W środę 30 września Sąd Okręgowy w Warszawie wydał byłemu wiceministrowi list żelazny, choć postanowienie nie jest jeszcze prawomocne. Prokuratura zapowiedziała zaskarżenie decyzji.
Marcin Romanowski i list żelazny. PiS boi się powrotu?
Z tego powodu w PiS z ostrożnością podchodzą do scenariusza, w którym Marcin Romanowski szybko wraca do kraju. Część rozmówców partii zakłada, że decyzja sądu drugiej instancji może zmienić sytuację. — Mało kto wierzy, że list żelazny utrzyma się po zażaleniu prokuratury — usłyszeli dziennikarze „Newsweeka” w PiS.
Spór wokół orzeczenia dotyczy m.in. osoby sędziego Konrada Mielcarka. Krytycy jego decyzji kwestionują jego status, wskazując na sposób powołania do Krajowej Rady Sądownictwa. Waldemar Żurek również publicznie podważał jego status, określając go mianem „neosędziego”.
Tak w PiS zareagowano na list żelazny dla Romanowskiego
Powrót Marcina Romanowskiego do Polski może okazać się dla Prawa i Sprawiedliwości znacznie bardziej kłopotliwy, niż mogłoby się wydawać. W partii nie brakuje głosów, że były wiceminister sprawiedliwości po pojawieniu się w kraju szybko stałby się jednym z głównych bohaterów prawicowych mediów. — Przyjedzie i nie będzie wychodził z TV Republika — załamuje ręce jeden z polityków PiS.
Wewnętrzne obawy dotyczą przede wszystkim tego, że medialna aktywność Marcina Romanowskiego mogłaby przykryć bieżącą działalność partii. Politycy PiS wskazują, że ugrupowanie przygotowuje się do kolejnych wyborów, pracuje nad programem i chce eksponować własnego kandydata na premiera. Powrót byłego wiceministra oznaczałby natomiast powrót pytań o pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości.
— Ściąga uwagę na siebie i staje się twarzą PiS, a my mamy swoją kampanię, kandydata na premiera, konferencje programowe i kończymy pisać program wyborczy — mówi jeden z posłów bliskich Nowogrodzkiej.
Niektórzy politycy PiS otwarcie przyznają, że z punktu widzenia partii najwygodniejszy byłby scenariusz, w którym Marcin Romanowski nie wraca do kraju i nie staje się ponownie jednym z najważniejszych bohaterów medialnych.
W partii nie brak jednak głosów, że ewentualny powrót Marcina Romanowskiego może być przede wszystkim ciosem dla rządu i jego przeciwników. — Wizja klęski Żurka, Giertycha i Tuska powinna cieszyć nas wszystkich. Co byśmy nie sądzili o Romanowskim, to jego powrót zmartwi przede wszystkim ich — komentuje parlamentarzysta PiS.
Zastrzega jednak, że powrót Marcina Romanowskiego do Polski nie musi oznaczać jego pełnego wejścia w partyjną i medialną politykę. W PiS pojawia się oczekiwanie, że jeśli były wiceminister rzeczywiście wróci, powinien skupić się przede wszystkim na swojej sprawie.
Czytaj też:
Zaskakujące słowa Waldemara Żurka. Chodzi o list żelazny dla Romanowskiego Czytaj też:
Fala komentarzy po decyzji sądu ws. listu żelaznego dla polityka PiS-u. „Nie może być drogi na skróty”
