Ostatnie wypowiedzi i działania Donalda Trumpa, zwłaszcza te dotyczące Kuby czy Iranu, nie są przypadkowymi gestami ani elementami nieuzasadnionej aktywności dyplomatycznej USA. Dotychczas Trump był krytykowany za rezygnację z pełnienia roli globalnego strażnika wolności i demokracji. Zapowiedzi aktywnej walki z lewicowym reżimem na Kubie i fundamentalistycznymi władzami Iranu powinny zatem wywołać reakcję odwrotną w postaci oklasków i okrzyków poparcia. Jednak polityka zagraniczna powinna być wolna od takich emocjonalnych zmian, ponieważ realne interesy państw, szczególnie mocarstw nie podlegają takim fluktuacjom. Polityka zagraniczna obecnej administracji jest bowiem odzwierciedleniem konsekwentnej wizji polityki międzynarodowej, którą Trump realizował już podczas swojej pierwszej kadencji, a którą dziś próbuje reaktywować i wzmocnić. I – wbrew obiegowym opiniom – nie jest ona wcale tak różna od działań innych amerykańskich prezydentów.
Europejska krótkowzroczność i strategiczna słabość
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
