Lęk nigdy nie zniknie

Lęk nigdy nie zniknie

Monika przeszła wraz z córką przez detoks w szpitalu psychiatrycznym, zamkniętą terapię w ośrodku dla uzależnionych. Opowiedziała nam o latach samotnej walki z narkotykami o Magdę, jej jedyne dziecko.
Marta Bratkowska: Jak długo trwała pani walka o córkę?

Monika O.: Intensywna? Ponad cztery lata. Trudno jednak mówić o uzależnieniu w czasie przeszłym. Strach nigdy się nie kończy.

A kiedy się zaczął?

Magda miała wtedy 12 lat. Na początku nie było narkotyków, tylko alkohol. Też potwornie niebezpieczny, ale w powszechnym odbiorze uchodzący za coś niegroźnego.

Pijana 12-letnia dziewczynka nie mieści się w żadnych normach.

Podobnie jak dorosły, przynajmniej według prawa, chłopak, który daje jej alkohol. Tak było w przypadku Magdy. Wściekłam się. Miała tylko 12 lat i 0,8 promila alkoholu we krwi.

Nie widziała w tym nic niewłaściwego?

Tylko moją ostrą reakcję. Ona uważała, że nic złego się nie dzieje, przecież oni chcą się tylko bawić. Nic do niej nie docierało. Zaczął się etap potwornego buntu, ciągłej walki, udowadniania mi, że nie mam prawa ingerować w jej życie. Myślałam, że to zaczął się normalny, może tylko trochę przedwczesny i nadzwyczajnie trudny okres dorastania. Było coraz gorzej. Wpadła w takie podwórkowe środowisko. Mieszkałyśmy wtedy na warszawskim Rakowcu. Mnóstwo rodzin patologicznych. Magda tylko z takich środowisk wybierała sobie przyjaciół. Podwórko ją fascynowało. Uruchomiłam pomoc psychologiczną.

Mówi pani: ja zareagowałam, ja uruchomiłam pomoc. Gdzie był ojciec Magdy?

Od ósmego roku jej życia byłyśmy same. Rozwiodłam się z mężem, ale Magda spotykała się z tatą, kiedy tylko chciała. Mój były mąż też został włączony w terapię. Podczas sesji córka ostentacyjnie wykazywała kompletny brak zainteresowania terapią i naszym lękiem o nią. Wyglądało to tak, jakby sobie z nas drwiła. Mówiła, że się nie podda, nie będziemy nią rządzić. Pewnego dnia, gdy wróciła do domu, spojrzałam jej w oczy. Czerwone. Włosy pachniały marihuaną. Mam bardzo wyczulony węch. Nawet nie musiałam robić testu, sama się przyznała. Moja reakcja była natychmiastowa. Terapia. Jak się okazało, wystarczyła wizyta jednorazowa. Terapeuta był bardzo sugestywny. Miał doskonały kontakt z młodzieżą, pomógł wielu ludziom, choć miał dość specyficzny sposób przemawiania do nich.

Co powiedział Magdzie?

Po prostu wjechał na nią, nakrzyczał. Powiedział wprost, jakie są konsekwencje palenia. Spytał, czy chce skończyć jak niektórzy jego podopieczni? Że wbrew powszechnym opiniom to uzależnia, boli, że przyjemność jest na początku, a potem to już staje się przymusem. Że ta ścieżka przyjemności w mózgu szybko się wyciera.

Przestraszyła się? Przestała?

Na jakieś pół roku.

Co się stało, że sięgnęła?

Poszła do nowej szkoły. Z tego, co wiem, tam nastąpiła jej kokainowa inicjacja. Dostała działkę od starszego kolegi. Chciałam wyrwać Magdę z tego podwórzowego towarzystwa, więc zapisałam ją do prywatnego gimnazjum. Niespecjalnie było mnie stać na czesne, ale wierzyłam, że dzięki temu ochronię córkę przed złymi wpływami. To był mój największy błąd. Epizod z marihuaną okazał się tylko wstępem do mocniejszych wrażeń.

Wiedziała pani, że Magda bierze?

Skąd. Nie miałam pojęcia, że to narkotyki są naszym problemem.

Kiedy pani to zauważyła i zrozumiała?

Nie zauważyłam. Usłyszałam. I nawet wtedy docierało to do mnie z trudem. Magda coraz częściej znikała z domu. Zaczęły się wagary. Musiałam ją odprowadzać, przekazywać w ręce nauczyciela. Dla niej życie było tylko nieustającą balangą. Przekonywała mnie, że w wieku 14 lat jej koleżanki imprezują, malują się, farbują włosy. Stawało się normą, że przychodziła do domu bardzo późno, nie reagowała na upomnienia, prośby, nie sposób było nawiązać z nią jakikolwiek dialog.

Nie mówiła, co się dzieje?

Nie. Wtedy już był między nami silny konflikt, którego nie potrafiłam rozwiązać. Za poradą psychologów robiłam różne rzeczy, by odnowić kontakt, przełamać jej niechęć. Podchodziłam z różnych stron. Mur niechęci, odrzucenie. To było bardzo bolesne. Nie pojmowałam, jak możemy aż tak się nie rozumieć, mając tylko siebie.

To musiało się odbić na szkole.

Nie. Kłopotów z nauką nie miała nigdy. Jest bardzo inteligentna. Mimo wszystkich problemów nie zawaliła ani jednego roku. W tej nowej szkole zaczęło się dziać już bardzo źle. Potrafiła mi ginąć na dwa dni. To był straszny czas. Ciągłe szukanie, namierzanie jej, próby dotarcia do tego, o co jej chodzi, dlaczego, co się z nią dzieje. Uciekała, żebym nie mogła widzieć, co robi. Już wtedy systematycznie ćpała. To był etap amfetaminy. Tylko ja sobie nie zdawałam z tego sprawy. Potem się okazało, że wychodziła z psem na spacer, brała działkę, czekała, aż minie ta pierwsza euforia, i wracała do domu. Nie byłam w stanie tego zauważyć, wyczuć. Siedziała w domu przy komputerze do czwartej rano, ja ją zaganiałam do spania, budziłam się. Ona wstawała do szkoły jakby nigdy nic. Ja byłam po takich nocach wykończona, na niej niedosypianie nie robiło wrażenia.

Kto otworzył pani oczy? Szkoła?

Nauczyciele musieli coś zauważyć. Nie wiem. Ze mną się tym nie dzielili. Chyba jednak musieli się domyślać. Pozbyli się jej przy pierwszej okazji. Pretekstem był nasz trzytygodniowy wyjazd. Chciałam oderwać ją od tego wszystkiego, ustaliłam w szkole, że zabiorę ją na jesienne wakacje. Zgodzili się, dostałyśmy materiał do przerobienia. Gdy wracałyśmy do Warszawy, zadzwoniła wychowawczyni i poinformowała mnie, że córka została skreślona z listy. O narkotykach powiedział mi jeden z jej podwórkowych kolegów. Wtedy już nocne powroty stały się normą. Bałam się o jej życie. Rozpaczliwie szukałam pomysłu, jak jej pomóc. Noc w noc chodziłam po osiedlu, szukałam jej. Wtedy jeden z jej kolegów chyba zlitował się nade mną. Powiedział: „Pani coś powinna zrobić, bo ona skończy w ośrodku dla uzależnionych. Przecież ona bierze amfę. Wszyscy to wiedzą, tylko pani nie”. To był cios. Straszliwy. Nie miałam pojęcia, z czym muszę walczyć, z czym będę się mierzyć.

Jednak dzięki temu chłopakowi poznała pani prawdziwego wroga.

Tak, choć wtedy nie miałam pojęcia, jak poważnego. Tej nocy czekałam na nią. Miałam przygotowane testy. Wyszło wszystkich sześć substancji psychoaktywnych. M.in. amfetamina, marihuana, kokaina, ecstasy. Wtedy nastąpił zwrot. Dokładnie nie taki, jakiego mogłam się spodziewać. Magda… poczuła się bezkarna. Uznała, że skoro już wiem, to nie musi niczego ukrywać. Następny tydzień, kolejny test, i kolejny, i kolejny. Wszystkie pozytywne. Któregoś dnia wróciła do domu i zemdlała. Wiedziałam, że każdy dzień zwłoki to narażanie jej na śmierć. A dyskusja nadal sprowadzała się do tego, że przecież wszyscy biorą, że nie ma w tym nic złego. Kompletnie nie miała świadomości zagrożeń. Naprawdę wierzyła, że w każdej chwili może przestać. Odrzucała jakąkolwiek pomoc. To ja zaczęłam regularnie odwiedzać psychoterapeutów. Jeden z nich, pracujący w ośrodku dla uzależnionych w Otwocku, powiedział, że wygląda na to, że Magda jest w ciągu. Że to sytuacja podbramkowa i powinnam ją jak najszybciej przyprowadzić. Udało się tylko raz. Miała niespełna 15 lat, a ja nie byłam w stanie jej pomóc, dopóki ona nie wyrazi chęci leczenia. Beznadzieja.

W końcu jednak zaczęła się leczyć.

Tak, ale musiałam zadziałać radykalnie. Jak wróciła do domu, zamknęłam drzwi i wyrzuciłam klucze. Na dno kosza, przysypałam śmieciami, żeby nie znalazła. Chciałam poczekać, aż wytrzeźwieje, żeby po raz kolejny porozmawiać. Tym razem zamierzałam postawić jej ultimatum. Była naćpana potwornie. To było widać gołym okiem. Chciała wyjść z domu, bo „tu się żyć nie da”. Krzyczała, żebym oddała klucze. Nie oddałam. Usiłowałam zadzwonić do swoich rodziców. Wyrwała mi telefon. Bałam się, nie wiedziałam, co ona może zrobić. Sobie albo mnie. Była kompletnie nieprzewidywalna. Z drugiego aparatu zadzwoniłam do rodziców i na policję. Powiedziałam, że córka ma 15 lat, jest pod silnym wpływem narkotyków i potrzebuję wsparcia. Policjanci pojawili się szybko. Zdecydowali, że trzeba wezwać karetkę i zawieźć Magdę do szpitala. Na nasze szczęście z pogotowiem przyjechała doświadczona pani doktor. Zadzwoniła do Garwolina na oddział. Magda została odprowadzona do karetki.

Jak długo była w szpitalu?

Dwa tygodnie. Detoks na oddziale zamkniętym, spotkania z terapeutami. W Garwolinie jest też oddział przygotowujący do leczenia w ośrodkach odwykowych. Tam po odtruciu została przyjęta. Wytrzymała tylko kilka dni. Złamała przepisy i została wydalona. Tam jednak coś zaczęła wreszcie rozumieć. Spotkała ludzi ciężko uzależnionych od marihuany. Wcześniej była przekonana, że to niemożliwe, „bo co jak co, ale zioło jest nieszkodliwe”.

Miała żal, że zamknęła ją pani w szpitalu?

Nie. To nie był żal. Zaakceptowała to, co się wydarzyło, i chyba też poczuła ulgę. Sama nie potrafiła zerwać. Męczyła się w tym już bardzo. Jej organizm odmawiał posłuszeństwa. Bolało ją wszystko, jak nie brała, a branie też nie dawało ulgi. Tak działa uzależnienie. Wtedy uważała, że moja reakcja była przedwczesna, bo ona przecież właśnie miała zamiar przestać.

Wróciłyście do domu?

Nie. Gdy z Garwolina została wydalona, przywiozłam ją prosto na działkę pod Warszawą. Tam rodzice mają dom. Wzięłam zwolnienie z pracy. Powiedziałam wprost, co się dzieje, żeby nikt nie myślał, że symuluję. Usłyszałam: „Monika, walcz o dziecko, to jest najważniejsze”. Wszyscy widzieli, jak borykam się z jej uzależnieniem, jak jej szukałam po nocach, jak nie dawałam sobie rady. Teraz zmieniłam pracę. W nowej nikt nie wie o moich problemach. Nie to, że się wstydzę, po prostu nie mówię o tym.

Wyprowadziłyście się ostatecznie z Warszawy?

Tak. Wiedziałam, że na Rakowiec nie możemy wrócić. Bo wsparcie rodziny i podjęcie leczenia to jedno, ale tak naprawdę zmiana otoczenia to 99 proc. powodzenia terapii. Wystawiłam mieszkanie na sprzedaż, wzięłam kredyt na nowe, w Otwocku. Blisko ośrodka dla uzależnionych. Tam Magda została przyjęta na terapię. Tam także złamała przepisy i została wydalona. Nie usprawiedliwiam jej, ale naprawdę trudno utrzymać się w tym niesamowitym rygorze. Znowu wróciła na działkę, do dziadków. Czekała trzy tygodnie na miejsce w ośrodku, znowu woziliśmy ją na terapię do Warszawy.

To był czas nieustannego pilnowania?

Nie, nawet nie trzeba było jej pilnować. Ja dojeżdżałam stamtąd do pracy. Zostawali z nią dziadkowie. Pogodziła się już z tym, że ona tam, na Rakowiec, do swoich kolegów już nie wróci. Udało się. Gdy Magda wyszła z terapii, było już gotowe nasze nowe mieszkanie w Otwocku i miejsce dla niej w ostatniej klasie gimnazjum.

Jak się odnalazła w nowym miejscu?

Dobrze. To przewaga prowincji. Ludzie są bardziej zżyci, dzieci znają się od urodzenia, tu jest inny rodzaj relacji. Magda szybko znalazła przyjaciółki na osiedlu. No i przez cały czas miała terapię w otwockiej przychodni.

Czyli koniec problemu?

Niestety nie. To nie jest takie proste. Na terapię chodzili też chłopcy, którzy mieli nakazy sądowe. Nie zależało im na wyjściu z nałogu, tylko na tym, by nie trafić na leczenie zamknięte. Magda znów zaczęła próby powrotu do narkotyków. Tylko wtedy ja miałam już tak wyczulone oko, że nie musiałam robić testów, by wiedzieć. To zdarzało się rzadko. Raz na miesiąc, raz na trzy miesiące. Problem jednak krążył. Był moment załamania, bo wzięła dwa razy z rzędu. Nie mogłam czekać. Złożyłam wniosek o nakaz leczenia. Powiedziałam pani sędzi od razu, że to nie jest nakaz, po którym Magda ma wylądować w szpitalu, tylko nakaz dający mi taką możliwość. Jeśli ja uznam, a sędzia wykazała się zaufaniem do mnie, że to konieczne, to zadzwonię i poproszę o realizację. Do tej chwili jednak papier leży w szufladzie.

Znów środek przymusu. Tym razem zadziałał?

Nie wiem, czy konkretnie on, ale wszystko się zmieniło. Magda skończyła już 18 lat i temat narkotyków jakby zaczął zanikać. Poczuła, że jest dorosła i odpowiedzialna za siebie, że gdyby ktoś coś przy niej znalazł, to będą konsekwencje i to ona sama będzie je ponosić. Poznała chłopaka. Zaczęli się spotykać i wszystko poszło dobrą drogą. Jeszcze raz czy dwa zauważyłam, że jednak coś brała, ale powiedziałam ostro: „Nie rób tego, bo wiesz, że nie odpuszczę. Będę walczyć do resztek sił. Jesteś dorosła i jeśli chcesz ze mną mieszkać, mieszkasz na trzeźwo. Jeśli nie – zbieraj manatki”. Podziałało. Skończyła liceum, zdała maturę. W marcu skończy 21 lat. Namówiłam ją na studia, ale zrezygnowała po dwóch miesiącach. Od następnego semestru zaczyna inny kierunek. Dziennikarstwo internetowe. To jest jedyne, co ją pociąga. Wyprowadziła się we wrześniu. Smakuje dorosłości ze swoim chłopakiem. Tym samym, którego poznała, gdy przechodziła trudny moment terapii.

A pani? Też wyszła z tego?

Wychodzę powoli. Lęk ma to do siebie, że przykleja się do człowieka.
Okładka tygodnika WPROST: 5/2013
Więcej możesz przeczytać w 5/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 5/2013 (1562)

  • Na do widzenia 27 sty 2013, 20:00 W bardzo wielu rzeczach nie zgadzam się z Leszkiem Millerem, ale co do jednego ma rację: faceta poznaje się po tym, jak kończy. A ponieważ jest to moje pożegnanie z łamami „Wprost” i przede wszystkim z Czytelnikami, wypadałoby się rozliczyć. 4
  • Pan Ambasador uczy dobrych manier 27 sty 2013, 20:00 Jedyne 884 zł zapłacił polski podatnik za minutę lekcji stylu, z której dowie się, że rybę można jeść dwoma widelcami, smoking to jedwabna marynarka, a ślimaki gotuje się w burgundzkich ziołach. 6
  • Giertych chce dymisji Rydzyka 27 sty 2013, 20:00 Roman Giertych napisał list do prowincjała ojców redemptorystów, w którym wyraża oburzenie, że Radio Maryja i Telewizja Trwam nie sprostowały dotąd informacji z 30 grudnia 2012 r., jakoby popierał on metodę in vitro. 7
  • Amerykański, a jednak polski 27 sty 2013, 20:00 Walt Disney to dzisiaj jedno z najnowocześniejszych studiów animacji na świecie. 7
  • DVD z "Wprost": SKOK ŻYCIA 27 sty 2013, 20:00 W tym tygodniu „Wprost” można kupić z filmem „Skok życia” na DVD. 7
  • Gowin straci głos 27 sty 2013, 20:00 Platforma Obywatelska wyłożyła się na związkach partnerskich. 7
  • Zakazane związki 27 sty 2013, 20:00 Piątkowe głosowanie przeciw projektom ustawy o związkach partnerskich obróciło się w popis poselskich uprzedzeń, fobii, zacofania i niekompetencji. I zwyczajnego niezrozumienia, że ten problem dotyczy kilkuset tysięcy par w Polsce. W przytłaczającej większości par bynajmniej... 12
  • Taki fajny prymas 27 sty 2013, 20:00 Gdy na początku 1987 r. założyciel Monaru Marek Kotański powołuje Bank Nadziei, który ma gromadzić pieniądze na zakup testów do wykrywania wirusa HIV, pierwszym wpłacającym darowiznę zostaje prymas Polski kardynał Józef Glemp. Nie... 16
  • Rozważny i odważny– mówi o kard. Glempie gen. Wojciech Jaruzelski 27 sty 2013, 20:00 "WPROST ”: Lipiec, 1981 r. Pamięta pan prymasa Glempa z tamtego czasu? Gen. Wojciech Jaruzelski: Tak, bo wówczas spotkaliśmy się i poznaliśmy. To było tuż po dość nagłym mianowaniu go prymasem Polski. Miałem oczywiście trochę... 20
  • Od zdrajcy do zbawcy 27 sty 2013, 20:00 Moje spotkania z Glempem – z nazwiskiem, z problemem, z człowiekiem – wcale nie były moje. To były spotkania całego mojego pokolenia, dziwacznego, uformowanego przez sekwencje: „dół” późnego Gierka (kartki na... 21
  • Prymas pokorny 27 sty 2013, 20:00 Prymasowi Glempowi Opatrzność wyznaczyła chyba trudniejsze zadanie niż to, z którym zmierzyć się musiał kardynał Wyszyński. 23
  • Kwaśniewski nie wróci 27 sty 2013, 20:00 Były prezydent nie odejdzie z biznesu, Tusk płynie ze zdechłymi rybami, ale będzie walczył o trzecią kadencję. A Palikot? Dzielcie, co mówi, przez pięć albo dziesięć – uważa szef SLD Leszek Miller. 24
  • Kazek tu, Kazek tam 27 sty 2013, 20:00 Goldman Sachs podziękował Kazimierzowi Marcinkiewiczowi za usługi. Były premier szuka więc swojego miejsca w polityce w towarzystwie Romana Giertycha i Michała Kamińskiego. 28
  • Nowicka na krzyżu 27 sty 2013, 20:00 Palikot obawia się, że odwołanie Wandy Nowickiej z fotela wicemarszałka Sejmu i niskie notowania spowodują transfery z jego klubu – wynika z informacji "Wprost". 31
  • Pan od hazardu 27 sty 2013, 20:00 Szef Służby Celnej Jacek Kapica przyznaje, że certyfikaty automatów do gier były fałszowane na masową skalę. Sam jednak nie poczuwa się do winy. 32
  • Lęk nigdy nie zniknie 27 sty 2013, 20:00 Monika przeszła wraz z córką przez detoks w szpitalu psychiatrycznym, zamkniętą terapię w ośrodku dla uzależnionych. Opowiedziała nam o latach samotnej walki z narkotykami o Magdę, jej jedyne dziecko. 36
  • Upadły król Trójmiasta 27 sty 2013, 20:00 Miał imperium. Był jednym z najbogatszych Polaków. Potem jeden dzień nie żył. Teraz Janusz Leksztoń żyje, ale inaczej niż kiedyś. 40
  • Syn komendanta UPA 27 sty 2013, 20:00 Do ociemniałego starszego człowieka poszedłem z dwóch powodów. Chciałem poznać kogoś, kto przesiedział 38 lat w sowieckich łagrach i się nie złamał. oraz dowiedzieć się, co syn ostatniego komendanta UPA myśli o mordowaniu Polaków. 44
  • Prezydent brutto plus VAT 27 sty 2013, 20:00 Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy nauczyli się żyć luksusowo. Dlatego potrzebują dużych pieniędzy z kraju i z zagranicy. On zarabia u prezydenta Kazachstanu. A czy ona dostawała pieniądze od rodziny dyktatora Egiptu? 48
  • Krzyżem w satyrę 27 sty 2013, 20:00 Nie lubię programów satyrycznych. Gwoździem do trumny dla tego gatunku był z jednej strony Jan Pietrzak, z drugiej Giertych i Marcinkiewicz. 52
  • Ameryka ratuje Europę 27 sty 2013, 20:00 Kończenie wojny jest dużo trudniejsze niż jej rozpoczynanie. Afganistan to taki przypadek – mówi w rozmowie z "Wprost" ambasador USA w Polsce Stephen Mull. 54
  • Pokerowa zagrywka 27 sty 2013, 20:00 Zapowiedź referendum w sprawie Unii to najlepszy manewr w karierze Camerona. Cel strategii? Wygrać wybory i... utrzymać Wielką Brytanię we Wspólnocie. 58
  • Niepokorna Masza 27 sty 2013, 20:00 Celę na oddziale karnym obozu pracy Maria Alochina z Pussy Riot powinna opuścić w marcu. Nie zanosi się na to. Wykazuje patologiczny wprost brak pokory. 60
  • Blue monday chadeków 27 sty 2013, 20:00 SPD odebrała władzę CDU w Dolnej Saksonii. To papierek lakmusowy nastrojów przed wyborami do Bundestagu. 61
  • Wolność kontra gumka 27 sty 2013, 20:00 Czy władze Los Angeles, nakazując gwiazdom porno używania prezerwatyw, ograniczają ich wolność? Aktorzy protestują, a sprawę rozstrzygnie Sąd Najwyższy. 62
  • Polacy kontra reszta świata 27 sty 2013, 20:00 Po ponad 20 latach kapitalizmu i prawie dziesięciu latach w Unii doczekaliśmy się polskich marek, które potrafią pokonać wielkie zagraniczne koncerny. Oto prawdziwy cud nad Wisłą. 64
  • Chemia, polska specjalność 27 sty 2013, 20:00 Zamiast po kawałku wpaść w ręce zagranicznych inwestorów, polskie zakłady chemiczne stworzyły koncern, który jest w stanie konkurować z największymi gigantami w branży. 68
  • Wojna o kolej 27 sty 2013, 20:00 W 2015 r. mamy szansę wsiąść do nowych pociągów, którymi w kilka godzin przemierzymy Polskę. o ile związki zawodowe nie wykończą nowego prezesa. 70
  • Wszystko o finansach. Wybieramy ubezpieczenie komunikacyjne 27 sty 2013, 20:00 Ubezpieczenie samochodu to nie tylko poważny wydatek. Wybór dobrego ubezpieczyciela i najodpowiedniejszej dla nas polisy może mieć ogromne konsekwencje dla naszej kieszeni i nerwów przez cały rok. 71
  • Z innego świata 27 sty 2013, 20:00 Towarzyszy mi poczucie, że jestem na ostatniej prostej – mówi Piotr Fronczewski. A swoją rolę – w spektaklu „Ja, Feuerbach” – nazywa własną „kropką” w teatrze. 74
  • Podróż na wschód 27 sty 2013, 20:00 Jeśli chcecie poznać historię rosyjskiej alternatywy, sięgnijcie po książkę Konstantego Usenki „Oczami radzieckiej zabawki...”. I wybierzcie się na debatę o tym, jak scena alternatywna reagowała na przemiany w Polsce i w Rosji. 76
  • Pomnik prezydenta 27 sty 2013, 20:00 "Lincoln" Stevena Spielberga jest jak apel szkolny. Patetyczny, bezkrytyczny, niedzisiejszy. 80
  • Przetrwać, nie oszaleć 27 sty 2013, 20:00 W "Niemożliwym" Bayona nie epatuje cierpieniem, lecz wzrusza historią o miłości, heroizmie i poświęceniu. 80
  • Patrol filmowy Tomasza Raczka: 5 Rozbitych kamer 27 sty 2013, 20:00 Coraz częściej filmy dokumentalne mają siłę atrakcyjności i przyciągania widzów równą tej, jaką dają fabuły. 81
  • Dla wrażliwców 27 sty 2013, 20:00 Elektroniczny rock z Wysp Brytyjskich trzyma się nieźle. Najlepszy dowód to nowe płyty Delphic i Everything Everything. 82
  • Tydzień kultury polskiej Jakuba Żulczyka 27 sty 2013, 20:00 Patrycja Markowska, królowa polskiej poezji, nagrała nową piosenkę, chociaż nikt jej nie prosił. Już we wstępie utworu o tytule „Alter ego” zapowiada, że utonie. I mimo tego przez następne trzy minuty utrzymuje się na... 82
  • Muzyczny ranking Piotra Metza 27 sty 2013, 20:00 New Order Lost Sirens Warner Na pierwszy rzut ucha – tak zwany skok na kasę. Ta płyta zawiera odrzucone początkowo nagrania z ostatniego albumu, zarejestrowane być może z myślą o kolejnym (działo się to jeszcze przed kłótnią... 83
  • Piotr Kofta wie, co czytać 27 sty 2013, 20:00 Zapiski z Homs Jonathan Littell, przeł. Magdalena Kamińska-Maurugeon, Wydawnictwo Literackie 2013 Po "Łaskawych", nihilistycznej spowiedzi oficera SS i czynnego uczestnika Holocaustu, za które w 2006 roku dostał Nagrodę Goncourtów, Jonathan... 83
  • Pominięci... 27 sty 2013, 20:00 Trwa zbiorowa orgia przy zgaszonym świetle. Ciała kłębią się pod sobą pracowicie. Kotłują i wyginają na wszystkie strony. 84
  • Proroctwa 27 sty 2013, 20:00 Na początku roku wszystkie gazety codzienne i tygodniki robią swoje prognozy na temat tego, co się stanie w tym nadchodzącym. 84
  • Vademecum zdrowia i urody 27 sty 2013, 20:00 Agnieszka Fedorczyk - Pogromcy cholesterolu Można obniżyć poziom cholesterolu o 15 proc. w trzy tygodnie. To nic trudnego – przekonują nas reklamy. Czy rzeczywiście? Zapytaliśmy o to specjalistów. Agnieszka Fedorczyk - Daj sercu... 85
  • Bal maskowy 27 sty 2013, 20:00 Antoś ma w zerówce bal przebierańców, motyw: zdrowie. Wszyscy rodzice mieli z tym dramat, szczęśliwie ustalono, że można przebrać dzieci za warzywa. Antoś na wieść o tym krzyczy wniebogłosy: „O nie, ja nie dam się przebrać za jakieś warzywo!”. I mamy kłopot. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany