Cena luksusu

Cena luksusu

Serwują włoską kuchnię i przypominają włoską rodzinę. Skryci, tajemniczy, stroniący od rozgłosu. Od czasu do czasu mają kłopoty, bo lubią chodzić na skróty. Likusowie.
W oficynie stuletniej kamienicy Pod Messalką na warszawskim Krakowskim Przedmieściu mieści się Likus Concept Store należący do rodziny krakowskich przedsiębiorców Likusów. Na trzech kondygnacjach starej łaźni urządzili wykwintną restaurację, sklep z wyselekcjonowanymi winami i butik. Można tutaj zjeść obiad za 200 zł, kupić butelkę wina za 3 tys., sukienkę za 4,5 tys. zł albo męską kurtkę za 6,5 tys., za to z  metką Balmain, Viktor & Rolf, D&Galbo John Galliano – światowych marek z  wyższej półki.

Likusowie wyremontowali wnętrza, nadali im nowe funkcje, lecz pozostawili elementy wystroju świadczące o historii miejsca. Gdzieniegdzie widać stare niebieskie i pomarańczowe kafle, pośrodku jednej z sal w podziemiach znajduje się nawet niewielki basen.

Takich miejsc, które są sklepem, a jednocześnie opowieścią, wciąż jest w Polsce niewiele. – To pomysł znany na Zachodzie. Gdy my przechodziliśmy okres zachwytu nowoczesnością ze szkła i metalu, tam ludzie uświadomili sobie, że najbardziej cenne jest to, co ma jakąś historię – mówi Mirosław Wesołowski, warszawski architekt, designer i projektant wnętrz. Likusowie byli w tej dziedzinie pionierami. Od blisko dekady nadają niepowtarzalny klimat remontowanym przez siebie hotelom, restauracjom i  minigaleriom handlowym.

Wyróżniaj się lub zgiń – regułę stworzoną na  początku tego wieku przez amerykańskiego guru marketingu Jacka Trouta wyczuli intuicyjnie. – Gdybyśmy płynęli z prądem globalizacji, za kilka lat musielibyśmy się poddać sieci silniejszej od nas. Tylko płynąc pod  prąd i tworząc obiekty niepowtarzalne, mamy szansę się wzmocnić –  wyznawał parę lat temu Wiesław Likus.

Pod prąd

Stawianie oporu globalizacji jest czasem łatwiejsze niż pokonywanie przeszkód prawnych i urzędniczych decyzji. Dlatego od czasu do czasu Likusowie popadają w tarapaty.

Kilka dni temu do ich biur wkroczyli agenci ABW. Szukali dowodów w sprawie prowadzonej przez krakowską prokuraturę. Czy coś znaleźli, nie wiadomo. Prokuratorzy milczą, zasłaniając się dobrem postępowania. Radio RMF FM podało, że dotyczy ono prania brudnych pieniędzy. Kraków huczy od plotek. Likus nie chce komentować sprawy. Jego pełnomocnik Bogudar Kordasiewicz twierdzi, że to  insynuacje: – Ani pan Wiesław Likus, ani żadna ze spółek, w której posiada udziały i pełni funkcje zarządcze, nie ma nic wspólnego ani z  działaniami określanymi mianem „prania pieniędzy", ani z żadnym innym procederem o nielegalnym charakterze – napisał w liście przesłanym do  redakcji.

W maju ta sama prokuratura postawiła Wiesławowi L. zarzut wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Sprawa dotyczy przejęcia w 2006 r. przez Wiesława L. kamienicy przy ul. Stolarskiej w Krakowie i  doprowadzenia do sporządzenia określonej treści aktu notarialnego –  wyjaśnia Bogusława Marcinkowska, rzecznik prokuratury. Dokumenty wystawione przez byłego posiadacza budynku oraz jego córkę i  spadkobierczynię miały tę samą datę. Urzędnicy miejscy nabrali podejrzeń, że są sfałszowane.

– Władze miasta przekazały sprawę do  prokuratury – informuje Michał Sobolewski z wydziału informacji, turystyki i promocji ratusza.

Krakowscy biznesmeni i oficjele bawiący na  słynnych balach sylwestrowych w (należącym do rodziny, najstarszym i  dzisiaj jednym z najbardziej luksusowych pod Wawelem) hotelu Pod Różą, nabrali wody w usta. Niektórzy nie życzą sobie nawet, by wymieniać ich nazwisko. – Nie wiadomo, jak sprawa się zakończy, a ja Likusów szanuję i  nie chcę psuć sobie stosunków – mówi jeden, zastrzegając anonimowość.

Pierwszy miliard

Mniej więcej trzy lata temu wartość majątku Likusów przekroczyła miliard złotych. Na jego zgromadzenie potrzebowali 20 lat. Są właścicielami kilku biurowców, hoteli, restauracji, a także galerii handlowych i  sklepów. W tym roku znaleźli się na 25. miejscu na liście najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost".

Zaczynali, jak większość polskich biznesmenów z ich pokolenia, bez kapitału. Jedyne, co mieli, to trochę sprytu, brawury i dużo zamiłowania do pieniędzy. Wiesław, najstarszy z braci, dziś 55-letni, skończył krakowską Akademię Górniczo-Hutniczą. W czasie studiów udało mu się załapać na praktyki do niemieckiej fabryki koncernu IBM. Tam poznał prawdziwe komputery. Kiedy pod koniec lat 80. reżim zelżał i zaczął bardziej przychylnie patrzeć na prywatną inicjatywę, Wiesław poleciał do  Singapuru. Stamtąd sprowadzał do kraju pierwsze pecety. Tadeusz i  Leszek, wówczas jeszcze studenci, zajmowali się ich dystrybucją.

Na takim imporcie zarabiało się wtedy krocie, ale trzeba było znać przepisy. Przedsiębiorstwa państwowe nie mogły sprowadzać komputerów, ale wolno im było kupować je od osób fizycznych. Prywatny import był jednak obłożony ogromnym kilkudziesięcioprocentowym podatkiem. Płacenia haraczu można było uniknąć. Wystarczyło sprowadzony sprzęt podarować komuś z najbliższej rodziny, a ten mógł już sprzedać go bez podatku.

Pieniądze z komputerów Likusowie zainwestowali w import tanich tekstyliów z Dalekiego Wschodu. Po 1989 r., gdy granice stały się w  pełni otwarte, i w jednej, i w drugiej branży szybko urosła im  konkurencja. W czasie obiadów u matki, w rodzinnym domu w podkrakowskich Spytkowicach, długo debatowali, jak pomnożyć skromny kapitał. W końcu postawili pod Krakowem fabryczkę tytoniu. Myśleli, że to przyszłościowa branża. Kupili udziały w zakładach tytoniowych w Radomiu i Poddębicach k. Łodzi oraz w browarze Głubczyce na Śląsku Opolskim.

Znów jednak okazali się za mali, by sprostać konkurencji. W drugiej połowie lat 90. w Polsce na dobre zadomowiły się wielkie tytoniowe i browarnicze koncerny. Kwestią czasu było, kiedy ich wykupią albo wyniszczą. Zbliżająca się perspektywa wejścia Polski do Unii Europejskiej i  nieuniknionych podwyżek akcyzy nie napawała optymizmem. Rodzinne obiadki znów zaczęły być nerwowe.

W końcu wybór padł na  nieruchomości. Trudno na nich stracić. Wiele też wskazywało, że będą drożeć, bo były znacząco tańsze niż w Europie, do której aspirowaliśmy.

Portret dziadka

Nowy rozdział w biznesie zaczęli w 1994 r. Kupili podupadający, za to  znakomicie położony w sąsiedztwie krakowskiego rynku hotel Pod Różą. Straszyły w nim obskurne pokoje, hall recepcyjny wystrojem przypominał okres gierkowski, a restauracji nie było. Żaden z Likusów nie wiedział, jak się prowadzi hotel. Chcieli komuś powierzyć zarządzanie obiektem, lecz bolało ich, że kontrola nad częścią biznesu trafi w obce ręce.

– To  dla nich charakterystyczny sposób myślenia. Przypominają w nim nieco włoską rodzinę – komentuje Janusz Palikot. Wiesław to głowa klanu oraz  mózg holdingu. Załatwia sprawy finansowe i organizacyjne, jest odpowiedzialny za budowanie firmy. O hotelach rozmawia się z Leszkiem i  jego żoną Katarzyną, którzy sprawiają wrażenie ludzi otwartych, choć unikają mediów. Tadeusz ma naturę księgowego. Jest odpowiedzialny za  realizację większości projektów, lecz pozostaje w cieniu. Od kilku lat w  życie firmy włączony jest także Arkadiusz, syn Wiesława. Skończył ekonomię w Londynie, a teraz zajmuje się głównie przedsięwzięciami handlowymi. Rozwija m.in. sieć Likus Concept Store.

Luksus stał się z  czasem znakiem firmowym Likusów. Pojawiła się też rodzinna legenda o  dziadku, który lubił podróże i cygara. Naoglądał się świata i tłumaczył swoim wnukom, że trzeba po sobie pozostawić coś trwałego na ziemi. Portretu dziadka nikt nie widział. Za to w rodzinie pojawiła się Katarzyna – żona Leszka. Wspólnie z mężem postanowiła podjąć się trudnego zadania zarządzania hotelowym biznesem.

Bal Pod Różą

Katarzyna skończyła italianistykę, studiowała we Włoszech i jest w tym kraju zakochana. Zaczęła przenosić na polski grunt podpatrzone w Italii najlepsze wzory. Zadbała o każdy szczegół wystroju wnętrz. Narzuciła im  styl, nadała luksusowy sznyt należącym do rodziny hotelom i  restauracjom. – Ona ma absolutną klasę, z którą się urodziła. Jest zdystansowana, mądra i dyskretna. Zachowuje się jak włoska arystokratka. Dystynkcję widać w ruchach jej ciała, gestach i priorytetach, którymi są dzieci i dom – zachwyca się restauratorka Magda Gessler.

Miłość do kraju oliwy i parmezanu zostawiła ślad także w kuchni. Katarzyna Likus sprowadziła włoskiego mistrza, od którego uczyła się gotować. Stąd w menu każdej z  prowadzonych przez rodzinę restauracji wyczuwa się włoskie wpływy. Według przewodnika Michelin dania są „pomysłowo podane, starannie przygotowane i śmiało przyprawione". Magda Gessler jest zachwycona efektami: – Jeżeli ja jestem księżną polskiej gastronomii, to Katarzyna jest drugą. Chociaż mamy dwa oddzielne państwa, bo ona robi wszystko inaczej.

Pod Różą doceniają także miejscowi. Na sylwestrowych balach bawią się tu gwiazdy biznesu, polityki i krakowscy celebryci. – Te bale są najlepsze – opowiada Gessler. – To nie jest zbiorowisko przypadkowych ludzi. Nie wiem, jak są dobierani, ponieważ to ludzie ze środowisk związanych bardziej z Krakowem niż Warszawą, ale każdy czuje się tam dobrze, jak na wielkiej fecie.

Hotel z duszą

Pomysł na luksusowy, kameralny hotel z historią (Pod Różą podobno nocowali car Aleksander I i Franz Kafka) trafił na dobry moment. 10 lat temu trudno było w Polsce o nocleg na przyzwoitym poziomie, jeszcze trudniej o dobrą restaurację, a na świecie rosło zainteresowanie naszym krajem.

Sukces zachęcił Likusów do hotelarstwa i skłonił do powielania konceptu. Kupowali stare hotele z duszą i doprowadzali je do świetności lub tworzyli nowe w starych kamienicach. Tak nowe życie otrzymały hotele Monopol w Katowicach i we Wrocławiu i łódzki Grand Hotel. W Krakowie powstały hotele Stary i Copernicus. Ten ostatni dzięki zabiegom Likusów trafił do elitarnego stowarzyszenia RelaisChâteaux, grupującego w jednym systemie rezerwacji podobne luksusowe hotele na świecie. Nocowali w nim prezydent George W. Bush, książę Karol i współpracownicy Benedykta XVI, gdy papież przyjechał do Polski.

– Na świecie za najlepsze uważa się małe butikowe hotele, gdzie każdy pokój jest urządzony indywidualnie. Często w nich nocuję we Francji, w Anglii, we Włoszech i  mogę powiedzieć, że to, co robią Likusowie, to najwyższa światowa półka – ocenia Janusz Palikot.

Najnowsza hotelowa inwestycja to hotel Warszawa w stolicy. Likusowie przejęli budynek już w trakcie remontu, niespełna dwa lata temu. Po zakończeniu inwestycji będzie tu hotel i luksusowy biurowiec.

Na skróty

Wiesław Likus nie pierwszy raz ma kłopoty, ale jak dotąd zawsze wychodził z nich obronną ręką. Większość problemów to efekt chodzenia na  skróty. Zamiast po bożemu – jak konserwator zabytków przykazał –  wyremontować kamienicę przy najstarszej uliczce Krakowa, w miejsce dachu urządził taras, a w piwnicy wykopał basen. Mieszczący się w niej dzisiaj hotel Copernicus zyskał na atrakcyjności, ale przeciwko zmianom buntował się konserwator i nadzór budowlany. O Hotel Stary musiał walczyć z  UOKiK, kiedy ten zakazał mu używania nazwy hotel, z powodu braku wystarczającej liczby miejsc parkingowych. Poszło o interpretację przepisów. Hotel musi mieć tyle miejsc postojowych, ile pokoi, ale nie wtedy, gdy usytuowany jest w zwartej zabudowie miejskiej.

Architekci i  historycy sztuki mają do Likusów pretensje, że odnawiają budynki bez szacunku dla historii. – Z punktu widzenia architektury to jest interesujące, bo realizacje są spektakularne, lecz stoi za tym pewna bezmyślność, brak szacunku dla zastanej materii – mówi Jarosław Trybuś, historyk sztuki i krytyk architektury. – Przykład? Remontując dawny hotel Warszawa, zdecydowano o likwidacji autentycznych elementów elewacji, by zastąpić je bardziej atrakcyjną wizualnie imitacją. To  rodzaj barbarzyństwa.

Likusowie chodzą też na skróty, zdobywając cenne działki pod inwestycje. Sposób wymyślili 10 lat temu, kiedy nie mogli zdobyć żadnej atrakcyjnej lokalizacji w Warszawie. – Mieliśmy wspaniałe wizje, ale przegrywaliśmy wszystkie organizowane przez miasto przetargi – skarżył się Wiesław. Wytypowali więc parę miejsc w centrum miasta i  zaczęli szukać ich przedwojennych właścicieli. Później wspólnie z nimi odzyskiwali prawo do nieruchomości i przejmowali je.

– Oni są z Krakowa. Wszystko robią po swojemu. Są hardzi. Sprzeciwiają się władzy. Ale  byłoby fatalnie, gdyby ludzie, którzy zmieniają wizerunek Polski na  lepszy, nie mogli tu inwestować – podsumowuje Palikot.

Okładka tygodnika WPROST: 29/2011
Więcej możesz przeczytać w 29/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2011 (1484)

  • Trzy kolory – szary 17 lip 2011, 12:00 Ponad półtora roku temu premier Tusk powiedział, że nie wyobraża sobie, by Krzysztof Piesiewicz dalej pełnił funkcje publiczne. Za trzy miesiące będziemy wiedzieli, czy wyobrażają sobie to wyborcy. Czy Piesiewicz powinien kandydować? Odpowiadam – ma obowiązek. 4
  • Na skróty 17 lip 2011, 12:00 Karzące ramię Unii Nie tylko przedsiębiorcy marnotrawią pieniądze z unijnych dotacji. Urzędnicy również. Bruksela wysłała w tym roku do Polski szwadron kontrolerów, którzy mieli sprawdzić, czy subsydia przeznaczone na dostosowanie... 6
  • Moja kampania 17 lip 2011, 12:00 Zaproszenie mnie do pisania refleksji w terminie cotygodniowym na łamach „Wprost" spowodowało zmianę mojego trybu życia. Naczelny tego tygodnika zrobił to chyba specjalnie, chcąc mnie sprowadzić do swojego trybu życia, co mu... 9
  • Liga Mistrzów Piosenki po Polsku 17 lip 2011, 12:00 Wygląda na to, że będę musiał oglądać „Taniec z gwiazdami" do później starości. TVN chce, aby w nowej edycji zatańczyła sama Beata Kozidrak. Gwiazda zażądała astronomicznego honorarium: pół miliona złotych. Szczerze... 10
  • Będę walczył do końca 17 lip 2011, 12:00 Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś w takiej sytuacji jak ja wziął kałacha i by ich po prostu rozpie... 14
  • Rząd za zamkniętymi drzwiami 17 lip 2011, 12:00 W skeczach kabaretu Ani Mru Mru posiedzenie rządu kończy się tym, że jeden z ministrów wyjmuje spod stołu piłkę i pyta: „To co? Haratniemy?”. W prawdziwym rządzie jest inaczej – piłkę w swoim gabinecie trzyma premier. 20
  • Jasna Góra zdobyta 17 lip 2011, 12:00 To, czego nie zdołali zrobić Szwedzi, udało się PiS i Radiu Maryja. Sprzymierzone siły Jarosława Kaczyńskiego i Tadeusza Rydzyka opanowały Częstochowę. Temu potopowi jasnogórscy paulini nie stawiali oporu. 24
  • Polska niemożliwa 17 lip 2011, 12:00 Polaku/Polko! Nim się rozbierzesz, zastanów się, czemu to służy! Bo na pewno nie sprawie polskiej. 28
  • Tabloidy i politycy – wzajemny szantaż 17 lip 2011, 12:00 Kazimierz Marcinkiewicz nie zrozumiał, że tabloidy mogą go raczej zniszczyć, niż wypromować. 29
  • Czy Smoleń jeszcze może… 17 lip 2011, 12:00 Mały, chudy, siwy, po udarach, tragediach, z papierosem w ustach, raczej siedzący niż chodzący, uzbrojony, biedny – walczy o chore dzieci. 30
  • Krew, sperma i łzy 17 lip 2011, 12:00 Naginają fakty, łamią zasady etyczne, przekraczają granice dobrego smaku. Nasze brukowce płacą odszkodowania i ostatnio bywają ostrożniejsze. Bo koszty przegranych procesów zaczęły być dla nich niebezpiecznie wysokie. 35
  • Ono 17 lip 2011, 12:00 I jeden, i drugi rodzic absolutnie kocha dziecko. I „dla dobra dziecka” oboje rozjeżdżają jego psychikę walcem. 38
  • Przegraliśmy wszyscy 17 lip 2011, 12:00 Nie czuję się żadnym wygranym. Przegraliśmy: matka, ojciec, a najbardziej Kuba – mówi prof. Krzysztof J., ojciec pięcioletniego chłopca, o którego walczy ze swoją byłą żoną na oczach całej Polski. 42
  • Polska rozjechana 17 lip 2011, 12:00 Rozjeżdżają lasy, a czasem ludzi. Śmiercionośne zabawki kupują swoim dzieciom. W ogóle uwielbiają się bawić, najchętniej w kotka i myszkę z leśnikami. Teraz szaleńcom na quadach wojnę wydały ich ofiary. 44
  • Kiedy drapieżnik staje się ofiarą 17 lip 2011, 12:00 Rupert Murdoch zamknął tabloid „News of the World”, by uchronić coś ważniejszego: własną pozycję hegemona w świecie brytyjskiej polityki. 46
  • Lepiej spłonąć, niż wyblaknąć 17 lip 2011, 12:00 Woward Wasdin przez lata był żołnierzem tej samej elitarnej jednostki, która niedawno zabiła Osamę bin Ladena. Jego wspomnienia – bestseller w USA – właśnie ukazują się w Polsce. 50
  • Krucjata Nancy Grace 17 lip 2011, 12:00 Cała Ameryka czekała z zapartym tchem na werdykt w sprawie Casey Anthony oskarżonej o zamordowanie dwuletniej córeczki, Caylee. Poza Nancy Grace. Komentatorka prawna sieci HLN osądziła młodą matkę, nim zrobili to przysięgli. Werdykt brzmiał: winna. 52
  • Euro na krawędzi 17 lip 2011, 12:00 Coraz mniej chętnych do ratowania europejskiej waluty. A może lepiej byłoby, gdyby odeszła w przeszłość. Wygląda na to, że zyskaliby i spekulanci, i zwykli obywatele. 54
  • Cena luksusu 17 lip 2011, 12:00 Serwują włoską kuchnię i przypominają włoską rodzinę. Skryci, tajemniczy, stroniący od rozgłosu. Od czasu do czasu mają kłopoty, bo lubią chodzić na skróty. Likusowie. 60
  • Kac Vegas Zakopane 17 lip 2011, 12:00 Nie wszystko złoto, co się świeci, ale na zakopiańskich Krupówkach wszystko, co się świeci, przynosi furę złota. 63
  • Miś w pułapce 17 lip 2011, 12:00 29 lipca na ekrany kin wchodzi „Kubuś Puchatek i przyjaciele”, którym po latach robienia filmów kubusiopodobnych Disney wraca do oryginalnych opowieści A.A. Milne’a. Gdy jednak przyjrzeć się kulisom tej i innych produkcji, okaże się, że Puchatek nie ma... 66
  • Kronikarz niezapowiedzianej śmierci 17 lip 2011, 12:00 Ciała ofiar wypadków i zbrodni ułożone w niezwykłych pozach, rozpacz na twarzach świadków, malowniczo rozbite auta – na zdjęciach meksykańskiego reportera Enrique Metinidesa spotykają się podglądactwo, współczucie i sztuka. Jego prace można zobaczyć na Rencontres... 69
  • Wszystkie grzechy Ameryki 17 lip 2011, 12:00 James Ellroy to jeden z największych współczesnych pisarzy kryminalnych, a także prowokator, skandalista i ekspert od prania amerykańskich brudów. Właśnie ukazała się u nas kolejna jego książka „Krew to włóczęga”. Świetna! 72
  • Slow kino 17 lip 2011, 12:00 „Film to życie, z którego wymazano plamy nudy” – mawiał Alfred Hitchcock. Od razu widać, że nigdy nie był na festiwalu Nowe Horyzonty, który od lat przekonuje, że nuda bywa bardzo filmowa. 74
  • Wakacje z Wprost: przewodnik po Nowych Horyzontach 17 lip 2011, 12:00 Wybraliśmy dla was 10 najciekawszych wydarzeń festiwalu. Posłużcie się naszą ściągawką, a nie będziecie się nudzić! 77
  • Plagiat po polsku 17 lip 2011, 12:00 Czy można bardziej obrazić swój naród, niż mówiąc mu: „Jesteście nieudacznikami, nic nie potraficie wymyślić, my, politycy, musimy kraść, pożyczać, kopiować i kupować wszystko w obcych krajach, nawet naszą kampanię wyborczą, bo wy się do niczego nie nadajecie”?.... 84
  • Unia po polskiej stronie mocy 17 lip 2011, 12:00 Polska prezydencja w Radzie UE jest jak kamień milowy – pokazuje drogę, jaką przeszliśmy w nieco ponad dekadę: od wyrośniętego ucznia z unijnej oślej ławki po kraj, który ma dźwignąć Unię z kryzysu. 86
  • Trzymajcie kciuki! 17 lip 2011, 12:00 Trzeba mieć realistyczne oczekiwania wobec prezydencji. To tylko 184 dni, możemy więc zainicjować pewne procesy – mówi Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich, odpowiedzialny za polską prezydencję. 90
  • Pod ostrzałem 17 lip 2011, 12:00 Jacek Pawlicki Polska jako debiutant bierze się do najbardziej konfliktowego „produktu” w Unii, jakim jest projekt wieloletniego budżetu. Bardzo mi pomaga obecne zaufanie do Polski – mówi Janusz Lewandowski, komisarz UE odpowiedzialny za budżet. 92
  • Pozytywnego coś 17 lip 2011, 12:00 Nieraz mnie to zastanawiało: jak to się dzieje, że polska w telewizji ma wykrzywioną, zapiekłą twarz, pełno w niej osobników, którym przydałaby się jakaś terapia, a przynajmniej valium, jak zaś człowiek pojedzie w głąb kraju, pokręci się trochę, to okazuje się, że żyjemy w... 95
  • Letnia kropka nad i 17 lip 2011, 12:00 Ile razy tego lata restauracja, którą odwiedziliśmy, podała nam warzywa z mrożonki? Nawet jeśli zrobiła to tylko raz, to było to o raz za dużo. Nie ma w Polsce lepszej okazji do przyrządzania świeżych warzyw niż środek lata. Słodki,... 96
  • Grunwald 2011 17 lip 2011, 12:00 W ramach mojej kampanii informacyjnej chciałem przestrzec państwa przed kolejną manipulacją rządu. Wiemy już oczywiście, że jego (rządu) nadrzędnym celem jest obezwładnienie narodu, a następnie jego wyprzedaż obcym. Nowością jest... 97
  • Braun. Telepubliprezes, na którego czekaliśmy 17 lip 2011, 12:00 W imieniu licznego środowiska osób godnych objęcia ważnych funkcji dyrektorskich, a jakoś niezatrudnionych przez nadawców mediów prywatnych, gorąco i z całego serca dziękuję prezesowi Juliuszowi Braunowi i jego ekspertom od telewizji za... 97
  • Życie plażowe 17 lip 2011, 12:00 Pesymiści twierdzą, że życie jest jak przemówienia waldemara pawlaka: długie, nudne i bez sensu. Tymczasem nawet samobójcy są zdania, że życie ma jednak swoje uroki. Wszystko zależy od tego, gdzie i jak spędzamy nasze życie. Trudno o... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany