Poseł PiS nie mógł samodzielnie opuścić samolotu. Tak się tłumaczy

Poseł PiS nie mógł samodzielnie opuścić samolotu. Tak się tłumaczy

Poseł PiS Marcin Porzucek i incydent na lotnisku w Warszawie
Poseł PiS Marcin Porzucek i incydent na lotnisku w Warszawie Źródło: Shutterstock / ArtStudio, Facebook/Marcin Porzucek
Poseł PiS Marcin Porzucek nie był w stanie samodzielnie opuścić samolotu na Lotnisku Chopina. W sprawie interweniowały służby.

Wokół posła Prawa i Sprawiedliwości Marcina Porzucka zrobiło się głośno po doniesieniach dotyczących incydentu na Lotnisku Chopina w Warszawie. Według nieoficjalnych doniesień, parlamentarzysta po przylocie do stolicy miał wymagać pomocy przy opuszczeniu samolotu. Na miejsce wezwano służby ratunkowe.

Warszawa. Incydent z posłem PiS na lotnisku Chopina

Do zdarzenia miało dojść 28 maja wieczorem, po lądowaniu samolotu Embraer 175 z Rzeszowa do Warszawy. Świadkowie zdarzenia twierdzili, że polityk mógł znajdować się pod wpływem alkoholu. Informacje te nie zostały jednak oficjalnie potwierdzone przez służby lotniskowe.

Fakt interwencji ratowników potwierdził natomiast rzecznik Lotniska Chopina Piotr Rudzki. W rozmowie z TVN24 przekazał, że po przylocie samolotu z Rzeszowa służby zostały skierowane do pasażera, który nie był w stanie samodzielnie opuścić pokładu. Jak wyjaśnił, podjęto działania w związku ze stanem mogącym stanowić zagrożenie dla zdrowia lub życia tej osoby.

Rzecznik zaznaczył jednocześnie, że „ze względu na przepisy dotyczące ochrony danych osobowych oraz informacji medycznych lotnisko nie może ujawniać szczegółów dotyczących pasażera ani przyczyn interwencji”.

Poseł PiS nie mógł samodzielnie opuścić samolotu. Wydał oświadczenie

Po tym jak media obiegły doniesienia, że polityk PiS nie był w stanie samodzielnie opuścić samolotu, Marcin Porzucek wystosował krótkie oświadczenie. „Od kilku miesięcy mam problem ortopedyczny, który widziały setki osób na szeregu wydarzeń w regionie i w Warszawie. Przyjmuję leki. 8 czerwca mam rezonans, który potwierdzi czy konieczna jest operacja biodra” – wyjaśnił.

We wtorek 2 czerwca parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości po raz kolejny postanowił wytłumaczyć swoje zachowanie. „Połączenie alkoholu z lekami przeciwbólowymi przepisanymi w mojej chorobie było ogromną nieodpowiedzialnością. Przepraszam urażonych sytuacją na lotnisku. Takie zdarzenie miało miejsce po raz pierwszy w moim życiu i zrobię wszystko, by się nigdy nie powtórzyło” – czytamy w komunikacie zamieszczonym w mediach społecznościowych.

Czytaj też:
PiS, KO i Konfederacja mają poważny problem. Sondaż nie zostawia złudzeń
Czytaj też:
Od dwóch lat czeka na podpis Donalda Tuska. Pozwał premiera za bezczynność

Źródło: WPROST.pl