O bogach w białych kitlach, czyli medycyna jak sen

O bogach w białych kitlach, czyli medycyna jak sen

Rozmowa z prof. Andrzejem Szczeklikiem z II Katedry Chorób Wewnętrznych Collegium Medicum UJ, lekarzem, naukowcem i pisarzem, autorem książek „Katharsis” i „Kore”
Wprost: Panie profesorze, czy jesteśmy coraz bliżej nieśmiertelności, życia wieczną młodością bez chorób i bólu? Ciało człowieka nie ma już dziś prawie żadnych tajemnic, a medycyna może prawie wszystko...

Prof. Andrzej Szczeklik: Od zarania dziejów ludzie szukali sposobów gojenia ran, kojenia bólu, przywracania zdrowia. Stopniowo na pograniczu prehistorii i historii wyodrębniła się kasta ludzi zaznajomionych z  chorobami i lekami. W starożytnej Grecji nazywano ich kathartai, bo  przez katharsis oczyszczali ciało z choroby. Sięgali po rośliny, by  wydobyć z nich tajemne moce. Rewolucyjne przemiany przyniósł jednak dopiero wiek XX i dwa wielkie odkrycia: penicylina i glikokortykoidy (hormony kory nadnerczy). Kiedy te oczyszczone hormony wstrzyknięto chorym, nastąpił jeden z największych cudów, jakie zna medycyna. Ludzie z powykręcanymi stawami, jęczący z bólu, przykuci do łóżek, wstawali uśmiechnięci, a chorzy na astmę, duszący się dzień i noc, po raz pierwszy oddychali swobodnie.

Dziś możemy zapytać, czy leki okażą się skuteczniejsze, jeśli będziemy je „przykrawać" do potrzeb indywidualnego pacjenta? Żeby było to możliwe, każdy z nas będzie musiał zostać „zdekodowany”, mieć swój indywidualny zapis genetyczny. Pierwsze odczytanie genomu ludzkiego (Human Genome Project), ogłoszone przed dziesięciu laty, kosztowało 3 mld dolarów. Dziś taki indywidualny odczyt kosztuje kilkadziesiąt tysięcy, a w najbliższych latach spadnie poniżej tysiąca dolarów. Na świecie jest obecnie siedem-osiem osób z odczytanym genomem, między innymi Craig Venter, enfant terrible genetyki, i Jim Watson, odkrywca struktury DNA. Szacuje się, że w nadchodzącej dekadzie takich osób będą tysiące. Watson, układając wraz z Francisem Crickiem przestrzenne modele z kartonu, wyobraził sobie, iż DNA to helisa, podwójna spirala. Fakt, że 55 lat później odczytano punkt po punkcie 3 mld liter jego DNA, ma potężne znaczenie symboliczne. Na razie tylko symboliczne. Z pełnego zapisu DNA Watsona nie można przewidzieć nawet najprostszej cechy biologicznej wielkiego noblisty, np. jego wzrostu. To  przykład na to, jak trudno nam skorelować genotyp z fenotypem. Być może trudności te ustąpią, gdy poznamy odwracalne, chemiczne zmiany DNA i  białek z nim związanych, czyli coś, co nazywamy epigenomem i co rozstrzyga o ekspresji genów. Pierwsze konsorcjum dla poznania epigenomu ludzkiego powołano niedawno do życia; jego znaczenie dla biologii jest porównywane do zderzenia hadronów w fizyce. Ale od tego do leczenia chorób droga daleka.

Dziś dużo skuteczniej niż kiedyś leczymy wiele chorób. Udało się wyeliminować wiele zakażeń...

To prawda. Za mojego życia lekarskiego odeszła kiła i niektórzy mówią, że wtedy zaczął się naprawdę schyłek sztuki. Zniknęła gorączka reumatyczna i młodzieńcze wady serca, od których tłoczno było na  oddziałach szpitalnych. Obie wymazała penicylina. A przecież to były klasyki, niezmienione od przynajmniej 150 lat, czyli od kiedy lekarze zaczęli stetoskopem osłuchiwać serce. Kiedyś jeśli student na egzaminie nie wysłuchał zwężenia zastawki dwudzielnej, jeśliby jednym tchem nie  wyrecytował, iż cechuje ją: „akcentacja I tonu, szmer rozkurczowy presystoliczny i trzask otwarcia", test kończył się dla niego fatalnie. Mnie o to pytano, sam pytałem swoich studentów, a dziś nikt już o to nie  pyta. Bo nie ma już takich chorych. I duża krakowska Klinika Wad Serca została po prostu zamknięta. Ale za to wylęgły się nowe choroby czyniące spustoszenie, by wspomnieć choćby o wirusowych – HIV, zapaleniu wątroby, raku szyjki macicy i wielu innych.

Z tymi chorobami też sobie poradzimy. Epidemia AIDS została zahamowana, a nowe leki sprawiły, że ta choroba jest przewlekła, ale nie śmiertelna. Sto lat wcześniej podobnie było z cukrzycą. Mamy szczepionkę chroniącą przed wirusami wywołującymi raka szyjki macicy. Coraz więcej chorych udaje się wyleczyć z raka.

Z tego, że weszliśmy w epokę wybuchu medycyny, jej eksplozji, zdawano sobie sprawę już przed pół wiekiem. Dziekan Harvardu, żegnając wówczas absolwentów medycyny, zwrócił się do nich następująco: „Moi drodzy, teraz mogę wam coś powiedzieć. Połowa tego, czego was uczyliśmy, za  dziesięć lat okaże się nieprawdziwa. Tylko że my nie wiemy, która to  będzie połowa!".

Nasuwa się inne pytanie: Jeśli za życia jednej generacji, za mojego życia, zmieniają się radykalnie choroby i sposoby ich leczenia, to co w medycynie trwa? Czy ma ona swój constans? Coś, co  drąży ją, krąży w niej jak sok w roślinie i pcha ją w jednym kierunku? Urzeczenie, które ją w sobie więzi? Słowem, mit, który nosi w swej krwi, o którym śni medycyna. Jeśli on istnieje, to ten sen należałoby zrozumieć. Jak dobrze by było, gdyby był z nami biblijny Józef, syn Jakuba, nazwany „królem snów"! Ale i bez niego warto się nad tym snem zatrzymać. Bo przecież – jak czytamy w Talmudzie – „Niezrozumiany sen jest jak nieodczytany list”.

Stałe w medycynie jest ciągłe przekraczanie kolejnych granic niemożliwości. W XIX wieku sądzono, że chirurg nie może nawet dotknąć serca, bo przestanie ono bić. Ale już w 1896 r. Ludwig Rehn, niemiecki chirurg z Frankfurtu, po raz pierwszy zszył serce pacjentaz raną zadaną nożem. W XX wieku operowano, ale nie przeszczepiano. Od 1967 r. robimy i  to... Wybitni lekarze są jak bogowie...

Można powiedzieć, że medycyna śni prometejski sen. Prometeusz pierwszy odważył się przekroczyć siebie, sięgnąć po boskie atrybuty i dać je  człowiekowi, odmienić świat. Zuchwałość? W najwyższym stopniu. Pycha? Nieposkromiona. A przecież w naszych oczach to usprawiedliwione. Bo  robił to dla ludzi, których sam ulepił z gliny i łez i tchnął w nich ducha. Chciał z nich uczynić bogów. Bogowie greccy chętnie schodzili na  ziemię. Byli ciekawi skończoności losów ludzkich. Urzekała ich uroda ziemian. I kiedy się z nimi mieszali np. w tłumie, byli od nich nie do  odróżnienia. Co było ich cechą dystynktywną? Homer mówił, że śmiech nieznający lęku. Tak śmiali się tylko ci, którzy wiedzieli, że śmierć ich nigdy nie czeka. I człowiek w swojej pysze zapragnął tej najwyższej, boskiej cechy. Zapragnął zaprzeczyć śmierci, oddalić ją...

Jezus z Nazaretu wskrzesił Łazarza, choć ten nie żył już od ośmiu dni. Łazarz wyglądał jakby obudzony z twardego snu. Współcześni w medycynie idą tą samą drogą. Brytyjscy lekarze porozumieli się z 29-letnim pacjentem, który od pięciu lat był nieprzytomny po wypadku samochodowym. Przesuwane są granice życia i śmierci.

Przywracanie życia do niedawna było zdarzeniem absolutnie wyjątkowym. Doświadczyłem tego jako początkujący lekarz. To było za granicą, asystowałem do operacji brzucha, kiedy stanęło serce. Operator nie  tracił ani chwili. Przytomność umysłu, decyzja w sekundę, skok w  ciemność. Świetny chirurg przeskoczył z brzucha do klatki piersiowej, otworzył ją jednym cięciem, wyłuskał z worka osierdziowego serce i  zaczął je rytmicznie miętosić w swoich łapskach. Pompował krew. I serce zaskoczyło. Komplikacji było w następnych dniach wiele, lecz chory wyszedł – jak to się mówi – na własnych nogach. No ale trzeba było mieć to wyjątkowe szczęście. Znaleźć się na stole chirurgicznym w takich właśnie rękach, gdy serce przystanie. Kilkanaście lat później zrozumiano, że aby serce masować, nie trzeba go brać w ręce. Można to  zrobić przez nienaruszoną ścianę klatki piersiowej. Wystarczy tylko, by  plecy ratowanego znalazły twarde oparcie, do którego serce niejako dociśniemy, ugniatając z góry sprężysty mostek. Zapewnimy oddech usta-usta i reanimacja gotowa. Zaczęto mówić, że są serca zbyt dobre, by  pozwolić im umrzeć – „the hearts too good to die", rozwinięto defibrylatory, respiratory i… zasad reanimacji zaczęto uczyć w szkołach. Kiedy odratowani z nagłej śmierci wracają do nas, myślimy: gdzie oni byli? Gdy się ich słucha, a słuchałem ich kilkuset, nie mają nic do  powiedzenia. Choć są rzadkie wyjątki. To ci, którzy nie chcą mówić, milczą. Być może przed nimi otworzyła się jakaś tajemnica. Gdy w nagłej śmierci reanimacja podjęta zostaje z kilkuminutowym opóźnieniem, to choć serce zaczyna ponownie bić, płuca oddychają, świadomość nie wraca. Rodzina i lekarz czekają z nadzieją, odliczają dni, potem tygodnie, lecz chory nie budzi się ze śpiączki. I tak spóźniona reanimacja przenosi ratowanego w inny stan istnienia, nieznany człowiekowi w całej jego historii. To vita vegetativa. Czy chorzy ci rzeczywiście żyją życiem roślin? Trwają zakorzenieni w jednym miejscu, ani się do nas nie  przysuwają, ani nie odsuwają, nie reagują. Wydają z siebie pomruki, niekiedy poruszą ręką, otworzą oczy, ale ich spojrzenia pozostają puste. W takich przypadkach nie można uniknąć pytania o kres. Jak długo należy podtrzymywać ten inny stan istnienia? Pytanie to obiegło świat w  przypadku Amerykanki Terri Schiavo, a po niej – Włoszki Eulany Englaro. I kto ma naprawdę w takich sytuacjach decydować? Współmałżonek? Sąd? Rodzice? A przecież najczęściej jest to niema decyzja lekarzy.

Reanimacja przywołuje na myśl mit Asklepiosa, greckiego boga medycyny, który posiadł umiejętność wskrzeszania umarłych.

Nabrał takiej biegłości w leczeniu, że wiele lat później zaczął przywracać martwych do życia. Wówczas Zeus uderzył w niego piorunem. Tak obrócił się w popiół pierwszy bóg medycyny. Wskrzeszając zmarłych, przywracając życie – przekroczył ludzki krąg istnienia. Za to pochłonął go ogień. A jednak człowiek nie zaniechał marzeń, których Asklepios był uosobieniem.

Nowym marzeniem człowieka jest klonowanie, niejako ucieleśniające ideę zmartwychwstania.

W naszych czasach nie myślimy już o stworzeniu homunkulusa w retorcie, golema z gliny czy frankensteina ze zwłok cmentarnych. Ale za to coraz częściej czytamy, że klonowanie człowieka jest sprawą nieuchronną. Można odnieść fałszywe wrażenie, że zabieg ten jest już bliski. Bo wszak w  1997 r. sklonowano owieczkę Dolly, a po niej inne owce, krowy, konia, prosiaka, wilka, muflona, bawołu, orła, muła, kota, psa, a ostatnio –  małpę. Klonowanie reprodukcyjne, zmierzające do odtworzenia pełnego człowieka, jest zabronione we wszystkich krajach. Inaczej ma się sprawa z klonowaniem dla otrzymania komórek macierzystych. Jeśli dziś szukamy tajemnicy wiecznej młodości,eliksiru życia, to spojrzenie nasze kieruje się ku komórkom macierzystym. W nich nade wszystko medycyna lokuje swoje nadzieje. To one miałyby być piątą esencją i spełnieniem marzeń Fausta. Medycyna postrzegła w komórkach macierzystych panaceum na wiele trapiących nas chorób. Wyobrażono sobie bowiem, że gdyby wstrzyknąć je  np. do uszkodzonej wątroby, to przekształcą się one w komórki wątrobowe i wątroba się zregeneruje. Podobnie mogłoby być w wypadku innych narządów. Tak narodziła się medycyna regeneracyjna. Komórki macierzyste drzemią w większości naszych tkanek i narządów. Są jednak rozproszone, nieliczne. Nieco więcej, choć wciąż niewiele, zawiera ich krew. Ich kopalnię stanowi natomiast szpik kostny, gdzie rozwijają się z nich erytrocyty, leukocyty i pozostałe elementy krwi. Można je stamtąd stosunkowo łatwo uzyskać i wstrzyknąć np. do mięśnia sercowego. I  rzeczywiście, to najczęstsze ich zastosowanie, choć np. w naszej klinice używamy ich też do leczenia skrajnej miażdżycy tętnic kończyn dolnych, do leczenia nóg, które czekają na amputacje. Szacuje się, że nieco ponad 2000 chorych na świecie otrzymało przeszczepy komórek do serca. Większość z nich chorowała na ostry zawał lub przewlekłą niewydolność serca. Komórki w liczbie wielu milionów wstrzykiwano najczęściej przez cewnik ulokowany w tętnicy wieńcowej. Pierwsze wyniki były nadzwyczaj optymistyczne i wskazywały na poprawę kurczliwości mięśnia serca. Jednakże ostatnie oceny są już bardziej sceptyczne. Tym niemniej entuzjazm nie gaśnie, oczekiwania społeczne pozostają olbrzymie. Mnożą się terapie „na dziko", zwłaszcza w chorobach, w których medycyna jest bezradna. Leczenie stwardnienia rozsianego komórkami macierzystymi, cokolwiek to znaczy, na Kostaryce kosztuje 15 tys dolarów, w Indiach 40 tys. dolarów, w Chinach nawet 64 tys. dolarów. Ogłoszenia zamieszczane są w internecie. Chętnych nie brakuje. Kolejka czekających – do trzech miesięcy.

To dopiero początek badań. Louis Washkansky, pierwszy pacjent Christiaana Barnarda, zmarł na zapalenie płuc po 18 dniach od  przeszczepu serca. Przełomem, i to dla całej transplantologii, było odkrycie w 1974 r. cyklosporyny, leku zmniejszającego ryzyko odrzutu narządu.

Dam niezwykły przykład zastosowania komórek macierzystych, uznany za  najciekawsze wydarzenie lekarskie 2008 r. Młoda Katalonka, matka dwojga dzieci, zachorowała w 2004 r. na gruźlicę. Ciężki przebieg, brak odpowiedzi na leki. Naciek gruźlicy zamykał drogi oddechowe. W 2007 r. światło jej tchawicy zwężone było do 4 mm. Tchawicę wycięto, zrobiono zespolenie z oskrzelem, założono stent. Nic nie pomogło. Dusiła się dzień i noc. Wtedy dokonano czegoś niezwykłego. Od pacjentki pobrano komórki macierzyste ze szpiku oraz komórki z dróg oddechowych i posłano do Bristolu, by się namnożyły – in vitro. Tylko tam umiano to zrobić. Równolegle ze zwłok 51-letniej kobiety zmarłej na krwotok mózgu pobrano tchawicę. Oczyszczono ją do cna z jej własnych komórek, przesłano do  Bristolu i tam w bioreaktorze, który przyleciał z Mediolanu, obsiano ją komórkami macierzystymi naszej chorej, wcześniej namnożonymi. Te komórki zasiedliły tchawicę, porosły ją. Otrzymano więc tchawicę, której rusztowanie, szkielet pochodził od zmarłej pacjentki, ale ściany –  wewnętrzne i zewnętrzne – zbudowane były z komórek chorej, która czekała na przeszczep. Czas uciekał, stan chorej gwałtownie się pogarszał. Samolot kursowy z Bristolu do Barcelony odmówił przyjęcia na pokład przygotowanej tchawicy. Wówczas niemiecki student, praktykant, odnalazł znajomego z prywatnym samolotem, który poleciał do Barcelony i zdążył. Pacjentce wszczepiono skolonizowaną tchawicę. Przeszczep się przyjął jak swój. Komórki były przecież komórkami chorej. Nie było odrzutu. Trzy miesiące później pacjentka, 30-letnia ognista Katalonka, przetańczyła całą noc na balu w Costa Brava w Hiszpanii! Główny nurt badań skupia się jednak na ludzkich komórkach macierzystych otrzymywanych drogą klonowania – tu przeszkodą jest dostępność kobiecych komórek jajowych, lub z zarodków ludzkich – tu istnieją zasadnicze problemy etyczne. Regulacje prawne są bardzo różne w różnych krajach. Opory etyczne –  niebagatelne.

Jest jednak nadzieja, że i te trudności będzie można ominąć. Komórki somatyczne manipulacjami genetycznymi próbuje się przekształcać w  komórki macierzyste. Koncepcja jest rzeczywiście rewolucyjna. Myśli się o tym, by  reprogramować dojrzałą, wykształconą komórkę somatyczną bez pomocy cytoplazmy oocytu (komórki jajowej). Chodzi o to, by zadziałać bezpośrednio na jej DNA, obudzić śpiące w nim geny, nieczynne od stadium zarodka. Ta fantastyczna wizja stała się rzeczywistością na przełomie 2007 i 2008 roku za sprawą Japończyka, Shinya Yamanaki. Pobrał on dojrzałe komórki, np. ze skóry twarzy dorosłej kobiety, i wprowadził do  nich cztery geny. One przemieniły je po upływie miesiąca w ludzkie komórki macierzyste, fachowo nazywane: „indukowane, pluripotentne komórki macierzyste". Dojrzała komórka cofnęła się więc o lata wstecz, do najwcześniejszego okresu swojego istnienia, by zacząć niejako życie od nowa. Wyniki te potwierdzono już w wielu laboratoriach. Yamanaka, 47-letni uczony z Kioto (Japonia), który chciał być ortopedą, lecz doszedł do wniosku, że nie ma zdolności manualnych, otrzymał przed dwoma miesiącami Nagrodę Laskera. To amerykańska nagroda naukowa uznawana za  ostatni krok przed Nagrodą Nobla. Nie ulega wątpliwości, że w nauce dokonał się przełom, wstrząs. Ian Wilmut, twórca owieczki Dolly, oświadczył, iż od tej pory zaprzestaje doświadczeń na ludzkich zarodkowych komórkach macierzystych, gdyż nowe odkrycia otwierają o  wiele ciekawsze perspektywy. I rzecz równie ważna: eliminują ważki problem etyczny. Aby wytworzyćkomórki macierzyste, nie trzeba będzie już sięgać do ludzkich komórek rozrodczych ani zarodków. Za pomocą tej właśnie metody – reprogramowania dojrzałych komórek – otrzymano ostatnio w Bostonie komórki macierzyste od chorych z zespołem Downa, chorobą mięśni typu Duchenne’a, cukrzycą młodzieńczą i dziesięcioma innymi chorobami dziedzicznymi. Komórki te mnożą się w hodowli, są długowieczne. Plan jest taki, aby wyciąć z nich wadliwe geny, odpowiedzialne za chorobę, wkleić geny prawidłowe i „naprawione” komórki macierzyste wstrzyknąć chorym, korygując na trwałe wadliwą mutację. Trzeba jednak pamiętać, że droga do aplikacji klinicznych najeżona jest trudnościami. Wehikułem, który wprowadza do dojrzałej komórki cztery reprogramujące geny, nazywane fachowo czynnikami transkrypcyjnymi, są wirusy. Niosą one z sobą rozliczne niebezpieczeństwa, m.in. możliwość wywołania raka. Podobnie i w samych komórkach macierzystych potencjał rakotwórczy jest potężny.

Jeśli nawet inżynieria komórkowa nie spełni naszych oczekiwań, to nadal będzie można przedłużać ludzkie życie. Co drugie dziecko, które w tym roku przyjdzie na świat, ma szanse dożyć 100 lat!

Śmierć oddaliliśmy o dziesięciolecia. Średni czas życia w krajach rozwiniętych wydłużyłsię w XX wieku o 25 lat. Każdemu z nas przydano ćwierć wieku życia. Demografowie przewidywali, iż niedługo wyczerpią się wszystkie możliwości i życia przestanie nam przybywać. Tak się jednak nie stało. W ciągu tylko ostatnich 10 lat średni czas życia w krajach rozwiniętych przyrasta z szybkością mniej więcej pięciu godzin dziennie. Pomyślmy o tym następująco: każdy z nas budzi się rano do 29-godzinnego dnia. Z tego 24 godziny zużyjemy teraz, pięć godzin odłożymy na później. Tak wydłuża się – w nas – nasze życie. Kiedy śmierć przychodzi wcześniej, nie wahamy się wyrwać jej z rąk ofiary. Co więcej, rozmyślamy o stworzeniu człowieka z jednej komórki. Dokąd nas ten mit prometejski, śniony przez medycynę, doprowadzi? Do wynaturzenia? Czy też przeciwnie, może to, co czynimy, to creatio continua? Bo kto powiedział, że dzieło stworzenia zostało zakończone. A co, jeśli ono trwa? Czyż nie jesteśmy –  w jakimś sensie – kontynuatorami owego Boskiego tchnienia, Ruah, którym Duch stwórczy przenika świat, tak jak go przenikał u jego początku?

Pozostaje pytanie o granice. Czy są, czy istnieją granice, których przekroczyć nie wolno?

Myślę, że one istnieją, choć oczom naszym tak trudno je dostrzec.

Okładka tygodnika WPROST: 14/2010
Więcej możesz przeczytać w 14/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 6
  • Andrzej Dawidowicz   IP
    Nie dla wszystkich jest na oku tylku KASA.Dr.Gordon jest
    inny od innych,poprostu lekarz starej daty,taki z powola
    nia.Takich lekarzy to prawie nie ma,95% nie widzi
    chorego,tylko forse.,to jest prawda!
    Dr.Gordon jest przedewszystkim genialnym poskramniaczem
    raka,dlatego ma taki rozglos na zachodzie,a nawet w
    Polsce.Bylem jego pacjentem ,bardzo dawno chyba przed
    dwunastu latami,tego spotkania z nim nigdy nie zapomne.
    Wyleczyl mnie z tego g......go raka.Jest przedewszystkim
    bardzo skromnym,cierpliwym i zdolnym lekarzem.
    Stawiam mu dzisiaj pomnik niezapomnienia.
    • bez-nazwy   IP
      Ja znam takiego polskiego lekarza z powolania,ale niestety
      ma on gabinet onkologiczny w Niemczech/Duesseldorf.On nosi
      coprawda bialy kitel,ale pod tyk kitlem bije serce.Nie
      zdziera sköry z chorego.Dr.Gordon Theodor jest lekarzem
      medycyny komplementarnej,leczy masowo wszelkiego rodzaju
      raki.Mnie wyleczyl z raka pluc,jasne ze zaplacilem za to,
      ale doktor stosowal wszystko,co jest na rynku medycznym
      za dodatkowe uslugi,a bylo ich wiele nie policzyl ani
      grosza.Mieszkam w Niemczech w Essen,tutaj tez pracuje
      na budowie.Jestem zdrowy i zapomnialem prawie ze przed
      czteroma laty mialem raka.Trafilem tutaj przypadkowo na
      komentarze odnosnie dr.Gordona,wszyscy chorzy co byli
      u niego pisza tylko dobrze o doktorze.Ja tutaj po
      czterech latach pisze komentarz,bo uwazam,ze trzeba
      w jakis sposöb podziekowac za wyleczenie.Zdaje sobie
      z jednego sprawe,gdybym nie rtafil do dr.Gordona,to
      bym juz napewno nie zyl.Inni lekarze dawali mnie tylko
      pare miesiecy do zycia.
      • bez-nazwy   IP
        riposta- zastąpywani
        • bez-nazwy   IP
          piloci są zastępywni autopilotem a lekarze autolekarzami. po co się uczyć.
          • steling   IP
            Prof. A.Szczeklikiem z II Katedry itd.;itd.;itd.; zapomniał dodać że od zarania dziejów (jak pokazuje nam historia ! ) dla większości lekarzy liczyła się także kasa a w niektórych przypadkach tylko kasa !

            Spis treści tygodnika Wprost nr 14/2010 (1418)

            • Na stronie - Rzeczpospolita Sprzeczna 28 mar 2010, 19:00 Zaprzeczeniem koniunkcji dwóch zdań jest alternatywa ich zaprzeczeń – głosi jedno z praw De Morgana. Gdyby dziewiętnastowieczny brytyjski matematyk tworzył w Polsce, nie udałoby mu się udowodnić nawet tego. Żyjemy bowiem w Rzeczypospolitej Sprzecznej, a na jej terenie... 6
            • Z życia koalicji, z życia opozycji 28 mar 2010, 19:00 Pamiętacie jeszcze denatę, to jest debatę kandydatów na kandydatów? Słabo? My też. Ale utkwił nam nerwowy tik, jaki pulsował od czasu do czasu na twarzy Radzia Sikorskiego, któremu prawybory zdecydowanie nie posłużyły. Podobno wielkim miłośnikiem tego tiku jest prezydent Lech... 8
            • Czy jesteśmy przywiązani do tradycji? 28 mar 2010, 19:00 Czy jesteśmy przywiązani do tradycji? Tradycja jest dzisiaj polem walki. Z jednej strony występują obrońcy uznanych wartości i dziedzictwa, które wymaga lojalności, z drugiej – padają argumenty o zakonserwowaniu, zamknięciu na zmiany i odrzuceniu współczesności. Podczas... 11
            • Konserwatywne lewactwo – nowa tradycja Europy 28 mar 2010, 19:00 Rozmowa z Rogerem Scrutonem, słynnym brytyjskim filozofem i pisarzem, profesorem Uniwersytetu Londyńskiego 16
            • Nieprzemakalny Pawlak 28 mar 2010, 19:00 – W resorcie gospodarki jest konflikt interesów – mówi „Wprost” minister do spraw walki z korupcją Julia Pitera. Chodzi o wiceminister gospodarki odpowiedzialną za energetykę Joannę Strzelec-Łobodzińską, która ma warte 180 tys. zł akcje Południowego... 18
            • Skaner 28 mar 2010, 19:00 18
            • Zakup „Wprost” zakończony 28 mar 2010, 19:00 Platforma Mediowa Point Group SA dokonała 100 proc. płatności za udziały w AWR „Wprost". Tym samym zakończyła rozpoczętą pod koniec ubiegłego roku transakcję kupna jednego z najbardziej opiniotwórczych tygodników w Polsce.... 18
            • Wstydliwy jak Polak 28 mar 2010, 19:00 Odpowiedzi w proc. na pytanie "Czego wstydzą się Polacy?" 18
            • Orzechowy interes 28 mar 2010, 19:00 Luka w prawie powodowała, że wystarczyło przyozdobić pole wsadzonymi w ziemię patykami, by uzyskać dopłatę w wysokości 1 tys. 800 zł od hektara za rzekomą uprawę orzecha włoskiego – wynika z raportu NIK, do którego dotarł... 19
            • Puls gospodarki 28 mar 2010, 19:00 Gruziński raj Stalin przewraca się w grobie. Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili chce upodobnić swój kraj do Stanów Zjednoczonych z końca XVIII wieku – ograniczyć do minimum władzę rządu i całkowicie uwolnić gospodarkę. Gruzja... 24
            • Przegląd prasy zagranicznej 28 mar 2010, 19:00 Śmierć syna obszarnika The TimesW Korei Północnej stracono ministra finansów i centralnego planowania oskarżanego o spowodowanie nadmiernego wzrostu inflacji oraz braków żywności. Pokazowy proces i egzekucja miały wzmocnić... 25
            • Mężczyźni w krótkich spodenkach 28 mar 2010, 19:00 Spór między dwoma kandydatami na kandydata do prezydentury był sukcesem medialnym, ale okazał się merytorycznie pusty. Nie chodziło w nim o nic więcej, niż by przypiąć konkurentowi łatkę, lekko go zdenerwować i wygrać. A żaden spec od politycznej kosmetyki, który redukuje... 28
            • Poczekalnia ojcobójców 28 mar 2010, 19:00 Każda partia ma swoją poczekalnię dla outsiderów. W PO siedzą w niej Jarosław Gowin i Janusz Palikot, w PiS – Paweł Poncyljusz i Adam Hofman, a na lewicy – Bartosz Arłukowicz. Z tego przedsionka są tylko dwa wyjścia: na bruk lub do gabinetu z władzą. Czy outsiderzy... 30
            • Iwaszkiewicz: sława czy chwała? 28 mar 2010, 19:00 „Niesprawiedliwość może triumfować w sławie, ale chwała zawsze jest po stronie sprawiedliwości” – to Iwaszkiewicz tytułem powieści „Sława i chwała” przypomniał mądrość Gaetano di Gaety, teologa z przełomu XV i XVI wieku. 30 lat po śmierci pisarza wraz z wydaniem jego... 32
            • Na moje kopyto - Tkajmy kontrsieć 28 mar 2010, 19:00 Impuls do napisania tego felietonu dały fragmenty stenogramów przesłuchań przed hazardową komisją śledczą oraz krótka notka w „Gazecie Wyborczej”. 34
            • Nauka to nie wszystko 28 mar 2010, 19:00 Doskonałe wykształcenie można zdobyć nie tylko na Harvardzie. Ale na jakim innym uniwersytecie student dostanie możliwość spotkania tylu światowych przywódców? I gdzie są tak przyjacielskie relacje między profesorami i studentami jak tu? 35
            • Zbierak złośliwy 28 mar 2010, 19:00 Na początku było zbieractwo.Człekokształtne, a zapewne także jużich przodkowie rozwijali kulturę zbieractwa. Wtedy nie było co prawda dolarów, euro, złotych czy SMS-ów, więc zbierali jagody, grzyby czy kamienie. Widać, ten system gospodarczy oparty na zbieractwie się... 36
            • Technoanalfabeta 28 mar 2010, 19:00 „Slim” po angielsku znaczy szczupły. Jakby na przekór temu Carlos Slim jest – mówiąc dyplomatycznie – przy kości, a jego portfel już bez ceregieli można określić jako bardzo gruby. Meksykanin jest – według amerykańskiego „Forbesa”... 38
            • Pieniądze z nieba 28 mar 2010, 19:00 Mam świetny pomysł na biznes i poszukuję inwestora – od podobnych słów zaczęła się historia takich gigantów, jak Apple, Amazon.com czy Google. Także w Polsce coraz więcej firm powstaje dzięki aniołom biznesu, inwestującym w młode, dobrze rokujące firmy. Jak dzięki nim... 42
            • Jak uszczęśliwić pracownika 28 mar 2010, 19:00 Jak uszczęśliwić pracownika Nie ma jednej sprawdzonej i skutecznej metody na zmotywowanie pracownika do wydajniejszej pracy. Jednemu wystarczy telefon komórkowy, podczas gdy jego kolegi nie zaspokoi nawet impreza integracyjna w Dubaju. Dla wszystkich jednak liczy się atmosfera... 46
            • Ekonomiczna schizofrenia 28 mar 2010, 19:00 Wskazując grupy, które skorzystały na globalnym kryzysie, nie można pominąć ekonomistów. Czuli się jak ryby w wodzie – udzielali światu lekcji ekonomii, kłócili się o to, kto jest winny recesji oraz reklamowali swoje teorie gospodarcze jako jedynie słuszne. Problem w... 48
            • Jan Paweł II nauczył nas wolności przez wiarę 28 mar 2010, 19:00 Pięć lat temu po śmierci Jana Pawła II świat w modlitwie czynił refleksję nad życiem, które przemieniło miliony ludzi. Dzisiaj ta refleksja nad życiem Jana Pawła II trwa nadal, ponieważ jego nauczanie i działalność są wskazówką do budowania przyszłości godnej człowieka. 52
            • Papież widział Europę zjednoczoną przez chrześcijaństwo 28 mar 2010, 19:00 Rozmowa z Rocco Buttiglionem, włoskim politykiem i europarlamentarzystą, byłym ministrem Włoch ds. europejskich 54
            • Papież, przyjaciel Żydów 28 mar 2010, 19:00 7 kwietnia 1994 r. Watykan stał się miejscem zdarzenia bez precedensu od czasów św. Piotra. W auli Pawła VI pod patronatem Jana Pawła II odbył się koncert upamiętniający tragedię Holocaustu. Na zaproszenie papieża zagrała Royal Philharmonic Orchestra, którą dyrygował... 56
            • Liberalizm wyrósł z chrześcijaństwa 28 mar 2010, 19:00 Rozmowa z Marcello Perą, włoskim filozofem i politykiem 58
            • Wiara przeciwko reżimowi 28 mar 2010, 19:00 W 1988 r. otrzymałem zaproszenie na Międzynarodową Konferencję Praw Człowieka zorganizowaną przez Komisję Interwencji i Praworządności „Solidarności”. Reżim komunistyczny chylił się wówczas ku upadkowi z dwóch przyczyn. Jedną były wysiłki Michaiła Gorbaczowa, by... 66
            • Ostatnie wieczerze 28 mar 2010, 19:00 Co Jezus i jego uczniowie jedli podczas Ostatniej Wieczerzy? Kościół, za Świętym Pawłem, przyjmuje, że był to chleb i wino, trudno jednak zrekonstruować prawdziwe menu tego posiłku. Niektórzy badacze Nowego Testamentu twierdzą nawet, że Ostatnia Wieczerza w ogóle się nie... 67
            • O bogach w białych kitlach, czyli medycyna jak sen 28 mar 2010, 19:00 Rozmowa z prof. Andrzejem Szczeklikiem z II Katedry Chorób Wewnętrznych Collegium Medicum UJ, lekarzem, naukowcem i pisarzem, autorem książek „Katharsis” i „Kore” 70
            • Cuda medycyny 28 mar 2010, 19:00 Czy z jedną półkulą mózgu można normalnie funkcjonować? Ile musi ważyć płód, by lekarze mogli go uratować? Czy kobieta, u której stwierdzono śmierć mózgu, może urodzić zdrowe dziecko? W medycynie, podobnie jak w życiu, nie wolno mówić, że coś jest niemożliwe. Przekonują o tym... 74
            • Apoteoza jaja 28 mar 2010, 19:00 Przez lata lekarze i żywieniowcy przestrzegali, że jaja to wróg zdrowia. Mówiono, że owszem, są smaczne i pożywne, ale są też bombą cholesterolową, groźną szczególnie dla osób w średnim wieku, bo cholesterol powoduje choroby układu krążenia. Polak posłusznie zaczął jadać tylko... 78
            • Klimat się ociepla, głupcze 28 mar 2010, 19:00 Jak można mówić, że klimat się ociepla, skoro zima była tak ostra? Czy naukowcy sfabrykowali dane, żeby obronić tezę o globalnym ociepleniu i własne posady? Czy cała klimatyczna kampania to spisek? Kto robi z nas głupców? Ktoś na pewno. 80
            • Antyprzywódca 28 mar 2010, 19:00 Kiedy szef brytyjskich konserwatystów David Cameron wygra wybory,zostanie „przywódcą wolnego świata”. Ale dla niego niestety nie jest to istotne. I to mnie przeraża. 83
            • Tusk powinien prosić o otwarcie archiwów 28 mar 2010, 19:00 Rozmowa z Antonym Beevorem, brytyjskim historykiem wojskowości, wykładowcą University of London, autorem bestsellerów takich jak „Berlin 1945. Upadek” i „Stalingrad” 84
            • Amerykanie powinni przeprosić Polaków za tuszowanie Katynia 28 mar 2010, 19:00 Rozmowa z Allenem Paulem, dziennikarzem, politologiem, autorem książki „Katyń” 86
            • Arne znaczy wynik 28 mar 2010, 19:00 Stany Zjednoczone mają jeden z gorszych systemów edukacji powszechnej na świecie, a zarazem najlepszy system studiów doktoranckich. Barack Obama obiecuje, że do roku 2020 całe amerykańskie szkolnictwo będzie najlepsze na świecie. Stać się to ma za sprawą Arnego Duncana 88
            • Hubarchitektura 28 mar 2010, 19:00 Do dachów przyklejają się pawilony. Na pałacach wyrastają małe domki. Czy to dlatego, że w przestrzeni miejskiej panuje ciasnota? Nie tylko. Ważniejsze jest to, że architektoniczna huba to moda prawdziwie zaraźliwa. 90
            • Wrażliwość bez płci 28 mar 2010, 19:00 Kobiet w polskiej historii sztuki jest niewiele. Ale współcześnie – całkiem sporo. Nowe pokolenie nie ma kompleksów, odnosi sukcesy i nie chce słyszeć o „sztuce kobiecej”. 93
            • Muzyka jak szept 28 mar 2010, 19:00 Rozmowa z Jordim Savallem, jednym z najwybitniejszych interpretatorów muzyki dawnej, który 31 marca wystąpi na festiwalu Misteria Paschalia 94
            • Druga twarz królów żenady 28 mar 2010, 19:00 Woody Allen i Larry David, który gra główną rolę w najnowszym filmie Allena, przeszli podobną ścieżkę kariery. Zanim zaczęli pracować dla telewizji, uprawiali komedię w wydaniu ekstremalnym: solo, na żywo i bez znieczulenia. Aby dobrze zrozumieć wchodzący 9 kwietnia na ekrany... 96
            • Błysk się skończył 28 mar 2010, 19:00 Wydałeś tysiąc euro na sweter? W porządku, pod warunkiem że sweter nie wygląda na swoją cenę. Podobnie jest z biżuterią, kremami ustawianymi na toaletce czy rowerem. Banalny luksus jest niemodny 98
            • Ładniejsza niż Paryż 28 mar 2010, 19:00 Odessa jest najprawdopodobniej jedynym miastem na świecie, w którym prima aprilis traktuje się serio. Co roku 1 kwietnia ulice miasta aż huczą od śmiechu, bo kto może przebiera się za klauna i bierze udział w Festiwalu Humoryna (czyli humoru). 102
            • Żądło 28 mar 2010, 19:00 Prawdziwi mężczyźni nie jedzą miodu. Prawdziwi mężczyźni żują pszczoły. I jeżdżą mazdą 3 MPS. 104
            • Dom z głową 28 mar 2010, 19:00 Przez wiele lat właściciele domów nie zwracali uwagi na ocieplenie dachu. Ich jedynym problemem było to, czy dach przecieka w czasie ulewnych deszczów. Wzrost kosztów ogrzewania spowodował, że zaczęli szukać sposobów na zmniejszenie rachunków za energię cieplną, elektryczną... 106
            • Ciepło i światło 28 mar 2010, 19:00 Remont lub ocieplenie dachu skośnego często wiąże się z wymianą już istniejącej stolarki okiennej lub montażem nowych okien połaciowych. Dzieje się tak najczęściej wówczas, kiedy właściciel budynku ze strychem decyduje się na adaptację tej części obiektu na cele mieszkalne. W... 110
            • Rozwiązanie problemu 28 mar 2010, 19:00 Wiele problemów i ciąży w dzisiejszym świecie nie jest jeszcze rozwiązanych.Reklamy telewizyjne przekonują nas, że są problemy, które dają się rozwiązać szybko, np. problem nietrzymania moczu czy braku gotówki. Gorzej gdy te dwa problemy trafią się komuś jednocześnie. Osobnik,... 113

            ZKDP - Nakład kontrolowany