Zełenski powinien przyjechać do Polski? Nietypowy apel z Ukrainy

Zełenski powinien przyjechać do Polski? Nietypowy apel z Ukrainy

Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski Źródło: Shutterstock / paparazzza
Relacje polsko-ukraińskie pogorszyły się, Nawrocki odebrał Order Orła Białego Zełenskiemu. Polityk nie przyleci przez to do Gdańska? Dziennikarze mocno odradzają mu taki ruch.

Wołodymyr Zełenski podpisał dekret, który oburzył opinię publiczną w Polsce – mianował on „Bohaterami UPA” Samodzielne Centrum Operacji Specjalnych „Północ”. Jak jednak powszechnie wiadomo – Ukraińska Powstańcza Armia w czasie drugiej wojny światowej wymordowała ok. 100 tys. Polaków (tzw. rzeź wołyńska) – to wydarzenie historyczne jest największą przeszkodą w relacjach polsko-ukraińskich. Nie dziwi reakcja polityków czy dziennikarzy, którzy ruch Zełenskiego potępili (m.in. były premier – Leszek Miller – który stwierdził, że gest ten jest niczym „splunięcie”).

Prezydent Karol Nawrocki odebrał odznaczenie państwowe Zełenskiemu – ten, niedługo po ogłoszeniu decyzji, spakował je i odesłał do Polski. Pojawiają się doniesienia, że planuje też nie pojawić się na Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy (URC 2026) – wydarzenie to odbędzie się na Pomorzu, w Gdańsku. Można by rzec, że obecność przedstawiciela Kijowa na spotkaniu poświęconym sprawom Ukrainy jest koniecznością.

Ukraińscy dziennikarz chcą, by Zełenski wziął udział w konferencji. Dlaczego? Swoje argumenty przedstawili w artykule opublikowanym na portalu Europejska Prawda (European Pravda).

Nieobecność Zełenskiego byłaby „policzkiem” dla polskiego rządu – rządu Tuska. Tak twierdzą ukraińscy dziennikarze

Redakcja gazety zaczęła od zwrócenia uwagi na pewien fakt – „Polska dąży do międzynarodowego przywództwa w kwestiach ukraińskich i odczuwa frustrację z powodu niemożności pełnej realizacji tego celu” – tak sytuację zinterpretowali dziennikarze.

„Nawet łagodniejsza wersja takiej reakcji byłaby dla polskiego rządu policzkiem ze strony Kijowa” – ocenili.

Jak podkreślili, wydarzenie w Gdańsku to w istocie „projekt polskiego rządu i osobiście [premiera – przyp. red.] Donalda Tuska”. „To właśnie on zadbał o udział czołowych europejskich przywódców. Zatem jej zakłócenie lub niepowodzenie oznaczałoby jego porażkę. Dałoby to również kolejny argument siłom antyukraińskim w Warszawie do narzekania na «niewdzięczność Kijowa», która – jak twierdzą – «izoluje Polskę od europejskich dyskusji na temat pomocy dla Ukrainy»” – wskazali.

Czytaj też:
Polska przestała być potrzebna Ukrainie i Zełenskiemu? „To są te wątpliwości, które wszyscy mamy”
Czytaj też:
Iskrzy między Polską a Ukrainą. Tusk przypomniał słowa JP II

Źródło: Europejska Prawda