Nowe kulisy afery w Szpitalu Południowym. Dubois ujawnił, co dzieje się z Kacprzykiem

Nowe kulisy afery w Szpitalu Południowym. Dubois ujawnił, co dzieje się z Kacprzykiem

Lądowisko SOR Szpitala Południowego w Warszawie
Lądowisko SOR Szpitala Południowego w Warszawie Źródło: Wikimedia Commons / Emptywords / Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0
Pełnomocnik Dawida Kacprzyka ujawnił nowe informacje dotyczące pracy 28-latka w Szpitalu Południowym. Jak dodał, mężczyzna “jest oszołomiony” aferą wokół placówki.

Jacek Dubois obrońca lekarza był w poniedziałek gościem Renaty Grochal w audycji „Bez Uników” transmitowanej na antenie radiowej Trójki. Tego samego dnia rozpoczęło się przesłuchanie Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora oddziału chirurgii w warszawskim szpitalu. Wcześniej lekarz odmówił składania zeznań bez obecności pełnomocnika.

Gdzie jest Dawid Kacprzyk?

Prawnik poinformował, że 28-letni lekarz „jest w Polsce, czeka na czynności, które zostaną z nim podjęte”. – Informowaliśmy prokuraturę, że jest do pełnej dyspozycji. Jemu teraz zależy, żeby tę sprawę wyjaśnić. To on inicjuje teraz postępowania karne i niejako wyprzedza prokuraturę – poinformował Dubois.

Jak dodał, mężczyzna „jest teraz wszystkim oszołomiony, bo (...) postanowił zostać lekarzem, który niezależnie od tego, czy tych godzin było mniej, czy więcej, oddał się swojej działalności”. – Był zaangażowany w szereg aktywności i robił to z przekonaniem, że chce się tego nauczyć i chce to robić dobrze – powiedział Dubois.

Będzie akt okrążenia przeciwko posłowi PiS

Dubois odniósł się też podczas wywiadu do słów posła PiS Mariusza Krystiana ws. Dawida Kacprzyka. Polityk podczas jednego z publicznych wystąpień nazwał medyka „doktorem Mengele Koalicji Obywatelskiej”. Wiceprzewodniczący Trybunału Stanu zapowiedział, że przeciwko Krystianowi zostanie wniesiony prywatny akt oskarżenia.

– Mam nadzieję, że uda mi się dowieść, że pan Krystian nie spełnia warunków moralnych, by być posłem (...). Za swoją lekkość intelektualną chyba będzie zmuszony pożegnać się ze swoja kariera polityczną. I on chyba już to wie, bo natychmiast się wycofał, ale zapomniał, że internet nie zapomina – poinformował prawnik.

Dodał również, że „nie będzie żadnej ugody, bo w przypadku nieprzyzwoitości ugody być nie może”. – Mam nadzieję, że zapadnie szybki wyrok, bo innego sobie nie wyobrażam (...). To jest jakaś metoda, aby ludzi, którzy nie spełniają pewnych kryteriów moralnych, starać się od polityki odsunąć – ocenił Dubois.

Dubois o obowiązkach Kacprzyka w Szpitalu Południowym

Prawnik poinformował także, że kontaktował się z ordynatorem Adamem Macechem, „który rzeczywiście zarządzał SOR-em”, w sprawie zatrudnienia Dawida Kacprzyka w szpitalu. Jak wyjaśnił, „Kacprzykowi przypisano zarządzanie SOR-em, kiedy on był koordynatorem, zajmował się grafikami, zatrudnianiem lekarzy, kwestiami organizacyjnymi. Wtedy ordynatorem na SOR-ze był Adam Macek”.

Dopytywany o to, za co Kacprzyk otrzymał ponad 1 mln zł wynagrodzenia, przekazał, że „był normalnym lekarzem, świadczącym pomoc osobom chorym i jednocześnie odpowiadał za kwestie koordynacyjne”. – Wykonywał wszystkie zabiegi na SOR-ze pod nadzorem – dodał Dubois.

Gdy dziennikarka zwróciła uwagę, że 28-latek nie miał żadnej specjalizacji, która według niej jest wymagana, aby koordynować SOR-em, Dubois podkreślił, że „kłamstwo powielane staje się prawdą”. – Nie trzeba. Zmieniono przepisy. To był pierwszy zarzut „Gazety Wyborczej”, z którego się wycofała – powiedział wiceprzewodniczący Trybunału Stanu.

Dubois został też zapytany o to, dlaczego Kacprzyk postanowił oddać ponad 500 tys. zł szpitalowi. Odpowiedział wówczas, że Kacprzyk wobec zarzutów opinii publicznej w tej sprawie „postanowił od razu przeciąć ten problem i dokonał takiej korekty, która przestanie bulwersować”. –W swojej aktywności zachował się w dość nieostrożny sposób. Cieszę się, że pod wpływem opinii publicznej wyciągnął odpowiednie wnioski – ocenił Dubois.

Nowe ustalenia ws. konfliktu z Jędrzejewskim

Dubois poinformował również, że Kacprzyk wpadł w konflikt z chirurgami, ponieważ ci „nie odbierali telefonów”. – Nagle Dawid wpadł na pomysł, by zrobić służbową komórkę do kontaktu z SOR-em i okazało się, że chirurdzy nie mogą się ukrywać przed pracą i świadczeniem pomocy na SOR-ze, bo są w ciągłym kontakcie. To pierwszy element tego konfliktu (z dr. Jędrzejewskim – red.) – relacjonował Dubois.

– Mamy udokumentowane przypadki, kiedy z uwagi na niechęć przyjęcia przez chirurga, ludzie musieli być transportowani do innych szpitali – kontynuował Dubois. Dodał także, że ma opisane trzy takie przypadki. Opowiedział także „prawdziwy przebieg konfliktu”.

– W każdy wtorek pan doktor przychodził na SOR z dziwną listą osób, które mają być operowane w trybie „poza kolejkowym”. Okazuje się, że dr Jędrzejewski ma własny salon VIP i w każdy wtorek swoich prywatnych klientów przyprowadza – relacjonował Dubois.

Mieli to być ludzie, którzy „zjawiali się znikąd, prawdopodobnie prywatni klienci pana Jędrzejewskiego”. Miało to być od trzech do czterech osób. Dubois przekazał również, że nie jest pewne, czy później odbywały operacje wspomnianych osób. W sprawę miały też być zaangażowane sekretarki, które robiły listę pacjentów, którzy w ten sposób pojawiali się na SOR-ze.

Kacprzyk miał się temu przeciwstawić, a nagle stał się „synonimem korupcji”. Informował również o nieprawidłowościach, a konsekwencją miało być zwolnienie dr. Jędrzejewskiego.

Czytaj też:
Rzecznik Praw Pacjenta: Skarg na Szpital Południowy przybywało. Ale dotyczy to też innych szpitali
Czytaj też:
Kacprzyk miał otrzymać intratne stanowisko w innym szpitalu. Co poszło nie tak?

Opracowała:
Źródło: Polskie Radio