Fani cieszyli się z historycznego sukcesu także na ulicach innych miast, między innymi w kurdyjskim Sulaimaniyah i w położonej na południu Basrze, drugim największym mieście irackim, stanowiącej bastion szyickiego fundamentalizmu. Także 60 tysięcy widzów na boisku w Dżakarcie kibicowało Irakowi.
Piłkarze Iraku po końcowym gwizdku sędziego w Dżakarcie rzucili się na ziemię, całowali murawę , ściskali się nawzajem. Radość była nadzwyczajna, zniknęły podziały etniczne i religijne, bo w drużynie są zarówno szyici, sunnici, jak i Kurdowie. Zespół, prowadzony przez Brazylijczyka Jorvana Vieirę, przygotowywał się do turnieju poza Irakiem niespełna dwa miesiące i na terenie neutralnym rozgrywał mecze eliminacyjne.
W Bagdadzie, mimo specjalnych środków ostrożności - godziny policyjnej i zakazu ruchu kołowego - tysiące ludzi z flagami narodowymi wiwatowało na ulicach, tańczyło. Słychać było także strzały - jak donosi agencja AP i stacja CNN. Kobiety rozdawały słodycze.
"To właśnie ci bohaterowie - piłkarze pokazują prawdziwe oblicze Iraku. Piłkarze zrobili coś nadzwyczajnego dla wszystkich ludzi w Iraku, coś niesamowitego w przeciwieństwie do przywódców politycznych, którzy kradną i zabiją się nawzajem. Reprezentacja pokazała, że jest tylko jeden, zjednoczony Irak" - powiedział AP 43-letni policjant z Bagdadu Sabah Shaiyalhe.
Specjalne środki bezpieczeństwa w Bagdadzie wprowadzono z uwagi na wcześniejsze zamachy bombowe na kibiców piłkarskich. W środę 51 osób zginęło, a 136 zostało rannych w dwóch zamachach bombowych na kibiców piłkarskich, którzy fetowali zwycięstwo Iraku nad Koreą Południową w rozgrywkach Pucharu Azji. Piłkarze podczas finału grali z tego powodu z czarnymi opaskami na rękawach koszulek.
ab, pap