Portal Zero ujawnił w ubiegłym miesiącu, że parlamentarzystka KO miała zostać przyjęta – poza kolejką – na specjalistyczne badanie w jednym ze śląskim szpitali (mowa o placówce medycznej na terenie Żywca). Redakcja podzieliła się wtedy ustaleniami, według których czas oczekiwania w normalnym trybie wynosi niemal dwa lata, natomiast Pępek badanie wykonała już po trzech tygodniach od zapisu.
Stacja Polsat News kontaktowała się wówczas z posłanką, prosząc by odniosła się do afery. Parlamentarzystka poinformowała, że została przyjęta do szpitala szybko, ponieważ „zwolnił się termin”. – Przyszłam więc na badanie i je zrobiłam (...). Nikogo nie chciałam urazić, nikomu nie chciałam zrobić żadnego problemu. Przyszłam grzecznie, no i tyle – zaznaczała. Zapewniała też, że nie domagała się wcale, by rejestracja specjalnie dla niej znalazła szybszy termin.
KO zdecydowała. „Członkowie Kolegium wysłuchali wyczerpujących wyjaśnień”
Sprawa odbiła się w sieci szerokim echem. Opinia publiczna żądała tu i ówdzie (m.in. w komentarzach na platformie X, które pojawiały się w kontekście medialnych doniesień), by Pępek poniosła konsekwencje ze strony ugrupowania, do którego przynależy, za swoje domniemane działanie.
KP KO podjął decyzję. – Kolegium Klubu Parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej podczas swojego cyklicznego posiedzenia zajęło się m.in. doniesieniami medialnymi dotyczącymi posłanki Małgorzaty Pępek. Członkowie Kolegium wysłuchali wyczerpujących wyjaśnień pani poseł. Przedstawione informacje nie potwierdzają obrazu sytuacji przedstawianego w części publikacji medialnych – poinformowała rzeczniczka prasowa Dorota Łoboda (cytat za portalem Wirtualna Polska).
Szczegóły nie są znane – nie zostały jednak przez Dorotę Łobodę podane. Powód? – Dotyczą one kwestii zdrowotnych pani poseł – zastrzegła.
