W czerwcowym sondażu, który na zlecenie „Wprost” przeprowadziła pracownia SW Research, poprosiliśmy Polaków, aby wskazali ministra, którego oceniają najgorzej. Najwięcej głosów otrzymała ministra edukacji Barbara Nowacka (8,9 proc.), a ex aequo na drugim miejscu znaleźli się były już minister sprawiedliwości Adam Bodnar oraz była ministra zdrowia Izabela Leszczyna (po 6,3 proc.). Co ciekawe, aż 40,7 proc. respondentów nie umiało odpowiedzieć na tak zadane pytanie.
Barbara Nowacka dalej w MEN. Józefaciuk komentuje
Zła ocena Barbary Nowackiej to nie tylko odpowiedzi ankietowanych. Również wśród posłanek i posłów nie brakuje opinii, że ministra nie powinna dalej piastować swojego stanowiska.
– To było dla mnie zastanawiającym ruchem, bo pani minister jest sprawnym politykiem, sprawnym PR-owcem, potrafi mówić do ludzi, jednakże mam pewne wątpliwości, jeśli chodzi o dobór wiceministrów, którzy powinni być niezwykle merytoryczni. Bardzo wiele rzeczy udało się – podwyżki nauczycieli, za moment likwidacja godzin czarnkowych, ale równie wiele się nie udało – ocenia Marcin Józefaciuk (KO).
Poseł zauważa, że zaufanie nauczycieli do ministry dość mocno spadło.
– Wiele było obietnic, coraz mniej się udaje. Edukacja zdrowotna, która miała być obowiązkowa, świetny przedmiot. Będzie fakultatywna. Teraz nowa reforma podstawy programowej – według mnie zostało zbyt mało czasu, by ruszyła od 2026 roku. Jeśli tak miałoby się stać to już w tym momencie nauczyciele powinni być przeszkoleni, powinni wiedzieć, jak ją wdrożyć.
Józefaciuk sądzi, że Tusk nie zrezygnował z Nowackiej ze względu na toczące się prace.
– Być może nie chciał, by edukacja przeżyła większy wstrząs, by nowy minister nie musiał się wdrażać.
„Źle oceniają ją rodzice”
Paulina Matysiak (Razem) zastanawia się, dlaczego ministra utrzymała stanowisko.
– Mam poczucie, że źle oceniają ją zarówno nauczyciele domagający się systemowych rozwiązań, w tym także dotyczących ich wynagrodzeń, ale i rodzice. Rozmawiam z różnymi matkami i ojcami – niektórzy są naprawdę zdenerwowani zabraniem obowiązku prac domowych. Absurd. Kiedy dzieciaki mają się uczyć?
Posłanka zaznacza, że efekty widać chociażby w wynikach egzaminów ósmoklasisty.
– Obserwujemy coraz większe dysproporcje między uczniami różnych szkół – w dużych miastach i mniejszych miejscowościach. Majętni rodzice wysyłają dzieci do prywatnych placówek. Wielu na to nie stać i stąd bierze się rozjazd w poziomie nauczania.
Według Matysiak ministra Nowacka powinna patrzeć szerzej, „na dzieci z biedniejszych domów i mniejszych miejscowości, gdzie nie ma alternatywy w postaci prywatnej placówki”. – Należy szukać skutecznych rozwiązań, jak temu przeciwdziałać.
Czytaj też:
Przełomowa zmiana. Tego w polskich szkołach jeszcze nie byłoCzytaj też:
Nowacka o odgórnym zakazie MEN. „Wprowadzamy przepisy, które wesprą szkoły”
