Ryba po polsku - Kapitan Szarik

Ryba po polsku - Kapitan Szarik

Być może wkrótce obejrzymy w TVP takie wiekopomne dzieła, jak „Jasne łany” albo „Barwy walki"
Do telewizji publicznej wraca nowe. Kolejne pokolenia Polaków, których w szkole uczą (taką mam nadzieję) o pakcie Ribbentrop - Mołotow, 17 września, Katyniu i Sybirze, będą mogły znów obejrzeć liryczną historię czterech pancernych, psa Szarika i Marusi. Wróci znów kapitan Kloss, który sam jeden zgniótł hitlerowską gadzinę. Jest tylko jedna nadzieja, żeby młodzi ludzie nie popadli w schizofrenię. Trzeba albo dokręcić odcinek „Pancernych", wyjaśniający przynajmniej, skąd wzięli się w głębi Rosji Gustlik z Jankiem, albo wierzyć, że młodzież zrozumie, iż to, co jej pokazują, to nie jest serial historyczny, ale film o tym, jak się robiło takie seriale w PRL. Ale na to słaba jest nadzieja.
Rozmaite zmiany programowe w telewizji publicznej, których celem deklarowanym jest szlachetny pluralizm, a celem rzeczywistym pluralizm historyczny, wskazują raczej na ofensywę obrazu świata pozostawionego przez propagandę PRL. Ma też wrócić „07, zgłoś się", obraz dzielnego milicjanta zwalczającego najgorszych wówczas przestępców dokonujących machlojek na szkodę gospodarki uspołecznionej, handlarzy dolarami, przemytników artykułów niedostępnych na rynku i agentów zachodnich wywiadów. Pięknie. To już bym wolał „Kapitana Sowę na tropie", który przynajmniej był groteskowo śmieszny i w związku z tym pokazywał jakąś prawdę
o ówczesnej Polsce.
Jeśli kierownictwo TVP będzie konsekwentne, to może się zdarzyć, że znów będziemy mogli obejrzeć takie wiekopomne dzieła, jak „Jasne łany", „Barwy walki" albo „Gdzie woda czysta i trawa zielona". Jak mówili złośliwcy, „Gdzie wódka czysta i kiełbasa zielona”. A sfilmowana historia rodzenia się świadomości klasowej wśród górali pod wodzą agenta szwedzkiego Kostki Napierskiego? Bardzo pouczająca rzecz. Niedawno świat zachwycił się filmem Romana Polańskiego „Pianista”, opisującym wojenne dzieje Władysława Szpilmana. A przecież na podstawie wspomnień kompozytora powstał inny film - „Robinson warszawski” w reżyserii Aleksandra Forda. Scenariusz napisali Andrzejewski z Miłoszem, ale wycofali swoje nazwiska po zmianach treści filmu na poprawną politycznie. Jeśli telewizja chce pełnić swoją misję, powinna pokazać oba filmy jeden po drugim. Taki łączony seans miałby dopiero znaczenie edukacyjne. Ale do tego nie dojdzie. Raczej pokażą gołego Forda niż Polańskiego.
Mamy jeszcze zapasy marnujących się w magazynach filmów kina moralnego niepokoju. Co to było za kino, wytłumaczył mi kiedyś Stanisław Bareja. Wyobraź sobie - mówił - że napadli cię bandyci, leżysz związany na podłodze, oni cię kopią, lżą, a ty z tej podłogi wygłaszasz tyradę, żeby nie sypali popiołu z papierosów na dywan, bo to nieładnie. Takie „Popioły" w warunkach realnie istniejącego socjalizmu.
Wszyscy się ostatnio wybrzydzali, ja także, na ministra Romana Giertycha za zastąpienie na liście lektur epokowych dla polskiej i światowej literatury dzieł przez książki Jana Dobraczyńskiego. A czy telewizja robi co innego? Dokładnie to samo. Gdyby Giertych chciał się precyzyjnie wzorować na TVP, wprowadziłby na listę lektur „Słowo o Stalinie" oraz „Rok w trumnie" Bratnego. Telewizja też mogłaby sięgnąć po literaturę z tamtych czasów. Ja wielce się stęskniłem za „Brygadą szlifierza Karhana" albo „Numer 16 produkuje”. Teatr Telewizji jest w zapaści, można by go w ten sposób ożywić. Bo na to, żeby ktoś w TVP wpadł na pomysł pokazania w ramach misji edukacyjnej przedwojennego filmu z 13 największymi rolami Ludwika Solskiego, w tym fenomenalnie wręcz zagraną rolą Fryderyka Wielkiego w dramacie Nowaczyńskiego, raczej nie liczę. Dla młodych, wychowanych na rodzimych celebrities, udających aktorstwo i pokazujących pępki w gazetach bulwarowych, byłoby to przeżycie - jak mówił Witkacy - istotne. Ale u nas ciągłość historyczna i kulturalna III i IV Rzeczypospolitej zaczyna się od PRL. Zaczyna się, a ostatnio także kończy.

Autor jest publicystą „Dziennika" i „Faktu"
Okładka tygodnika WPROST: 24/2007
Więcej możesz przeczytać w 24/2007 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 24/2007 (1277)


ZKDP - Nakład kontrolowany