Jedzenie z pierwszego tłoczenia

Jedzenie z pierwszego tłoczenia

Mieszczuchy wskrzeszają wiejskie tradycje kulinarne
Jesteś tym, co jesz. I nie chodzi o konkretne danie, tylko jego znaczenie, jego rolę integracyjną, to – jak i z kim się je. Dla jednych oznacza to powrót do rodzinnych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie tradycji kulinarnych, dla innych – nowobogackie snobowanie się na ziemiańskie obyczaje. Jedni zachwycają się sytą i ciężkostrawną kuchnią chłopską, ociekającą tłuszczem i cholesterolem; podkreślają wartości konserwatywne i powrót do tradycji. Dla innych wegańska dieta i pomidor prosto z krzaka jest koniecznym uzupełnieniem lewicowych, ekologicznych poglądów. Jedni czynią tak z czystego hedonizmu, inni z konieczności, bo lekarz zalecił. Jedni mają zacięcie etnologiczne, inni robią to dla kasy, bo z pasji uczynili sposób na życie. Wszyscy, którzy gromadzą się dookoła marki slow food, czyli przeciwieństwa fast food, zgodnie twierdzą, że w jedzeniu może chodzić o coś więcej niż samo jedzenie. Ostatecznie zawsze chodzi o ludzi. Można się było o tym przekonać na Festiwalu Smaku w Grucznie, trzeciej edycji imprezy promującej regionalne produkty i potrawy.Błażejak, czyli nieznośna potęga smaku
Jeszcze sto lat temu te tereny słynęły z eksportu najlepszej w Europie gęsiny – opowiada Hieronim Błażejak, mistrz nalewek z Torunia. Jednak w czasach poprzedzających epokę wielkich, zmechanizowanych tuczarni, ubojni i chłodni gęsi musiały dotrzeć do miejsca swojego przeznaczenia w Niemczech i Holandii żywe. Jesienią z podtoruńskich wsi przepędzano w stronę Gdańska wielkie stada gęsi. Inna metoda transportu, z uwagi na ich ilość, nie wchodziła w rachubę. Wypasione na nadwiślańskich łąkach gęsi musiały wędrować nawet 200 km, zanim zostały zaokrętowane w swoją ostatnią podróż. Nienawykłe jednak do tak forsownych spacerów ptaki, które żyjąc na wolności, bardziej przecież pływają i latają niż maszerują, boleśnie zdzierały sobie skórę na łapkach. Aby je przed tym uchronić, przed podróżą maczano ich łapki w ciepłej smole i oblepiano piaskiem, dzięki czemu gęś otrzymywała coś w rodzaju butów.
Hieronim Błażejak właściwie musiał się zająć jedzeniem. Nie był to wybór kulturowy, polityczny czy estetyczny, ale fizjologiczny. O swoim nadnaturalnie rozwiniętym powonieniu i zmyśle smaku mówi skromnie, jak o pewnego rodzaju niepełnosprawności, a przynajmniej uciążliwej nadwrażliwości. Od dzieciństwa lepiej od innych czuł to, co je, i przeważnie nie były to doznania przyjemne. Bardziej niż inni wyczuwał, że coś jest nieświeże, źle przyprawione, rozgotowane, naszprycowane chemią. Z konieczności zainteresował się technologiami żywności. I włos mu się na głowie zjeżył ze zgrozy. Od kilku lat, oprócz wody mineralnej, nie spożywa niczego „ze sklepu". Pieczywa, nabiału, wędlin, przetworów, owoców. – Bo tam się czuje całą tablicę Mendelejewa. Wszystko jest niesmaczne, zepsute, źle zrobione. Wystarczy jednak wyciągnąć rękę, żeby dostać świeże jaja od kury, co chodzi po podwórku i sama wie, co ma dziobnąć; mleko, które jeszcze rano było w krowie; „niepryskane" warzywa i owoce; wędliny robione tradycyjnymi metodami. Albo chleb pieczony samemu. Bo chleb to najpowszechniejsze danie świata. Cztery składniki: mąka, woda, sól i zakwas. Taki chleb wytrzymuje tydzień, a nie tak jak nasz „ze sklepu" – kilka godzin.
Jeśli się takiego jedzenia samemu nie wytwarza, musi być drogie. Potwierdza to Maciej Nowak, znany krytyk kulinarny. Opowiada, dlaczego kupowane w sklepach wędliny muszą być niedobre. Z przyczyn czysto ekonomicznych: w wyrobach produkowanych metodami tradycyjnymi z jednego kilograma mięsa, pomimo dodawania m.in. przypraw, uzyskuje się 80 dekagramów wędliny. Przez wysuszenie. W wyrobach produkowanych metodami przemysłowymi z 1 kg mięsa uzyskuje się dwa lub więcej kilogramów szynki, kiełbas czy parówek. Reszta to przeważnie woda, ale utrzymywana tam metodami chemicznymi – solami i fosforanami. No i oczywiście konserwanty, bo fabryka nie może sobie pozwolić na straty z powodu zepsucia. Paczkowana wędlina musi wytrzymać proces produkcyjny, transport i leżakowanie w sklepie. Dodaje się takie rzeczy, że bakterie nie mają szans. My zresztą też. Z tych samych, ekonomicznych powodów kupujemy też tanie, karłowate jajka z bladawym żółtkiem. Aby zwiększyć wydajność, kury są oszukiwane. Instynktownie znoszą jedno jajko dziennie, tyle że ich doba nie trwa 24 godzin. Całe życie zamknięte w hangarach, nie wiedzą, kiedy jest dzień i noc. Hodowcy włączają im światło, kura myśli, że już ranek, i znosi upośledzone fizycznie jajko wcześniaka. A potem i tak dostaje w czapę i idzie na rosół. Pomidory mamy, owszem, przez cały rok, tyle że podejrzanie długo zachowują one apetyczny wygląd, a smakują jak gąbka. To zombie pośród pomidorów. Bo produkt ma się psuć. Robaczywe jabłko nie wygląda może apetycznie, ale przynajmniej wiadomo, że nie jest pryskane.
Hieronim Błażejak ze swojej nadwrażliwości uczynił atut. Dziś jest cenionym jurorem na konkursach kulinarnych i producentem słynnych „Nalewek Hieronima", które od lat dostają pierwsze nagrody na ogólnopolskich konkursach. Pierwsze receptury otrzymał jeszcze od prababci, która miała je od pokoleń. Kolejne sam opracował, komponując smaki tak, jak komponuje się muzykę. Hoduje też kury zielononóżki kuropatwiane, które znoszą jaja z mniejszą ilością cholesterolu. Ma również kozy i owce. No i jest prawdziwym guru w środowisku wytwórców produktów regionalnych.

Szlandrowicz, czyli teoria i praktyka
Sylwia Szlandrowicz jest, jak sama mówi, mieszczuchem od pięciu pokoleń. Do 26. roku życia mieszkała w Poznaniu. Tam skończyła Akademię Rolniczą i przez krótki czas na niej wykładała. Uczyła o hodowli zwierząt. Chęć praktykowania okazała się jednak silniejsza od teorii. – Chciałam hodować konie – wspomina. Podczas wakacji na Mazurach oglądała działki na sprzedaż. Dla tej w Warpunach postanowiła zmienić swoje życie. Rzuciła pracę na uczelni, wyprowadziła się z Poznania i założyła ranczo ekologiczne Frontiera, na którym mogła hodować swoje ukochane konie. – Nauczyłam się rąbać drewno, obsługiwać piłę łańcuchową i jeździć ciągnikiem – opowiada nie bez dumy. Najważniejsze jednak, że nauczyła się robić sery. Zaczęła hodować owce wschodniofryzyjskie. – To najlepsza odmiana owiec, najbardziej wydajna i dająca mięso, którego nie czuć „baranem", co często zniechęca Polaków do jagnięciny i baraniny – tłumaczy.
Początkowo hodowla owiec miała tylko urozmaicić menu rodziny. Włączyć do niego smaczne i zdrowe mleko i mięso. Potem Szlandrowicz postanowiła opanować trudną sztukę serowarstwa. Zaczytywała się w literaturze fachowej i wytrwale produkowała kolejne sery, które początkowo trafiały nie na talerze domowników, ale do psich misek. Nie było łatwo, ale ćwiczenie czyni mistrza i teraz Szlandrowicz bez problemu robi sery podpuszczkowe dojrzewające, fetę, sery z przerostem pleśni niebieskiej, bundz oraz sery twarde typu pecorino, czyli włoski przysmak pochodzący z regionu Lacjum (te ostatnie tydzień temu przyniosły jej pierwszą nagrodę na Festiwalu Smaku w Grucznie). Serów można skosztować na ranczo, które działa też jako pensjonat, można je także zamówić przez Internet.

Daroń, czyli konfitura integracyjna
Franek Daroń nie miał nic wspólnego z produkcją żywności. Jest właścicielem dobrze prosperującej bydgoskiej firmy zajmującej się instalacją urządzeń grzewczych i sanitarnych. 15 lat temu kupił pierwszy hektar ziemi w Kozielcu, w dolinie dolnej Wisły. Nie w celach rolniczych, ale estetycznych i rekreacyjnych. Potem kupił więcej. Pięć lat temu nabył XIX-wieczną stodołę, którą rozebrał, a z belek zbudował sobie dom. Dojeżdża do pracy do Bydgoszczy, ale sercem stał się regionalnym patriotą. Już na miejscu poznał kilku takich jak on „spadochroniarzy": mieszczuchów, którzy uciekli na wieś. Na początku pośród ludzi wrośniętych w to miejsce od pokoleń musieli się czuć trochę obco.
Daroń, ekscentryczny, długowłosy, lekko nawiedzony, jest jak żywcem wycięty z „Siekierezady" Edwarda Stachury, opowieści o miastowym poecie, który ucieka w Bieszczady, by pracować przy zrywce drewna – w poszukiwaniu spokoju, ale też prawdziwych i naturalnych więzi panujących w tradycyjnych wspólnotach. Od słowa do słowa okazało się, że wiele lat temu okolica słynęła z „pieczenia śliwek", czyli wyrobu tradycyjnych konfitur z węgierek, które rosną tu masowo od setek lat. Tradycja miała wielką wartość integracyjną, bo można je piec tylko przez kilka dni w roku, pod koniec września, kiedy zaczynają się lekko marszczyć, ale jeszcze nie spadają. Trzeba je dopiero zerwać. 120 kilogramów drylowanych śliwek wrzuca się do wielkich, kutych z miedzi kotłów kuprowych zawieszonych nad ogniem podsycanym drewnem liściastym. Smażyło się je przez dwa, trzy dni, cały czas mieszając, bez przerwy na odpoczynek w nocy. Przedsięwzięcie swoim rozmachem przekraczało możliwości jednej rodziny. Smażeniem żyła cała wieś, a lokalni rzemieślnicy dostarczali sprzętu i naczyń. Na przykład glinianych garnków, w których przechowywano gotowe konfitury. Pokrywały się one specjalną skorupą, pod którą mogły wytrzymać lata.
Kiedy pojawiły się weki pozwalające przechowywać prawie wszystko, wysiłek stracił sens, a kiedy w czasach gierkowskich wiejskie GS-y zostały zalane przemysłowo fabrykowanymi, estetycznymi i smakowitymi dżemami, cała tradycja okazała odpowiednikiem młócenia cepem. W ostatnich latach śliwki piekli nieliczni i tylko raz na kilka lat, bo nie było dla kogo. Franek razem z lokalnym kołem gospodyń wiejskich zrobił pokaz pieczenia na swoim podwórku. Niektóre gospodynie uznały to za fanaberię dziwaka z miasta. Inne odkryły w tym smak dzieciństwa, misję, powołanie. Dziś są gwiazdami licznych festiwali z tradycyjnym jedzeniem. Kokosów z tego nie mają. Ot, dodatek do domowego budżetu. Daroń zorganizował słoiki, etykietki, promocję i dystrybucję wśród koneserów zdrowej, ekologicznej i tradycyjnej żywności. Traktuje to jako hobby, a do całego biznesu dopłaca, bo to raptem dwa tysiące słoików w sezonie. Najważniejsza jest jednak oryginalna procedura. I oczywiście integracja.

Cyranowicz, czyli wiejskie masło w bloku
Mieszczuchem jest też Witold Cyranowicz. Od kilku lat prowadzi Izbę Smaku i Trunków Domowych – gospodarstwo agroturystyczne w Parparach w województwie pomorskim. – Ludzie na wsiach zatracili umiejętność wytwarzania żywności, przeszli na jedzenie z supermarketu – mówi. Sam pochodzi z Warszawy, ale potrafi robić miody pitne, piwo, nalewki, wędliny i masło, wędzi też ryby. Kulinarną przygodę zaczął od trunków. – Jeśli poczyta się odpowiednią literaturę i posłucha rad doświadczonych miodosytników i piwowarów, już pierwsze trunki mogą wyjść dobre – zachęca. Cyranowicz słuchał rad, wymieniał się doświadczeniami na forach internetowych. Dziś robi 20 gatunków miodu pitnego (kilkaset litrów rocznie). Piwo, które przekornie nazwał Czarne Krzyżackie („czarne jak krzyżackie podniebienie"), wygrało w II Pomorskim Konkursie Piw Domowych w Malborku. Z poznanymi w sieci „wariatami" założył Stowarzyszenie Winiarzy i Miodosytników Polskich. – A potem okazało się, że ci sami ludzie robią też wędliny, masło i sery, tkają gobeliny. Często w wielopiętrowych blokach w Warszawie czy Trójmieście. Postanowiliśmy pójść krok dalej i założyliśmy Wielką Konfraternię Zacnego Jadła, Napitku i Rękodzieła, która ma promować tradycyjną, zdrową kuchnię i rzemiosło – opowiada. W jego gospodarstwie agroturystycznym goście mogą warzyć własne piwo, a wkrótce będą też mogli zrobić własną kiełbasę i uwędzić pstrąga.
– Dziś ucieczka ze wsi do miasta nie jest już postrzegana jako sukces – mówi Jarosław Pająkowski, promotor rozwoju produktu regionalnego w Dolinie Dolnej Wisły, członek organizacji Slow Food. – Sukcesem jest ucieczka z miasta i założenie własnego gospodarstwa. I właśnie tacy uciekinierzy najlepiej sprawdzają się w promowaniu tradycyjnego, regionalnego jedzenia. Wprawdzie to gospodynie wiejskie mają we krwi umiejętności kulinarne, ale jak przychodzi do promowania jedzenia, to miastowi dają pieniądze, umiejętności i wszystko organizują. Wiedzą np., jak ważne jest opakowanie. Mieszkańcy wsi pakują marynowane grzybki do słoika po sklepowym majonezie albo sprzedają kurki przy drodze –w plastikowych reklamówkach.

Mądry, Jaros, Langowska, Madej, czyli nie samym oscypkiem
Aby się przekonać, że niektórzy Polacy zrazili się do fast foodów, pizzy, spaghetti i produktów fabrykowanych masowo, nie trzeba jechać do Gruczna. Wystarczy wejść do zwykłego spożywczaka. Tam moda na wszystko, co „zdrowe", „ekologiczne", „tradycyjne" czy „regionalne", trwa w najlepsze. Jest „szynka babuni”, „kiełbasa staropolska”, żurek, krupnik lub flaki – gotowe do podgrzania, ogórki lub kapusta kiszona zaprasowane w plastikowych workach. Przetwory zamknięte są w zwyczajnych butelkach i słoikach, tyle że banalna zakrętka ukryta jest pod fantazyjnym, papierowym kapturkiem przewiązanym sznurkiem lub gumką recepturką, żeby wyglądały jak dopiero co wyciągnięte ze spiżarni wiejskiej gospodyni. Tyle że jest to tylko zabieg marketingowy. Same produkty technologicznie niczym nie różnią się od tych produkowanych masowo, z byle czego i szprycowanych nie wiadomo czym. Wystarczy przeczytać etykietkę (na papierze czerpanym!).
Dlatego tak ważne jest oddzielanie tych podróbek od prawdziwych produktów regionalnych, ekologicznych i naturalnych. W tym, oprócz nowoczesnych certyfikatów, pomaga tradycyjna wieść gminna. Według niej, najlepszą kiełbasę lisiecką robi Maciej Mądry, miody pitne – Maciej Jaros, a konfiturę malinową – Anna Langowska. Krakowski piekarz Antoni Madej cztery lata temu odtworzył przepis na chleb prądnicki, który wypiekano w Polsce w XV wieku. Chleb sławny był w całym kraju, m.in. ze względu na swoje imponujące rozmiary – bochenek ważył 15 kg i miał 75 cm średnicy. Istniał zwyczaj, że pierwszy po żniwach chleb prądnicki, upieczony z nowego zboża, wójt krakowski niósł na Wawel królowi. Odtworzenie receptury okazało się strzałem w dziesiątkę – Madej zdobył wiele nagród na festiwalach w kraju i za granicą (m.in. na Salon International de l’Agriculture 2005 we Francji). Chleb, nie tylko prądnicki, to zdaniem wielu specjalistów, jeden z produktów, którym Polska może podbić świat. – W końcu polski chleb kupuje np. Mick Jagger. Chleb, zwłaszcza żytni, miody pitne i zupy to największe polskie skarby kulinarne. Większe niż sławny oscypek – uważa Jarosław Pająkowski ze Slow Food.
Producenci starają się, by ich lokalne przysmaki trafiły na Listę Produktów Tradycyjnych prowadzoną przez Ministerstwo Rolnictwa. Obecnie jest już na niej 537 specjałów. Najwięcej, bo 82 pochodzi z województwa śląskiego. Powstają też różnego rodzaju organizacje wspierające rozwój lokalnych produktów. Najważniejszą powinien być Slow Food. Nie jest, bo choć to odłam potężnego międzynarodowego ruchu, tempo działania ma na razie powolne i akurat nie usprawiedliwia tego idea powolności wpisana w jego statut. Dlatego tak ważne jest tworzenie lokalnych stowarzyszeń, które pilnują jakości i promują swoje produkty. Takie stowarzyszenia, oprócz samych producentów, zakładają lokalni patrioci.

Głębicki, Tomkiewicz, czyli wolne jedzenie
Andrzej Głębicki, choć mieszka w Warszawie, uważa się za patriotę drohiczyńskiego. Przez sześć miesięcy w roku (w sezonie turystycznym) prowadzi tam karczmę Stara Baśń. Nazwaną tak bardziej na cześć filmu Jerzego Hoffmana niż powieści Kraszewskiego. Głębicki zagrał w nim nawet rolę wikinga. W jego karczmie można zjeść m.in. kartacze, którymi podlaski wiking zrobił furorę na Festiwalu Smaku. Swoim gościom podaje też np. zaguby (potrawę przypominająca pierogi, z farszem ziemniaczanym), kiszkę i babkę ziemniaczaną, bo kuchnia podlaska w dużej mierze opiera się na kartoflach. W Starej Baśni można także skosztować robionego na miejscu kwasu chlebowego i miodu pitnego serwowanego wyłącznie na ciepło, by wzmocnić jego walory smakowe i zdrowotne. – Regionalizm łączy się z historią, a ja uwielbiam historię. Interesuję się życiem dawnych Słowian i wikingów, kulturą rycerską, od dawna biorę udział w zlotach średniowiecznych wojowników. Chciałbym przywrócić Drohiczynowi dawną świetność – opowiada Głębicki.
Irena i Jerzy Tomkiewiczowie przeprowadzili się do maleńkiego Gzina z Bydgoszczy 14 lat temu. Jerzy Tomkiewicz z pasją opowiada o początkach Gzina, starszego ponoć niż Biskupin. I to właśnie Tomkiewiczowi zależy na promocji tradycyjnych gzińskich specjałów, np. chleba z trzech rodzajów mąki, zsiadłego mleka, zakwasu i miodu, pieczonego na liściach chrzanowych. – Taki chleb moja sąsiadka ze wsi piecze od 60 lat – mówi Tomkiewicz. On nauczył się przepisu i teraz prezentuje chleb gziński na różnych imprezach kulinarnych. I zbiera za niego nagrody – m.in. wyróżnienie w konkursie „Nasze kulinarne dziedzictwo".
– Moja teściowa jest dialektologiem, bada gwarę kociewską. Za PRL nawet nie wiedziała, że mieszka na Kociewiu. Teraz w tym regionie powstał słowniczek gwary, mnożą się zespoły ludowe – opowiada Michał Biniecki, rzecznik prasowy i jeden z założycieli Festiwalu Smaku w Grucznie. To nie producentom żywności, lokalnym władzom, ale kilku regionalnym patriotom z okolic Bydgoszczy i Torunia udało się w trzy lata rozkręcić w Grucznie imprezę plenerową przyciągającą setki wystawców i tysiące koneserów „wolnego jedzenia" z terenu całej Polski. Impreza, której genezą był rytuał pieczenia śliwek na łące przed domem Franka, dwa lata temu zaskoczyła organizatorów ośmioma tysiącami gości. Rok temu było ich dwa razy tyle. W tym roku trzeba było wprowadzić preselekcję wystawców. W Grucznie promowali swoje wyroby m.in. Francuzi, którzy przywieźli – a jakże – sery, Czesi (placki i piwo), Ormianie (koniaki i sery), a nawet Baszkirzy (miody). Pomimo deszczowej pogody festiwal odwiedziło ok. 30 tys. smakoszy. A nie jest to jedyna tego typu impreza. Tylko patrzeć, jak do Europy Zachodniej i na cały świat, śladem XIX-wiecznych gęsi, powędrują polskie chleby, grzyby, sery, piwa i nalewki.


Podpisy do zdjęć:

1. Sylwia Szlandrowicz, była poznanianka - wielką sławą cieszą się jej sery owcze
2. Andrzej Głębicki, choc mieszka w Warszawie, trwale czuje się związany z Drohiczynem (podlaskie), gdzie z powodzeniem prowadzi karczmę Stara Baśń, serwującą kwas chlebowy
3. Hieronim Błażejak z racji nadnaturalnie rozwiniętego powonienia i zmysłu smaku skazany był na to, by zająć się produkcją zdrowej żywności i trunku
Okładka tygodnika WPROST: 37/2008
Więcej możesz przeczytać w 37/2008 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • manka IP
    Macie jakieś ciekawe potrawy, które mogłyby się znaleźć w staropolskim menu?

    Spis treści tygodnika Wprost nr 37/2008 (1342)

    • Na stronie - Eurobolszewicy 7 wrz 2008, 22:00 Część polskiego establishmentu nie wyszła z kręgu cywilizacyjnego bolszewickiej rewolucji 3
    • Strzelając śmiechem 7 wrz 2008, 22:00 Humor i polityka 8
    • Skaner 7 wrz 2008, 22:00 8
    • Gorączka stoczniowa 7 wrz 2008, 22:00 Gospodarka 9
    • Antyrosyjska spódnica 7 wrz 2008, 22:00 Tarcza antyrakietowa 9
    • "Nie" dla dopalaczy 7 wrz 2008, 22:00 Prawo 9
    • Dossier 7 wrz 2008, 22:00 "Omijanie bojkotu TVN przez moich partyjnych kolegów przypomina mi zachowanie Żydów w czasie szabatu"Zbigniew Girzyński w portalu Politbiuro.pl"Lech Kaczyński to mission impossible każdego spin doktora"Sylwester Chruszcz... 10
    • PYTANIA NIEPOLITYCZNE - Znam się na menopauzie 7 wrz 2008, 22:00 Rozmowa z Czesławem Hocem, posłem PiS, lekarzem publikującym artykuły o zdrowiu 10
    • Ludzie 7 wrz 2008, 22:00 Rzut Panasewicza za 17 tysięcy 17 tys. zł zapłaci wokalista grupy Lady Pank Janusz Panasewicz. Sąd Rejonowy w Gdańsku ukarał go za to, że podczas jednego z koncertów rzucił plastikową butelką w tłum i trafił w głowę fankę zespołu.... 11
    • Biegaj z gwiazdami 7 wrz 2008, 22:00 Imprezy 11
    • Kajak na koksie? 7 wrz 2008, 22:00 Sport 12
    • OŚWIADCZENIE 7 wrz 2008, 22:00 Mając na uwadze, że sposób wykorzystania fragmentów nagrań z prywatnej rozmowy, jaka 14 września 2006 r. odbyła się pomiędzy Józefem Oleksym a Aleksandrem Gudzowatym (rozpowszechnienie jej na płycie CD), został odebrany negatywnie... 12
    • Ciąża na szczytach władzy 7 wrz 2008, 22:00 Obyczaje 12
    • Tanio i bezpiecznie 7 wrz 2008, 22:00 Energetyka 12
    • Najlepiej zarabiający młodzi aktorzy 7 wrz 2008, 22:00 Show-biznes 14
    • Zapytaj Wprost - Moim autorytetem jest mój rozum 7 wrz 2008, 22:00 Na pytania czytelników internetowego wydania tygodnika "Wprost" odpowiada Bogdan Borusewicz. 16
    • Poczta 7 wrz 2008, 22:00 Dlaczego państwo gnębi kierowcówTo co piszą autorzy artykułu "Dlaczego państwo gnębi kierowców" (nr 30), to święta prawda. Obowiązek jazdy z włączonymi światłami w dzień powinien być natychmiast zniesiony. Nie dość,... 18
    • Playback 7 wrz 2008, 22:00 Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski i wicemarszałek Stefan NiesiołowskiFot. W. Rozbicki/Reporter 18
    • Wprost przeciwnie - Girlanda w szafie 7 wrz 2008, 22:00 Prezydent rezydent bez kompetencji to zajęcie wymarzone dla Tuska 19
    • Z życia koalicji 7 wrz 2008, 22:00 Jan Rokita zadebiutował jako publicysta „Dziennika". Cóż, wielkiego wyboru nie miał. Politycy i dziennikarze to ludzie, którzy zasadniczo nic nie potrafią, więc niespełnieni politycy zostają dziennikarzami, a niespełnieni... 20
    • Z życia opozycji 7 wrz 2008, 22:00 Z ofertą daleko posuniętego zbliżenia wystąpiła młodzieżówka PiS wobec premiera Tuska. Podczas swego spotkania integracyjnego pisowscy młodzieńcy zaproponowali szefowi rządu i – bądź co bądź – liderowi konkurencyjnej... 21
    • Partnerstwo dla pokoju 7 wrz 2008, 22:00 Czy Europa jest kolonią Rosji? 22
    • Ucieczka z Jałty 7 wrz 2008, 22:00 Rosjanie się przekonali, żw agresja jednoczy Zachód 26
    • PO-PiS dyplomatyczny 7 wrz 2008, 22:00 Rosja zwycięża nie siłą militarną, lecz akcjami politycznymi nacechowanymi treścią dywersyjną, rozkładową i propagandową 28
    • Miłosny eliksir Putina 7 wrz 2008, 22:00 Rosjanie od kilkuset lat potrafią zdobywać przychylność zachodnich elit 30
    • Niemieckie przebudzenie 7 wrz 2008, 22:00 Czy w RFN dokonuje się zmiana stosunku do Rosji? 32
    • Wójt na gazie 7 wrz 2008, 22:00 Waldemar Pawlak twierdzi, że 95 procent spraw załatwia się samo, a 5 procent jest niezałatwialne, więc nie ma się czym przejmować 34
    • Czwarty bliźniak 7 wrz 2008, 22:00 Arkadiusz Mularczyk buduje karierę jako komandos Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry 38
    • Szkolna kontrrewolucja 7 wrz 2008, 22:00 Jak rodzice przejmują państwowe szkoły 40
    • Sercowa wpadka 7 wrz 2008, 22:00 Kobiety gubią polskich gangsterów 42
    • Postać tygodnia - Rozgrywający 7 wrz 2008, 22:00 Siergiej Ławrow 44
    • Wprost z blogu 7 wrz 2008, 22:00 PolitykaKiedy rozpadnie się Rosja?Bernard Oleszek www.bernardo.salon24.plRosja przypomina źle zarządzane państwo postkolonialne – skolonizowała samą siebie. Eksploatuje i sprzedaje niemal wyłącznie surowce. Jest krajem zacofanym,... 45
    • Trójka bez sternika 7 wrz 2008, 22:00 46
    • Elektryczny Janosik 7 wrz 2008, 22:00 Państwo chce zmusić prywatne firmy do dostarczania biednym prądu za darmoMinisterstwo Gospodarki zamierza złamać konstytucję RP. Pracownicy resortu chcą, by prywatne firmy za darmo dostarczały prąd tym, których na to nie stać. Taki... 46
    • Przepraszam, czy tu płacą? 7 wrz 2008, 22:00 W ciągu kilku miesięcy wystąpiło u nas więcej gwiazd niż w całej historii muzyki pop w PolsceSobotni występ didżeja Tiësto na stadionie Lecha Poznań zakończył bezprecedensowy sezon koncertowy. Zaryzykuję tezę, że w ciągu tych... 46
    • Pomarańczowa kontrrewolucja 7 wrz 2008, 22:00 Politycy w Kijowie robią dużo, aby Ukraina pozostała w rosyjskiej strefie wpływów Ledwo umilkły strzały w Gruzji, a Rosjanie rozpoczęli "paszportyzację" Krymu. Takie nieoficjalne informacje docierają od polskich dyplomatów.... 46
    • Ryba po polsku - Straszny sen 7 wrz 2008, 22:00 Politycy, zasypiając z nosem w jaśku i rewolwerem pod poduszką, marzą o władzy absolutnej 48
    • Giełda 7 wrz 2008, 22:00 50
    • Rydzyk wiertnik 7 wrz 2008, 22:00 Rozpoczęcie wierceń w poszukiwaniu złóż geotermalnych ogłosił ojciec Tadeusz Rydzyk. Prace ruszają, mimo że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej odebrał nadzorującej te prace Fundacji Lux Veritatis dotację (27 mln... 50
    • Chińczycy na niemieckich torach 7 wrz 2008, 22:00 Deutsche Bahn, jeden z klejnotów niemieckiej gospodarki, może częściowo trafić w chińskie ręce. Zainteresowana kupnem kolei jest państwowa agencja inwestycyjna z Chin. Niemiecki minister finansów Peer Steinbrück twierdzi, że to dopiero... 50
    • Wojna na procenty 7 wrz 2008, 22:00 Banki rozpoczęły jesienną batalię o pieniądze klientów. ING Bank Śląski oferuje odsetki w wysokości 8 proc. przy lokacie na trzy miesiące. Polbank daje nawet 8,25 proc., jeżeli pieniądze zablokujemy na pół roku. Zdaniem analityków,... 50
    • Polski nielot 7 wrz 2008, 22:00 Linie lotnicze Centralwings zawieszają wszystkie tanie połączenia. Będą oferować jedynie loty czarterowe. Pierwszy zareagował węgierski Wizz Air. Licząc na przejęcie pasażerów polskiego taniego przewoźnika, uruchamia nowe połączenia... 50
    • Tańsze komórki 7 wrz 2008, 22:00 Ponad 530 euro w skali roku za usługi telefonii komórkowej płacili Polacy jeszcze trzy lata temu. Była to jedna z najwyższych stawek w Europie. Obecnie znajdujemy się poniżej średniej. To skutek m.in. pojawienia się na rynku nowego... 50
    • Arabski gigant 7 wrz 2008, 22:00 Rekordową wysokość – 688 m – osiągnął budowany obecnie w Emiratach Arabskich wieżowiec Dubajska Wieża. W ten sposób stał się najwyższym budynkiem świata. Stalowo-szklany drapacz chmur ma 160 pięter. Do tej pory... 50
    • Obywatel General Eectric 7 wrz 2008, 22:00 Międzynarodowe korporacje pokonały państwa dobrobytu 52
    • Cud Tuska 7 wrz 2008, 22:00 Przyszłoroczny budżet jest ambitny, ale nierealistyczny 58
    • Wojny góralskie 7 wrz 2008, 22:00 Mieszkańcy Podhala biją się o 2 miliardy złotych rocznie 60
    • Duszenie gazem 7 wrz 2008, 22:00 Jak Rosja może się zrewanżować Polsce za Gruzję 64
    • Know-how 7 wrz 2008, 22:00   66
    • Dorsz neolityczny 7 wrz 2008, 22:00  Dorsz łowiony w Bałtyku w neolicie był większy – i to o całe 7 cm – od dorsza, który trafia dziś do sieci. Dobitnie świadczą o tym pozostałości po posiłkach sprzed 4,5 tys. lat – rybie kręgosłupy i otolity... 66
    • Koniec pigułki gwałtu 7 wrz 2008, 22:00 Brytyjski rząd zdelegalizował posiadanie dwóch związków chemicznych, co wykluczy możliwość samodzielnego tworzenia GHB, czyli tzw. pigułek gwałtu. Zakazane substancje stosowano jako przemysłowy rozpuszczalnik i płyn do czyszczenia. Te... 66
    • Krowa na magnes 7 wrz 2008, 22:00 Krowy i jeleniowate mają zmysł magnetyczny – twierdzi zoolog Hynek Burda z Universität of Duisburg-Essen. Na zdjęciach satelitarnych czeskie jelenie i sarny zwykle pasły się zwrócone ku północnemu biegunowi magnetycznemu. Mniej... 66
    • Wielki zderzacz 7 wrz 2008, 22:00 Large Hadron Collider (wielki zderzacz hadronów), największy na świecie akcelerator cząstek elementarnych, rozpoczyna pracę 10 września w CERN pod Genewą. Fizycy zapowiadają, że dostrajanie urządzenia potrwa do końca roku, po czym... 66
    • Pożądanie w pigułce 7 wrz 2008, 22:00 Co nam dała viagra 68
    • Huragan huraganów 7 wrz 2008, 22:00 W 2008 roku ma być 17 tropikalnych sztormów, w tym kilka niszczycielskich nawałnic 74
    • Demencja Żelaznej Damy 7 wrz 2008, 22:00 Margaret Thatcher nie jest w stanie zapamiętać tego, co mówiła kilkanaście sekund wcześniej 78
    • Nasza Gruzja 7 wrz 2008, 22:00 Adam Mickiewicz wierzył w teorię o kaukaskim pochodzeniu polskiej szlachty - uważał Gruzinów za bratni naród 80
    • Górna półka - Historia, czyli masakra 7 wrz 2008, 22:00 Poruszające, niepokojące „Kinderszenen" to kolejna – po m.in. „Umschlagplatzu" czy głośnym „Wieszaniu" – warszawska książka Jarosława Marka Rymkiewicza. Pisarz raz jeszcze wraca do... 83
    • Bez granic 7 wrz 2008, 22:00 84
    • Kobieta nie kura 7 wrz 2008, 22:00 Unia Europejska znów rusza do walki z dyskryminacją. Eurodeputowani przyjęli raport wzywający państwa wspólnoty do zwalczania seksistowskich stereotypów w reklamach. Zdaniem autorów raportu, reklamy emitowane w europejskich mediach wciąż... 84
    • Livingstone u Chaveza 7 wrz 2008, 22:00 Ken Livingstone, były burmistrz Londynu, został doradcą prezydenta Wenezueli Hugo Cháveza. Livingstone będzie pracował nad zakrojonym na prawie 20 lat projektem modernizacji stolicy Wenezueli Caracas. W ten sposób spłaca dług... 84
    • Książka - Tolerancja kontra strach 7 wrz 2008, 22:00  2 listopada 2004 r. na amsterdamskiej ulicy Mohammed Bouyeri, syn marokańskich imigrantów, zastrzelił reżysera Theo van Gogha. Zabił go za to, że van Gogh nakręcił film, który ponoć znieważył islam. O tym wydarzeniu mówi... 84
    • Wszystko przez Rzymian 7 wrz 2008, 22:00 Mieszkańcy krajów podbitych kiedyś przez Cesarstwo Rzymskie są mniej odporni na wirusa HIV niż osoby z tej części Europy, która nigdy nie należała do imperium. Do takiego wniosku doszli francuscy genetycy z Uniwersytetu Prowansalskiego,... 84
    • Cytat tygodnia 7 wrz 2008, 22:00 „Alaska to leżąca najbliżej Rosji część Ameryki. Dlatego ona na pewno wie, o co w tym wszystkim chodzi" Cindy McCain, żona republikańskiego kandydata na prezydenta, o zarzutach wobec gubernator Alaski Sarah Palin (kandydatki na... 84
    • Miss Barakuda 7 wrz 2008, 22:00 Twarda kobieta z Alaski ma być tajną bronią kampanii Mc Caina, ale może też go politycznie zastrzelić 86
    • Eurosocjalizm w Bratysławie 7 wrz 2008, 22:00 Wprowadzenie euro jest dla słowackiego rządu wygodnym pretekstem do przywrócenia państwowej kontroli nad gospodarką 90
    • Samuraj ze Sztokholmu 7 wrz 2008, 22:00 Premier Szwecji okazał się jednym z najbardziej bezkompromisowych przywódców Zachodu 92
    • Pasaż 7 wrz 2008, 22:00 94
    • Inteligentne i bezpieczne 7 wrz 2008, 22:00 Porsche to ukochane auto polskich celebrities, ale i przyczyna cierpień skwapliwie opisywanych przez prasę brukową. Cała Polska martwiła się, czy Annie Guzik starczy na paliwo do porsche wygranego w „Tańcu z gwiazdami", a Doda... 94
    • Urok ibizy 7 wrz 2008, 22:00 Jeśli chodzi o wygląd, nowa wersja Seata Ibiza może konkurować z imienniczką – uroczą wyspą u wybrzeży Hiszpanii. To specjalnie nie dziwi, bo twórcami ponętnej ibizy o ostrych liniach są projektanci, którzy wcześniej... 94
    • Superb inteligencja 7 wrz 2008, 22:00 W Škodzie Superb system Twindoor umożliwia częściowe otwarcie pokrywy bagażnika w kilku wariantach – aż do uniesienia całej tylnej klapy wraz z oknem. Można więc przewieźć ładunek o większych gabarytach. Dzięki systemowi... 94
    • Krewny z wyposażeniem 7 wrz 2008, 22:00 Audi Q5 to bliski krewny bardzo popularnego modelu SUV-a, Audi Q7. I nie jest to krewny ubogi. W najlepszej swojej wersji ma aż 240 KM, co gwarantuje, że mistrz olimpijski na setkę, Jamajczyk Usain Bolt, już po pierwszych metrach od startu... 95
    • Uzbrojone volvo 7 wrz 2008, 22:00 Z dogonieniem Volvo XC 60 Audi Q5 może mieć problem, bo gdy ten model będzie uzbrojony w najlepszy silnik z turbodoładowaniem (3.0 T6), będzie dysponował mocą 285 KM. Nowe volvo to przeciwieństwo dotychczasowych modeli –... 95
    • Laser 7 wrz 2008, 22:00  Wydarzenie tygodnia:  V Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa SingeraPod względem skali i prestiżu nie ustępuje legendarnemu Festiwalowi Kultury Żydowskiej w Krakowie. Trwa ponad tydzień (6-14 września), gromadzi wybitnych artystów... 98
    • Jedzenie z pierwszego tłoczenia 7 wrz 2008, 22:00 Mieszczuchy wskrzeszają wiejskie tradycje kulinarne 100
    • Moskiewska Warszawa 7 wrz 2008, 22:00 Ile rosyjskich śladów pozostało w polskiej stolicy 106
    • Człowiek pomiędzy 7 wrz 2008, 22:00 Szymon Szurmiej postanowił, iż jego życie będzie próbą budowania mostów między narodami i kulturami 110
    • Wencel gordyjski - Bądźcie bez litości 7 wrz 2008, 22:00 Tajny pakt między rozwydrzoną dzieciarnią a jej "starymi" zawarty został podczas wakacji 112
    • Ueorgan Ludu 7 wrz 2008, 22:00 Co wsadzą Donaldowi? * Polska się umacnia - wróg nie przejdzie! * Sport: Białoruś wyprzedziła Polskę 113
    • Krótko po wolsku - Na lwy by... 7 wrz 2008, 22:00 Stara anegdota, opowiadana w wielu wariantach, mówi o spotkaniu Lenina w Genewie z jakimś wybitnym naukowcem biologiem. Przyszły wódz rewolucji opowiada mu o świetlanych perspektywach państwa komunistycznego, a naukowiec pyta: "A nie... 113
    • Skibą w mur - Wojna o widza 7 wrz 2008, 22:00 Pewien aktor w ramach nowej ramówki telewizyjnej zostawił swoją dziewczynę dla sympatycznej owcy 114

    ZKDP - Nakład kontrolowany