Niektórzy z rannych są w stanie krytycznym. Według APA, wśród pasażerów było także kilku turystów zagranicznych
Około godz. 12.00 w odległości 3 km dworca w Brambergu na jednotorowym odcinku trasy czołowo zderzyły się dwa składy lokalnych pociągów. Siła kolizji wypchnęła z torów kilka wagonów, cztery wywróciły się i zostały poważnie uszkodzone. Z obu lokomotyw pozostał jedynie stos pogiętej blachy i żelaza.
Według pierwszych ustaleń, przyczyną katastrofy mógł być błąd człowieka. Jeden z pociągów, który powinien był czekać na swoim torze, wjechał na jednokierunkowy odcinek trasy i zderzył się ze składem nadjeżdżającym z naprzeciwka.
Na miejscu zderzenia rozgrywały się sceny jak z katastroficznego filmu. Wszędzie biegali pokrwawieni ludzie, na łące obok rozbitych pociągów ustawiono prowizoryczny szpital z pięcioma namiotami, gdzie udzielano pierwszej pomocy rannym.
Na miejsce katastrofy przybyło co najmniej stu ratowników Czerwonego Krzyża, straż pożarna i policja. Strażacy musieli uwalniać ludzi, zakleszczonych w poskręcanym żelastwie. Dopiero po dwóch godzinach wydobyto z rozbitych wagonów ostatnich 8-10 osób.
Od sześciu do siedmiu śmigłowców transportowało rannych do pobliskich szpitali.
Zamknięta została szosa krajowa nr 156.
ks, pap