Rok temu, w Sopocie, doszło do zuchwałej kradzieży prywatnego auta. Jak się wkrótce okazało – był to pojazd należący do premiera i jego bliskich. O sprawie powiadomione zostały służby – funkcjonariusze policji już po kilku godzinach namierzyli samochód, który stał zaparkowany ok. 20 km od domu rodziny Tuska.
Mundurowi wytypowali wkrótce podejrzanych o popełnienie tego przestępstwa – jednego z nich zatrzymali na lotnisku w stolicy Pomorza, a chwilę później – także drugiego domniemanego sprawcę.
Prokuratura zdecydowała tera o skierowaniu aktów oskarżenia przeciwko 41-latkowi i 43-latkowi.
Mieli ukraść auto Donalda Tuska. Jest akt oskarżenia
Niedługo po kradzieży policja opublikowała komunikat prasowy informujący o czynnościach, które prowadzone były przez przedstawicieli służb. „Na miejsce skierowano grupę dochodzeniowo-śledczą, która zabezpieczyła ślady, nagrania z monitoringu oraz przeprowadziła rozmowy z osobami mogącymi posiadać wiedzę o zdarzeniu. Już po kilku godzinach intensywnej pracy funkcjonariusze Zarządu w Gdańsku Centralnego Biura Śledczego Policji odnaleźli pojazd na jednym z parkingów w Gdańsku” – informowano.
41-latek został – jak przypomniała Polska Agencja Prasowa – tymczasowo aresztowany i wciąż przebywa w miejscu odosobnienia. W przeciwieństwie do 43-latka, który pozostaje na wolności od ponad sześciu miesięcy.
Z ustaleń redakcji TVP Info wynika, że prokuratura skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Elblągu przeciwko mężczyznom. Będą oni odpowiadać przed wymiarem sprawiedliwości za dokonanie „wspólnie i w porozumieniu” kradzieży. 41-latek jest dodatkowo podejrzany o dwa inne przestępstwa – to również kradzieże (dwóch innych pojazdów). Miał też użyć podrobionych tablic rejestracyjnych.
Zarówno 41-latkowi, jak i 43-latkowi grozi nawet do 10 lat więzienia.
Czytaj też:
Kradzież auta spod domu Tuska. Wpadł drugi podejrzany Czytaj też:
Auto Tuska zostało skradzione. W SOP polecą głowy
