Sąd dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym nie wyraził zgody na uchylenie immunitetu wrocławskiej prokurator. Justyna D. jest podejrzewana m.in. o fałszowanie dokumentów, fabrykowanie dowodów oraz celowe przedłużanie śledztwa. Decyzja sądu dyscyplinarnego jest zaskakująca, ponieważ nawet współpracownicy Justyny D. z prokuratury są zgodni co do winy koleżanki po fachu - podaje TVN24.
Sprawa dotyczy działań podejmowanych przez Justynę D. w sprawie lekarzy prowadzących ciążę Małgorzaty Ossmann-Bitner. Przez 5 dni zwlekali oni z rozwiązaniem. W konsekwencji, dziecko zmarło a kobieta przez kolejne tygodnie walczyła o życie.
Wrocławska prokurator miała tuszować postępowanie toczące się przeciwko wspomnianym lekarzom. Postępowanie Justyny D., zdaniem Liliany Łukaszewicz z legnickiej prokuratury, daje podstawy do postawienia jej w stan oskarżenia.
Małgorzata Ossmann-Bitner powiedziała, że przez 3 lata była zwodzona przez Justynę D., która twierdziła „że akta są u biegłych, którzy długo zwlekają z wydaniem opinii uzupełniającej”. Nie potrafiła przy tym stwierdzić, dlaczego tak się dzieje, deklarując jednocześnie, że jest z nimi w kontakcie. Jak się później okazało, akta nie zostały do Poznania, gdzie miała zostać wydana opinia.
Gdy sprawa zaczęła wychodzić na jaw, Justyna D. sfabrykowała korespondencję z Zakładem Medycyny Sądowej w Poznaniu. Ostatecznie, dokumenty zostały wysłane, z tym że do Białegostoku. Postępowanie Justyny D. doprowadziło do umorzenia jednej ze spraw prowadzonych przez nią. Ponadto, winni śmierci dziecka również uniknęli odpowiedzialności. Niewykluczone, że taki sam los spotka wrocławską prokurator. Decyzja sądu dyscyplinarnego dotycząca nie uchylenia immunitetu Justynie D., zgodnie z prawem, jest niejawna.
kl, tvn24
Wrocławska prokurator miała tuszować postępowanie toczące się przeciwko wspomnianym lekarzom. Postępowanie Justyny D., zdaniem Liliany Łukaszewicz z legnickiej prokuratury, daje podstawy do postawienia jej w stan oskarżenia.
Małgorzata Ossmann-Bitner powiedziała, że przez 3 lata była zwodzona przez Justynę D., która twierdziła „że akta są u biegłych, którzy długo zwlekają z wydaniem opinii uzupełniającej”. Nie potrafiła przy tym stwierdzić, dlaczego tak się dzieje, deklarując jednocześnie, że jest z nimi w kontakcie. Jak się później okazało, akta nie zostały do Poznania, gdzie miała zostać wydana opinia.
Gdy sprawa zaczęła wychodzić na jaw, Justyna D. sfabrykowała korespondencję z Zakładem Medycyny Sądowej w Poznaniu. Ostatecznie, dokumenty zostały wysłane, z tym że do Białegostoku. Postępowanie Justyny D. doprowadziło do umorzenia jednej ze spraw prowadzonych przez nią. Ponadto, winni śmierci dziecka również uniknęli odpowiedzialności. Niewykluczone, że taki sam los spotka wrocławską prokurator. Decyzja sądu dyscyplinarnego dotycząca nie uchylenia immunitetu Justynie D., zgodnie z prawem, jest niejawna.
kl, tvn24
