Ostra reakcja na słowa Pawłowicz ws. TK i Nawrockiego. „Można zarzucić hipokryzję”

Ostra reakcja na słowa Pawłowicz ws. TK i Nawrockiego. „Można zarzucić hipokryzję”

Krystyna Pawłowicz
Krystyna Pawłowicz Źródło: Newspix.pl / Bartek Kosinski
Spór wokół sytuacji w TK nadal trwa. Konstytucjonalista prof. Adam Sulikowski ostro odniósł się do komentarzy Krystyny Pawłowicz w tej sprawie.

Przypomnijmy, 4 września Maciej Berek został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego (TK). Do tej pory Karol Nawrocki nie przyjął od niego ślubowania. Nie pojawiły się także żadne zapowiedzi w tej kwestii. Przedstawiciele prezydenta zwracali uwagę, że prawdopodobnie nie dopełniono kwestii formalnych dotyczących wyboru sędziego przez Sejm.

Pawłowicz: „Święczkowski działa zgodnie z ustawą”

Była sędzia TK Krystyna Pawłowicz twierdzi, że prezydent może odmówić przyjęcia ślubowania od osoby wybranej przez Sejm. 12 września w mediach społecznościowych przedstawiła całą argumentację, odpowiadając na pytanie dziennikarki Dominiki Wielowieyskiej w tej sprawie. Przekazała, że opiera ją na kilku zapisach zawartych w ustawach.

Art. 4 ust.1 ustawy/ustawy z 20 XI 2016 r. o statusie sędziów TK: ‘Osoba wybrana (a nie ‘sędzia’) na stanowisko sędziego TK składa wobec prezydenta RP ślubowanie'. Ust.2 'Odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału'. Art. 5 ustawy: 'Stosunek służbowy sędziego nawiązuje się po złożeniu ślubowania', czyli dopiero po ślubowaniu ustawodawca nazywa 'osobę wybraną' sędzią– pisała Pawłowicz w swoim wpisie.

Odniosła się też do art. 5 ustawy. „Sędzia po złożeniu ślubowania (wobec prezydenta) stawia się niezwłocznie w Trybunale w celu podjęcia obowiązków, a prezes przydziela mu sprawy i stwarza warunki umożliwiające wypełnianie obowiązków sędziego” – pisała Pawłowicz. Podkreśliła również, że „Święczkowski działa więc zgodnie z cyt. ustawą”.

Następnie prawniczka zwróciła się bezpośrednio do Wielowieyskiej.

„Pani robi sobie dowolne manipulujące przepisami, sugerujące skróty i hiperbole. Nie jest Pani prawnikiem, więc jakoś to Panią tłumaczy. Ale nie do końca, bo forsowanie takich wprost sprzecznych z prawem teorii, z powodów politycznej niechęci do wybranego prezydenta przynosi wiele szkody społecznej” – pisała Pawłowicz.

W jej ocenie prezydent, dokonując jakiejkolwiek czynności na swym urzędzie, ma obowiązek stosować zawsze wcześniej lekceważony, uważany tylko za ozdobnik przepis art. 126 ust. 2 obowiązującej Konstytucji, powierzający prezydentowi jako jego główną państwową, suwerenną funkcję, 'czuwanie nad przestrzeganiem Konstytucji w Polsce.

Dodała też, że „czuwanie to nakazuje osobistą, własną ocenę tego przestrzegania prawa przez struktury państwa polskiego. Też przestrzeganie w Sejmie”. Według niej jaskrawe złamanie przez Sejm i lekceważenie przez władzę wykonawczą, prawa, tj. art. 4 i art. 5 ustawy o statusie sędziego TK wprost zobowiązuje prezydenta do nakazanej Konstytucją reakcji jako osoby 'czuwającej nad przestrzeganiem Konstytucji. To jest jasne i logiczne”.

Pawłowicz ponownie zwróciła się do Wielowieyskiej. „Myślę, że Pani środowisko po prostu nie może się pogodzić i jest całkowicie zaskoczone, że obecny prezydent w całości i poważnie respektuje i stosuje przepisy konstytucji w interesie RP. Że nie jest przysłowiowym 'notariuszem'. Bo tego Pani środowisko oczekiwało, a sam wasz kandydat to obiecywał” – zakończyła Pawłowicz.

Konstytucjonalista:„Pawłowicz można zarzucić hipokryzję”

Do wypowiedzi Pawłowicz odniósł się w rozmowie z „Faktem” prof. Adam Sulikowski, ekspert prawa konstytucyjnego. Podkreślił, że „prezydent nie może wybierać sędziów Trybunału Konstytucyjnego według własnego uznania”.

Wyjaśnił, że jednym z przykładów ma być tzw. doktryna monopolu. Zgodnie z nią tylko TK jest uprawniony do rozstrzygania w kwestii zgodności ustaw z Konstytucją.

Tym samym art. 126 Konstytucji, który zakłada, że prezydent „czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji” nie jest to równoznaczne z tym, że ma on kompetencje do badania ustaw pod kątem konstytucyjności.

– W praktyce oznacza to, że prezydent sam jest związany Konstytucją, ale nie posiada władzy sądzenia. Ta władza, zgodnie z zasadą podziału władz, należy bowiem do sądów i trybunałów. To Trybunał Konstytucyjny został ustanowiony jako organ właściwy do orzekania w kwestii zgodności ustaw z Konstytucją – dodał.

Zdaniem Sulikowskiego Pawłowicz „można natomiast zarzucić hipokryzję”. – Kiedy sytuacja polityczna była odwrotna, a ona sama zasiadała w Sejmie i należała do większości parlamentarnej, jej interpretacja Konstytucji zmierzała w kierunku bardzo silnej pozycji parlamentu. Nie pojawiały się wtedy podobne próby przekonywania, że prezydent jest samodzielnym organem uprawnionym do dokonywania kontroli konstytucyjności prawa. Dzisiaj, wraz ze zmianą sytuacji politycznej, pojawiły się natomiast zupełnie inne interpretacje. Trudno nie odnieść wrażenia, że wynika to również z jej stosunku do obecnego rządu i politycznego wsparcia, którego swoją narracją udziela prezydentowi Nawrockiemu – uznał konstytucjonalista.

Czytaj też:
„Mają coś do ukrycia”. Ostra reakcja Pałacu Prezydenckiego ws. Macieja Berka
Czytaj też:
„Wariant siłowy” w Trybunale? Czarnek bije na alarm. „Przyjadą setki tysięcy ludzi”

Opracowała:
Źródło: „Fakt”, X