Karol Nawrocki wywołał polityczną burzę. „Awaria głowy państwa”

Karol Nawrocki wywołał polityczną burzę. „Awaria głowy państwa”

Dodano: 
Karol Nawrocki
Karol Nawrocki Źródło: PAP / Wojtek Jargiło
Słowa Karola Nawrockiego o możliwości utraty terytorium wywołały polityczną burzę. Na reakcję polityków nie trzeba było długo czekać.

Wystąpienie Karola Nawrockiego z 17 września wywołało polityczną burzę. Prezydent podczas obchodów 87. rocznicy sowieckiej napaści na Polskę mówił we Włodawie o utracie terytorium i zachowaniu polskiej tożsamości.

— Hitler i Stalin pogubili się w jednym. Chcieli, żeby Polski nie było. Myśleli, że Polska zginie i przestanie istnieć. Jeden chciał zabrać ciało, a drugi duszę, ale zapomnieli o tym, że my Polacy, jesteśmy narodem, który może utracić swoje terytorium nawet na 123 lata, albo na sześć kolejnych lat, ale jesteśmy narodem, który nigdy nie odda swojej duszy — mówił Karol Nawrocki. — Możemy stracić terytorium, ale nigdy nie stracimy naszej ojczyzny — dodał.

Awantura po słowach Karola Nawrockiego o terytorium

Po przemówieniu na oficjalnym koncie Kancelarii Prezydenta zamieszczono fragment jego wypowiedzi. Wyrwany z szerszego kontekstu wpis szybko stał się przedmiotem politycznej wymiany zdań.

„Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej ojczyzny” — napisano w mediach społecznościowych.

Donald Tusk zwrócił uwagę na sformułowanie dotyczące możliwości oddania terytorium.

„Panie prezydencie, proponuję skasować ten wpis. Nie zamierzamy oddać ani skrawka naszego terytorium” — skomentował premier.

Karol Nawrocki odpowiedział szefowi rządu, odwołując się do historycznego kontekstu swojej wypowiedzi. „Panie premierze, historyku, dziś jest 17 września. Ważna rocznica. Warto wiedzieć: 87 lat temu straciliśmy terytorium, ale nie straciliśmy ojczyzny” — wyjaśnił.

Nawrocki mówił o utracie terytorium. Politycy ostro reagują

Do dyskusji włączyli się kolejni przedstawiciele rządu. Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że zadaniem władz jest ochrona całego terytorium Polski. „Zwierzchnik Sił Zbrojnych powinien mówić przeciwnikowi, czego będziemy bronić, a nie co możemy oddać. Naszym obowiązkiem jest bronić każdego centymetra Polski” — skomentował szef MON.

Jeszcze krócej odniósł się do sprawy minister-koordynator służb specjalnych. „Nie możemy oddać terytorium!” — skomentował krótko minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

O wiele ostrzej wypowiedział się Waldemar Żurek. W swoim komentarzu nawiązał do przepisów konstytucji dotyczących urzędu prezydenta.

„Czytam o »oddawaniu terytorium« i profilaktycznie odkurzam art. 131 Konstytucji RP. Jeśli głowa państwa publicznie deklaruje gotowość oddania kawałka Polski, to obywatelom należy się jasność: czy to skrajna głupota, czy stan opisany w pkt 4 ustępu 2 tj. trwała niezdolność do sprawowania urzędu?” — stwierdził minister sprawiedliwości.

Szefowi MS odpowiedział rzecznik prezydenta. „Jest pan kompletnym ignorantem. Nie zna pan nie tylko prawa ale także historii. Dziś 17 września, 87. rocznica sowieckiej napaści na Polskę. O tym jest ten wpis panie dyletancie” — ripostował Rafał Leśkiewicz.

Wymiana komentarzy nie zakończyła się na przedstawicielach rządu i Pałacu Prezydenckiego. Do sprawy odniósł się także Robert Biedroń. „Doszło do awarii głowy państwa. W sensie dosłownym” — ocenił europoseł Lewicy.

Czytaj też:
To głosowanie wywoła burzę na prawicy. „Im gorzej w PiS, tym lepiej dla nas”
Czytaj też:
Bosak reaguje na serię problemów Konfederacji. „Nie pozwolę, żeby to się powtórzyło”

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl