Rząd za zamkniętymi drzwiami

Rząd za zamkniętymi drzwiami

W skeczach kabaretu Ani Mru Mru posiedzenie rządu kończy się tym, że jeden z ministrów wyjmuje spod stołu piłkę i pyta: „To co? Haratniemy?”. W prawdziwym rządzie jest inaczej – piłkę w swoim gabinecie trzyma premier.
Czasem, gdy wchodzi do niego któryś z ministrów, on, ubrany w garnitur, krawat, stoi na środku i żongluje. Dla gościa to dobry znak: jeśli premier podbija piłkę, to zazwyczaj jest w dobrym humorze.

Na posiedzeniach Donald Tusk nie ma ani piłki, ani humoru. Z żonglera zamienia się w myśliwego, który poluje na ministrów zza długiego stołu. Jednego szczypnie, drugiemu wbije ostrą szpilę, aż w końcu capnie biedaka, który przyszedł nieprzygotowany. – Z takim delikwentem szef obchodzi się na chłodno. Nie krzyczy. Raczej sugeruje niekompetencję i  lekko upokarza – opowiada jeden z członków rządu.

Panie ministrze, pan marnuje nasz czas

Najczęściej zaczyna się to tak. Tusk pyta o szczegóły omawianej ustawy. Minister odpowiada raz, drugi, ale w końcu się wykłada i lecą pierwsze złośliwości: „Widzę, że potrzebuje pan jeszcze czasu na zapoznanie się ze swoim projektem", „Chyba nie doczytał pan własnych dokumentów”. Dla  Tuska to dopiero rozgrzewka, ale niektórzy ministrowie pasują już na tym etapie. Kładą uszy po sobie, a punkt spada z porządku obrad.

Są jednak i  tacy, jak Ewa Kopacz, Michał Boni, Jerzy Miller, Cezary Grabarczyk czy Jolanta Fedak, którzy podejmują rękawicę i brną w dyskusję. Premier zaczyna się wtedy denerwować i padają kolejne komentarze: „Czy pani w  ogóle wie, o czym mówi?", „Panie ministrze, nie rozumiem, dlaczego marnuje pan nasz czas takimi sprawami”. Po takich słowach na placu boju zostają już tylko najwytrwalsi. Zazwyczaj to Kopacz i Miller. Ona jest emocjonalna, kładzie się Rejtanem w obronie najdrobniejszego szczegółu. Poza tym przyjaźni się z Tuskiem i może sobie pozwolić na więcej niż  inni. Miller emocji nie okazuje nigdy, Tuska zna słabo, ale jeśli się przy czymś uprze, idzie jak czołg.

Wobec tej dwójki premier musi często sięgać po argumenty ostateczne, w  stylu: „Dyskusję uważam za zamkniętą, moja decyzja jest taka. Jeśli ktoś się nie zgadza, to przypominam, że nie ma obowiązku bycia ministrem". Kopacz i Miller reagują różnie. Ona czasem ma łzy w oczach, a czasem mówi, że sama rezygnuje. Zdarza się, że wychodzi na papierosa, ochłonie i wraca. Czasem na koniec słyszy: „Widzę, że pani minister jest już z  powrotem z nami, więc możemy kontynuować”. Miller decyzję Tuska przyjmuje do wiadomości, ale czasem kwituje to komentarzem: „Ja nie  zostałem przekonany”.

Jeden z ministrów: – Kiedy pierwszy razy usłyszałem coś takiego, to opadła mi szczęka. Dziś widzę, że Tusk traktuje go jak przybysza z innej planety i toleruje u niego więcej niż  u innych. A moja taktyka? Wolę się nie wdawać w dyskusje. Już usłyszałem, że jak mi się nie podoba, to do widzenia.

Komu chce pan wypowiedzieć wojnę?

Szorstkie relacje Tuska z ministrami biorą się z nieufności. Premier uważa, że musi ich sprawdzać. Czyta wszystkie dokumenty, które mają przejść przez rząd. Nicuje akapit po akapicie i konsultuje się z  zaufanymi współpracownikami: szefem Komitetu Stałego Michałem Bonim, ministrem finansów Janem Rostowskim i szefem Rządowego Centrum Legislacji Maciejem Berkiem. Z całą trójką spotyka się dzień przed posiedzeniem rządu, wieczorem w poniedziałek. Narada trwa dwie-trzy godziny, a we wtorek rano jest dogrywka. Tusk czepia się niuansów, drąży każdy szczegół. Efekt często jest taki, że premier wie o projekcie więcej niż minister, który go zgłosił. Współpracownicy wielokrotnie przekonywali Tuska, że jeśli nie ma zaufania do ministrów, to powinien ich wymienić, bo przecież premier nie jest od tego, żeby przerabiać sterty nieważnych dokumentów. Nic to nie dało. Tusk twierdzi, że inaczej się nie da.

Nieufność to jedno, a brak chemii to drugie. Są w rządzie ministrowie, którzy obrywają od Tuska niezależnie od wszystkiego. Najczęściej dostaje się Bogdanowi Klichowi i Cezaremu Grabarczykowi.

Luty 2009 r., posiedzenie na temat oszczędności. Tusk każe ministrom przygotować plan cięć w resortach. Największego poświęcenia oczekuje od  szefa MON. Bogdan Klich się broni, co tylko rozjusza Tuska. – Wie pan, ile pieniędzy na armię przeznacza Izrael, państwo, które od 40 lat jest w stanie wojny? – pyta Klicha. Minister nie wie, Tusk: – To ja panu pomogę. Tyle samo co my. A może pan też chce komuś wypowiedzieć wojnę, tylko my o tym nie wiemy? Proszę, niech pan powie Radzie Ministrów, z  kim chce pan toczyć wojnę.

Tusk żyje w przekonaniu, że wojsko szasta pieniędzmi. W rozmowach ze współpracownikami wielokrotnie podawał przykłady marnotrawienia przez armię publicznego grosza. Jednak zwykle używa argumentów, które wynikają z jego własnych obserwacji. Kiedyś opowiadał na przykład, że w jednej z jednostek widział żołnierzy, którzy – jak to określił – „pilnowali sraczy".

Kilka godzin po rozprawieniu się z Klichem Tusk wychodzi do dziennikarzy, nie kryje zadowolenia. – Trochę dzisiaj to imadło musiałem dokręcić – przyznaje. Sprawa ma jednak ciąg dalszy. Minister obrony siedzi w studiu Radia Zet. Myśli, że jest poza anteną i szczerze wypala: „Położyłem dymisję na stole". Przy najbliższym spotkaniu Tusk sięga więc po swój ulubiony repertuar: – Jeśli zapomniałeś czegoś u mnie zostawić, to możesz to w każdej chwili nadrobić.

Klich często sam kładzie się Tuskowi pod nóż. Rząd obraduje nad jednym z dokumentów opracowanych przez MON. W posiedzeniu uczestniczy nieżyjący już szef BBN Władysław Stasiak, który ma  przedstawić opinię prezydenta. – Panie premierze – zaczyna tonem nieco przepraszającym – chciałem tylko powiedzieć, że to bardzo obszerny dokument, a ja dostałem go dopiero wczoraj późnym popołudniem i  przeczytałem dopiero część. Nawiasem mówiąc, znalazłem w niej prosty matematyczny błąd.

Tusk przeprasza Stasiaka i zdejmuje punkt z porządku obrad. Do Klicha mówi: – A pana, panie ministrze, zapraszam po rządzie do siebie.

Reformujemy tyle, ile możemy

Doświadczenia Cezarego Grabarczyka są równie traumatyczne. Minister infrastruktury balansuje na krawędzi dymisji właściwie od chwili powołania rządu. Najpoważniejsze ostrzeżenie dostał dwa lata temu, gdy po raz pierwszy ważyły się losy autostrady A2. Tusk postawił mu wtedy publicznie ultimatum: jeśli w ciągu miesiąca nie doprowadzisz do  rozpoczęcia robót, wylatujesz z rządu.

Grabarczyk terminu dotrzymał, ale  kłopoty z autostradą wróciły po dwóch latach. Okazało się, że z budowy zszedł jeden z głównych wykonawców – chiński Covec. Kiedy informacja pojawiła się w mediach, Grabarczyk, przeczuwając, co się święci, profilaktycznie wysłał na posiedzenie rządu swojego zastępcę odpowiedzialnego za budowę dróg Radosława Stępnia. Tusk dopadł go kilka tygodni później, podczas zarządu Platformy. Oskarżył Grabarczyka o  obniżanie notowań PO, a Stępnia, który chciał kandydować do Senatu, nazwał nieudacznikiem. Oczywiście zabronił mu też startu w wyborach.

Na drugim biegunie Tuskowego rankingu jest Jan Rostowski. Zadaniem ministra finansów jest nie tylko pilnować, by kolumny w budżecie się zgadzały, ale też zapewniać premierowi psychiczny komfort. Ci, którzy znają Tuska, wiedzą, że tematem, który doprowadza go do białej gorączki, są reformy, a właściwie ich brak. Gdy któryś ze współpracowników porusza tę  delikatną kwestię, premier dostaje piany. – Rozumiem, że dla was reformy byłyby wtedy, gdyby ludzie mnie po nich wyrzucili, tak? Tylko że wy byście polecieli zaraz za mną – piekli się.

Rostowski ten ból rządzenia umie koić. PR-owską taktykę ścibolenia obudowuje całą filozofią. Tłumaczy premierowi, że czasy wielkich reform minęły i że dziś trzeba Polsce zmian skromnych i spokojnych. A poza tym to rząd wprowadził przecież reformy, tylko media nie chcą się nimi zajmować. Ten ostatni argument zawsze trafia najlepiej. Tusk już wiele miesięcy temu doszedł do podobnego wniosku – nawet przestawił w swoim gabinecie telewizor na  TVN CNBC. Jego zdaniem TVN 24 dawno przestał zajmować się tym, co  naprawdę ważne.

Scena sprzed kilku tygodni. Tusk rozmawia z jednym z  polityków PO. Tłumaczy mu, że era wielkich reform się skończyła, nastał czas spokojnej pracy, a poza tym rząd reformuje tyle, ile może. Polityk cały czas kręci głową, więc Tusk doprasza do rozmowy Rostowskiego. – No, powiedz mu, że my naprawdę reformujemy – prosi go. Minister przytakuje i  zaczyna wymieniać dokonania rządu: pomostówki, OFE, reforma szkolnictwa wyższego, sześciolatki…

Tak się nie da pracować

Rostowski to dziś jedyny minister, który ma prawo rozdawać ciosy podczas posiedzeń rządu. Tak było podczas dyskusji o procedurach medycznych, w  sprawie których gardłowała Kopacz. Rostowski w pewnym momencie nie  wytrzymał: – Przypominam, że to posiedzenie rządu, a pani nie  występuje tu jako lekarz, ale jako minister.

Drugą osobą, z którą Rostowski czasem wojuje, jest Fedak. Jej udział w dyskusjach często kończy się tak jak w przypadku Kopacz: wyjście z sali, papieros i kilka minut na ochłonięcie. Z jedną różnicą. Minister zdrowia najczęściej jest przeczołgiwana przez samego premiera, szefowa resortu pracy – nigdy. Polityk PO: – Donald nigdy nie konfrontuje się z koalicyjnymi ministrami. Kiedy PSL zaczyna marudzić, punkt spada z porządku obrad i  Tusk zaprasza do siebie Pawlaka. Albo się dogadują i projekt wraca w  zmienionej formie, albo ląduje w koszu.

Współpracownik premiera: –  Handryczenie się z koalicjantem to koszt rządzenia. Poważniejszym problemem Tuska jest brak tego, co korporacje nazywają egzekucją. Zleca coś, a potem o tym zapomina. W efekcie ministrowie puszczają jego polecenia mimo uszu. W rządzie nie ma człowieka, który stanąłby nad tym towarzystwem z batem.

Czasem trudno się oprzeć wrażeniu, że i nad premierem powinien czasem stanąć ktoś z batem. Weźmy jego zeszłoroczną deklarację o przeprowadzce do Sejmu. – Premier będzie doglądał prac nad ustawami, robota wreszcie ruszy z kopyta – zapowiadali politycy Platformy. Minęło kilka tygodni i premier wrócił do budynku przy Al.  Ujazdowskich.

Podobno nie przewidział, że przeprowadzka do Sejmu wywoła takie zainteresowanie dziennikarzy. Współpracownik: – Był zszokowany. Opowiadał: „Ledwo wychodzę z gabinetu, dopada mnie kobieta z Radia Warszawa Praga i pyta o jakąś obwodnicę. Przecież tak się nie da pracować".

Wchodzę po kelnerze

Premier lubi dworskie gry. Opowiada jeden z ministrów: – Przychodzę i  czekam. Sekretarka wyjaśnia, że trwa spotkanie. Mija pół godziny i do gabinetu wjeżdża kelner z pustym wózkiem. Po chwili wychodzi, ale wózek jest załadowany pustymi talerzami. Sekretarka mnie wywołuje, otwierają się drzwi, zaglądam do środka, a tam za stołem siedzą Tusk, Paweł Graś i  Igor Ostachowicz. Uśmiechają się, mówią, żebym śmiało wchodził. To takie pieszczoty.

Urok spotkań z premierem jednak wszystko wynagradza. Mirosław Drzewiecki (prawie dwa lata poza rządem) podobno do dziś przeżywa, gdy Tusk raz na parę miesięcy zaprasza go do siebie. Jego znajomy: – Przez kilka dni chodzi podekscytowany, jakby wybierał się na  pierwszą randkę. Nie rozumiem, na czym polega ten fenomen, bo sam nigdy nie byłem ministrem, ale wiem, że bywanie w budynku przy Al.  Ujazdowskich to narkotyk.

Okładka tygodnika WPROST: 29/2011
Więcej możesz przeczytać w 29/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2011 (1484)

  • Trzy kolory – szary 17 lip 2011, 12:00 Ponad półtora roku temu premier Tusk powiedział, że nie wyobraża sobie, by Krzysztof Piesiewicz dalej pełnił funkcje publiczne. Za trzy miesiące będziemy wiedzieli, czy wyobrażają sobie to wyborcy. Czy Piesiewicz powinien kandydować? Odpowiadam – ma obowiązek. 4
  • Na skróty 17 lip 2011, 12:00 Karzące ramię Unii Nie tylko przedsiębiorcy marnotrawią pieniądze z unijnych dotacji. Urzędnicy również. Bruksela wysłała w tym roku do Polski szwadron kontrolerów, którzy mieli sprawdzić, czy subsydia przeznaczone na dostosowanie... 6
  • Moja kampania 17 lip 2011, 12:00 Zaproszenie mnie do pisania refleksji w terminie cotygodniowym na łamach „Wprost" spowodowało zmianę mojego trybu życia. Naczelny tego tygodnika zrobił to chyba specjalnie, chcąc mnie sprowadzić do swojego trybu życia, co mu... 9
  • Liga Mistrzów Piosenki po Polsku 17 lip 2011, 12:00 Wygląda na to, że będę musiał oglądać „Taniec z gwiazdami" do później starości. TVN chce, aby w nowej edycji zatańczyła sama Beata Kozidrak. Gwiazda zażądała astronomicznego honorarium: pół miliona złotych. Szczerze... 10
  • Będę walczył do końca 17 lip 2011, 12:00 Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś w takiej sytuacji jak ja wziął kałacha i by ich po prostu rozpie... 14
  • Rząd za zamkniętymi drzwiami 17 lip 2011, 12:00 W skeczach kabaretu Ani Mru Mru posiedzenie rządu kończy się tym, że jeden z ministrów wyjmuje spod stołu piłkę i pyta: „To co? Haratniemy?”. W prawdziwym rządzie jest inaczej – piłkę w swoim gabinecie trzyma premier. 20
  • Jasna Góra zdobyta 17 lip 2011, 12:00 To, czego nie zdołali zrobić Szwedzi, udało się PiS i Radiu Maryja. Sprzymierzone siły Jarosława Kaczyńskiego i Tadeusza Rydzyka opanowały Częstochowę. Temu potopowi jasnogórscy paulini nie stawiali oporu. 24
  • Polska niemożliwa 17 lip 2011, 12:00 Polaku/Polko! Nim się rozbierzesz, zastanów się, czemu to służy! Bo na pewno nie sprawie polskiej. 28
  • Tabloidy i politycy – wzajemny szantaż 17 lip 2011, 12:00 Kazimierz Marcinkiewicz nie zrozumiał, że tabloidy mogą go raczej zniszczyć, niż wypromować. 29
  • Czy Smoleń jeszcze może… 17 lip 2011, 12:00 Mały, chudy, siwy, po udarach, tragediach, z papierosem w ustach, raczej siedzący niż chodzący, uzbrojony, biedny – walczy o chore dzieci. 30
  • Krew, sperma i łzy 17 lip 2011, 12:00 Naginają fakty, łamią zasady etyczne, przekraczają granice dobrego smaku. Nasze brukowce płacą odszkodowania i ostatnio bywają ostrożniejsze. Bo koszty przegranych procesów zaczęły być dla nich niebezpiecznie wysokie. 35
  • Ono 17 lip 2011, 12:00 I jeden, i drugi rodzic absolutnie kocha dziecko. I „dla dobra dziecka” oboje rozjeżdżają jego psychikę walcem. 38
  • Przegraliśmy wszyscy 17 lip 2011, 12:00 Nie czuję się żadnym wygranym. Przegraliśmy: matka, ojciec, a najbardziej Kuba – mówi prof. Krzysztof J., ojciec pięcioletniego chłopca, o którego walczy ze swoją byłą żoną na oczach całej Polski. 42
  • Polska rozjechana 17 lip 2011, 12:00 Rozjeżdżają lasy, a czasem ludzi. Śmiercionośne zabawki kupują swoim dzieciom. W ogóle uwielbiają się bawić, najchętniej w kotka i myszkę z leśnikami. Teraz szaleńcom na quadach wojnę wydały ich ofiary. 44
  • Kiedy drapieżnik staje się ofiarą 17 lip 2011, 12:00 Rupert Murdoch zamknął tabloid „News of the World”, by uchronić coś ważniejszego: własną pozycję hegemona w świecie brytyjskiej polityki. 46
  • Lepiej spłonąć, niż wyblaknąć 17 lip 2011, 12:00 Woward Wasdin przez lata był żołnierzem tej samej elitarnej jednostki, która niedawno zabiła Osamę bin Ladena. Jego wspomnienia – bestseller w USA – właśnie ukazują się w Polsce. 50
  • Krucjata Nancy Grace 17 lip 2011, 12:00 Cała Ameryka czekała z zapartym tchem na werdykt w sprawie Casey Anthony oskarżonej o zamordowanie dwuletniej córeczki, Caylee. Poza Nancy Grace. Komentatorka prawna sieci HLN osądziła młodą matkę, nim zrobili to przysięgli. Werdykt brzmiał: winna. 52
  • Euro na krawędzi 17 lip 2011, 12:00 Coraz mniej chętnych do ratowania europejskiej waluty. A może lepiej byłoby, gdyby odeszła w przeszłość. Wygląda na to, że zyskaliby i spekulanci, i zwykli obywatele. 54
  • Cena luksusu 17 lip 2011, 12:00 Serwują włoską kuchnię i przypominają włoską rodzinę. Skryci, tajemniczy, stroniący od rozgłosu. Od czasu do czasu mają kłopoty, bo lubią chodzić na skróty. Likusowie. 60
  • Kac Vegas Zakopane 17 lip 2011, 12:00 Nie wszystko złoto, co się świeci, ale na zakopiańskich Krupówkach wszystko, co się świeci, przynosi furę złota. 63
  • Miś w pułapce 17 lip 2011, 12:00 29 lipca na ekrany kin wchodzi „Kubuś Puchatek i przyjaciele”, którym po latach robienia filmów kubusiopodobnych Disney wraca do oryginalnych opowieści A.A. Milne’a. Gdy jednak przyjrzeć się kulisom tej i innych produkcji, okaże się, że Puchatek nie ma... 66
  • Kronikarz niezapowiedzianej śmierci 17 lip 2011, 12:00 Ciała ofiar wypadków i zbrodni ułożone w niezwykłych pozach, rozpacz na twarzach świadków, malowniczo rozbite auta – na zdjęciach meksykańskiego reportera Enrique Metinidesa spotykają się podglądactwo, współczucie i sztuka. Jego prace można zobaczyć na Rencontres... 69
  • Wszystkie grzechy Ameryki 17 lip 2011, 12:00 James Ellroy to jeden z największych współczesnych pisarzy kryminalnych, a także prowokator, skandalista i ekspert od prania amerykańskich brudów. Właśnie ukazała się u nas kolejna jego książka „Krew to włóczęga”. Świetna! 72
  • Slow kino 17 lip 2011, 12:00 „Film to życie, z którego wymazano plamy nudy” – mawiał Alfred Hitchcock. Od razu widać, że nigdy nie był na festiwalu Nowe Horyzonty, który od lat przekonuje, że nuda bywa bardzo filmowa. 74
  • Wakacje z Wprost: przewodnik po Nowych Horyzontach 17 lip 2011, 12:00 Wybraliśmy dla was 10 najciekawszych wydarzeń festiwalu. Posłużcie się naszą ściągawką, a nie będziecie się nudzić! 77
  • Plagiat po polsku 17 lip 2011, 12:00 Czy można bardziej obrazić swój naród, niż mówiąc mu: „Jesteście nieudacznikami, nic nie potraficie wymyślić, my, politycy, musimy kraść, pożyczać, kopiować i kupować wszystko w obcych krajach, nawet naszą kampanię wyborczą, bo wy się do niczego nie nadajecie”?.... 84
  • Unia po polskiej stronie mocy 17 lip 2011, 12:00 Polska prezydencja w Radzie UE jest jak kamień milowy – pokazuje drogę, jaką przeszliśmy w nieco ponad dekadę: od wyrośniętego ucznia z unijnej oślej ławki po kraj, który ma dźwignąć Unię z kryzysu. 86
  • Trzymajcie kciuki! 17 lip 2011, 12:00 Trzeba mieć realistyczne oczekiwania wobec prezydencji. To tylko 184 dni, możemy więc zainicjować pewne procesy – mówi Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich, odpowiedzialny za polską prezydencję. 90
  • Pod ostrzałem 17 lip 2011, 12:00 Jacek Pawlicki Polska jako debiutant bierze się do najbardziej konfliktowego „produktu” w Unii, jakim jest projekt wieloletniego budżetu. Bardzo mi pomaga obecne zaufanie do Polski – mówi Janusz Lewandowski, komisarz UE odpowiedzialny za budżet. 92
  • Pozytywnego coś 17 lip 2011, 12:00 Nieraz mnie to zastanawiało: jak to się dzieje, że polska w telewizji ma wykrzywioną, zapiekłą twarz, pełno w niej osobników, którym przydałaby się jakaś terapia, a przynajmniej valium, jak zaś człowiek pojedzie w głąb kraju, pokręci się trochę, to okazuje się, że żyjemy w... 95
  • Letnia kropka nad i 17 lip 2011, 12:00 Ile razy tego lata restauracja, którą odwiedziliśmy, podała nam warzywa z mrożonki? Nawet jeśli zrobiła to tylko raz, to było to o raz za dużo. Nie ma w Polsce lepszej okazji do przyrządzania świeżych warzyw niż środek lata. Słodki,... 96
  • Grunwald 2011 17 lip 2011, 12:00 W ramach mojej kampanii informacyjnej chciałem przestrzec państwa przed kolejną manipulacją rządu. Wiemy już oczywiście, że jego (rządu) nadrzędnym celem jest obezwładnienie narodu, a następnie jego wyprzedaż obcym. Nowością jest... 97
  • Braun. Telepubliprezes, na którego czekaliśmy 17 lip 2011, 12:00 W imieniu licznego środowiska osób godnych objęcia ważnych funkcji dyrektorskich, a jakoś niezatrudnionych przez nadawców mediów prywatnych, gorąco i z całego serca dziękuję prezesowi Juliuszowi Braunowi i jego ekspertom od telewizji za... 97
  • Życie plażowe 17 lip 2011, 12:00 Pesymiści twierdzą, że życie jest jak przemówienia waldemara pawlaka: długie, nudne i bez sensu. Tymczasem nawet samobójcy są zdania, że życie ma jednak swoje uroki. Wszystko zależy od tego, gdzie i jak spędzamy nasze życie. Trudno o... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany