Miś w pułapce

Miś w pułapce

29 lipca na ekrany kin wchodzi „Kubuś Puchatek i przyjaciele”, którym po latach robienia filmów kubusiopodobnych Disney wraca do oryginalnych opowieści A.A. Milne’a. Gdy jednak przyjrzeć się kulisom tej i innych produkcji, okaże się, że Puchatek nie ma żadnych przyjaciół, ale jedynie prawnych opiekunów.
Zbliżającej się premierze towarzyszy kampania wizerunkowa, w myśl której Puchatek ma przestać kojarzyć się z dalekimi od książkowego oryginału serialami, filmami, książeczkami i produkowanymi seryjnie zabawkami dla  dzieci. – Gdzieś po drodze zgubiliśmy wyjątkowość tej postaci, straciliśmy z oczu powód, dla którego Puchatek jest tak bardzo popularny – przyznaje na łamach „The New York Times" jeden z producentów filmu.

Nie będzie więc nowych bohaterów i „nowych przygód", a całość ma być oparta na pierwszej, wydanej w 1926 r. książce A.A. Milne’a (który –  choć zmarł ponad pół wieku temu – figuruje nawet na liście autorów scenariusza). Powodów, aby serii przywrócić dawny blask, jest przynajmniej kilka, bo o ile zysk z Kubusia z roku na rok rośnie, o tyle w kinie od dawna nie odniósł sukcesu. Poprzednie filmy cieszyły się raczej umiarkowaną popularnością, a krytycy nie zostawiali na nich suchej nitki. Mimo to, dzięki umiejętnemu marketingowi, kończący w tym roku 85 lat Kubuś zdetronizował Myszkę Miki na liście najcenniejszych franczyz świata, przynosząc rocznie 2 mld dolarów zysku. Poza tym Disney, od lat skutecznie broniący swoich interesów w amerykańskim Kongresie, jeszcze przynajmniej przez dziesięć lat zachowa wyłączność na  korzystanie z wizerunku Puchatka. I ten właśnie sukces wytwórni jest jednocześnie największym problemem serii.

Miś ma prawników

Od czasu, kiedy Krzyś i Puchatek wraz z przyjaciółmi po raz pierwszy zaprosili czytelników do Stumilowego Lasu, wiele się zmieniło. Słynny miś z księgarni przeniósł się do sklepów z zabawkami i na ekrany telewizorów, by wreszcie dotrzeć do Hollywood. A tam został gwiazdą i – jak na gwiazdę przystało – stał się ekspertem w wielu dziedzinach – od  filozofii (książka „Kubuś Puchatek i filozofowie") po biznes („Szkoła menedżerów Kubusia Puchatka”). Użyczał swojego wizerunku w reklamach telewizyjnych, prowadził kursy fitness, tłumaczył meandry New Age. Został też bohaterem głośnych sądowych rozpraw. Ostatni spór między wytwórnią a spadkobiercami A.A. Milne’a trwał 18 lat i w 2009 r. zakończył się wyłożeniem na stół prawie 400 mln dolarów, które zamknęły sprawę i na lata zabezpieczyły przyszłość Puchatka u Disneya.

Od tej pory bez zgody wytwórni nie można w żaden sposób korzystać z wizerunku sympatycznego misia. Kubuś zniknął z teatrów i galerii. Przed 2000 r. na  polskich scenach równocześnie wystawianych było kilkanaście spektakli odwołujących się do historii mieszkańców Stumilowego Lasu, m.in. uznawany za wydarzenie sezonu „Kubuś P." Piotra Cieplaka, który posłużył się bohaterami Milne’a, by opisać lęki i frustracje polskiego everymana uciekającego przed dorosłością. Ceniony przez krytyków i popularny wśród publiczności spektakl został zdjęty ze sceny warszawskiego Teatru Studio. Powód? Brak licencji. W Polsce od tego czasu nie wydano ani jednej zgody na wystawienie „Kubusia”. W zamian wytwórnia proponuje własny spektakl „Disney Live! Kubuś Puchatek” nawiązujący do klasycznych disnejowskich rewii dla młodszych i starszych.

Pod opieką Disneya Kubuś Puchatek traci swój charakter, infantylizuje się i ma coraz mniej wspólnego z niezwykłym misiem z ilustrowanych przez Ernesta Sheparda książek. Christie Davies, socjolog z uniwersytetu w  Reading, na łamach pisma „The Social Affairs Unit" porównuje disnejowskiego Puchatka do fast foodu: „Disney dla animacji jest tym, czym McDonald’s dla jedzenia. Na oryginalnych ilustracjach Sheparda Puchatek jest zamyślony i melancholijny. Puchatek Disneya nie robi nic poza śmianiem się, jego uśmiech jest uśmiechem telewizyjnego ewangelisty próbującego sprzedać widzom przypudrowaną wersję Boga. Tak samo musiał szczerzyć się sam Walt Disney, kiedy pomagał wpisywać swoich kolegów na  czarną listę FBI”.

Daviesowi, przy całej jego złośliwości, trudno odmówić racji. Od swojego telewizyjnego debiutu w 1966 r. Puchatek wystąpił w kilkunastu filmach i serialach, ostatni raz w produkcji „Kubuś i Hefalumpy" (2005). Z biegiem lat scenarzyści coraz bardziej odchodzili od oryginalnej fabuły, przenosząc Stumilowy Las do Stanów Zjednoczonych (w jednym z odcinków Kubuś wraz z przyjaciółmi obchodził Święto Dziękczynienia) czy wreszcie zastępując Krzysia sześcioletnią dziewczynką o imieniu Darby.

Sprawa Myszki Miki

Bohaterowie tacy jak Kubuś Puchatek od kilkudziesięciu lat budują w  pocie pluszowego czoła potęgę Disneya. Dzięki sieci parków rozrywki i  odpowiedniej polityce licencyjnej czołówka najcenniejszych franczyz od  dawna jest okupowana przez bohaterów disnejowskich kreskówek. Pierwsza wielka gwiazda wytwórni Myszka Miki jest dziś najbardziej rozpoznawalną marką w USA. Według badań przeprowadzonych w 2008 r. na zlecenie „Los Angeles Times" kojarzy ją 97 proc. Amerykanów, dzięki czemu w rankingach popularności wyprzedza nawet Świętego Mikołaja. Rysunkowa postać doczekała się gwiazdy w hollywoodzkiej Alei Sław i wciąż przynosi krociowe zyski. Nieformalnie jej imieniem nazwano nawet ustawę amerykańskiego Kongresu z 1998 r., przedłużającą o kolejne 20 lat okres ochrony praw autorskich.

Jej przyjęcie było efektem starań pracujących dla Disneya prawników i lobbystów. To właśnie wtedy, pod koniec lat 90., firma musiała zmierzyć się z jednym z najpoważniejszych problemów w  swojej historii: do 2003 r. prawa do wizerunku Myszki Miki (zwanej również „Półtora Miliarda Rocznie") miały wygasnąć. Niedługo potem podobny los miał spotkać bohaterów innych słynnych kreskówek – Kaczora Donalda, Goofy’ego i Psa Pluto. W praktyce oznaczało to, że każdy mógłby nieodpłatnie posłużyć się wizerunkiem i imieniem kreskówki w dowolnym celu. Teatry mogłyby wystawiać spektakle, autorzy – pisać książki, firmy – produkować zabawki, otwierać parki rozrywki poświęcone słynnym postaciom i umieszczać ich podobizny na piżamkach oraz pudełkach płatków śniadaniowych. Zyski trafiałyby do wielu kieszeni.

Na domiar złego Disney, po raz pierwszy w historii, zaczął przegrywać z innymi studiami w kategorii, którą przez dekady monopolizował – animacji dla dzieci. Wciąż pamiętano o sukcesach „Króla Lwa" (1994) i „Pocahontas” (1995), ale nowe kinowe animacje miały coraz groźniejszą konkurencję ze strony Pixara („Toy Story”, „Dawno temu w trawie”) i DreamWorks („Mrówka Z”, „KsiążęEgiptu”). I coraz częściej ją przegrywały. W latach 90. Disney taśmowo wypuszczał wysokobudżetowe animacje oparte na tym samym co „Król Lew” schemacie. Do kin trafiły więc „Dzwonnik z Notre Dame”, „Herkules”, „Mulan” i wiele innych. Wszystkie rysowane podobną kreską i w gruncie rzeczy przedstawiające tę samą historię, eksploatowaną do granic możliwości.

Szybko okazało się, że u progu cyfrowej rewolucji w kinie, w  zderzeniu z technologią komputerową i 3D, najskuteczniejszą bronią wytwórni jest tradycja. Problem w tym, że od premiery „Steamboat Willie", kreskówki, w której po raz pierwszy pojawił się Miki, mijało wkrótce ustawowe 75 lat. Zgodnie z obowiązującym wówczas prawem popularna mysz miała przejść do domeny publicznej, stać się dobrem kultury dostępnym dla wszystkich za darmo.

Prawnicy Disneya przygotowywali się na tę okazję już od dłuższego czasu. W latach 1997-1998 Disney był jednym z najhojniejszych darczyńców w świecie amerykańskiej polityki. Jeden z szefów firmy Michael Eisner wielokrotnie podróżował do Waszyngtonu. Kiedy więc do Kongresu trafił projekt ustawy przedłużający okres ochrony praw autorskich o kolejne 20 lat, dyskusji właściwie nie było. Ustawa zyskała aprobatę kongresmenów, a prezydent Bill Clinton ją podpisał. – Wygląda na to, że za każdym razem, kiedy zbliża się koniec ochrony praw do Myszki Miki, Kongres zmienia ustawę –  ironizował Lawrence Lessig, profesor prawa z Harvardu, uznawany za  jednego z liderów ruchu na rzecz wolnej kultury.

Kulturalne produkty

Paradoks polega na tym, że Disney, tak skutecznie egzekwujący swoje prawa, pozycję zawdzięcza… korzystaniu z ogólnodostępnej domeny publicznej. W 1939 r. wytwórnia odniosła jeden z pierwszych wielkich sukcesów dzięki filmowi „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków". Scenariusz animacji oparty był na popularnej baśni braci Grimm. Za jej wykorzystanie Walt Disney nie zapłacił ani centa. Szybko jednak zastrzegł prawa do wszystkiego, co z nią związane, także do imion krasnoludków, których w oryginalnej baśni nie wymieniono. Dwa lata temu przedstawiciele wytwórni zagrozili sądem producentom spektaklu o  Królewnie Śnieżce realizowanemu w londyńskiej Royal Albert Hall. Decyzją sądu królewna została, ale imiona krasnoludków musiały zostać zmienione.

Puchatek i inni bohaterowie, o których tak zażarcie walczy Disney, to  tylko wierzchołek góry lodowej. „Przedłużanie ochrony praw autorskich leży wyłącznie w interesie wielkich korporacji, które w ten sposób próbują monopolizować kulturę i jej wytwory. Obwarowane prawnie franczyzy robi się dziś z każdej historii, z której można wycisnąć choćby dolara. Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, by zobaczyć dalszy ciąg tej historii. Społeczeństwa pozornie wolnej epoki internetu staną się niewolnikami kilku korporacji" – pisze w swojej książce „Przyszłość idei” Lawrence Lessig. Nawet jeśli przyjmuje nazbyt dramatyczny ton, trudno odmówić mu racji. Skoro potęga Disneya została zbudowana na  wolnym dostępie do kultury, ograniczanie go jest nie tylko nieuczciwą konkurencją. „Żyjemy w epoce, w której cytat i nawiązanie są zasadniczym elementem twórczości. Działania amerykańskiego Kongresu doprowadzą do  autocenzury twórców, którzy w obawie przed procesami zrezygnują z  dyskusji z naszym dziedzictwem. Produkt kultury na naszych oczach zamienia się kulturalny produkt” – dodaje Lessig.

Po ostatnich zmianach okres ochronny został wydłużony do 95 lat. Kubuś Puchatek pozostanie więc wyłączną własnością Disneya do 2021 r. To oznacza, że jeszcze przez dziesięć lat w żadnym miejscu na świecie nie powstanie spektakl podobny do „Kubusia P.". Zresztą prawnicy Disneya pewnie już pracują nad propozycjami zmian w prawie autorskim. I bardzo możliwe, że po raz kolejny uda im się przekonać kongresmenów. Proszę zrozumieć. Dwa miliardy dolarów. Rocznie.

Okładka tygodnika WPROST: 29/2011
Więcej możesz przeczytać w 29/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2011 (1484)

  • Trzy kolory – szary 17 lip 2011, 12:00 Ponad półtora roku temu premier Tusk powiedział, że nie wyobraża sobie, by Krzysztof Piesiewicz dalej pełnił funkcje publiczne. Za trzy miesiące będziemy wiedzieli, czy wyobrażają sobie to wyborcy. Czy Piesiewicz powinien kandydować? Odpowiadam – ma obowiązek. 4
  • Na skróty 17 lip 2011, 12:00 Karzące ramię Unii Nie tylko przedsiębiorcy marnotrawią pieniądze z unijnych dotacji. Urzędnicy również. Bruksela wysłała w tym roku do Polski szwadron kontrolerów, którzy mieli sprawdzić, czy subsydia przeznaczone na dostosowanie... 6
  • Moja kampania 17 lip 2011, 12:00 Zaproszenie mnie do pisania refleksji w terminie cotygodniowym na łamach „Wprost" spowodowało zmianę mojego trybu życia. Naczelny tego tygodnika zrobił to chyba specjalnie, chcąc mnie sprowadzić do swojego trybu życia, co mu... 9
  • Liga Mistrzów Piosenki po Polsku 17 lip 2011, 12:00 Wygląda na to, że będę musiał oglądać „Taniec z gwiazdami" do później starości. TVN chce, aby w nowej edycji zatańczyła sama Beata Kozidrak. Gwiazda zażądała astronomicznego honorarium: pół miliona złotych. Szczerze... 10
  • Będę walczył do końca 17 lip 2011, 12:00 Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś w takiej sytuacji jak ja wziął kałacha i by ich po prostu rozpie... 14
  • Rząd za zamkniętymi drzwiami 17 lip 2011, 12:00 W skeczach kabaretu Ani Mru Mru posiedzenie rządu kończy się tym, że jeden z ministrów wyjmuje spod stołu piłkę i pyta: „To co? Haratniemy?”. W prawdziwym rządzie jest inaczej – piłkę w swoim gabinecie trzyma premier. 20
  • Jasna Góra zdobyta 17 lip 2011, 12:00 To, czego nie zdołali zrobić Szwedzi, udało się PiS i Radiu Maryja. Sprzymierzone siły Jarosława Kaczyńskiego i Tadeusza Rydzyka opanowały Częstochowę. Temu potopowi jasnogórscy paulini nie stawiali oporu. 24
  • Polska niemożliwa 17 lip 2011, 12:00 Polaku/Polko! Nim się rozbierzesz, zastanów się, czemu to służy! Bo na pewno nie sprawie polskiej. 28
  • Tabloidy i politycy – wzajemny szantaż 17 lip 2011, 12:00 Kazimierz Marcinkiewicz nie zrozumiał, że tabloidy mogą go raczej zniszczyć, niż wypromować. 29
  • Czy Smoleń jeszcze może… 17 lip 2011, 12:00 Mały, chudy, siwy, po udarach, tragediach, z papierosem w ustach, raczej siedzący niż chodzący, uzbrojony, biedny – walczy o chore dzieci. 30
  • Krew, sperma i łzy 17 lip 2011, 12:00 Naginają fakty, łamią zasady etyczne, przekraczają granice dobrego smaku. Nasze brukowce płacą odszkodowania i ostatnio bywają ostrożniejsze. Bo koszty przegranych procesów zaczęły być dla nich niebezpiecznie wysokie. 35
  • Ono 17 lip 2011, 12:00 I jeden, i drugi rodzic absolutnie kocha dziecko. I „dla dobra dziecka” oboje rozjeżdżają jego psychikę walcem. 38
  • Przegraliśmy wszyscy 17 lip 2011, 12:00 Nie czuję się żadnym wygranym. Przegraliśmy: matka, ojciec, a najbardziej Kuba – mówi prof. Krzysztof J., ojciec pięcioletniego chłopca, o którego walczy ze swoją byłą żoną na oczach całej Polski. 42
  • Polska rozjechana 17 lip 2011, 12:00 Rozjeżdżają lasy, a czasem ludzi. Śmiercionośne zabawki kupują swoim dzieciom. W ogóle uwielbiają się bawić, najchętniej w kotka i myszkę z leśnikami. Teraz szaleńcom na quadach wojnę wydały ich ofiary. 44
  • Kiedy drapieżnik staje się ofiarą 17 lip 2011, 12:00 Rupert Murdoch zamknął tabloid „News of the World”, by uchronić coś ważniejszego: własną pozycję hegemona w świecie brytyjskiej polityki. 46
  • Lepiej spłonąć, niż wyblaknąć 17 lip 2011, 12:00 Woward Wasdin przez lata był żołnierzem tej samej elitarnej jednostki, która niedawno zabiła Osamę bin Ladena. Jego wspomnienia – bestseller w USA – właśnie ukazują się w Polsce. 50
  • Krucjata Nancy Grace 17 lip 2011, 12:00 Cała Ameryka czekała z zapartym tchem na werdykt w sprawie Casey Anthony oskarżonej o zamordowanie dwuletniej córeczki, Caylee. Poza Nancy Grace. Komentatorka prawna sieci HLN osądziła młodą matkę, nim zrobili to przysięgli. Werdykt brzmiał: winna. 52
  • Euro na krawędzi 17 lip 2011, 12:00 Coraz mniej chętnych do ratowania europejskiej waluty. A może lepiej byłoby, gdyby odeszła w przeszłość. Wygląda na to, że zyskaliby i spekulanci, i zwykli obywatele. 54
  • Cena luksusu 17 lip 2011, 12:00 Serwują włoską kuchnię i przypominają włoską rodzinę. Skryci, tajemniczy, stroniący od rozgłosu. Od czasu do czasu mają kłopoty, bo lubią chodzić na skróty. Likusowie. 60
  • Kac Vegas Zakopane 17 lip 2011, 12:00 Nie wszystko złoto, co się świeci, ale na zakopiańskich Krupówkach wszystko, co się świeci, przynosi furę złota. 63
  • Miś w pułapce 17 lip 2011, 12:00 29 lipca na ekrany kin wchodzi „Kubuś Puchatek i przyjaciele”, którym po latach robienia filmów kubusiopodobnych Disney wraca do oryginalnych opowieści A.A. Milne’a. Gdy jednak przyjrzeć się kulisom tej i innych produkcji, okaże się, że Puchatek nie ma... 66
  • Kronikarz niezapowiedzianej śmierci 17 lip 2011, 12:00 Ciała ofiar wypadków i zbrodni ułożone w niezwykłych pozach, rozpacz na twarzach świadków, malowniczo rozbite auta – na zdjęciach meksykańskiego reportera Enrique Metinidesa spotykają się podglądactwo, współczucie i sztuka. Jego prace można zobaczyć na Rencontres... 69
  • Wszystkie grzechy Ameryki 17 lip 2011, 12:00 James Ellroy to jeden z największych współczesnych pisarzy kryminalnych, a także prowokator, skandalista i ekspert od prania amerykańskich brudów. Właśnie ukazała się u nas kolejna jego książka „Krew to włóczęga”. Świetna! 72
  • Slow kino 17 lip 2011, 12:00 „Film to życie, z którego wymazano plamy nudy” – mawiał Alfred Hitchcock. Od razu widać, że nigdy nie był na festiwalu Nowe Horyzonty, który od lat przekonuje, że nuda bywa bardzo filmowa. 74
  • Wakacje z Wprost: przewodnik po Nowych Horyzontach 17 lip 2011, 12:00 Wybraliśmy dla was 10 najciekawszych wydarzeń festiwalu. Posłużcie się naszą ściągawką, a nie będziecie się nudzić! 77
  • Plagiat po polsku 17 lip 2011, 12:00 Czy można bardziej obrazić swój naród, niż mówiąc mu: „Jesteście nieudacznikami, nic nie potraficie wymyślić, my, politycy, musimy kraść, pożyczać, kopiować i kupować wszystko w obcych krajach, nawet naszą kampanię wyborczą, bo wy się do niczego nie nadajecie”?.... 84
  • Unia po polskiej stronie mocy 17 lip 2011, 12:00 Polska prezydencja w Radzie UE jest jak kamień milowy – pokazuje drogę, jaką przeszliśmy w nieco ponad dekadę: od wyrośniętego ucznia z unijnej oślej ławki po kraj, który ma dźwignąć Unię z kryzysu. 86
  • Trzymajcie kciuki! 17 lip 2011, 12:00 Trzeba mieć realistyczne oczekiwania wobec prezydencji. To tylko 184 dni, możemy więc zainicjować pewne procesy – mówi Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich, odpowiedzialny za polską prezydencję. 90
  • Pod ostrzałem 17 lip 2011, 12:00 Jacek Pawlicki Polska jako debiutant bierze się do najbardziej konfliktowego „produktu” w Unii, jakim jest projekt wieloletniego budżetu. Bardzo mi pomaga obecne zaufanie do Polski – mówi Janusz Lewandowski, komisarz UE odpowiedzialny za budżet. 92
  • Pozytywnego coś 17 lip 2011, 12:00 Nieraz mnie to zastanawiało: jak to się dzieje, że polska w telewizji ma wykrzywioną, zapiekłą twarz, pełno w niej osobników, którym przydałaby się jakaś terapia, a przynajmniej valium, jak zaś człowiek pojedzie w głąb kraju, pokręci się trochę, to okazuje się, że żyjemy w... 95
  • Letnia kropka nad i 17 lip 2011, 12:00 Ile razy tego lata restauracja, którą odwiedziliśmy, podała nam warzywa z mrożonki? Nawet jeśli zrobiła to tylko raz, to było to o raz za dużo. Nie ma w Polsce lepszej okazji do przyrządzania świeżych warzyw niż środek lata. Słodki,... 96
  • Grunwald 2011 17 lip 2011, 12:00 W ramach mojej kampanii informacyjnej chciałem przestrzec państwa przed kolejną manipulacją rządu. Wiemy już oczywiście, że jego (rządu) nadrzędnym celem jest obezwładnienie narodu, a następnie jego wyprzedaż obcym. Nowością jest... 97
  • Braun. Telepubliprezes, na którego czekaliśmy 17 lip 2011, 12:00 W imieniu licznego środowiska osób godnych objęcia ważnych funkcji dyrektorskich, a jakoś niezatrudnionych przez nadawców mediów prywatnych, gorąco i z całego serca dziękuję prezesowi Juliuszowi Braunowi i jego ekspertom od telewizji za... 97
  • Życie plażowe 17 lip 2011, 12:00 Pesymiści twierdzą, że życie jest jak przemówienia waldemara pawlaka: długie, nudne i bez sensu. Tymczasem nawet samobójcy są zdania, że życie ma jednak swoje uroki. Wszystko zależy od tego, gdzie i jak spędzamy nasze życie. Trudno o... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany