Dlaczego zatrzymano dziennikarzy? (aktl.)

Dlaczego zatrzymano dziennikarzy? (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polski konsul w Moskwie Ryszard Białacki wyjaśnia okoliczności zatrzymania polskiej ekipy TVP w Inguszetii. Rosyjskie agencje twierdzą, że zatrzymano ich na granicy Inguszetii z Czeczenią, dziennikarze zaś - że w hotelu.
Trzej dziennikarze Telewizji Polskiej - Mariusz Pilis, Marcin Mamoń i Tomasz Głowacki - zostali zatrzymani przez rosyjskie służby bezpieczeństwa w nocy z 29 na 30 maja. Odebrano im kasety z  materiałami nagranymi wcześniej w Czeczenii.

Po przesłuchaniu dziennikarze zostali poproszeni o opuszczenie terytorium Inguszetii. Aktualnie przebywają we Władykaukazie, w  sąsiedniej Osetii Północnej, gdzie czekają na zwrot kaset.

W czwartek wieczorem spotkali się z polskim konsulem.

Dziennikarze twierdzą, że zostali zatrzymani w hotelu w Nazraniu. Tymczasem agencja RIA-Nowosti podała w czwartek, powołując się na  "wysoko postawione źródło" w Połączonej Grupie Wojsk na Północnym Kaukazie, że ekipa TVP została zatrzymana na granicy administracyjnej między Inguszetią a Czeczenią.

Zdaniem informatora rosyjskiej agencji, "polscy dziennikarze zostali zatrzymani, gdy sami, bez powiadomienia władz, zmierzali z  powrotem do Czeczenii".

"Zatrzymanie polskich obywateli było podyktowane przede wszystkim potrzebą zapewnienia im osobistego bezpieczeństwa" - cytuje RIA Nowosti słowa anonimowego wojskowego.

Z kolei agencja Interfax, powołując się na źródła w MSW Inguszetii, podała w czwartek, że powodem zatrzymania reporterów TVP było "nielegalne filmowanie" w "rejonie dyslokacji Połączonej Grupy Wojsk na Północnym Kaukazie".

Poproszony o odniesienie się do tych informacji rzecznik ambasady RP w Moskwie oświadczył, że polska placówka dyplomatyczna wstrzymuje się od wszelkich komentarzy w tej sprawie do czasu uzyskania precyzyjnych danych o incydencie.

Wieczorem służba prasowa MSW Inguszetii wydała komunikat, w  którym oznajmiła, że polscy dziennikarze "zostali zaproszeni" do  urzędu spraw wewnętrznych w Nazraniu w związku z "operacyjnymi informacjami" o możliwości porwania cudzoziemców przez "nielegalne formacje zbrojne".

"W związku z tym przebywający w Nazraniu przedstawiciele polskich mediów zostali oficjalnie zaproszeni do miejskiego urzędu spraw wewnętrznych. Uczyniono to w interesie bezpieczeństwa dziennikarzy w celu sprecyzowania okoliczności ich pobytu w  republice" - czytamy w komunikacie.

"Na prośbę funkcjonariuszy milicji dziennikarze okazali swoje rzeczy i materiały wideo, co zostało udokumentowane w trybie przewidzianym w ustawie. Wszystkie rzeczy zostały natychmiast zwrócone. Skargi na działania funkcjonariuszy milicji ze strony polskich obywateli do prokuratury i MSW republiki nie wpłynęły" -  oświadczyło inguskie MSW.

"Akt o dobrowolnym okazaniu rzeczy został sporządzony i podpisany przez samych dziennikarzy" - głosi oświadczenie.

W środę kierownik Wydziału Konsularnego ambasady RP w Moskwie Tomasz Klimański powiedział, że dziennikarze TVP pojechali na  Północny Kaukaz wraz z przedstawicielami mediów z Japonii i  Szwecji. Wyjazd ten - jak przekazał - organizowało MSZ Rosji.

"Materiał, który zrobili, wydał im się wysoce niewystarczający i  postanowili dokręcić więcej na własną rękę. Stąd wynikły pewne nieporozumienia" - powiedział konsul.

Według Klimańskiego, dziennikarze TVP "czekają (we Władykaukazie) na zwrot taśm, które odpowiednie służby chcą przejrzeć". Konsul podkreślił, że "zatrzymanie materiałów jest nielegalne".

Według Klimańskiego, ekipa TVP przebywa w regionie od 22 maja. Wizy dziennikarzy są ważne do 22 czerwca.

ks, pap

Czytaj też: Polscy dziennikarze zatrzymani w Osetii