Maciej Berek ma być jednym z kluczowych elementów planu naprawy Trybunału Konstytucyjnego. Rządzący od początku kadencji szukają sposobu na przywrócenie jego legalności, powołując się m.in. na wyrok TSUE z 2025 roku, w którym wskazano na problemy dotyczące niezależności TK oraz nieprawidłowości przy wyborze części jego sędziów i prezesa.
Pat w TK. Maciej Berek naprawi sytuację?
– Nie znam osoby lepiej przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić tę sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym Trybunałem Konstytucyjnym – mówił Donald Tusk.
Kandydatura wzbudziła jednak sprzeciw części organizacji społecznych. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Panoptykon, Fundacja im. Stefana Batorego i Watchdog Polska apelowały do Macieja Berka o wycofanie się z kandydowania, argumentując, że jego nominacja nie daje gwarancji apolityczności.
4 września Sejm wybrał Macieja Berka na sędziego TK. Teraz pozostaje kwestia ślubowania. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przekazał, że prezydent odbierze je, gdy „dostanie dokumenty potwierdzające, że nowy sędzia spełnia wymogi formalne”.
– Mam przygotowane kroki alternatywne. Wszyscy sędziowie, którzy zostaliśmy wybrani przez Sejm, mamy obowiązek zacząć wykonywać ten urząd. Złożę ślubowanie, bo mam taki obowiązek, doprowadzę do tego, że będzie złożone i dostarczone prezydentowi w taki sposób, w jaki prezydent zdecyduje o tym, że zechce w tym procesie uczestniczyć – mówił Maciej Berek w TVN24.
Były RPO wspomina współpracę z Maciejem Berkiem
Skąd przekonanie, że nowy sędzia poradzi sobie w TK? – Zaprosiłem go do współpracy, bo znałem go, wiedziałem, co sobą reprezentuje, i miałem doświadczenie współpracy z nim. Dyrektor generalny, czyli osoba, która zarządza całym biurem, to na tyle ważna funkcja, że to musi być człowiek, którego darzy się zaufaniem. Zarówno do jego kompetencji, jak i czysto ludzkim – opowiadał „Gazecie Wyborczej” prof. Marcin Wiącek.
– To był człowiek, który był bardzo lubiany przez swoich podwładnych. Bardzo żałowałem, gdy odszedł z biura. Przyszedł do mnie, zakomunikował mi swoją decyzję, a ja wiem, że on każdą decyzję ma przemyślaną. Powiedziałem mu, że bardzo mu gratuluję, ale również, że przykro mi się z nim rozstać. Berek nigdy mnie nie zawiódł – dodawał były RPO.
W późniejszych latach Maciej Berek wszedł do rządu. Kierował Stałym Komitetem Rady Ministrów, a od lipca 2025 roku był ministrem nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. – To był niewątpliwie stanowczy i sprawczy minister. Kiedy prowadził Stały Komitet, wszystko szło bardzo sprawnie. Miał też zawsze takie wyczucie, co może być niezrozumiałe dla obywateli – oceniła Katarzyna Lubnauer.
– Donald Tusk bardzo mu ufał, że on wyłapie wszystkie problemy. Że jak będzie jakaś mina, to Maciej Berek ją wcześniej znajdzie i rozbroi – podkreślał rozmówca „GW” z kręgów rządowych.
Maciej Berek ma plan na Trybunał Konstytucyjny?
W koalicji nazywano go nawet „Robocopem”. Dawni współpracownicy podkreślali, że „jest spokojny, ale bardzo konkretny”. Dlatego po ogłoszeniu jego kandydatury pojawiły się pytania, czy w TK czeka go otwarta konfrontacja z Bogdanem Święczkowskim.
– Donald Tusk mu bezgranicznie ufa. Wie, że Maciej Berek będzie szukał rozwiązań prawnych w TK do samego końca. On tam będzie sprzątaczem, ale nie w takim sensie, jak sobie wszyscy wyobrażacie. Zrobi dobrą robotę, zadba, żeby wszystko odbyło się według ułożonego wcześniej scenariusza. Użyje wszelkich możliwych środków. Prawnych – ocenił jeden z polityków koalicji rządzącej.
– Od kilku lat to jest fasada Trybunału, więc trzeba mu w końcu przywrócić odpowiednią rolę. Każdego prawnika, w tym konstytucjonalistę, którym jest Maciej Berek, ta sytuacja musi irytować. On ma taki rys państwowca, jestem pewien, że to u niego też grało, gdy podejmował tę decyzję – dodał inny.
Czytaj też:
Święczkowski zapowiada postępowanie wobec trojga sędziów TK. Może dojść do „złożenia urzędu” Czytaj też:
Święczkowski zostanie zatrzymany? Były RPO wskazuje ważny szczegół
