Miały za to średnie wykształcenie, były studentami lub dopiero co ukończyły studia wyższe. Osoby te pozostawały tylko do dyspozycji osobistej polityka Prawa i Sprawiedliwości i odmawiały wykonywania poleceń dyrektora innego departamentu. Zatrudnieni wraz z innymi pracownikami mieli promować i prowadzić kampanię wyborczą do Sejmu Szczuckiego.
Pobierali jednak od RCL wynagrodzenie i inne świadczenia. Wykorzystywali delegacje pracownicze, samochody służbowe, czy telefony służbowe. Pięć z tych osób należało do komitetu wyborczego posła, pełniąc tam różne funkcje. Uczestniczyły w spotkaniach przedwyborczych i w ramach kampanii Szczuckiego, podczas których rozdawały ulotki, słodycze, czy ustawiały banery wyborcze. Były też stale ubrane w koszulki z logo polityka PiS i jego hasłem wyborczym.
Byli zatrudnieni w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Działali na rzecz polityka PiS
Osoby te próbowały zawierać umowy ws. udostępnienia powierzchni reklamowych w gminach regionu wyborczego Szczuckiego, przygotowywali listę miejsc, na których mają zostać zawieszone banery reklamowe, ustalali przebieg spotkań przedwyborczych posła, w tym w ramach konwencji Prawa i Sprawiedliwości, a także prowadzili działania mające na celu zapewnienie obecności na tych spotkaniach osób z młodzieżówek Forum Młodych PiS.
Do wspomnianych działań miało dochodzić podczas godzin pracy tych osób w RCL. Zorganizowano co najmniej 82 wydarzenia. Skarb Państwa poniósł w związku z tym minimum 900 tys. zł straty. Zatrudnieni z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa zwolnili się po zakończeniu wyborów. Zawiadomienie do prokuratury wpłynęło po przeprowadzeniu wewnętrznego audytu i wykryciu nieprawidłowości. Polityk Prawa i Sprawiedliwości zrzekł się immunitetu w styczniu 2025 r.
Tak broni się poseł Prawa i Sprawiedliwości
Szczucki przekonywał, że „sprawa ma charakter wyłącznie polityczny i w jego działalności nie doszło do żadnego przestępstwa”. W marcu ub. r. poseł PiS został przesłuchany w prokuraturze jako podejrzany i usłyszał zarzut, z którym się nie zgodził. Uznał, że jest „naprawdę bezpodstawny”. – Rządowe Centrum Legislacji funkcjonowało pod moim kierownictwem w sposób prawidłowy, rzetelny i było wzorem dla innych instytucji – mówił wówczas Szczucki.
Polityk Prawa i Sprawiedliwości przekonywał, że „nie powinien tam wtedy być, bo to postępowanie zupełnie nie miało sensu”. Szczuckiemu grozi do 10 lat więzienia. 1 kwietnia poseł został zawieszony przez Jarosława Kaczyńskiego w prawach członka PiS do czasu zakończenia postępowania przez rzecznika dyscyplinarnego partii. „Dedykuję to wszystkim, którzy twierdzą, że układam się z Waldemarem Żurkiem” – skomentował akt oskarżenia Szczucki.
Czytaj też:
Tajne kontakty Morawieckiego z Tuskiem. W PiS zawrzałoCzytaj też:
Poseł – prawnik zgłosił zdanie odrębne, PiS go zawiesił. „Głęboko niesprawiedliwa decyzja”
