Ministerstwo Edukacji Narodowej odniosło się do raportu z kontroli poselskiej przeprowadzonej przez posła Marcina Józefaciuka. Polityk zarzucił resortowi, że analizy, jakie MEN przeprowadził w tym temacie dotyczą czego innego, niż wprowadzona regulacja.
Resort nie zgadza się z tą oceną – w odpowiedzi podkreślono, że podczas kontroli poselskiej przedstawiono dokumenty związane z przygotowaniem nowelizacji rozporządzenia o pracach domowych. Jak wskazano, materiały są publicznie dostępne międzu innymi w Rządowym Centrum Legislacji.
Jak wskazała Ewelina Gorczyca, rzeczniczka ministerstwa, w uzasadnieniu zmian oraz w ocenie skutków wspomnianej regulacji przywołano wyniki badań naukowych.
– Nie jest zatem prawdą, że zmiany w zakresie prac domowych zostały wprowadzone bez naukowych analiz. Na konkretne międzynarodowe i rzetelne badania Minister Edukacji powołała się bowiem chociażby w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji zaprojektowanego rozporządzenia. Dokumenty te zostały przedstawione panu posłowi M. Józefaciukowi w toku kontroli poselskiej – cytuje rzeczniczkę MEN portal strefaedukacji.pl.
Badania naukowe o skuteczności prac domowych
MEN wskazuje między innymi na wyniki międzynarodowych badań PIRLS (Progress in International Reading Literacy Study – Międzynarodowe Badanie Postępów Biegłości w Czytaniu) oraz TIMSS (Trends in International Mathematics and Science Study – Międzynarodowe Badanie Wyników Nauczania Matematyki i Nauk Przyrodniczych).
Resort przywołuje również analizy Instytutu Badań Edukacyjnych, w których pod lupę wzięto związek między ilością prac domowych a wynikami osiąganymi przez uczniów.
W uzasadnieniu rozporządzenia wskazano między innymi, że „proponowane zmiany dotyczące – co należy podkreślić – wybranych rodzajów prac domowych (prace pisemne i praktyczno-techniczne), w odniesieniu do szkoły podstawowej dla dzieci i młodzieży, mają związek z obserwowaną od wielu lat praktyką zadawania uczniom nadmiernej ilości zadań do wykonania w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych (…)”.
Według MEN analizy są dowodem na to, że sama liczba prac domowych nie ma większego wpływu na wyniki uczniów, za to większe znaczenie ma ich jakość.
Marcin Józefaciuk przyjrzał się badaniom MEN
Marcin Józefaciuk postanowił przyjrzeć się temu tematowi. Autor raportu z kontroli poselskiej stwierdził, że przywoływane przez MEN badania nie odnoszą się do najważniejszej kwestii, czyli zakazu oceniania prac domowych.
– Badanie, na które powołuje się MEN (Jerrim i in., 2020), dotyczy zależności między ilością czasu poświęcanego na pracę domową a wynikami uczniów. Nie dotyczy ono zakazu oceniania prac domowych, który został wprowadzony w polskich szkołach. To zupełnie inna kwestia – podkreśla Józefaciuk.
Dodaje, że część badań wskazuje na niewielki, ale nadal pozytywny wpływ prac domowych na wyniki uczniów.
– Nie jest więc prawdą, że badania jednoznacznie uzasadniają ich ograniczanie lub pozbawianie nauczycieli możliwości wykorzystywania ich w procesie oceniania. Te same analizy wskazują, że najlepsze efekty daje umiarkowana ilość prac domowych, a nie ich marginalizacja – podkreśla poseł.
„Ograniczenie autonomii nauczycieli”
Zdaniem posła problematyczne w tym kontekście jest również określenie roli nauczycieli. – Nie chodzi o to, czy prace domowe istnieją, ale o to, że państwo centralnie odebrało nauczycielom możliwość decydowania, czy i w jaki sposób mogą być one oceniane. To ograniczenie autonomii nauczycieli, które nie wynika z badań naukowych – podkreśla.
Józefaciuk wskazuje również na brak systemowego monitorowania skutków reformy czy analiz poprzedzających jej wprowadzenie.
Zwraca też uwagę na prace Instytutu Badań Edukacyjnych – Państwowego Instytutu Badawczego, który przygotowuje rekomendacje dotyczące zadań domowych. Józefaciuk twierdzi, że do instytutu nie wpłynęło formalne zlecenie ich opracowania, dlatego też nie ma określonego terminu publikacji wspomnianych rekomendacji.
IBE PIB co prawda przedstawiło już raz rekomendacje, ale ze względu na protesty autorów, publikację wycofano. Jak podkreśla portal strefaedukacji.pl, kolejne terminy publikacji zapowiadane są jedynie ogólnie.
Czytaj też:
Kolejny obowiązkowy przedmiot w szkołach? MEN ma coraz mniej czasu na decyzjęCzytaj też:
Duże zmiany dla polskich uczniów? Chodzi o e-dzienniki. Tajemnicza zapowiedź ministra
