Nie odkleiłem się od rzeczywistości

Nie odkleiłem się od rzeczywistości

Słyszy głosy, uważa, że jego ręką w kuchni kieruje sam Bóg. Ale na śniadanie wielkanocne zje sałatkę jarzynową. WOJCIECH MODEST AMARO, jedyny kucharz w Polsce obdarzony gwiazdką Michelina.

Co pan dzisiaj jadł?

Jajecznicę.

Tak banalnie?

Zaraz banalnie. Jeden z uczestników „Top Chefa” hoduje kury. Przyniósł mi jajka. W ogóle nie mają cholesterolu, są zielonkawe.

W środku?

Nie. Skorupka jest zielonkawa.

Będzie pan gotował na Wielkanoc? Molekularnie, rzecz jasna?

Nie. Wyjeżdżamy na gotowe. Teściowa ugotuje.

I pan to zje?

Zjem. Będę jadł tradycyjne wielkanocne śniadanie, z sałatką jarzynową, jajkami w majonezie i tym wszystkim, co się wtedy je. Lubię przygotowane przez siebie jedzenie na talerzach odstawić fikuśnie. Niekonieczniemazurki wykręcające od słodkiego coś w głowie. Dzika róża z krówką i jałowcem odlatuje w zupełnie inny wymiar. Ale w tym roku nie odlatuję.

Panu chodzi o to, żeby było zdrowo czy żeby kombinować z ciekłym azotem?

Pokażę pani książki, które ostatnio kupuję. Nic w nich nie ma o laserowym cięciu ani ultrasonografie, który przynosi smak aromatu szampana, tylko o roślinach borów i lasów albo polskich jezior w różnych rejonach naszego kraju. Niestety, te książki są z lat 50., więc połowa tych roślin jest teraz pod ochroną.

I pod osłoną nocy...

Nie, nie pójdę na leśne szabry. Można wykonać 20 telefonów i sprawdzić, gdzie co rośnie. Mamy kierowcę, który jeździ po całej Polsce...

I zbiera?

Nie, jedzie np. po 4 kg sera pod Augustów, albo dostajemy telefon od rybaków, że na Wiśle pod Płockiem złowili bolenia, rybę, o której ludzie ograniczeni do łososia i pstrąga nigdy nie słyszeli.

Snob.

Nie. Nie chodzi o to, by wyszukać składnik, o którym nie dość, że nikt nie słyszał, to jeszcze jest dostępny tylko w Sudetach na zboczach wschodnich i zrywa się go 12 dni w roku. Chodzi o to, by nie zapominać o polskich produktach ani nie udawać, że ich nie ma. Dziś był u nas pan Majewski z nalewkami i się umówiliśmy, że całą ekipą do niego przyjeżdżamy zbierać pędy sosny.

Ale nie będziecie się przebierać do tego w białe kombinezony?

Żarty sobie pani stroi.

Nie, to pan mówił o swojej kuchni „molekularna”.

Nigdy tak nie mówiłem. Molekularne to są badania. Czy obsmażanie mięsa to jest rzeczywiście zamykanie porów i mniej wycieka czy też bzdury…

Bzdury?

Bzdury. Albo ten mit o tych kopytkach, że jak wypłyną, to znaczy, że są gotowe. Gotowe są wtedy, kiedy są gotowe. Trzeba sprawdzić, spróbować.

Chce mi pan za wszelką cenę powiedzieć, że jesteśmy głupolami kuchennymi.

Zależy od gęstości ciasta, wielkości kopytek. Gotują kucharze, a nie przepisy. Pamiętam, jak w Anglii uczyłem się gotować – dziesięciu Włochów, te same składniki i dziesięć różnych sosów pomidorowych. Myślałem: Boże, co za bałagan, burdello bum, bum. Ja nie chcę odrywać się od rzeczywistości.

Ale pan jest ortodoksem.

Mamy szczęście, że mieliśmy komunę. Bo nasze zacofanie, czyli 1,5 mln gospodarstw rolnych, okazało się bardzo trendy. Teraz każda ważna światowa restauracja ma swój ogródek. Ukraina od góry do dołu jest w kukurydzy, a my mamy wszystko. Światowa Organizacja ds. Żywienia publikuje właśnie dokument, że przyszłość należy do małych farm. Też mi odkrycie! Rene Redzepi [Duńczyk, współwłaściciel restauracji obdarzonej dwiema gwiazdkami Michelina – red.] powiedział właśnie w wywiadzie, że być może kolejną wielką kuchnią będzie kuchnia polska – dostrzegł ten potencjał. Nic jednak nie zrobi się samo, musimy ciężko pracować, by kulinarnie temu sprostać. Przyjdzie moment, że polskie restauracje na światowym poziomie pojawią się w największych miastach, np. w Berlinie…

Dlatego pan tam teraz jedzie?

Jestem zszokowany, że tam czynsz to jedna trzecia tego, co u nas. Ale działam spokojnie, szukam miejsca i kolejnych kroków w swojej karierze. Nie lubię wykonywać szybkich ruchów. Moje pięć minut trwa już 20 lat, ale nie wszyscy o tym wiedzą albo chcą wiedzieć…

Pan myśli o sobie, że jest najlepszy w Polsce, prawda?

No. Myślę. Wody?

Tak. A normalna czy molekularna?

(śmiech!) San Pellegrino. Specjalna edycja. Tylko w kilkunastu restauracjach na świecie. Z Pavarottim. Pełna pompa…

Podejrzewałam, że u pana będzie dziwnie.

Podejrzewam, że w butelce woda jest ta sama co zawsze. Tylko etykietka inna. Cena też ta sama.

Siedzimy w pana restauracji na przeciwko ambasady rosyjskiej.

Proszę uważać, pewnie jesteśmy na podsłuchu.

Putin w kuchni – to o panu.

Aż Putin? W telewizji jestem szefem Piekielnej Kuchni. A że komuś to się kojarzy z Putinem.

Jest pan bezwzględny?

Nie mam w sobie nic bezwzględnego. Dbam o każdy szczegół, mam szacunek dla zawodu kucharza i dla gości. Nie chcę powiedzieć, że to w Polsce wyjątkowe, ale stosunkowo rzadkie. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że u nas wyjście do restauracji jest luksusem. I nie można ludziom serwować beznadziei ani miernoty.

A się serwuje?

Się serwuje. Chodzi o to, żeby ludzie dostali coś luksusowego, przygotowanego przez profesjonalistów, którzy biorą za to pieniądze. A tych profesjonalistów w Polsce jest niewielu.

W telewizji próbuje pan takich wykształcić, ale wydaje się, że siłą, chamstwem nawet.

Wie pani, jakim językiem ci ludzie naprawdę się posługują, jak się zachowują? Dzisiaj jak się myśli o gastronomii, to się wydaje, że to świat wirtuozów, artystów, kucharzy celebrytów.

Ale to przez pana tak się myśli.

Nie! Ja jestem jedynym człowiekiem w Polsce, który zdobył gwiazdkę Michelina i tylko dlatego ktoś o mnie usłyszał, dlatego jestem teraz w telewizji – nie odwrotnie. Ale kuchnia w naszym kraju to jest również miejsce, do którego trafiają ludzie bez pomysłu na siebie, szukający schronienia, niewykształceni. Nie idealizujmy. Nawet recydywa trafia do kuchni. Tutaj jest ciepło, nie leje na głowę i jeszcze można coś zjeść. W programie, którego jestem gospodarzem, znaleźli się ludzie, którzy zdążyli już usłyszeć, że gotują najlepiej na świecie. Nie gotują, a z drugiej strony każdy kucharz ma gigantyczne ego. Ba, każdy bloger kulinarny ma wielkie ego.

Co z nimi jest nie tak?

To, że stają się samozwańczymi autorytetami. To, że zrobię ciastko, sfotografuję je i wrzucę na Fejsa, nie czyni mnie dobrym kucharzem. W Wielkiej Brytanii są ludzie kulinarnie wykształceni, którzy sami mogą ocenić czyjeś 20 lat gotowania. U nas nie ma. Lubię jeść, mogę nawet lubić o jedzeniu mówić, ale to nie znaczy, że jestem krytykiem kulinarnym.

Już mówiłam, że pan jest snobem. Ma pan najdroższą restaurację w Polsce.

Nie mam najdroższej. Osiem dań – 320 zł. W zasadzie w tej cenie serwujemy 12-14 dań – starterki, przeddesery, dodatki do kawy. Na lotnisku za sok i ciastko zapłaci pani 50 zł. Nie jestem snobem. Nie mam problemu z tym, żeby zjeść kebaba.

Żarcik?

Nie. Tylko ten kebab jest najlepszy na świecie.

Ile kosztuje?

Sześć funtów. W Londynie. Niedaleko Harrodsa. Libański. O czwartej nad ranem są tam wszyscy. Młodzież, gwiazdy, celebryci. Stoją i jedzą. U siebie gotuję z polskich produktów. Lubię próbować wszystkich rodzajów kuchni, uczyć się, jak smakuje wzorowy kebab, sushi czy owoce morza. W Atelier przygotowuję tylko polskie produkty…

W ciekłym azocie.

Bzdury. Wierzę w to, że duże koncerny obserwują, co się dzieje, bo jeśli do niedawna na półkach były dwa soki, pomarańczowy i jabłkowy, a już ekstremalnie jabłkowo- -miętowy, a dzisiaj widzę, że jest dzika róża, pędy sosny, aronia, to…

Myśli pan, że to pana zasługa?

Pewnie, że moja. Okazuje się, że mamy to wszystko, te tony aronii, sosnę. Dwa lata temu zorganizowałem Cook It Raw. Przyjechali tu najwięksi szefowie kuchni z całego świata i 20 topowych dziennikarzy. I powiedzieli: macie w Polsce wszystko, co potrzebne do robienia genialnej kuchni. Trzeba zakasać rękawy i robić. Co poniedziałek jadę do lasu zbierać szczawik zajęczy i igły modrzewiowe czy dziko rosnące kwiaty…

A kto wtedy gotuje?

Restauracja jest zamknięta, bo ja i moja załoga jesteśmy w lesie. Do tej pory mówiło się „kuchnia polska jest świetna”, patrząc w ziemię. Tymczasem podczas tworzenia Kalendarza Natury odkryłem, że mamy w kraju 500 składników, z których można gotować. Teraz patrząc w oczy, mogę każdemu powiedzieć: nasza kuchnia jest świetna.

Zawsze był pan tak pewny siebie?

Nie. Miałem odwagę, a nie pewność. Mój ojciec jest bardzo odważnym człowiekiem – ratował ludzkie życie, pracując w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym. Nauczył mnie, że trzeba mieć kręgosłup. Nie da się mnie kupić, skorumpować, przekabacić.

Telewizja pana kupiła.

To nieprawda. Gdybym czuł, że to nie moja bajka, toby mnie tam nie było. I jak poczuję, że coś jest nie tak, to rzucam wszystko. Rzeczy, o które prosiłem, zarówno przy pierwszym, jak i drugim programie, zostały spełnione. Moje widzimisię wiąże się z ogromnymi kosztami, bo np. programu nie można nagrywać kilka dni z rzędu.

Bo pan w poniedziałki łazi po lesie i zrywa szczawik zajęczy.

Nie mogę wyjść z restauracji na 30 dni. Atelier to dla mnie podstawa. Stanie w kuchni wyniosło mnie tutaj, a nie parcie na szkło.

Ile lat trzeba stać?

W Japonii trzeba pięć lat skrobać ryby, zanim szef pozwoli uciąć filet.

A u pana?

U mnie szybciej. Ale widzę, jak stażyści do tego podchodzą. Po tygodniu czują się mistrzami. Nie ma tak.

Przecież i tak chodzi o to, żeby zjeść.

Mnie taka filozofia nie interesuje. Być może 95 proc. ludzi, którzy przychodzą do Atelier, nie rozumie, o co chodzi na talerzu. Ale 5 proc. wie, w czym rzecz, a wśród nich może być ten inspektor Michelina, który rozdaje przepustki w kosmos.

Chyba zrobię sobie z panem zdjęcie.

(śmiech) Chce pani zdjęcie z papieżem polskiej kuchni?

Bóg jest w tym pana gotowaniu?

No pewnie, że jest. Wszystko zsyła na mnie. Skąd inaczej bym wiedział, że jakiś kawałek źdźbła z Suwalszczyzny można połączyć z czymś z drugiego końca Polski. Moje gotowanie polega na tym, że słyszę głosy i muszę to zrobić. Niektórzy myślą, że to żart.

Często?

Codziennie.

Męskie czy kobiece?

Nie mają płci.

Umie je pan naśladować?

Nie. To jest moment. Słyszę: ogórek, chrzan, szczaw, konina, mlecz, kacze jajo, krokus. Zapisuję i działam.

Będzie pan szabrował krokusy z Tatr?

Proszę o inny zestaw pytań. Będziemy dawać zapach wiosny do zjedzenia, w formie ulotnej piany z młodymi kiełkami, tak by na podniebieniu został tylko ten smak. Jeden człowiek zaopatruje nas w mleko klaczy, najbardziej odżywcze na świecie. Bardzo dobre. Mam niesamowitą przyjemność, że u nas ludzie przechodzą przez magiczną barierę wegetarianizmu i jedzą tatara z koniny. Mam dziesiątki takich przypadków. To kwestia zaufania…

Wiedzą, co jedzą?

Wiedzą. Nie oszukuję. Modlę się często i na razie wena dopisuje. Wierzę, że Bóg mnie prowadzi. Nie tupię nogami, tylko staram się znajdować większy sens. Byłem załamany po śmierci Jana Wejcherta, dzięki któremu zacząłem pracować w Polsce. Ale postanowiłem doprowadzić do końca nasze wspólne marzenie. Dwa lata później miałem swoją restaurację z gwiazdką Michelina. Gdy ją dostałem, poszedłem na grób Jana. Podziękowałem mu, że stworzył mi warunki. Wiem, że dostałem talent od Boga i najważniejsze dla mnie jest to, by go nie zmarnować.

Kiedy ostatnio był pan w kościele?

Dwie niedziele temu, bo w ostatnią kręciliśmy program. Mieszkam niedaleko Świątyni Opatrzności Bożej, ale tam nie chodzę. Wolę ten kościół w Królewskim Wilanowie.

A pan kogoś w Polsce ceni?

Kulinarnie? Dostaję ze 100 e-maili miesięcznie od ludzi, którzy są wkręceni w gotowanie i gdzie nie trafią, to są traktowani jak mięso armatnie do obierania ziemniaków. I dlatego na 30 osób kończących gastronomik dwie zostają w zawodzie. Zabito w nich pasję, poprzez fatalne przygotowanie nauczycieli, poprzez tę sałatkę jarzynową, która wychodzi im uszami.

Pan skończył technikum elektryczne.

Dlatego nie mam tej skazy. Nie uczyłem się technologii żywienia z 1972 r. Na Boga, ja się w tym roku urodziłem. W kuchni trzeba zapieprzać, w Polsce zarabia się na tym niewiele i taki młody myśli sobie: OK, biorę fiata, będę rozwoził podpaski po kioskach i aptekach. To lepsze niż stanie 12 godzin dziennie za garami, bez szans na rozwój. Jeśli w kimś rodzi się szaleństwo kulinarne, to musi trafić w miejsce, gdzie mu nikt nie podetnie skrzydeł. Trzeba trochę pomóc.

Pan pomaga? Angażuje do siebie?

Część angażuję, zapraszam na staż, choćby na tydzień. Dziewczyna, która była u mnie w pierwszym programie, jest w restauracji już trzeci tydzień. Ma otwarte oczy. Uczy się. Wie, że nie lejemy azotem po blatach. Jest spokojna praca w ciszy i skupieniu. Czasem muszę huknąć.

Podobno potrafi pan rzucić k…wami.

Można powiedzieć „spierdalaj”, a można powiedzieć też „wynoś się”. Wolę tę drugą wersję. Ludzie szukają sensacji. Miałem przyjemność pracować u śp. Jana Wejcherta i jedno było w tym genialne – wiedział, że skoro zatrudnia profesjonalistę, to może mu pokazać cel. A celem było to, by być najlepszym. Umówiliśmy się na warunki finansowe i nigdy więcej do tej rozmowy nie wróciliśmy. Jeśli kucharz jest zły, trzeba go zmienić, jeśli dobry, nie wolno mu przeszkadzać. Pełna sala gości jest wyznacznikiem. Jak słyszę, że coś jest biznesem rodzinnym czy z rodzinną atmosferą, uciekam. Rodzinny to znaczy, że trzeba iść na kompromisy. Ludzie nie mają wyobrażenia, o co chodzi w gastronomii. Wie pani, że w restauracji, w której mieści się 30 gości, zatrudniam 27 osób? Bez nich nie istnieję. Gotuję ich rękami. Do godziny 18 pracujemy, a o 18 nakładamy świeże zapaski, patrzę na gości, bo mamy kamery, i jadę. Jak chcę, to nie wydam dwóch takich samych talerzy. Nie wiem, jak mi pan Bóg rękę poprowadzi. Każdy głupi policzy, że milionów nie zarabiamy.

To wiadomo, po co jest panu telewizja.

Po cóż?

Pieniądze panu daje.

Nie! Dobrze sobie radzę. Znam siebie. Nie zamierzam za pięć lat kupić wyspy na morzu, hallo! Zapewniam funkcjonowanie swojej rodzinie i tyle. Dwie mikrofale, fryta i czterech ludzi do roboty nie wystarczą, żeby prowadzić restaurację. Przez Atelier przewinęło się ze 30 osób, zanim ustabilizowaliśmy skład. Mam teraz pełną restaurację trzy miesiące wprzód.

Ale siedzimy i rozmawiamy w miejscu bez szyldu, z wielkim stołem, lanserską wodą, kosmiczną kuchnią.

Wie pani… Kiedyś popatrzyłem na rezerwacje, na to, ile osób czeka, żeby zjeść u mnie, pomyślałem, że muszę mieć jeszcze miejsce, by wymyślić coś mądrego. Nie wiem, czy malarz maluje w chaosie, pisarzowi nad głową łażą ludzie, kompozytorowi też.

Czyli uważa się pan za artystę.

A za kogo mam się uważać? Potrzebuję wyalienowania. Tworzenie nowej kuchni to nie jest postawienie grubej krechy albo www.spieprzajdziadu.pl. Myśli pani, że ja nie mam spiżarki, że nie robię przetworów? Robię to na swoją nutę i kiszę zupełnie inne rzeczy niż ogórek.

Ale ogórka też pan kisi.

Czasami.

Polacy porównują pana z Magdą Gessler. Ona jest rubaszna, pan, wydawało się, ascetyczny, a okazuje się, że jest u pana złoto na stole, jak u Jana Kulczyka w domu na podłodze.

Bo tu Jan Kulczyk jada, dlatego (śmiech). To moje laboratorium, taki private room, potem można przejść do gabinetu, zapalić cygaro, posłuchać dobrej muzyki. Zaraz pokażę pani kuchnię.

Dlaczego na zewnątrz nie ma logo restauracji?

W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że wszędzie można wejść z buta. Do mnie też, ale stolika się nie dostanie. Zdarza się, dzwonią znajomi, mówią, że mają ważnych gości i chcieliby ich do mnie zaprosić.

Znajdź stolik, Wojtek - mówią.

Wiedzą, że Wojtek nie znajdzie stolika. Zapraszam tu, do laboratorium.

Tu jest drożej niż tam?

Zdecydowanie. Tu nie ma rezerwacji. I gotuję rzadko. Czasem raz na kwartał.

Znosi pan porównania z Gessler?

Może mnie pani porównywać.

Niech pan się porówna.

Ja edukuję, mając za sobą lata praktyki i doświadczenia.

A ona wręcz przeciwnie, chce pan powiedzieć?

Przecież pani wie, że branża za mną nie przepada. Bo nie umiem udawać. Powiedziałem kiedyś, co myślę o tych krytykach kulinarnych i mam za swoje... O Gessler więcej nie chcę mówić. Może tylko to, że gdyby bardziej brała sobie do głowy to, co robi w tych zajazdach, które próbuje rewolucjonizować, to byłoby i smaczniej, i bezpieczniej. Nie znam Magdy Gessler, razem byliśmy w jednym programie, wcześniej kiedyś mignęła mi, kiedy ja byłem gotującym, a ona bawiła się na salonach. Gotowałem wtedy u znanej, zamożnej osoby w domu.

Teraz też pan gotuje po domach?

Nie, teraz gotuję po świecie. Mam w tym roku cztery bardzo ważne kolacje – w Brazylii, Japonii, w Bangkoku i Waszyngtonie.

W prywatnych domach?

Nie. W restauracjach, rezydencjach. Zamawiającym jest polskie MSZ.

Minister Sikorski?

Nie on sam. Ktoś od niego wpadł na pomysł, by pokazać kuchnię polską w innym świetle.

Zabierze pan wszystko z Polski?

Prawie wszystko. Szczawik zajęczy też. Z pół tony. Żart. Będę miał lokalnych pomocników, którzy poobrywają nóżki szczawikowi.

I ryby wyfiletują.

Sam je wyfiletuję. Nawet dla 300 osób. Lubię to robić.

IIe to panu zajmuje?

Mam sekundę na jedną rybę. Wcześniej kilkanaście minut ostrzę nóż. Nie mogę patrzeć, jak ktoś morduje rybę czymś tępym. Mam tu takie urządzenie, które nazywa się wyparka próżniowa do różnych destylatów. Zabiorę więc z sobą esencję zapachu lasu polskiego, jeziora i będę tam kombinował. Może mnie nie zatrzymają na lotnisku. Co pan wiezie? Zapachy. Wariat, nie? Do Japonii bałem się jechać, obawiałem się, że ta kuchnia namiesza mi w głowie. Nie chciałem robić żadnego fusion.

Pod pierzynką z majonezu...

Na łożu z zielonych listków... To ja pierwszy napisałem w Pałacyku Sobańskich. Teraz mam swój styl i nic mnie z tego nie wytrąci.

To znaczy, że kiedyś był pan grafomanem, a teraz artystą?

Nie, wtedy się mościłem w gniazdku z zielonych listków, które się nazywa Polska. Ale co, nie było wtedy tak kwieciście? Wszędzie na bogato, barokowo, wywijane serwety i kawior. Potem była era lokali z odkrytą cegłą. Teraz się wszystko zmienia, wystarczy prostota i to, co jest na talerzu. Zaczyna się liczyć człowiek – kucharz i jego umiejętności. Dzięki nim mogę np. ugotować lunch 4 czerwca dla 30 głów państw zaproszonych przez parę prezydencką …

Zaserwuje pan swój słynny żurek?

Nie, ja zawsze serwuję to, co wynika z kalendarza natury.

Schabowego potrafi pan zrobić?

I to jakiego. Z prosiaka złotnickiego. Z grubą warstwą tłuszczu. Na smalcu. W panierce. Taki na grubość (Amaro pakazuje mniej więcej 3 cm grubość). Z kością, nie bity. Nie odleciałem od rzeczywistości. ■

Okładka tygodnika WPROST: 16/2014
Więcej możesz przeczytać w 16/2014 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • misiek   IP
    szacunek
    • gwozdziu   IP
      Mam z umysłowo chorymi ten problem, że nie wiem, jak ich traktować. Czy jeszcze są nieszkodliwi dla otoczenia, czy już należy baczniej obserwować.
      Teraz "Bóg" mówi "połącz trawę z czymś innym", jutro może powiedzieć "połącz strychninę z czymś innym", "złóż syna swojego pierworodnego w ofierze".

      Pamiętajmy, że ten koleś nie tylko pracuje z ostrymi narzędziami, ale na dodatek karmi rzesze ludzi, którzy myślą, że dobrze u niego zjedzą.

      Spis treści tygodnika Wprost nr 16/2014 (1624)

      • Skaner 13 kwi 2014, 20:00 POLITYKA Najdziwniejsze wydatki Platformy Na liście przelewów wykonanych przez PO w ubiegłym roku są m.in. biuro detektywistyczne i firma Świat Alkoholi. - Ale pod tymi pozycjami kryje się coś zupełnie innego – przekonują władze... 4
      • Etyka się nie sprzedaje 13 kwi 2014, 20:00 Kilka lat temu uczestniczyłam w debacie, w której naczelny jednego z tygodników przekonywał mnie, że umieszczanie na pierwszej stronie krwawych zdjęć ofiar z Iraku „służy sprawie”, to znaczy informuje ludzi, wstrząsa nimi,... 8
      • Wabienie owiec 13 kwi 2014, 20:00 Amerykańskie służby wywiadowcze testują teorię, zgodnie z którą istnieje coś, co można by nazwać „fenomenem mądrości tłumu”. Stworzono nawet specjalny program badawczy „Good Judgment Project”, w którym bierze... 8
      • Pamięć rybki Doris 13 kwi 2014, 20:00 W kampanijnych spotach PO i PiS licytują się, pod czyimi rządami Polska będzie bezpieczniejsza, a kto jest bardziej obciachowy. Gowin i Palikot zachęcają Polaków, by wracali z emigracji. Ryszard Kalisz z kolei prognozuje swoje poparcie na... 9
      • Szatan w Pałacu Prezydenckim 13 kwi 2014, 20:00 Wydawało się, że w kwestii smoleńskiej wymyślono już wszystko. Powiedziano przecież, że prezydent to nie Komorowski, tylko Komoruski i że Tusk ma krew na rękach. Jednak organizatorzy tegorocznych obchodów rocznicy katastrofy (pardon:... 10
      • Znów rozmawiam z premierem 13 kwi 2014, 20:00 Czasem udaje mi się spotkać z Tuskiem. Rozmowy się bardzo przedłużają – MÓWI MIROSŁAW DRZEWIECKI, były minister sportu, który odszedł po aferze hazardowej. 12
      • Pies Cywil odpłynął 13 kwi 2014, 20:00 Broń, jazda po pijaku, piżama i znikające spinki od koszuli. Pies Cywil, czyli były wiceminister, który odpowiadał za nasze bezpieczeństwo, odegrał rolę życia. 16
      • Artysta z alei zadłużonych 13 kwi 2014, 20:00 Entuzjastą komuny nigdy nie byłem. Ale ta komuna, jeśli chodzi o mnie, ma do dziś w rękawie jednego asa. Ten as nazywa się młodość – MÓWI BOHDAN ŁAZUKA. 20
      • Gdybym miał rodzinę, byłoby łatwiej 13 kwi 2014, 20:00 Zawsze twierdziłem, że do małżeństwa się nie nadaję. Ale przychodzi moment, kiedy człowiek myśli o tym inaczej. Ostatnio na przykład myślałem, że pewnie bym się zrealizował jako ojciec i mąż – mówi ks. Arkadiusz Nowak. 24
      • Chłopak z dobrego podwórka 13 kwi 2014, 20:00 Dla mężczyzny bazą jest jednak dom, miłość, rodzina. W moim przypadku w każdym razie tak było i jest – mówi Zbigniew Boniek. 31
      • Zwycięstwa niczego nie uczą 13 kwi 2014, 20:00 Chciałem grać w koszykówkę, ale w rodzinnym Słonczewie nie było gdzie. Potem przyszły sukcesy, ale w gruncie rzeczy dalej jestem prostym chłopakiem ze wsi – mówi Tomasz Majewski. 34
      • Wyłączyłem się 13 kwi 2014, 20:00 Dzisiejszy dzień jest dobry, bo się nie wywróciłem w drodze do ubikacji. Ale po dwóch udarach nie wrócę na scenę – mówi Bohdan Smoleń. 36
      • Nie odkleiłem się od rzeczywistości 13 kwi 2014, 20:00 Słyszy głosy, uważa, że jego ręką w kuchni kieruje sam Bóg. Ale na śniadanie wielkanocne zje sałatkę jarzynową. WOJCIECH MODEST AMARO, jedyny kucharz w Polsce obdarzony gwiazdką Michelina. 38
      • PO kusi prezydentów 13 kwi 2014, 20:00 W cieniu kampanii do europarlamentu w PO toczy się bój o znacznie większą stawkę, czyli wybory samorządowe. 42
      • Zawodowi zbijacze bąków 13 kwi 2014, 20:00 Parlament Europejski jest świetnym miejscem do nicnierobienia przez pięć lat. Niestety, duża część kandydatów ma taki plan – mówi Marek Migalski, europoseł ugrupowania Polska Razem. 44
      • Pan Jerzy się wściekł 13 kwi 2014, 20:00 Miłość własna podlana sosem wielkich ambicji i niespełnienia wywołała skandal, jakiego w polskim sporcie nie było od lat. Jego bohater to Jerzy Janowicz. 46
      • Efekt Bilbao 13 kwi 2014, 20:00 Mieszkańcy miast stają się z każdym dniem mądrzejsi, więc miasta nie mają wyjścia i też muszą być „smart”, czyli inteligentne. 49
      • Mama dojrzała 13 kwi 2014, 20:00 Kiedyś 30-latki w ciąży były pytane: czy aby nie za późno? Dziś coraz częściej na dzieci decydują się kobiety grubo po trzydziestce i te, którym niestraszna czterdziestka. 50
      • Powrót do przeszłości 13 kwi 2014, 20:00 Seria książeczek „Poczytaj mi, mamo” w wydaniu po liftingu króluje na listach bestsellerów, a sklepy oferujące zabawki z minionej epoki mogą liczyć na pewny zysk. Mamy boom na PRLowski oldskul w wychowaniu. 56
      • Praca, moja miłość 13 kwi 2014, 20:00 Masz poczucie winy, że zamiast pracować, czytasz gazetę? Uważaj, bo to objaw pracoholizmu. 60
      • Całe życie w klatce 13 kwi 2014, 20:00 Martwe kury, po których depczą inne zwierzęta, chore ptaki z wydziobanymi piórami – u jednego z największych polskich producentów jaj. Sprawę bada prokuratura. 64
      • Trzej przyjaciele z granatem 13 kwi 2014, 20:00 Zabójstwo w wydawnictwie Magnum-X było polityczną prowokacją – mówi oskarżony na sali sądowej. 68
      • Zaginęli na Majdanie 13 kwi 2014, 20:00 Ile ofiar pochłonęła naprawdę kijowska rewolucja? 100? 200? 700? Losy setek osób są nieznane. Majdanowcy szukają masowych grobów. 72
      • Brukowce nietykalne 13 kwi 2014, 20:00 Nikt już nie ma złudzeń, że po aferze podsłuchowej brytyjskie tabloidy będą działać etycznie. Nie zależy na tym ani politykom, ani dziennikarzom, ani czytelnikom. 76
      • Prezydent jest nagi 13 kwi 2014, 20:00 George W. Bush odkrył w sobie artystę. A Amerykanie na nowo odkrywają najbardziej kontrowersyjnego przywódcę ostatnich dziesięcioleci. 78
      • Zrób sobie chłodniej 13 kwi 2014, 20:00 Trudno w to uwierzyć, ale już za kilka tygodni będziemy szukali wytchnienia od upału. Poniżej kilka propozycji, jak poradzić sobie ze zbyt wysoką temperaturą w domu czy w biurze. 80
      • Podpatrując naturę 13 kwi 2014, 20:00 Odpowiednio dobrany blat w dużym stopniu nadaje styl kuchni. Podkreśla jej charakter i stanowi całość z meblami. 82
      • Ochrona drewna 13 kwi 2014, 20:00 W Finlandii, tam gdzie narodziła się ponad 150 lat temu marka Tikkurila, potrafimy docenić dar natury, jakim dla człowieka jest drewno. Szlachetne, ponadczasowe, piękne w swoich odcieniach, przyjemne w dotyku, dodaje otoczeniu ciepła i przytulnego charakteru, ale jednocześnie... 84
      • Okna z klasą 13 kwi 2014, 20:00 Okna w naszych mieszkaniach mają coraz większą powierzchnię. Przeszklenia na całą ścianę czy okna o dużych rozmiarach stają się standardem w nowo projektowanych domach. Zaciera się granica między tym, co na zewnątrz, a tym, co wewnątrz, dzięki czemu zyskujemy jaśniejsze i... 86
      • Serwis w pakiecie 13 kwi 2014, 20:00 Płacisz raz, serwisujesz nawet przez cztery lata. Kupując nową Škodę, nie musisz się już martwić o przeglądy ani naprawy swojego samochodu. 90
      • Zarobić na bojkocie 13 kwi 2014, 20:00 Tworzą bojówki na Facebooku i zalewają wulgaryzmami strony producentów. Polska moda na bojkoty konsumenckie przynosi więcej śmiechu niż pożytku. 92
      • Efekt domina 13 kwi 2014, 20:00 Jak cię widzą, tak cię piszą – to ciągle aktualna prawda, która odgrywa dużą rolę w życiu i w pracy. Dermatolog dr Barbara Walkiewicz-Cyrańska zauważa, że coraz więcej osób widzi potrzebę „inwestowania” w swój wygląd. 95
      • Koniec cywilizacji 13 kwi 2014, 20:00 Przeminęli Majowie, upadli Grecy, rozpadł się Rzym. A co będzie z nami? Naukowcy już wiedzą. Przy wsparciu NASA stworzyli uniwersalny model upadku cywilizacji. 96
      • Życie po zawale 13 kwi 2014, 20:00 Mamy znakomicie wyposażone oddziały intensywnej opieki kardiologicznej, wspaniałych specjalistów. Brakuje nam dostępu do nowoczesnych leków i świadomości, że zawałowcem zostaje się już na zawsze. 98
      • Błąd Kieślowskiego 13 kwi 2014, 20:00 Wiek nie ma znaczenia – mówi Juliette Binoche, która właśnie skończyła 50 lat. Na ekrany wchodzi film „Camille Claudel 1915”, w którym francuska aktorka gra muzę i kochankę Rodina. 100
      • Rękopisy nie płoną 13 kwi 2014, 20:00 Cenzorzy to okrutni, nieskuteczni idioci. Z wyjątkiem towarzyszy z NRD. Taka przynajmniej konkluzja płynie z „Krótkiej historii książek zakazanych” Wernera Fulda. 104
      • Farbowana lisica 13 kwi 2014, 20:00 Kryzys wieku średniego mam za sobą. Myślę o emeryturze i strasznie jestem zła na Tuska, że nam ją przesunął – mówi Agata Passent. Właśnie się ukazała jej książka, zbiór felietonów „Kto to pani zrobił”. 106
      • Kalejdoskop kulturalny 13 kwi 2014, 20:00 MUZYKA Nienasyceni 40. rocznica powstania, nowe wydawnictwa płytowe i koncerty w Polsce – są powody, żeby rozmawiać z Davidem Harringtonem, założycielem Kronos Quartet, najsłynniejszego kwartetu smyczkowego świata. Z okazji urodzin... 110
      • Bomba tygodnia 13 kwi 2014, 20:00 Łzy Katarzyny Mijają dwa lata od chwili, kiedy Katarzyna Figura najpierw w „Vivie!”, a potem w programie Tomasza Lisa oskarżyła swego męża, z którym przez lata na okładkach kolorowych pism pozowała jako szczęśliwa rodzina, o... 114
      • Koszty Amazona 13 kwi 2014, 20:00 Powinniśmy się cieszyć, że duże firmy takie jak Amazon chcą inwestować w Polsce, że chcą tu tworzyć miejsca pracy. Jednak powinniśmy jednocześnie postawić sobie pytanie, jakim to się dzieje kosztem. Amazon chce wybudować w Polsce... 119
      • To, co najważniejsze 13 kwi 2014, 20:00 HP jednak zostaje w Polsce HP nadal prowadzi działalność biznesową w Polsce, dostarczając swoim klientom najlepszej jakości produkty i usługi. Nie ma żadnych planów zamknięcia ani oddziału HP, ani Globalnego Centrum Biznesowego HP,... 120
      • 5 dni 13 kwi 2014, 20:00 14.04, PONIEDZIAŁEK Europejski Urząd Statystyczny opublikuje raport na temat wyrównanej sezonowo produkcji w przemyśle i energetyce z wyłączeniem sektora budowlanego. Eurostat prognozuje niewielki spadek: 1,9 proc. w marcu w stosunku do 2,1... 121
      • TRZY SZYBKIE 13 kwi 2014, 20:00 Rząd do poprawki Dwója z plusem – na taką ocenę zdaniem gospodarczego gabinetu cieni Business Centre Club zasłużył rząd Donalda Tuska za to, co pokazał w pierwszych miesiącach tego roku. Wprawdzie to o pół punktu lepiej niż... 121
      • Rewolucja Amazona 13 kwi 2014, 20:00 Wydawcy mają powód, by się bać Amazona, bo zachowuje się jak typowy monopolista, który dyktuje ceny, pomija pośredników i bezwzględnie miażdży konkurencję 123
      • Kindle i gazela 13 kwi 2014, 20:00 Kindle uderzył w biznes wydawców AMAZON W ROZMOWACH Z WYDAWCAMI JEST AGRESYWNY I BRUTALNY. WIELU TEGO NIE PRZETRWAŁO. 125
      • Niektórzy tego nie przetrwają 13 kwi 2014, 20:00 OLAF SZYMANOWSKI, prezes Empiku Polski rynek wydawniczy jest w mocno rozdrobniony i niedokapitalizowany, przez co jego rozwój jest mocno ograniczony. Uważamy, że jego konsolidacja jest konieczna, aby poprawić kondycję książki i na pewno... 126
      • Nasz fiskus raczej nic nie dostanie z obecności Amazona w Polsce – pisaliśmy w tygodniku „Wprost” 13 kwi 2014, 20:00 Dlaczego Amazon, największy wysyłkowy sklep na świecie, otworzy swoje centra dystrybucyjne w Polsce? W Niemczech Polakom zatrudnionym przy pakowaniu książek trzeba płacić 9 euro na godzinę, w Polsce będą pracować za 10 złotych. Jeff... 126
      • Życie po zarazie 13 kwi 2014, 20:00 Polscy producenci mięsa chcą udowodnić, że nawet bez eksportu na Wschód można nadal dobrze zarobić. Ale to nie Rosjanie są ich największym problemem. 127
      • Mali w wielkiej Afryce 13 kwi 2014, 20:00 Polskie firmy uczą się robić interesy na Czarnym Lądzie. Niektóre z nich już sobie świetnie radzą. 129
      • Efekt Bilbao 13 kwi 2014, 20:00 Mieszkańcy miast stają się z każdym dniem mądrzejsi, więc miasta nie mają wyjścia i też muszą być „smart”, czyli inteligentne. 131
      • Innowacyjni inaczej 13 kwi 2014, 20:00 Na każdy milion Polaków przypada zaledwie dziesięć wniosków patentowych. W efekcie Polska jest czwartym najmniej innowacyjnym krajem UE. 132
      • Muzyka wysokiej rozdzielczości 13 kwi 2014, 20:00 Neil Young uważa, że jakość odtwarzania muzyki jest fatalna. Znalazł sposób, by to zmienić. 134
      • Poprzeczka musi być wysoko 13 kwi 2014, 20:00 Przyjęcie euro powinno się stać kamieniem milowym polskiej polityki, tak jak kiedyś było nim przystąpienie do NATO i UE – mówi prof. Jerzy Hausner. 135
      • Francja na peryferiach 13 kwi 2014, 20:00 Brak reform nad Sekwaną spowodował, że francusko-niemiecki dwugłos w UE już nie istnieje. 137
      • Biznes technologie 13 kwi 2014, 20:00 Telefon z klocków Google mocno pracuje nad projektem Ara, czyli modułowym telefonem. Firma opublikowała wytyczne dotyczące projektowania nowych „telefonicznych klocków”. Do czasu premiery smartfona, która ma nastąpić na... 138
      • KOMENTARZ 13 kwi 2014, 20:00 Kiepskie Chiny, mocne Stany Marek Zuber, analityk rynków finansowych, były doradca premiera Kazimierza Marcinkiewicza W ZESZŁYM TYGODNIU Amerykański Bank Centralny kontynuował operację skupowania obligacji, odsuwając w czasie podwyżkę... 139
      • Papierowe udziały 13 kwi 2014, 20:00 Program Powszechnej Prywatyzacji to historia największej porażki III RP. 140
      • Nie być jak gotująca się żaba 13 kwi 2014, 20:00 Wkurzenie i irytacja są najlepszym początkiem zmiany. 142
      • Biznes bez ,,nie” 13 kwi 2014, 20:00 „Jak skutecznie omijać »nie« w biznesie”, Vincent Harris, Harlan H. Goerger, Studio Emka, 2014 Zmora każdego handlowca? Krótkie „nie, dziękuję” rzucone przez klienta zaraz po tym, jak zaczniemy kusić go... 143
      • Duch prostoty 13 kwi 2014, 20:00 Jony Ive to jeden z najodważniejszych i najoryginalniejszych projektantów na świecie. Ta książka pokazuje, jak Ive, w duecie ze Steve’em Jobsem, także wielkim orędownikiem sztuki designu, tworzył najważniejsze produkty Apple.... 143
      • Kadry 13 kwi 2014, 20:00 Nagła zmiana Jako pierwsi na stronach „Wprost Biznes” podaliśmy, że BARTOSZ SOROCZYŃSKI pożegnał się ze stanowiskiem prezesa polskiego oddziału Oracle. Na czele Oracle Polska stanął w czerwcu zeszłego roku. Zastąpił wtedy... 144

      ZKDP - Nakład kontrolowany