Prokuratura chce przesłuchać prezydenta Karola Nawrockiego jako świadka w śledztwie dotyczącym niedopuszczenia do orzekania czworga sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Głowa państwa zadeklarowała gotowość do rozmowy ze śledczymi, ale spór szybko przerodził się w ostrą wymianę zdań z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem.
Do sprawy odniósł się w Porannej Rozmowie Kanału Zero szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Jeden z najbliższych współpracowników prezydenta nie szczędził prokuratorowi generalnemu wyjątkowo mocnych określeń.
Prokuratura chce przesłuchać prezydenta
Śledztwo dotyczy Marcina Dziurdy, Krystiana Markiewicza, Anny Korwin-Piotrowskiej i Macieja Taborowskiego, których Sejm wybrał 13 marca 2026 roku na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Karol Nawrocki nie odebrał od nich ślubowania, w wyniku czego nie rozpoczęli orzekania w TK.
Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, w postępowaniu przesłuchano już ponad 40 świadków oraz zabezpieczono dokumenty. Śledczy zwrócili się do prezydenta o wskazanie dogodnego terminu i miejsca przesłuchania.
– Prokuratura usłyszy ode mnie, że wszystkie decyzje podejmuję osobiście – zapowiedział Nawrocki. Jednocześnie ocenił, że prezydent ma ważniejsze obowiązki niż odpowiadanie na „urojenia ministra sprawiedliwości”.
Waldemar Żurek odpowiedział w serwisie X. „Tekst o «urojonych wizjach ministra» może wskazywać, że w Pałacu ktoś nie dostarczył na czas saszetek... nikotynowych?” – napisał. Podkreślił także, że prezydenta obowiązuje takie samo prawo jak pozostałych obywateli.
Przydacz o Żurku: Jest po prostu melepetą
Przydacz zapewnił, że Karol Nawrocki zaprosi prokuratorów na rozmowę. Jednocześnie zakwestionował motywy prowadzenia tej czynności i stwierdził, że ma ona charakter polityczny. – On jest kompletnym fajtłapą i niczego nie potrafi zrobić. Dlatego tworzy ciągle atmosferę jakiegoś ścigania, rąbania drewna. Jest po prostu melepetą, trzeba to wprost powiedzieć – mówił prezydencki minister.
Współpracownik głowy państwa przekonywał jednak, że prezydent podjął decyzję samodzielnie i bierze za nią odpowiedzialność. – Panie prokuratorze Żurek, pan generalnie z praworządnością ma naprawdę już coraz mniej wspólnego, w zasadzie chyba nic – zwrócił się bezpośrednio do ministra sprawiedliwości.
Przydacz ocenił także, że działania Żurka przypominają mu metody poprzedniego systemu, stosowane w latach 20. i 30. XX wieku „na wschód od polskiej granicy”. Jego zdaniem przesłuchanie prezydenta nie doprowadzi do istotnych ustaleń, a służy przede wszystkim wywołaniu medialnego zamieszania.
Pałac będzie sprawdzał, który prokurator przyjdzie
Szef Biura Polityki Międzynarodowej zasugerował również, że Kancelaria Prezydenta zwróci uwagę na status prokuratora wyznaczonego do przeprowadzenia czynności. Jak przekonywał, „część prokuratury krajowej zdominowanej przez dzisiejszą opcję polityczną jest po prostu nielegalna”.
– Jeżeli przyjdzie legalny prokurator, to będzie rozmowa. Jeżeli przyjdzie nielegalny, to będziemy też to analizować. Pan prezydent będzie pewnie podejmował w tym zakresie decyzje – powiedział Przydacz.
Nawiązał w ten sposób do trwającego sporu o kierownictwo Prokuratury Krajowej. Politycy obozu prezydenckiego kwestionują legalność odwołania Dariusza Barskiego i powołania Dariusza Korneluka. Obecne władze prokuratury odrzucają te zarzuty.
Sam Nawrocki zapewnił, że odpowie na pytania śledczych. Nie wskazał jednak jeszcze konkretnej daty przesłuchania.
Czytaj też:
Sejm wybrał nowego sędziego TK. Nie tylko Czarzasty się wyłamał Czytaj też:
Mentzen pytany o pieniądze od Zondy. Nazwał Tomczyka „debilem”
