Przegraliśmy wszyscy

Przegraliśmy wszyscy

Nie czuję się żadnym wygranym. Przegraliśmy: matka, ojciec, a najbardziej Kuba – mówi prof. Krzysztof J., ojciec pięcioletniego chłopca, o którego walczy ze swoją byłą żoną na oczach całej Polski.
Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska: Nie boi się pan, że za 10 lat syn będzie wam obojgu robił wyrzuty, że publicznie walczyliście o niego?

Krzysztof J.: Może się tak zdarzyć. Ale to nie ja pierwszy zamieściłem zdjęcia Kuby w internecie. To nie ja poszedłem do mediów, robiąc wielkie przedstawienie, nie fotografowałem się ze zbolałą miną. Zrobię wszystko, żeby okazać się mądrym ojcem. Za kilka lat będę o tym rozmawiał z Kubą, nie będę niczego ukrywał. Już z nim rozmawiałem.

Co mu pan powiedział?

Byłem z Kubą na spacerze, a obecny mąż jego matki krzyczał za nami: „Mamusia cię kocha!". Kuba się bardzo wystraszył, zaczął płakać. Musiałem z nim to przedyskutować. Mówiłem: to wynika z tego, że oni się o ciebie bardzo martwią. Kuba bardzo dużo rozumie, to mądry chłopczyk.

Pan mówi Kuba, była żona nazywa go Piotrusiem. Nie robicie dziecku mętliku w głowie?

Problem stworzyła moja była żona. Nasz syn nazywa się Jakub Piotr J. Tak ustaliliśmy. Mieszkałem z nim półtora roku i zawsze był Kubusiem. Żona się wyprowadziła cztery lata temu w lipcu. W zeszłym roku panie w  przedszkolu mi powiedziały, że nie ma Kubusia, jest Piotruś. Ja się w  tym dopatruję niegodziwej psychomanipulacji. Moja była żona może chce w  ten sposób wykorzenić dawne wspomnienia związane ze mną i narusza poczucie tożsamości synka.

Pan teraz nie narusza tego poczucia tożsamości?

Jak zwracam się do niego „Kuba", reaguje na to imię normalnie. Wytłumaczyłem mu, że ma dwa imiona, tak samo jak ja – ja jestem Krzysztof Radosław.

Była żona mówi, że przez lata nie interesował się pan synem.

To nieprawda. Rozstaliśmy się w lipcu, regulacji prawnych zażądałem jesienią 2007 r. Mówiła mi: „Jak będę chciała, to cię w ogóle nie  wpuszczę" albo: „Możesz iść manifestować swoje prawa na ulicy”. Od  tamtego czasu nieustannie toczymy walki w sądach.

Sąd jej przydzielił opiekę nad dzieckiem, panu kontakty z synem.

Początkowo miałem przychodzić i syna zabierać. Byłem wpuszczany do domu teściów, gdzie mieszkała żona z małym. Wyzywali mnie w obecności dziecka, prowokowali, grozili. Dopuścili się rękoczynów. Później się dowiedziałem, że założyli mi sprawę karną.

Jakich rękoczynów?

Usiłowano wyrwać mi dyktafon. To był mój jedyny oręż – żeby nagrać rzeczy, które są wypowiadane przy dziecku do mnie. Potem, bojąc się o  własne bezpieczeństwo, nie wchodziłem do domu teściów, przyjeżdżałem i  prosiłem o wydanie dziecka. Przez rok w ogóle go nie widziałem. Miały być spotkania w ośrodku rodzinno-adopcyjnym, ale żona się albo spóźniała, albo nie przyjeżdżała wcale. Albo siedziała nawet dwie godziny z małym, przytulając go do siebie, w kółko mu powtarzając, że ma się uspokoić. Wielokrotnie składałem pisma do sądu informujące o jej zachowaniu. Na  żonę były nakładane grzywny. Były też spotkania dwa razy w tygodniu po  dwie godziny, ale dziecko płakało i ona wracała do domu. Przez cztery lata do postanowienia sądu zastosowała się raz.

Ale to pan ma założoną policyjna Niebieską Kartę: toczy się przeciwko panu sprawa o uszkodzenie ciała byłej żony i jej matki. Chodzi o  zrzucenie ze schodów w grudniu 2008 r., czego świadkiem miał być syn.

Założenie mi Niebieskiej Karty to przykład bardzo nieuczciwej gry mojej byłej żony i jej rodziny. Jest to powszechnie stosowana praktyka przez dość pokaźną grupę rozwodzących się kobiet. Proszę zwrócić uwagę, że  wystarczy przyjść na policję i zgłosić, a policja tego nie weryfikuje. Dlaczego żona tego nie zrobiła od września 2005, kiedy zamieszkaliśmy razem, a dopiero rok od separacji? Pozostawię to bez komentarza.

Zepchnął ją pan ze schodów?

Nie zepchnąłem. Poczekajmy na wyrok. Liczę, że będzie przychylny dla  mnie. Ale zaznaczam: przedmiotem sprawy nie jest moje zachowanie w  stosunku do Kuby.

Co pan czuł, kiedy przychodził pan do furtki, a dziecko krzyczało, że  nie chce pana widzieć?

To tylko ja mogę wiedzieć. Te uczucia wymykają się wszelkim konstrukcjom słownym. Wie to tylko rodzic, który to przeżywa.

Dlaczego, słysząc przeraźliwe krzyki syna, nie przerywał pan spotkania?

Bo jestem jego ojcem. Bo wiem, że syn musi mieć świadomość, że ojciec nigdy z niego nie zrezygnował. Postanowiłem, że nie dam się wyeliminować z jego życia, ponosząc tak wysokie koszty emocjonalne i społeczne. Bo go  kocham po prostu.

I trzeba było o 7 rano wejść z trzema policjantami, czterema kuratorami i psychologiem, by odebrać dziecko matce?

Kuratorów było trzech. Zostaliśmy wpuszczeni, nikt nie wyłamywał drzwi. Kurator spokojnym głosem zwrócił się do niej, że ma przygotować dziecko, bo chcemy je zabrać zgodnie z decyzją sądu. Żona go nie posłuchała, trzymała Kubę w ramionach. Nie można było tego przedłużać i prowadzić negocjacji. Pozostał ostatni, najgorszy środek – szybkie odciągnięcie jej rąk i zabranie dziecka.

Ona mówi, że nie trzymała syna w ramionach, bo policja ją blokowała.

Nie ponoszę odpowiedzialności za to, co wymyśla moja była żona.

Psycholodzy, z którymi rozmawiałam, również pana koledzy z wydziału, potępiają sposób, w jaki odebrał pan dziecko. Nie można było inaczej?

Można było, ale nie wyraziła na to zgody moja była żona. Pani poruszyła dwie sprawy. Jeśli chodzi o moich kolegów i koleżanki, to mam wrażenie, że niektórzy z nich pomimo wykształcenia, stopni i tytułów zbyt pochopnie mnie oskarżyli. Sąd zdecydował, że na czas trwania procesu Kuba trafia pod moją opiekę, wyznaczył kilka dni na wydanie dziecka. To  była żona się nie zastosowała do tego postanowienia.

Odwołała się od tej decyzji. Nie dostała odpowiedzi.

Nie możemy być pewni, że ona mówi prawdę. Wiedziała, że możemy złożyć wniosek o przymusowe odebranie. Media przedstawiają mnie jako demona, który przyszedł z policją i zabrał syna. Gdyby mojej żonie faktycznie na  nim zależało – ja wiem, że ona go kocha, tyle że na swój sposób – to dla jego dobra by go przygotowała i ustąpiła.

Ojcowie, którzy przeżyli podobną sytuację, mówili mi, że nigdy by się nie posunęli do rozwiązania siłowego. Że zgotował pan dziecku traumę.

Sytuacja i środowisko, w jakim dotychczas było moje dziecko, również była dla niego traumą. Wychowywanie bez ojca, pozostawianie pod opieką wyłącznie toksycznejmatki i dziadków, którzy urządzają mu pranie mózgu, co zostało podkreślone w uzasadnieniu sądowym. Tutaj stanęliśmy przed potwornym dylematem i rozstrzygania takiego dylematu nikomu nie życzę. Uznaliśmy, że warto było ponieść jeszcze jeden koszt, żeby mały znalazł się w lepszej sytuacji.

Więc naraził pan syna na traumatyczne wydarzenie.

Mały nadspodziewanie szybko się uspokoił. Biedny – odgrywał lojalnie wobec matki pewne role. Dziecko zrobi wszystko, żeby jego mamusia była szczęśliwa. Całe postępowanie dowodowe wykazało, że więź między mną i  synem została osłabiona i zerwana na skutek zachowania matki. Podczas pierwszych badań w rodzinnym ośrodku diagnostyczno-konsultacyjnym jeszcze była. Dziecko nie reagowało na mnie w ten sposób w 2008 r. Nagle jego zachowanie się zmieniło, po tym jak przez rok w ogóle nie widziałem dziecka.

Ale to pod koniec 2008 r. doszło do awantury, której syn miał być świadkiem. Kiedy we wtorek wynosił go pan z domu matki, krzyczał „Mamuniu, ratuj!".

A teraz, proszę sobie wyobrazić, minęło raptem osiem dni i biorę go na barana! Mały świetnie się bawi, siłujemy się. Jest coraz lepiej. Dobrze sypia, dokazuje.

Pyta o mamę?

Spontanicznie opowiada o niej czasem przy różnych okazjach. Dostał na  przykład ciuchcię i mówi: „A z mamą to jechaliśmy długo pociągiem". Nie  reaguje płaczem na słowo „mama”.

Kiedy pozwoli pan matce go zobaczyć?

Na razie byłaby to decyzja przedwczesna. Po takiej traumie to  niewskazane, zwłaszcza kiedy mamy okazję się przekonać o  niekontrolowanych zachowaniach mojej byłej żony. Oni tu byli z obecnym mężem, walili do drzwi, szarpali za klamkę. Mały się tego boi. Wczoraj do mnie dzwoniła. Nie udało nam się spokojnie porozmawiać, spotkałem się z lawiną oskarżeń, miałem dać Kubę do telefonu. Ale podkreślam: nie będę utrudniał jej kontaktów, nie będę się odgrywał.

To dlaczego nie pozwala jej pan zobaczyć syna?

Jak przypuszczam, sąd to wszystko szczegółowo ureguluje. Nie wyobrażam sobie teraz spotkania bez kuratora, w moim mieszkaniu. Gdyby matka wykazywała spokój i dobrą wolę, to tak. Ale mam wrażenie, że ona dalej nie rozumie, co się stało, jaką krzywdę wyrządziła.

Teraz pan jest górą.

Ja nie jestem górą i nie czuję się żadnym wygranym. Przegraliśmy wszyscy bez wyjątku: matka, ojciec, a najbardziej Kuba.

Okładka tygodnika WPROST: 29/2011
Więcej możesz przeczytać w 29/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 13
  • farg_amak IP
    Dziś mija 48 dzień jak mały Piotruś nie widział swojej mamy ponieważ ojciec na to nie pozwala, twierdząc wprost, że jeszcze odzwyczaja dziecko od matki. Sąd od 48 wydaje postanowienie, na mocy którego matka mogłaby widywać dziecko. Anonimowo sąsiedzi z twierdzą, że nocami dziecko płacze rozpaczliwie wołając mamuniu, wiadomo też, że przez pierwsze dni nie mówiło w ogóle.
    Nie trzeba krytykować syndromu PAS - trzeba natomiast krytykować z całą mocą metodę zalecaną do terapii PAS czyli odrywanie dziecka od matki. Z tą metodą trzeba walczyć z całych sił ponieważ jest ona sprzeczna z interesem dziecka jak również narusza DOBRO DZIECKA. Jest również NIEHUMANITARNA
    Wszystkie osoby, które chcą pomóc mamie Kubusia w odzyskaniu możliwości przebywania z synkiem zapraszam na facebook http://www.facebook.com/pages/Mamuniuratuj/253722684643420
    • jagusia IP
      Czy jest sposob na ograniczenie/wykluczenie tych autoreklam,ktorych autorami sa pospolici oszusci namawiajacy naiwnych do kupna \'podrecznikow\'szybkiego zarabiania w domu?Jakis kolejny oszust namawia do ich zakupu,by \'nauczyc\'jak wspolpracujac z Google,pracujac 1 godzine dziennie mozna zarobic ponad 6 000 miesiecznie.Ludzie,nie dajcie sie wrobic temu kryminaliscie!
      • geranium IP
        Czy dziennikarka spytała profesora, co to jest PAS? Pan profesor napisał w oświadczeniu: \"Wiele zachowań ujawnianych przez synka pozostającego dotychczas pod opieką matki miało cechy zespołu tzw. oddzielenia od drugoplanowego opiekuna (PAS). To forma wykorzystywania psychicznego dziecka, którego następstwa
        często są nieodwracalne. Bardzo się cieszę, że Sąd to dostrzegł.\" Nauka i systemy sądownicze na całym świecie dawno rozprawiły się z tym teoretycznym smieciem, który wyrządził wiele krzywdy dzieciom odbieranym pochopnie od rodzicow Stanach. Ale panu profesorowi brak czegoś takiego jak PAS nie przeszkodził w użyciu go do odebrania dziecka. Czy taka osoba jest wiarygodna - jako ojciec, jako naukowiec, jako rozmówca?
        • Ja IP
          \"Sąd stwierdza też, że więź uczuciowa między ojcem a dzieckiem ustała z winy matki i jej rodziców. Zleca matce psychoterapię, by zaakceptowała udział ojca w życiu dziecka, a obojgu rodzicom – terapię, by wypracowali właściwe relacje rodzicielskie.”
          Cyt dotyczący tej sprawy. Ale po co skoro jest się właścicielką dziecka?
          • Mama Mateuszka IP
            Myślę,że Pan J to niezły manipulant, skoro tak zależy mu na dobru dziecka, to po co rozpętał tą całą szopkę.Przecież, nietrudne do przewidzenia było to jak cała akcja z 5 lipca będzie wyglądała, doskonale wiedział o niej wcześniej, to matka i dziecko byli zaskoczeni. Perfidnie wykorzystał swoje stanowisko i znajomości. Nie wierzę w jego miłośc do dziecka. Zadufany w sobie bufon to jedyne stwierdzenie jakie ciśnie mi się na usta. Mam nadzieję, że Piotruś wkrótce wróci do mamy i do swojego domu. Nawet nie wyobrażam sobie jak cierpi ON i JEGO MAMA.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2011 (1484)

            • Trzy kolory – szary 17 lip 2011, 12:00 Ponad półtora roku temu premier Tusk powiedział, że nie wyobraża sobie, by Krzysztof Piesiewicz dalej pełnił funkcje publiczne. Za trzy miesiące będziemy wiedzieli, czy wyobrażają sobie to wyborcy. Czy Piesiewicz powinien kandydować? Odpowiadam – ma obowiązek. 4
            • Na skróty 17 lip 2011, 12:00 Karzące ramię Unii Nie tylko przedsiębiorcy marnotrawią pieniądze z unijnych dotacji. Urzędnicy również. Bruksela wysłała w tym roku do Polski szwadron kontrolerów, którzy mieli sprawdzić, czy subsydia przeznaczone na dostosowanie... 6
            • Moja kampania 17 lip 2011, 12:00 Zaproszenie mnie do pisania refleksji w terminie cotygodniowym na łamach „Wprost" spowodowało zmianę mojego trybu życia. Naczelny tego tygodnika zrobił to chyba specjalnie, chcąc mnie sprowadzić do swojego trybu życia, co mu... 9
            • Liga Mistrzów Piosenki po Polsku 17 lip 2011, 12:00 Wygląda na to, że będę musiał oglądać „Taniec z gwiazdami" do później starości. TVN chce, aby w nowej edycji zatańczyła sama Beata Kozidrak. Gwiazda zażądała astronomicznego honorarium: pół miliona złotych. Szczerze... 10
            • Będę walczył do końca 17 lip 2011, 12:00 Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś w takiej sytuacji jak ja wziął kałacha i by ich po prostu rozpie... 14
            • Rząd za zamkniętymi drzwiami 17 lip 2011, 12:00 W skeczach kabaretu Ani Mru Mru posiedzenie rządu kończy się tym, że jeden z ministrów wyjmuje spod stołu piłkę i pyta: „To co? Haratniemy?”. W prawdziwym rządzie jest inaczej – piłkę w swoim gabinecie trzyma premier. 20
            • Jasna Góra zdobyta 17 lip 2011, 12:00 To, czego nie zdołali zrobić Szwedzi, udało się PiS i Radiu Maryja. Sprzymierzone siły Jarosława Kaczyńskiego i Tadeusza Rydzyka opanowały Częstochowę. Temu potopowi jasnogórscy paulini nie stawiali oporu. 24
            • Polska niemożliwa 17 lip 2011, 12:00 Polaku/Polko! Nim się rozbierzesz, zastanów się, czemu to służy! Bo na pewno nie sprawie polskiej. 28
            • Tabloidy i politycy – wzajemny szantaż 17 lip 2011, 12:00 Kazimierz Marcinkiewicz nie zrozumiał, że tabloidy mogą go raczej zniszczyć, niż wypromować. 29
            • Czy Smoleń jeszcze może… 17 lip 2011, 12:00 Mały, chudy, siwy, po udarach, tragediach, z papierosem w ustach, raczej siedzący niż chodzący, uzbrojony, biedny – walczy o chore dzieci. 30
            • Krew, sperma i łzy 17 lip 2011, 12:00 Naginają fakty, łamią zasady etyczne, przekraczają granice dobrego smaku. Nasze brukowce płacą odszkodowania i ostatnio bywają ostrożniejsze. Bo koszty przegranych procesów zaczęły być dla nich niebezpiecznie wysokie. 35
            • Ono 17 lip 2011, 12:00 I jeden, i drugi rodzic absolutnie kocha dziecko. I „dla dobra dziecka” oboje rozjeżdżają jego psychikę walcem. 38
            • Przegraliśmy wszyscy 17 lip 2011, 12:00 Nie czuję się żadnym wygranym. Przegraliśmy: matka, ojciec, a najbardziej Kuba – mówi prof. Krzysztof J., ojciec pięcioletniego chłopca, o którego walczy ze swoją byłą żoną na oczach całej Polski. 42
            • Polska rozjechana 17 lip 2011, 12:00 Rozjeżdżają lasy, a czasem ludzi. Śmiercionośne zabawki kupują swoim dzieciom. W ogóle uwielbiają się bawić, najchętniej w kotka i myszkę z leśnikami. Teraz szaleńcom na quadach wojnę wydały ich ofiary. 44
            • Kiedy drapieżnik staje się ofiarą 17 lip 2011, 12:00 Rupert Murdoch zamknął tabloid „News of the World”, by uchronić coś ważniejszego: własną pozycję hegemona w świecie brytyjskiej polityki. 46
            • Lepiej spłonąć, niż wyblaknąć 17 lip 2011, 12:00 Woward Wasdin przez lata był żołnierzem tej samej elitarnej jednostki, która niedawno zabiła Osamę bin Ladena. Jego wspomnienia – bestseller w USA – właśnie ukazują się w Polsce. 50
            • Krucjata Nancy Grace 17 lip 2011, 12:00 Cała Ameryka czekała z zapartym tchem na werdykt w sprawie Casey Anthony oskarżonej o zamordowanie dwuletniej córeczki, Caylee. Poza Nancy Grace. Komentatorka prawna sieci HLN osądziła młodą matkę, nim zrobili to przysięgli. Werdykt brzmiał: winna. 52
            • Euro na krawędzi 17 lip 2011, 12:00 Coraz mniej chętnych do ratowania europejskiej waluty. A może lepiej byłoby, gdyby odeszła w przeszłość. Wygląda na to, że zyskaliby i spekulanci, i zwykli obywatele. 54
            • Cena luksusu 17 lip 2011, 12:00 Serwują włoską kuchnię i przypominają włoską rodzinę. Skryci, tajemniczy, stroniący od rozgłosu. Od czasu do czasu mają kłopoty, bo lubią chodzić na skróty. Likusowie. 60
            • Kac Vegas Zakopane 17 lip 2011, 12:00 Nie wszystko złoto, co się świeci, ale na zakopiańskich Krupówkach wszystko, co się świeci, przynosi furę złota. 63
            • Miś w pułapce 17 lip 2011, 12:00 29 lipca na ekrany kin wchodzi „Kubuś Puchatek i przyjaciele”, którym po latach robienia filmów kubusiopodobnych Disney wraca do oryginalnych opowieści A.A. Milne’a. Gdy jednak przyjrzeć się kulisom tej i innych produkcji, okaże się, że Puchatek nie ma... 66
            • Kronikarz niezapowiedzianej śmierci 17 lip 2011, 12:00 Ciała ofiar wypadków i zbrodni ułożone w niezwykłych pozach, rozpacz na twarzach świadków, malowniczo rozbite auta – na zdjęciach meksykańskiego reportera Enrique Metinidesa spotykają się podglądactwo, współczucie i sztuka. Jego prace można zobaczyć na Rencontres... 69
            • Wszystkie grzechy Ameryki 17 lip 2011, 12:00 James Ellroy to jeden z największych współczesnych pisarzy kryminalnych, a także prowokator, skandalista i ekspert od prania amerykańskich brudów. Właśnie ukazała się u nas kolejna jego książka „Krew to włóczęga”. Świetna! 72
            • Slow kino 17 lip 2011, 12:00 „Film to życie, z którego wymazano plamy nudy” – mawiał Alfred Hitchcock. Od razu widać, że nigdy nie był na festiwalu Nowe Horyzonty, który od lat przekonuje, że nuda bywa bardzo filmowa. 74
            • Wakacje z Wprost: przewodnik po Nowych Horyzontach 17 lip 2011, 12:00 Wybraliśmy dla was 10 najciekawszych wydarzeń festiwalu. Posłużcie się naszą ściągawką, a nie będziecie się nudzić! 77
            • Plagiat po polsku 17 lip 2011, 12:00 Czy można bardziej obrazić swój naród, niż mówiąc mu: „Jesteście nieudacznikami, nic nie potraficie wymyślić, my, politycy, musimy kraść, pożyczać, kopiować i kupować wszystko w obcych krajach, nawet naszą kampanię wyborczą, bo wy się do niczego nie nadajecie”?.... 84
            • Unia po polskiej stronie mocy 17 lip 2011, 12:00 Polska prezydencja w Radzie UE jest jak kamień milowy – pokazuje drogę, jaką przeszliśmy w nieco ponad dekadę: od wyrośniętego ucznia z unijnej oślej ławki po kraj, który ma dźwignąć Unię z kryzysu. 86
            • Trzymajcie kciuki! 17 lip 2011, 12:00 Trzeba mieć realistyczne oczekiwania wobec prezydencji. To tylko 184 dni, możemy więc zainicjować pewne procesy – mówi Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich, odpowiedzialny za polską prezydencję. 90
            • Pod ostrzałem 17 lip 2011, 12:00 Jacek Pawlicki Polska jako debiutant bierze się do najbardziej konfliktowego „produktu” w Unii, jakim jest projekt wieloletniego budżetu. Bardzo mi pomaga obecne zaufanie do Polski – mówi Janusz Lewandowski, komisarz UE odpowiedzialny za budżet. 92
            • Pozytywnego coś 17 lip 2011, 12:00 Nieraz mnie to zastanawiało: jak to się dzieje, że polska w telewizji ma wykrzywioną, zapiekłą twarz, pełno w niej osobników, którym przydałaby się jakaś terapia, a przynajmniej valium, jak zaś człowiek pojedzie w głąb kraju, pokręci się trochę, to okazuje się, że żyjemy w... 95
            • Letnia kropka nad i 17 lip 2011, 12:00 Ile razy tego lata restauracja, którą odwiedziliśmy, podała nam warzywa z mrożonki? Nawet jeśli zrobiła to tylko raz, to było to o raz za dużo. Nie ma w Polsce lepszej okazji do przyrządzania świeżych warzyw niż środek lata. Słodki,... 96
            • Grunwald 2011 17 lip 2011, 12:00 W ramach mojej kampanii informacyjnej chciałem przestrzec państwa przed kolejną manipulacją rządu. Wiemy już oczywiście, że jego (rządu) nadrzędnym celem jest obezwładnienie narodu, a następnie jego wyprzedaż obcym. Nowością jest... 97
            • Braun. Telepubliprezes, na którego czekaliśmy 17 lip 2011, 12:00 W imieniu licznego środowiska osób godnych objęcia ważnych funkcji dyrektorskich, a jakoś niezatrudnionych przez nadawców mediów prywatnych, gorąco i z całego serca dziękuję prezesowi Juliuszowi Braunowi i jego ekspertom od telewizji za... 97
            • Życie plażowe 17 lip 2011, 12:00 Pesymiści twierdzą, że życie jest jak przemówienia waldemara pawlaka: długie, nudne i bez sensu. Tymczasem nawet samobójcy są zdania, że życie ma jednak swoje uroki. Wszystko zależy od tego, gdzie i jak spędzamy nasze życie. Trudno o... 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany