Sejm przyjął ustawę o obronie ojczyzny

Sejm przyjął ustawę o obronie ojczyzny

Głosowanie w Sejmie
Głosowanie w Sejmie Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Sejm przyjął szumnie zapowiadaną przez PiS ustawę o obronie ojczyzny. Wcześniej kluby sejmowe zgłosiły do projektu szereg poprawek. O ustawie szef MON Mariusz Błaszczak i prezes PiS Jarosław Kaczyński mówili już w październiku ubiegłego roku.

Wcześniej w piątek odbyło się drugie czytanie projektu ustawy o obronie ojczyzny. Choć kluby sejmowe zapowiedziały swoje poparcie, to jednak do projektu zgłoszono szereg poprawek. Po południu rozpatrzyła je komisja obrony. Jak ocenił szef komisji Michał Jach, trzy przyjęte poprawki są „istotne”. Zlikwidowano m.in. zapis o 50 proc. udziale wydatków na modernizację wojska w polskim przemyśle zbrojeniowym i zmieniono zapisy przewidujące wsparcie polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Projekt przedstawił Jarosław Kaczyński. „Potężny akt normatywny”

Projekt ustawy o obronie ojczyzny przedstawił w Sejmie prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Mamy trudne zadanie. Powinna być uchwalona ustawa o obronie ojczyzny. To jest potężny akt normatywny wielkości kodeksu – mówił 3 marca w czasie pierwszego czytania. Zapowiedział też, że do przedstawionej już wcześniej ustawy trzeba będzie wprowadzić liczne poprawki i znacząco skrócić czas na wprowadzenie wielu rozporządzeń.

– Ta ustawa była przygotowywana nie tylko przed wybuchem wojny, ale i przed rozpoczęciem koncentracji wojska wokół granic Ukrainy – mówił Kaczyński. – Była przygotowana w oparciu o doświadczenia ostatnich kilkunastu lat, które pokazywały, że Rosja jest w stanie użyć siły w celu realizacji swoich interesów, odbudowy imperium, ale nie sądziliśmy, że pierwsze drastyczne działania zostaną podjęte tak szybko – dodał.

Kaczyński stwierdził, że tak rozległa ustawa „ma oczywiście funkcję porządkującą”. – Ale podstawową przesłanką dla przygotowania dla tej ustawy jest poczucie, że mamy na północnej granicy, a poprzez Białoruś także i na granicy wschodniej, a być może zaraz i na całej granicy wschodniej państwo, które zachowuje się w sposób, który dzisiaj możemy zobaczyć w całej pełni. I stąd potrzeba obrony – tłumaczył.

Błaszczak chwalił pomysły Kaczyńskiego

Tego samego dnia Mariusz Błaszczak powiedział, że część zmian w projekcie jest autorstwa Jarosława Kaczyńskiego. Szef MON dodał, że wicepremier ds. bezpieczeństwa przyczynił się do powstania „kilku przełomowych poprawek”. Jedną ze zmian jest to, aby wydatki na zbrojenia osiągnęły w 2023 r. 3 proc. PKB, a nie 2,5 proc. jak pierwotnie planowano.

Minister obrony narodowej wspomniał też o reformie administracji wojskowej. – Z uwagi na sytuację na Ukrainie liczebność terenowych organów administracji wojskowej ma zostać utrzymana. To jest kolejna z poprawek – mówił Błaszczak. Wyjaśniał, że zmienią się zadania. Zostawiony zostanie przepis, który umożliwi szefowi MON „dokonanie stosownych zmian, pod rządami nowej ustawy, w drodze rozporządzenia, po analizie funkcjonowania tych organów”.

Podczas pierwszego czytania projektu przedstawiciele opozycji wzywali do uważnych prac nad ustawą proponowaną przez Jarosława Kaczyńskiego. Podkreślali, ze z dużą częścią założeń ustawy się zgadzają, ale już wtedy zapowiedzieli zgłoszenie licznych poprawek.

PiS szumnie zapowiadał ustawę jeszcze w październiku

Ustawę o obronie ojczyzny szumnie zapowiadali szef MON Mariusz Błaszczak i Jarosław Kaczyński jeszcze pod koniec października ubiegłego roku. Po kilku miesiącach projektem, który ma znieść 14 ustaw, w końcu zajęła się Rada Ministrów i przyjęła go. Z tym projektem był jednak problem, bo choć samą treść zamieszczono na stronach Rządowego Centrum Legislacji, to jeszcze przed przyjęciem go przez rząd, nie upubliczniono stanowisk ministerstw i innych zainteresowanych zmianami organizacji i gremiów.

Wszystko zmieniło się 23 lutego, dzień po tym, jak rząd projekt przyjął, a na ponownej, wspólnej konferencji, Kaczyński i Błaszczak dowodzili o konieczności wprowadzenia zmian, które zapowiadali. Tego dnia w końcu można było zapoznać się z uwagami i stanowiskami ministerstw. Okazało się, że w trakcie uzgodnień zastrzeżeń nie miał wyłącznie Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Uwagi zgłaszały kolejno KPRM, Komitet ds. bezpieczeństwa, ministerstwa zdrowia, finansów, spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych i administracji, rodziny i polityki społecznej.

Czytaj też:
Zmiany w harmonogramie obrad Sejmu. Posłowie będą pracować w sobotę