Maciej Berek został 4 września wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Do tej pory nie złożył jednak ślubowania przed Karolem Nawrockim. Powód? Kancelaria Prezydenta domaga się potwierdzenia, że spełnia on wymóg co najmniej 10 lat wykonywania zawodu radcy prawnego.
Spór wokół ślubowania Macieja Berka
Wątpliwości w tej sprawie zgłaszał szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, który zwracał się do Kancelarii Sejmu o wyjaśnienia.
– Musi spełnić wszystkie wymogi formalne, a wymogiem formalnym jest 10-letni staż pracy jako radca prawny, to wynika wprost z przepisów prawa. Prezydent przyjmując przysięgę od wybranego przez Sejm sędziego Trybunału Konstytucyjnego pokazuje w ten sposób, że ta decyzja była praworządna, zgodna z procedurami i zgodna z przepisami polskiego prawa – zwrócił uwagę rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
Maciej Berek odpowiadając na zarzuty przedstawił zaświadczenie Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, z którego wynika, że uprawnienia radcy prawnego posiada od 2002 roku. Dokument wskazuje również okresy, w których zgłaszał wykonywanie zawodu: od stycznia 2006 do lipca 2009 roku oraz od sierpnia 2012 roku. Według Berka daje to łącznie ponad 17 lat wykonywania zawodu.
Nawrocki nie przyjął ślubowania od Berka. Ćwiąkalski komentuje
Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości podkreślił na antenie TVP Info, że „jeśli jest zaświadczenie prezesa OIRP, że Maciej Berek spełnia wymogi, to nie ma powodu, żeby prezydent dodatkowo to weryfikował i sprawdzał, czy rzeczywiście był radcą prawnym, bo jest zaświadczenie od instytucji, która jest najbardziej kompetentna w tym zakresie”.
– Jak ktoś jest wpisany na listę wykonujących zawód, to nie ma znaczenia, czy napisał 10 czy 100 pism, bo jest radcą czy adwokatem z uprawnienia. To jest tylko pretekst, prezydent sztuka wymówek, żeby nie przyjąć ślubowania. To jest gra, która trwa już jakiś czas – komentował.
W opinii prawnika „nominacja Macieja Berka jest groźna dla Bogdana Święczkowskiego, ponieważ większość w składzie TK będą miały osoby, które są wybrane przez obecny Sejm, a nie ten z czasów rządów PiS”. – Prezydent gra w tę samą piłkę co prezes TK i zachowuje się w sposób momentami kuriozalny. Grzebie w życiorysach i twierdzi, że ktoś nadaje się na sędziego mniej lub bardziej. To jest totalna aberracja – komentował Zbigniew Ćwiąkalski.
Były minister sprawiedliwości odniósł się również do kwestii samego ślubowania. Jego zdaniem konstytucja nie przesądza, że musi ono odbyć się bezpośrednio przed prezydentem.
– Konstytucja nie mówi „przez”, tylko „wobec”. Jest ona niedoskonała i nie była przygotowana na sytuacje, gdzie prezydent narusza przepisy. Ślubowanie w Sejmie i przesłanie prezydentowi jest moim zdaniem legalne. Na razie nie widzę opcji, która by satysfakcjonowała wszystkich – dodał adwokat.
Wariant siłowy w TK?
W dalszej części rozmowy Zbigniew Ćwiąkalski został również zapytany o tzw. wariant siłowy w TK. W takim wariancie czterech sędziów miałoby wejść do budynku w asyście funkcjonariuszy, a następnie pod nadzorem policji zostałoby zwołane Zgromadzenie Ogólne sędziów Trybunału. Jednocześnie Bogdan Święczkowski miałby zostać zatrzymany na 48 godzin.
Ocenił, że taki scenariusz jest możliwy, ponieważ – w jego ocenie – Bogdan Święczkowski i prezydent uniemożliwiają funkcjonowanie jednej z najważniejszych instytucji w Polsce.
– Orzeczenia nie są respektowane, nie są wiążące i nikt ich praktycznie nie wykonuje. To nie jest rozwiązanie doskonałe, bo zawsze będzie kwestionowane. Chociaż sędziowie wybrani legalnie przez Sejm mają prawo do orzekania – zaznaczył.
Czytaj też:
Taki może być plan na przyszłość TK. Kaczyński: To byłby niebywały skandal Czytaj też:
Radykalne środki w Trybunale Konstytucyjnym? Sędzia SN o „wysoce szkodliwym” pomyśle
