Morawiecki reaguje na „czarną listę” PiS. „Mogę sobie tak zażartować”

Morawiecki reaguje na „czarną listę” PiS. „Mogę sobie tak zażartować”

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Mateusz Morawiecki w poniedziałek 31 sierpnia pojawił się w „Porannej rozmowie” RMF FM. Były premier mówił tam m.in. o swoim nowym ugrupowaniu.

Poseł Mateusz Morawiecki w poniedziałkowym wywiadzie wspominał swoją dawną współpracę z Grzegorzem Braunem, jeszcze w roli reżysera. Lider Rozwoju Plus stwierdzał jednak, że nie wyobraża sobie politycznego działania ramię w ramię z tym politykiem.

Morawiecki chce być tamą dla Brauna

– Rozwój Plus powstał po to, by uniknąć konieczności koalicji z Grzegorzem Braunem. Chcemy być tamą z dwóch stron blokującą: z jednej Grzegorza Brauna, z drugiej lewicowo-liberalny rząd – mówił.

Jednocześnie Morawiecki nie wykluczył współpracy z ugrupowaniem Brauna przy tworzeniu paktu senackiego. – Albo oddamy za bezdurno Senat, albo dogadamy się – przyznał. Zastrzegł, że będzie musiał w tym uczestniczyć Karol Nawrocki. – Bez roli Pałacu Prezydenckiego pewnie ciężko będzie pakt senacki zorganizować – oceniał.

Czarne listy Kaczyńskiego. Morawiecki zareagował śmiechem

Byłego premiera z PiS zapytano też o „czarne listy” Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS w jednym z wywiadów zapowiedział, że nie ma powrotu dla części rozłamowców. Co ciekawe, w gronie tym nie uwzględnił podobno samego Mateusza Morawieckiego.

– Mogę sobie tak zażartować, że my też mamy czarne listy – śmiał się Morawiecki. – Mniej więcej symetryczna jest ta lista – dodawał, pytany o szczegóły. Nazwisk jednak nie chciał wymieniać. – To słodka tajemnica Rozwoju Plus – uciął temat.

Czarne listy Kaczyńskiego. Prezes PiS mówił otwarcie

O braku możliwości powrotu dla części posłów Jarosław Kaczyński mówił podczas weekendowego zjazdu Klubów „Gazety Polskiej”.

— Jeżeli chodzi o tę część, która wyszła z Prawa i Sprawiedliwości i która dzisiaj się nazywa Rozwojem Plus, to wiemy, że tam działa taki mechanizm: nic się nam nie stanie, chociaż te wyniki w tej chwili są skromne, dlatego że będziemy mieli wspólną listę z Prawem i Sprawiedliwością — zaczął.

— Ja chciałem powiedzieć, że dla pewnych ludzi, którzy odegrali bardzo dużą rolę w tym rozbiciu partii, przecież my wiemy kto, to w ogóle nie ma mowy. To od razu z góry mówię: nie ma mowy – zarzekał się Kaczyński.

– Ci, którzy w trudnej dla Polski sytuacji robią takie rzeczy, powinni wypaść z polityki, a przynajmniej z polityki obozu patriotycznego. Koniec tego. Koniec tego dobrego – grzmiał.

– W jaki sposób ja jako szef partii mam przekonywać moje koleżanki i moich kolegów, żeby ustępowali dobrych miejsc tym, którzy zdradzili? Jakim sposobem ktoś, kto jest lojalny, ciężko pracuje, może być ustawiony na listach wyborczych niżej niż ktoś, kto po prostu w pewnym momencie przeszedł na inną stronę? — pytał retorycznie Kaczyński.

Czytaj też:
Tusk mówi otwarcie o wspólnej liście. „Za rok o tej porze będzie rzeźnia”
Czytaj też:
Czarnek mówi o „upadku” Morawieckiego. Padły wyjątkowo ostre słowa