„Fakt”: Kaczyński wściekły na Szydło. Była premier „zbojkotowała” spotkanie

„Fakt”: Kaczyński wściekły na Szydło. Była premier „zbojkotowała” spotkanie

Beata Szydło, Jarosław Kaczyński
Beata Szydło, Jarosław Kaczyński / Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
Dziennik „Fakt” donosi w piątek, że prezes PiS Jarosław Kaczyński jest wściekły na byłą premier Beatę Szydło za nagrody, które przyznała sobie i swoim ministrom. Gazeta twierdzi ponadto, że Kaczyński dyplomatycznie „zachorował” na expose Czaputowicza, natomiast Szydło z kolei dyplomatycznie „zbojkotowała” przedświąteczne spotkanie z prezesem.

Anonimowy polityk Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z „Faktem” przyznaje, że gdyby prezes Jarosław Kaczyński zdawał sobie sprawę z kwestii przyznawania nagród, zablokowałby to. – A tak to mamy ogromny kryzys – dodaje parlamentarzysta. „Beata Szydło miała nawet zostać ostro zrugana przez Kaczyńskiego. Zamiast jednak z pokorą przyjąć krytykę, obstawała przy swoim, czym jeszcze bardziej zezłościła prezesa” – pisze „Fakt”.

Z informacji dziennika wynika, że już dziewięć godzin po expose szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych Jacka Czaputowicza prezes PiS ozdrowiał i przybył na partyjne „jajeczko”. Na spotkaniu nie byli obecni m.in. była premier Beata Szydło oraz były szef Ministerstwa Obrony Narodowej Antoni Macierewicz. „Wszyscy w partii wiedzą już, że dni Czaputowicza jako szefa MSZ są policzone, a Szydło i Macierewicz na dobre wypadli z łask prezesa” – czytamy w dzisiejszym „Fakcie”.

Podczas środowego expose Czaputowicz poinformował, że we wtorek rozmawiał z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Dodał, ze ich relacje są dobre. Podał też, że Kaczyński poinformował go, że nie będzie mógł w środę być w Sejmie. – Ze względu na niezbyt poważne, ale jednak, problemy zdrowotne musiał zostać w domu – dodał.

Czytaj także:
NA ŻYWO: Expose szefa MSZ Jacka Czaputowicza
Czytaj także:
Jest pierwszy odcinek trzeciego sezonu „Ucha Prezesa”. Cezary Pazura w roli Donalda

Czytaj także

 5
  • Ciekawe kim jest ten kapuś i donosiciel z PIS-u.Poza tym uważam,że wszyscy,którzy otrzymali te nagrody na nie zasłuzyli,bo wykonali kawał dobrej roboty.zapamiętajmy,ze to przygotowanie przepisów 500+.mieszkanie+,reforma sądownictwa,szkolnictwa,prace nad aferami AG,mieszkaniowa w stolicy,bezpłatne leki dla emerytów i setki innych spraw,które trzeba było przygotować w jak najkrótszym czasie.A co za 8 lat zrobiła PO?Zlikwidowała tysiące firm,zadłuzyła Polskę,wygnała z kraju 3 milionów Polaków,5 milionow było bez pracy i za to brali ciężkie pieniądze.http://niezalezna.pl/59585-miliardy-na-wladze-gazeta-polska-o-szokujacych-wynagrodzenia-urzednikow-po,Ewa Kopacz, która zarabia 17 tys. zł, przyznała sobie premię w wysokości 50 tys. zł. Podobne otrzymali zresztą jej zastępcy. Natomiast gdy Donald Tusk był w latach 2002–2005 wicemarszałkiem sejmu, otrzymał 180 tys. zł nagród.

    Najwięcej na nagrody dla polityków kierujących sejmem przeznaczono w 2008 r., gdy marszałkiem był Bronisław Komorowski. Wypłacono im wtedy łącznie 305 tys. zł. Sam Komorowski przyznał sobie 65 tys. zł premii. Podobnie jest w senacie, gdzie marszałek Bogdan Borusewicz, który zarabia 19,5 tys. zł, przyznał nieprzyzwoicie wysokie premie sobie (50 tys. zł) i swoim zastępcom (po 27 tys.).

    Przykład ze szczytów władzy idzie oczywiście na jej niższe szczeble. Oto np. na premie dla urzędników zatrudnionych w warszawskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia poszły z budżetu niemal 2 mln zł. Średnia premia wyniosła 6,4 tys. zł. Urzędnicy z NFZ poza premiami otrzymali też nagrody – przeciętnie w wysokości 3 tys. zł. W tym samym czasie w kasie mazowieckiego NFZ zabrakło 280 mln zł.
    • Dziennik „Fakt” donosi,kolejne bzdury.....
      • Ten MIAŁ zrbić to, tamten MIAŁ powiedzieć tamto, a ta MIAŁA to i owo. Dowodem jest anonimowa wypowiedź anonimowego polityka. Oczywiście „wszyscy wiedzą” (co stwierdza sam autor artykułu).
        • jak widać, mało szkopów szlag ostatnio nie trafi, tak się starają.

          zacznę się martwić, kiedy Makrela zacznie się ściskać z Morawieckim i Dudą. he, he, he

          zaloty nawalonego, jak Masser Junckera sobie odpuszczam.

          Czytaj także