Jak się zmienia polszczyzna

Jak się zmienia polszczyzna

Jaka jest polszczyzna po dwóch dekadach transformacji? Kilka lat temu diagnozy części językoznawców przybierały ton katastroficzny. Najwyraźniej wyczuwało się go w 1995 r. w trakcie Forum Kultury Słowa we Wrocławiu. – Polszczyzna nam się kundli! – grzmiał Andrzej Ibis Wróblewski, dziennikarz i miłośnik języka polskiego. Rok później Ibis ogłosił „Program naprawy polszczyzny”. O patronat chciał się zwrócić do samego Jana Pawła II. W tak gorącej i niespokojnej atmosferze powstawała w 1996 r. Rada Języka Polskiego, a później – w roku 1999 – ustawa o języku polskim.
Dziś, z perspektywy dwudziestu lat, wydaje się, że polszczyzna dobrze sobie poradziła z intensywnymi przeobrażeniami rzeczywistości, których doświadczaliśmy od roku 1989. Znacznie gorzej wypadliśmy my – jej użytkownicy. Odpowiadamy przynajmniej za część negatywnych zjawisk językowych i  zachowań komunikacyjnych. Jesteśmy wulgarni, agresywni, popełniamy błędy, ulegamy modom, ale – co istotniejsze – po dwudziestu latach pozostajemy nadal wobec tych zmian bezradni.

W uniwersyteckich poradniach językowych telefony dzwonią coraz rzadziej. A osoby zwracające się z prośbą o pomoc mają od 30 lat podobne problemy. Kilka lat temu do stałego repertuaru dołączyły jednak dwa nowe rodzaje pytań: pierwsze dotyczą polskich odpowiedników dla zapożyczeń z języka angielskiego, drugie to prośby od policjantów, adwokatów i sędziów o  interpretację obelg, inwektyw, wulgaryzmów i słownych napaści.

Dlaczego język się zmienia? Przede wszystkim dlatego, że w jego naturę jest wpisany wewnętrzny mechanizm samoregulacji i samodoskonalenia. Oczywiście, istnieje też druga możliwość. Język może się zmieniać (i to  teraz spotyka polszczyznę) z powodu poważnych przeobrażeń cywilizacyjnych (np. nowe technologie), społecznych (np. awans społeczny) lub kulturowych (np. ekspansja obcej kultury). Wewnętrzne zmiany językowe są naturalne i nieuniknione. Dzięki nim system językowy przekształca się w coraz doskonalsze narzędzie komunikacji. Nie chodzi tu jednak o piękno czy poprawność, ale o podstawową skuteczność porozumiewania się w każdej sytuacji.

Efekt samoregulacji zapewnia każdemu językowi kilka stosunkowo prostych mechanizmów, z tym że jedynie część z nich powoduje zmniejszanie zasobów języka. Pozostałe –  przeciwnie – powiększają ten inwentarz. Można więc wskazać kilka podstawowych mechanizmów zachodzących zmian. Pierwszy to ekonomizacja wysiłku, czyli dążenie do tego, by użytkownicy języka komunikowali się jak najmniejszym kosztem. Zwykle polega to na usuwaniu z użycia form nieekonomicznych. Podobną funkcję pełni unifikacja środków językowych, dzięki której niewielka liczba struktur językowych obejmuje wiele sytuacji mówienia. Kolejny mechanizm to dążenie do uzupełniania środków językowych – dzięki niemu język staje się kompletny i realizuje wszystkie potrzeby komunikacyjne, w tym potrzebę nazywania nowych obiektów i zjawisk. Ostatni ważny mechanizm to tendencja do różnicowania środków językowych, która powiększa ich inwentarz i rozdziela funkcje.

W 2001 r. językoznawca Stanisław Dubisz wskazał w polszczyźnie 35 procesów, które nie tylko przybrały na sile w ostatnich 20 latach, ale  także wyznaczą kształt naszego języka w przyszłości. Co ciekawe, aż 14 z  nich polega na ekonomizacji wysiłku. Co dokładnie wynika z tej diagnozy? Na przykład to, że wymowa Polaków przestała się różnicować ze względu na  status społeczny. Jeszcze po wojnie niższe warstwy społeczne mówiły gorzej niż inteligencja, wzorcem zaś absolutnym była tzw. wymowa sceniczna (teatralna). Dziś ten potrójny podział już nie istnieje. Polacy – bez względu na status – mówią po prostu starannie albo swobodnie. Można to interpretować jako demokratyzację życia społecznego: wszak – przynajmniej na poziomie wymowy – elity przestają się różnić od  reszty społeczeństwa. Bez względu na ocenę oznacza to jednak zanik tradycyjnej, wielopokoleniowej inteligencji, którą wypierają nowe elity, nie inteligenckie, lecz ekonomiczne, określane mianem klasy średniej.

W ostatnim dwudziestoleciu nasza artykulacja przestaje się także różnić regionalnie.Tak zwana wymowa krakowsko-poznańska (np. wym. brad_Adama –  ort. brat Adama, wym. bog_Ewy – ort. bok Ewy) jest wypierana przez powszechniejszą – warszawską. Rozprzestrzenia się też nawyk niewypowiadania ostatnich spółgłosek w wyrazie, np. jeste, ( ja) rozumie oraz bardzo silna tendencja do rozbijania samogłosek nosowych na dwa dźwięki (np. ręką – wym.renkom /renkoł; są – wym. som/soł). Innym ważnym zjawiskiem w mowie Polaków jest zanik wyjątkowego akcentu wyrazowego na  3. i 4. sylabie od końca (w formach typu pi-sa-ły-by-śmy, o-glą-da-li-śmy) i upowszechnianie się w tym miejscu akcentu na sylabie przedostatniej.

Zjawiska jeszcze bardziej wyraziste można zaobserwować w  obrębie odmiany wyrazów. Tu również dominuje tendencja do ograniczenia wysiłku: zmniejsza się liczba polskich przypadków (wołacza praktycznie już nie ma), a te, które pozostają, ujednolicają swoje końcówki. Upowszechnia się zwyczaj nieodmieniania wielu form (zwłaszcza nazwisk i  nazw własnych), zanikają też całe klasy wyrazów (np. liczebników zbiorowych). Osobnym procesem jest powszechna tendencja do „ożywiania" rzeczowników męskich w rodzaju nieżywotnym w bierniku, który przybiera końcówkę - a. Najpierw los ten spotkał wyrazy typu „kotlet” (zjadłem kotlet/kotleta), a ostatnio spotyka nazwy wszystkich nowych gatunków tekstów elektronicznych (napisz esemesa, mejla, bloga, posta, zamiast: napisz esemes, mejl, blog, post – tak jak telegram i list, a nie: telegrama i lista).

W zakresie budowy nowych wyrazów, czyli słowotwórstwa, dominuje jednak potrzeba uzupełniania zasobu słów. Nasz system słowotwórczy przeistacza się w narzędzie bardzo sprawne, a przede wszystkim wydajne. Nawet za  cenę zapożyczania cząstek z języków obcych czy wykorzystywania rodzimych, ale dotychczas nieeksploatowanych. Niektóre z tych zabiegów –  tak jak tworzenie nowych słów przez ucięcie fragmentu starych – są bardzo spontaniczne i nacechowane wartościująco (np. spoko<jnie>, narko<tykowy> biznes, kato<licki>liberał), inne – przejmowane mechanicznie i bezmyślnie – mogą nawet śmieszyć. Przykładem niech będzie niezwykle dziś popularna cząstka -holik, oznaczająca „osobę uzależnioną od czegoś" (seksoholik, zakupoholik, esemesoholik, komórkoholik itp.). Gdy przyjrzymy się jej dokładniej, zauważymy w niej jednak fragment wyrazu alkohol. Kim zatem jest naprawdę zakupoholik? Osobą uzależnioną od alkoholu i robienia zakupów!?

Językoznawcy zauważyli też coraz wyraźniejsze odejście od podziału na polszczyznę mówioną i pisaną na  rzecz podziału na polszczyznę staranną i swobodną (obiegową). Jakość stosowanego języka zależy dziś od sytuacji. Smutny los spotkał polszczyznę pisaną. Właściwie odmiana ta przestaje istnieć. Pod wpływem Internetu maleje też użycie w piśmie znaków interpunkcyjnych i znaków diakrytycznych (tzw. ogonków). Z angielszczyzny z kolei przejmowane są całe struktury zdaniowe, często zmieniany jest szyk rzeczownika i  przydawki. Widać to najwyraźniej zwłaszcza w nazewnictwie: w telewizji oglądamy więc np. Sport Telegram, Sopot Festival, Biznes Informacje zamiast Telegram Sportowy, Festiwal Sopocki, Informacje Biznesowe. Najwięcej zmian uwidacznia się jednak na poziomie słownictwa. Językoznawcy szacują, że nasz słownik mógł się powiększyć w ciągu ostatnich 70 lat nawet o 50 tys. słów. Oczywiście, spora ich część to  zapożyczenia i neosemantyzmy, niewiele jest jednostek absolutnie nowych (neologizmów).

Metaforycznie można powiedzieć, że język jest trochę magazynem, sejsmografem i spoiwem. Polszczyzna jest magazynem, ponieważ znajdziemy w niej wszystko, co zapewnia nam przetrwanie w świecie, np. mechanizmy percepcji i interpretacji rzeczywistości. Magazyn zapełnili oczywiście nasi przodkowie, pozostawiając nam w spadku zarówno wielkie skarby, jak i środki dziś już nieprzydatne, a nawet kontrowersyjne. Kiedy przyjrzymy się bliżej owemu magazynowi, okaże się, że jest tam sporo sprzeczności. Na przykład z jednej strony badacze uważają, że  polszczyzna jest językiem kobiecym lub nawet dziecinnym, a to ze względu na rozbudowany system spieszczeń i zdrobnień, często używanych manierycznie (który konduktor nie powie: Bileciki do kontroli?). Z  drugiej strony – jest to język przechowujący wulgarny, męski, by nie rzec fallocentryczny, punkt widzenia. Zapełnia go przemoc, często seksualna, agresja w stosunku do kobiet i obcych. Polszczyzna to  prawdopodobnie także jedyny język, w którym dowolny czasownik można zastąpić najobrzydliwszym z wulgaryzmów (na jeb-) i nadal móc się rozumieć.

Jako sejsmograf język notuje wszystkie, nawet najdrobniejsze wstrząsy i zmiany w obrębie systemu społecznego czy uniwersum kultury. Analizując dawne ślady, językoznawcy stają się niemal naocznymi świadkami wydarzeń, które je pozostawiły. W polszczyźnie odkryjemy zauroczenie antykiem (np. puszka Pandory, kości zostały rzucone), przeszłość łowiecką (nie dzielmy skóry na niedźwiedziu), a nawet skłonność do torturowania ludzi (drzeć z kogoś pasy) i bicia kobiet (kto kocha, ten tęgo bije). Co kształtuje nasz język dzisiaj? Nowe media i  technologie (por. zdanie: Nie jestem pendrive’em, żeby wszystko pamiętać!). I właśnie dzięki obu funkcjom język jest spoiwem łączącym wszystkich jego użytkowników w prawdziwą wspólnotę, mającą tożsamość i  poczucie odrębności.

Sytuacja naszego języka mniej więcej od pierwszego rozbioru Polski nie była najlepsza. W odpowiedzi na utratę niezależności zaczął się w naszej kulturze utrwalać tzw. paradygmat romantyczny. Składały się na to przynajmniej dwa zbiorowe przeświadczenia:o wyjątkowości Polaków i o konieczności cierpienia za innych. Dla języka utrata wolności oznaczała degradację. By temu zapobiec, polskie społeczeństwo, zwłaszcza elity intelektualne, zaczęło przyjmować purystyczną postawę wobec polszczyzny. Jej zwolennicy uważali, że  kluczem do zachowania niezależności i ciągłości narodu i kultury jest dbanie o język. I to porozbiorowe poczucie zagrożenia leży u podstaw dzisiejszego polskiego językoznawstwa normatywnego (kultury języka) i  wszelkich działań promujących poprawność językową. W pewnym sensie i  poradnictwo językowe, i organizowane w wielkich halach masowe dyktanda są śladem po doświadczeniu zniewolenia.

Dziś trzeba jednak postawić pytanie, czy polszczyźnie (a także naszej kulturze i tożsamości) nadal grozi tak wielkie niebezpieczeństwo. Czy możliwa jest degradacja polszczyzny lub nawet jej śmierć? Najnowsze dane na temat wymierania języków są zatrważające. Języki znikają szybciej niż gatunki roślin i  zwierząt. Obliczono nawet, że co dwa tygodnie ginie bezpowrotnie jakiś język i że za 100 lat nie będzie nawet połowy obecnych systemów językowych. Możemy jednak być umiarkowanymi optymistami. Polszczyźnie raczej nic nie grozi, ponieważ liczba użytkowników języka polskiego jest duża. Przetrwanie zapewni jej także edukacja w języku polskim. Nie  oznacza to, że nie ma żadnych zagrożeń.

W refleksjach nad stanem współczesnej polszczyzny najczęściej pojawiają się dwa niebezpieczeństwa. To ekspansja angielszczyzny i rozchwianie, a  nawet zanik wielu norm językowych. Nasi przodkowie żyli w środowisku semiotycznie jałowym. Przestrzeń, która ich otaczała, nie miała charakteru znakowego. Dziś jest inaczej. Współczesny człowiek porusza się w semiosferze – zewsząd atakują go znaki, komunikaty i informacje. I  to jest pierwszy problem, z którym musi się zmierzyć język. Pod wpływem informacyjnego chaosu panującego w globalnej wiosce polszczyzna przekształca się w narzędzie szybkiej, jednoznacznej i skutecznej komunikacji. Stąd właśnie biorą się w języku procesy unifikacyjne,takie jak przenikanie się odmian i rejestrów, łączenie się stylów i gatunków oraz masowa produkcja nowego słownictwa.

Co ważniejsze – w globalnej wiosce przestają działać dwie ważne kategorie, które kiedyś pozwalały kontrolować zachowania komunikacyjne Polaków: językowy patriotyzm i wywodząca się z niego norma wysoka. Patriotyzm – wobec niezależności i braku zagrożeń z zewnątrz –  jest tej ponowoczesnej wiosce niepotrzebny, zwłaszcza że przy okazji utrudnia komunikację z odległymi sąsiadami, przestrzeganie zaś normy wzorcowej jest po prostu nieekonomiczne, np. grzeczność językowa znacznie wydłuża czas kontaktu z rozmówcą, por. Posuń się pan! (w autobusie) i Czy zechciałby pan się trochę posunąć?. W efekcie jesteśmy świadkami narodzin nowego międzynarodowego narzecza o wspólnej bazie leksykalnej, którą stanowią internacjonalizmy. To zaś że budulca do tego kształtującego się dialektu dostarcza głównie język angielski, wynika z  jego wewnętrznej mocy i ekonomiczno-politycznej pozycji państw anglosaskich (zwłaszcza USA).

Drugi proces wpływający na komunikację to  rozwój technologiczny. Sprawia on, że bezpośrednie kontakty międzyludzkie zastąpił kontakt za pośrednictwem mediów. Skutki owej technologizacji życia są poważne: przyrost słownictwa związanego z  mediami, ale także zmiana sposobu myślenia i przetwarzania informacji. Powszechność mediów sprawiła, że to one właśnie stały się nowym źródłem wzorców językowych (odbierając ten przywilej literaturze pięknej).

Czynnikiem najmocniej decydującym o kształcie polszczyzny ostatnich dwudziestu lat było chyba jednak zniesienie kontroli władzy nad społeczeństwem, a co za tym idzie, wprowadzenie do sfery publicznej wolności słowa. W okresie PRL przestrzeń komunikacji masowej była zawłaszczona przez totalitaryzm, który wyznaczył jednostce rolę milczącego odbiorcy komunikowanej ideologii. Kres tego układu spowodował niekontrolowaną erupcję wszelkich form i treści języka funkcjonujących dotychczas w ukryciu, pod powierzchnią życia publicznego, w języku potocznym. Od tej chwili rozpoczyna się proces indywidualizacji i  ekspresywizacji języka, któremu towarzyszy – w sferze publicznej – walka o uwagę mediów. W środkach masowego przekazu pojawia się język awansujących grup społecznych oraz nietuzinkowych osobowości, których zachowania językowe odbiegają znacznie od skodyfikowanych dawniej norm (Lech Wałęsa, Jerzy Owsiak). Równy dostęp do mediów dla wszystkich grup społecznych jest oczywiście zjawiskiem pozytywnym. Negatywem jest jednak jakość polszczyzny w owych mediach. I nie chodzi tu nawet o błędy językowe i zapożyczenia. O wiele niebezpieczniejsze są zjawiska związane z tabloidyzacją sfery publicznej, takie jak agresja, wulgarność czy  sztuczna emocjonalność (wszyscy pamiętamy Yes! yes! yes! pewnego premiera).

Badacze języka i kultury są właściwie zgodni – polskie społeczeństwo ulega silnym wpływom kultury zachodniej, zwłaszcza amerykańskiej, przejmując bezrefleksyjnie obce wzorce kulturowe i doprowadzając do  rozpadu stabilnego systemu norm. Zespół owych zjawisk określa się zwykle mianem amerykanizacji, komercjalizacji lub negatywnie: mcdonaldyzacji, hamburgeryzacji, a nawet cocacolonizacji. W języku procesy te wywołały przede wszystkim napływ nowego słownictwa.

Wśród neologizmów i  zapożyczeń ostatniego dwudziestolecia uwagę zwraca przede wszystkim leksyka społeczno-polityczna: często zmediatyzowana, emocjonalna i  wartościująca negatywnie (solidaruch, gruba kreska, okrągły stół, ubekistan, PiSuar, POPiS, blokers). Druga grupa, o wiele liczniejsza, to  wyrazy, które Kazimierz Ożóg – chyba jako pierwszy językoznawca – nazwał polszczyzną konsumpcyjną, zorientowaną na postawę „mieć", a nie „być”. Większość tych słów obejmuje sfery życia kształtowane przez media masowe i kulturę popularną, takie jak wymiana dóbr, rozrywka, media, dbanie o wygląd (np. audiotele, drobny ciułacz, internauta, zdrapka, cellulit, efekt jo-jo).

Jak zatem wygląda polszczyzna po dwudziestu latach przemian? Mimo katastroficznych wizji z przełomu wieku ma się dobrze. Kontynuowane są wewnętrzne procesy samoregulacji i doskonalenia, polegające głównie na upraszczaniu zasobu środków i wzbogacaniu słownictwa. Dużo gorzej wygląda jednak użycie języka polskiego w obiegu publicznym i będącym pod jego wpływem obiegu ogólnym; najdramatyczniej zaś – w obiegu codziennym, potocznym. We wszystkich tych sferach komunikacji pojawiają się zjawiska będące efektem ubocznym procesów demokratyzacyjnych, a w szczególności – niestety – wolności słowa. Mowa tu o wzroście wulgaryzacji i agresji w sytuacjach codziennych i  publicznych. Pamiętajmy jednak, że społeczeństwa zachodnie dojrzewały do  wolności słowa kilkadziesiąt lat, optymalizując przy okazji mechanizmy kontroli (np. prawo) i upowszechniając postawę obywatelską. W Polsce zabrakło tego czasu na oswojenie się z wolnością słowa.

Okładka tygodnika WPROST: 39/2009
Więcej możesz przeczytać w 39/2009 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 39/2009 (1392)

  • Poczta 20 wrz 2009, 19:00 Tępić dzieciorobów Zszokował mnie artykuł „Tępić dzieciorobów" (nr 38). Sam pochodzę z rodziny wielodzietnej i jestem z tego dumny. Choć osobiście nie spotkałem się z jakimś przejawem nietolerancji, to cieszy mnie, ze... 4
  • Na stronie - Dresiarze polityki 20 wrz 2009, 19:00 Wdeptać w glebę i upokorzyć – to nowe motto naszych politycznych elit. I wcale to nie jest ironiczne, jak w piosence Kazika „12 groszy”, gdzie bohater „wyk… z laczka i poprawia z kopyta”, lecz zwyczajnie dresiarskie. Bo mentalne dresiarstwo... 5
  • Z życia koalicji 20 wrz 2009, 19:00 Dlaczego Donald Tusk nie zaszczycił Obamy pogawędką przez telefon? Dwóch polityków PO i trzy wersje (i niech nam ktoś powie, że to nie jest prawdziwie polska partia!): 1) nie bardzo kumał, o co chodzi z tą tarczą; 2) po spotkaniu... 6
  • Z życia opozycji 20 wrz 2009, 19:00 Pyszna historyjka. Otóż w tekście Agnieszki Kublik poświęconym zamieszaniu wokół Telewizji Burdelicznej zamieszczona jest wypowiedź ministra Grada, który twierdzi, że nie zna pani profesor Nowińskiej (którą skierował do rady... 7
  • Koszyk pobożnych życzeń 20 wrz 2009, 19:00 Stał się cud. Mamy koszyk usług medycznych – cieszy się Ministerstwo Zdrowia. Czy teraz każdy pacjent będzie wiedział, co, gdzie i za ile mu się należy? Ależ skąd! Mimo że prezydent Lech Kaczyński podpisał rządową nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, tak... 8
  • Skaner 20 wrz 2009, 19:00 14
  • Putin wykiwał Tuska 20 wrz 2009, 19:00 Otwarcie Zalewu Wiślanego jest fikcją. Zgadzając się na przepływ polskich statków, Władimir Putin jednocześnie odciął Elbląg od zagranicznej żeglugi. Odblokowanie zalewu na początku września przedstawiano jako jeden z głównych... 14
  • Rabat zamiast tarczy 20 wrz 2009, 19:00 Rząd Donalda Tuska w zamian za rezygnację z budowy tarczy będzie chciał uzyskać od Waszyngtonu rabat na zakup rakiet Patriot – dowiedział się „Wprost". Według planu rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2009-2018 modernizacja... 14
  • Gazowe konsultacje 20 wrz 2009, 19:00 Konsultacje w sprawie zakupu gazu z Kataru i negocjacji z Gazpromem będą prowadzone z udziałem przedstawicieli rządu w Kancelarii Prezydenta – dowiedział się „Wprost". – To będzie robocze spotkanie. Chcemy, by doszło... 14
  • Przegląd prasy zagranicznej 20 wrz 2009, 19:00 Gorący wieczór. W niedzielę 13 września Niemcy przeżyli najgorętszy od wielu lat polityczny wieczór. W transmitowanej przez cztery stacje telewizyjne debacie urzędująca kanclerz RFN Angela Merkel starła się w przedwyborczym pojedynku z... 20
  • Puls gospodarki 20 wrz 2009, 19:00 Śmierć na zdrowie Ubiegałeś się o kredyt hipoteczny, ale bank przedstawił ci wygórowane wymagania i odprawił z kwitkiem? Właśnie poczułeś na własnej skórze skutki tego, o czym przed rokiem czytałeś tylko w gazetach. Bankructwa... 21
  • Tkwimy w greckim kapitalizmie 20 wrz 2009, 19:00 Rozmowa z Leszkiem Balcerowiczem, profesorem ekonomii, prezesem fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju, wicepremierem i ministrem finansów w rządach Tadeusza Mazowieckiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jerzego Buzka, szefem NBP w latach 2001-2007 22
  • PiS-SLD: sojusz samotnych wysp 20 wrz 2009, 19:00 Nic tak nie łączy jak wspólny wróg. PiS i SLD mogą mieć inne zdanie na każdy temat, ale zgadzają się, że rząd Tuska jest fatalny. Czy to wystarczy, żeby zbudować sojusz sięgający dalej niż na Woronicza? 24
  • Poczet baronów związkowych 20 wrz 2009, 19:00 Karol Guzikiewicz i Roman Gałęzewski – szefowie „Solidarności" w Stoczni Gdańskiej. Głównodowodzącym w tym duecie jest Gałęzewski, który za rządów Jarosława Kaczyńskiego z tylnego siedzenia sterował zarządem... 26
  • Zapytaj Wprost - Polska ma szczęście 20 wrz 2009, 19:00 Na 10 pytań czytelników internetowego wydania „Wprost” odpowiada Jacek Saryusz-Wolski, eurodeputowany Platformy Obywatelskiej. 30
  • Plus ujemny - Stringi na tarczy 20 wrz 2009, 19:00 Kto to jest? Mówi o wszystkim, tylko nie o tym, co tak naprawdę zajmuje jego umysł. To mężczyzna uwodzący kobietę. Cóż, podobnie czynią kobiety, dodając do tego cudowne bodźce wzrokowe. Kiedyś zapewne powstaną urządzenia, które umożliwią zeskanowanie myśli partnera w trakcie... 31
  • Jak się zmienia polszczyzna 20 wrz 2009, 19:00 Jaka jest polszczyzna po dwóch dekadach transformacji? Kilka lat temu diagnozy części językoznawców przybierały ton katastroficzny. Najwyraźniej wyczuwało się go w 1995 r. w trakcie Forum Kultury Słowa we Wrocławiu. – Polszczyzna nam się kundli! – grzmiał Andrzej... 33
  • Filozof pod siatką 20 wrz 2009, 19:00 Jego charakter zdradza nie to, jak poprowadził polskich siatkarzy do mistrzostwa Europy, lecz to, jak uwiódł kobietę swego życia. Jeszcze jako młody chłopak Daniel Castellani wraz z kolegami wybrał się do baru. Przy jednym ze stolików siedziała urodziwa dziewczyna. „Ona... 42
  • Brak dyplomu to wielki błąd 20 wrz 2009, 19:00 Rozmowa z Robertem Lucasem, wieloletnim profesorem University of Chicago, laureatem Nagrody Nobla z ekonomii w 1995 r. 46
  • Opieszały Fundusz Emerytalny 20 wrz 2009, 19:00 Tylko w 2008 r. klienci OFE stracili 22 mld zł, co odbije się na ich przyszłych emeryturach. Tak gigantycznej straty można było uniknąć, gdyby fundusze mogły bez ograniczeń inwestować środki za granicą, czego obecnie zabrania im polskie prawo. 48
  • Przezorny zawsze ugodowy 20 wrz 2009, 19:00 Kończąc dziesięcioletni spór z Eureko o PZU, Aleksander Grad ma szansę ocalić nie tylko własną skórę, ale także budżet państwa. Tylko dzięki sprzedaży akcji polskiego ubezpieczyciela do państwowej kasy może wpłynąć nawet 10 mld zł. Drugie tyle rząd może dostać ze specjalnego... 50
  • Głos z Ameryki - Małe firmy leżą 20 wrz 2009, 19:00 Wskaźnik bezrobocia w USA wzrósł z 9,4 proc. w lipcu do 9,7 proc.w sierpniu. Ujawnił się poważny problem wynikający z różnic między firmami wielkimi a małymi, a więc między tymi, którzy mają, a tymi, którzy nie mają. 51
  • Dekalog świńskiej grypy 20 wrz 2009, 19:00 Czy Polsce grozi epidemia świńskiej grypy? – Wirus nie musi się zmutować, żeby się stać groźniejszy. Wystarczy zmiana temperatury, zimniejsze i bardziej suche powietrze, a wirus stanie się bardziej agresywny – ostrzega prof. Ivan Hung z wydziału medycyny... 52
  • Płaczę, więc jestem 20 wrz 2009, 19:00 Dlaczego ludzie płaczą? Jeszcze niedawno naukowcy uważali, że jest to reakcja na ból i stres. Biolog Oren Hasson z uniwersytetu w Tel- Awiwie uważa jednak, że płacz jest subtelnym sposobem manipulacji; pojawił się, by zwiększyć szanse przetrwania w społeczeństwie. Hasson... 56
  • Seks w oku 20 wrz 2009, 19:00 Twarz mężczyzny może wyzwalać w kobiecie różne zachowania. Wszystko zależy od tego, w której fazie cyklu miesiączkowego się znajduje. W okresie płodnym panie preferują mężczyzn o wyrazistych rysach – lgną do twarzy seksowych, emanujących pewnością siebie, siłą woli i... 58
  • Nowy Stary Testament 20 wrz 2009, 19:00 Fragment najstarszej Biblii świata, Kodeksu Synajskiego, odkryto w klasztorze św. Katarzyny na Synaju. Starożytną księgę, nazywaną z łaciny Codex Sinaiticus, spisano po grecku na pergaminie mniej więcej w połowie IV wieku n.e. 68
  • Laczki Jezusa 20 wrz 2009, 19:00 „Kto nie docenia Merkel, ten już przegrał – albo nie myśli, jak wykorzystać posiadaną broń, albo zauważa po fakcie, że ją stracił” – mówi Horst Seehofer, szef bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU). Dlatego w wyborach nie chodzi o to, kto... 70
  • Pani mafia 20 wrz 2009, 19:00 „Mamo, co to jest mafia?” To pytanie kilkuletniego synka sprawiło, że 37-letnia Giuseppina Vitale postanowiła wyznać całą prawdę o sobie i swojej rodzinie. Giuseppina pochodzi z miasta Partinico na Sycylii, zdominowanego przez mafijne klany. W kraju, gdzie... 72
  • Niemcy są ważniejsze dla USA niż Polska 20 wrz 2009, 19:00 Rozmowa ze Zbigniewem Brzezińskim, amerykańskim sowietologiem polskiego pochodzenia, byłym doradcą prezydenta Jimmy’ego Cartera. 74
  • Niepokornie - Amerykańska masakra tarczą antyrakietową 20 wrz 2009, 19:00 Koniec polskich marzeń o amerykańskiej tarczy – krzyczał czerwony pasek w telewizorze. „Cios w plecy. Zdrada. Jak mogli nam to zrobić? I to 17 września” – skojarzyli błyskawicznie posłowie PiS, a na ich twarzach malowały się żal i zdziwienie. 75
  • Falenica - jak Monte Cassino 20 wrz 2009, 19:00 To oni mieli wygrać wojnę: 13. Dywizja płk. dypl. Władysława Zubosz- -Kalińskiego, 27. Dywizja gen. Juliusza Drapelli plus Pomorska Brygada Kawalerii płk. Adama Zakrzewskiego. Razem tworzyli tzw. grupę interwencyjną gen. Stanisława Skwarczyńskiego. 78
  • Życie musi być usłane kolcami 20 wrz 2009, 19:00 Rozmowa z Igorem Mitorajem, rzeźbiarzem 80
  • Między maskami 20 wrz 2009, 19:00 Igor Mitoraj to – paradoksalnie – jeden z najbardziej kontrowersyjnych artystów. Wzbudza większe emocje niż działania akcjonistów i dadaistów razem wziętych. 82
  • Każdy Polak ma w sobie dresiarza 20 wrz 2009, 19:00 Rozmowa z Xawerym Żuławskim, reżyserem filmowym, który na 34. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni pokazał „Wojnę polsko-ruską” 84
  • Wojna wódki z colą 20 wrz 2009, 19:00 Normalnie poprosiłbym panią o colę, ale po tym filmie muszę poprosić o wódkę z colą. To zamówienie w barku przy sali kinowej najlepiej oddaje nastrój na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Inteligentni i wykształceni, bezgranicznie oddani swojej pasji ludzie starają... 86
  • Pięćdziesiątka bossa novy 20 wrz 2009, 19:00 „Wezmę cię do łóżka, nie płacz już, głuptasie, patrz, tu jest poduszka i dla ciebie jasiek” – śpiewała Maryla Rodowicz w latach 70. w „Bossa novie do poduszki”. Ale bossa nova nie usypia: choć kołysze, koi i uspokaja, przydaje też pozytywnej... 88
  • Ogród – domowa oaza 20 wrz 2009, 19:00 W nowoczesnym ogrodzie wcale nie rośliny są najważniejsze. Mają być zaledwie dodatkiem do przestrzeni, która spełnia funkcję domowej oazy ciszy i spokoju. Ogród staje się elementem wystroju wnętrza, a raczej otoczenia naszych mieszkań. 90
  • Lucerna – szwajcarskie Las Vegas 20 wrz 2009, 19:00 Kiedy Szwajcar pyta rodaka, skąd pochodzi, i słyszy, że z Lucerny, zazwyczaj na chwilę milknie. Co można powiedzieć osobie, która jest bogata, uczciwa i pracowita, ale zadziera nosa? Bycie obywatelem jednego z najbogatszych miast świata, miejsca, gdzie bogactwo wcale nie jest... 92
  • Zielone na kołach 20 wrz 2009, 19:00 Wstrętu do ekologii można się było nabawić podczas tegorocznego salonu motoryzacyjnego we Frankfurcie. Wszyscy producenci ścigali się o to, który model emituje do atmosfery najmniej dwutlenku węgla i ogranicza tym samym efekt cieplarniany. A dla przyrodniczej równowagi... 94
  • Skibą w mur - Gudbaj Amerika! 20 wrz 2009, 19:00 Entuzjazm Polaków dla słowa „Ameryka” słabnie jak Krzynówek goniący za piłką. Nasza ślepa miłość do Ameryki była znana od lat. Podobało nam się wszystko, co amerykańskie, nawet jeśli było szmelcem. Gdy wysłużony złom, zwany F-16, dotarł do Polski w liczbie kilku... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany