Kronikarz niezapowiedzianej śmierci

Kronikarz niezapowiedzianej śmierci

Ciała ofiar wypadków i zbrodni ułożone w niezwykłych pozach, rozpacz na twarzach świadków, malowniczo rozbite auta – na zdjęciach meksykańskiego reportera Enrique Metinidesa spotykają się podglądactwo, współczucie i sztuka. Jego prace można zobaczyć na Rencontres d’Arles, najważniejszym europejskim festiwalu fotografii.
To, że jestem fotografem, to wyłącznie sprawa przypadku – twierdzi Enrique Metinides. – Dokładnie tak samo – z przypadku – powstała większość moich fotografii – dodaje. I nie jest to przesadna skromność. Nawet jego zeszłoroczna wystawa w Garash Gallery w Meksyku zatytułowana została „W przypadkowym miejscu". 77-letni Metinides jest trochę Nikiforem współczesnej fotografii: zawsze w koszuli i pod krawatem śledziem oraz w pełnej gotowości, by prostym językiem opowiadać o  trudnym meksykańskim dzieciństwie.

Ale już jego kadrom dokumentującym tragedie, napady, rozboje i katastrofy daleko do sztuki naiwnej. Sięgając po język sztuki współczesnej, te prace można by nazwać „projektem"; łączy je zamysł, są konsekwentne i odnoszą się do  konkretnej rzeczywistości – miasta Meksyk. To, nad czym inni myślą latami, Metinides po prostu wziął sobie z ulicy, a owo branie trwało, bagatela, ponad 50 lat. Teraz projektowi artysty stempel wierzytelności przybija festiwal we francuskim Arles, jedna z najbardziej prestiżowych imprez fotograficznych na świecie. Okazuje się, że nawet pracując dla prasy brukowej, można stworzyć arcydzieła.

Dziecko i śmierć

– Mój ojciec miał sklep fotograficzny na Juarez Avenue. Sprzedawał sprzęt, wywoływał filmy. Któregoś dnia podarował mi kilkanaście klisz i  aparat, zacząłem pstrykać. W tym czasie fascynowało mnie kino, zwłaszcza gangsterskie. Jako dziecko starałem się odtworzyć sceny, które znałem m.in. z „Wroga publicznego" i „Masacre de San Valentin” – mówił Metinides w jednym z wywiadów telewizyjnych. Język amerykańskiej gangsterki w niezwykły sposób przełożył na meksykańskie realia. Miejsca przestępstw, wypadków, katastrof – wszędzie tam starał się dotrzeć jako pierwszy.

Jego kariera przypomina biografię nieustraszonego reportera Kubusia Wirusa ze „Złego" Leopolda Tyrmanda. 12-letni zaledwie Metinides zgłasza się ze swoimi zdjęciami do redakcji popularnej gazety „La Prensa”, w której już wcześniej publikował satyryczne rysunki. Fotografie zostają opublikowane, a autor na całe lata zyskuje pseudonim el Ni?o, dzieciak. Chłopcem z aparatem opiekują się strażacy, policjanci, obsługa karetek, to oni zabierają go na miejsca wypadków. Budzi zaufanie, nie jest traktowany do końca poważnie, co pozwala mu widzieć i wiedzieć więcej, no i docierać wszędzie szybciej niż zawodowi reporterzy. Zdjęcia el Ni?o dokumentujące ciemną stronę miasta drukuje „nota roja”, brukowa prasa lubująca się w zbrodniach i ociekających krwią historiach, pisma takie jak „Alarma” czy „Crimen”.

Bohaterowie Metinidesa zazwyczaj nie mają nazwisk. „Antonio D. – niedoszły samobójca, który usiłował skoczyć z korony stadionu Toreo". „Mężczyzna, który wdrapywał się na przewody wysokiego napięcia, mimo obrażeń przeżył” – to dłuższa wersja tytułów niektórych jego zdjęć. Ale  dramatyczne opisy nie zawsze mają wiele wspólnego z tym, co dzieje się w  samych zaskakująco subtelnych kadrach. Zdjęcia reportera samouka mają świetną kompozycję, fantastyczne światło. Sprawiają wrażenie, jakby powstały podczas wielogodzinnej sesji z udziałem stylistów, oświetleniowców i charakteryzatorek, a nie były rezultatem biegania po  mieście za radiowozami i karetkami pogotowia.

Powrót na miejsce zbrodni

Metinidesa często porównuje się do innego artysty, który zasłynął zdjęciami przestępstw i kryminalistów – fotografującego Nowy Jork lat 30. i 40. Weegeego. Ale dramat, który Weegee podawał na tacy, Metinides obserwuje z dystansu i zazwyczaj pokazuje w dalekim kadrze. Kiedy pracuje dla prasy brukowej, redaktorzy zarzucają mu, że jest zbyt zachowawczy. Sam artysta twierdzi, że to kwestia szacunku dla  fotografowanych ofiar. Co więcej, tuż po naciśnięciu migawki rzuca się do pomocy, co kilkakrotnie przypłaca złamaniami i oparzeniami.

Fotografie Metinidesa wykorzystują jeszcze jeden efekt – autocytatu. Wiele zdjęć meksykańskiego fotografa opiera się na tej samej kompozycji i kadrze. W zasadzie trudno powiedzieć, w którym momencie ich autor przestaje cytować klasyków gangsterskiego kina, a zaczyna cytować sam siebie. Tę artystyczną strategię podkreślają ostatnie działania Metinidesa – od czasu, gdy w 1993 r. zwolniono go z pracy w przejętej przez konkurencję „La Prensy" – fotografuje na ulicach coraz rzadziej. Częściej zajmuje się aranżowaniem wypadków – na tle archiwalnych wydruków swoich zdjęć ustawia figurki żołnierzyków, które kolekcjonuje, i powtórnie pstryka im zdjęcia. Efektu powtórzenia Metinides próbuje również na innym polu, kręcąc filmy wideo rejestrujące telewizyjne reportaże z miejsc katastrof. Po prostu włącza ręczną kamerę przed ekranem własnego telewizora. W ten sposób reporter, który do dziś żałuje, że nie było go pod World Trade Center 11 września 2011 r. jest też obecny wszędzie tam, gdzie sam nie mógł dotrzeć.

– To nie jest prosty zawód – tłumaczy w jednym z wywiadów. – Chodzi również o odbiór moich zdjęć. Gdy po kilkudziesięciu latach pracy postanowiłem wydać album, w Meksyku nie znalazłem wydawcy. Zdarzało się, że moje fotografie nie były publikowane, bo przedstawiały wypadek samochodu marki, która reklamowa się kilka stron dalej.

Uznanie dla pracy fotografa przyszło z  zewnątrz, i to dopiero po 2000 r. Meksykańska galeria Kurimanzutto pierwsza pokazała i eksportowała jego prace do Stanów. Fotografie Metinidesa trafiły w prestiżowe miejsca – choćby do Blum & Poe w Los Angeles i Anton Kern Gallery w Nowym Jorku. Dalej poszło już gładko: targi Volta w Nowym Jorku, w Pittsburghu wystawa w Muzeum Andy’ego Warhola (z którym Metinides dzieli zainteresowanie katastrofami i  wypadkami), no i festiwal w Arles. Dopiero wystawy w znanych galeriach sprawiły, że przestano traktować meksykańskiego reportera z  podejrzliwością i zadawać pytanie, czy aby nie jest to fotografia dla  gawiedzi. On sam tak podsumowuje lata obcowania z tragediami i  cierpieniem na ulicach Meksyku: – Gdyby ułożyć jedno na drugim wszystkie ciała, które w życiu widziałem, powstałaby bardzo wysoka góra. Ale i tak gorsze niż śmierć były bezinteresowne ludzkie zło i przemoc.

Enrique Metinides, „101 Tragedies", Rencontres d’Arles 2011, Arles, do  18 września

Okładka tygodnika WPROST: 29/2011
Więcej możesz przeczytać w 29/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2011 (1484)

  • Trzy kolory – szary 17 lip 2011, 12:00 Ponad półtora roku temu premier Tusk powiedział, że nie wyobraża sobie, by Krzysztof Piesiewicz dalej pełnił funkcje publiczne. Za trzy miesiące będziemy wiedzieli, czy wyobrażają sobie to wyborcy. Czy Piesiewicz powinien kandydować? Odpowiadam – ma obowiązek. 4
  • Na skróty 17 lip 2011, 12:00 Karzące ramię Unii Nie tylko przedsiębiorcy marnotrawią pieniądze z unijnych dotacji. Urzędnicy również. Bruksela wysłała w tym roku do Polski szwadron kontrolerów, którzy mieli sprawdzić, czy subsydia przeznaczone na dostosowanie... 6
  • Moja kampania 17 lip 2011, 12:00 Zaproszenie mnie do pisania refleksji w terminie cotygodniowym na łamach „Wprost" spowodowało zmianę mojego trybu życia. Naczelny tego tygodnika zrobił to chyba specjalnie, chcąc mnie sprowadzić do swojego trybu życia, co mu... 9
  • Liga Mistrzów Piosenki po Polsku 17 lip 2011, 12:00 Wygląda na to, że będę musiał oglądać „Taniec z gwiazdami" do później starości. TVN chce, aby w nowej edycji zatańczyła sama Beata Kozidrak. Gwiazda zażądała astronomicznego honorarium: pół miliona złotych. Szczerze... 10
  • Będę walczył do końca 17 lip 2011, 12:00 Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś w takiej sytuacji jak ja wziął kałacha i by ich po prostu rozpie... 14
  • Rząd za zamkniętymi drzwiami 17 lip 2011, 12:00 W skeczach kabaretu Ani Mru Mru posiedzenie rządu kończy się tym, że jeden z ministrów wyjmuje spod stołu piłkę i pyta: „To co? Haratniemy?”. W prawdziwym rządzie jest inaczej – piłkę w swoim gabinecie trzyma premier. 20
  • Jasna Góra zdobyta 17 lip 2011, 12:00 To, czego nie zdołali zrobić Szwedzi, udało się PiS i Radiu Maryja. Sprzymierzone siły Jarosława Kaczyńskiego i Tadeusza Rydzyka opanowały Częstochowę. Temu potopowi jasnogórscy paulini nie stawiali oporu. 24
  • Polska niemożliwa 17 lip 2011, 12:00 Polaku/Polko! Nim się rozbierzesz, zastanów się, czemu to służy! Bo na pewno nie sprawie polskiej. 28
  • Tabloidy i politycy – wzajemny szantaż 17 lip 2011, 12:00 Kazimierz Marcinkiewicz nie zrozumiał, że tabloidy mogą go raczej zniszczyć, niż wypromować. 29
  • Czy Smoleń jeszcze może… 17 lip 2011, 12:00 Mały, chudy, siwy, po udarach, tragediach, z papierosem w ustach, raczej siedzący niż chodzący, uzbrojony, biedny – walczy o chore dzieci. 30
  • Krew, sperma i łzy 17 lip 2011, 12:00 Naginają fakty, łamią zasady etyczne, przekraczają granice dobrego smaku. Nasze brukowce płacą odszkodowania i ostatnio bywają ostrożniejsze. Bo koszty przegranych procesów zaczęły być dla nich niebezpiecznie wysokie. 35
  • Ono 17 lip 2011, 12:00 I jeden, i drugi rodzic absolutnie kocha dziecko. I „dla dobra dziecka” oboje rozjeżdżają jego psychikę walcem. 38
  • Przegraliśmy wszyscy 17 lip 2011, 12:00 Nie czuję się żadnym wygranym. Przegraliśmy: matka, ojciec, a najbardziej Kuba – mówi prof. Krzysztof J., ojciec pięcioletniego chłopca, o którego walczy ze swoją byłą żoną na oczach całej Polski. 42
  • Polska rozjechana 17 lip 2011, 12:00 Rozjeżdżają lasy, a czasem ludzi. Śmiercionośne zabawki kupują swoim dzieciom. W ogóle uwielbiają się bawić, najchętniej w kotka i myszkę z leśnikami. Teraz szaleńcom na quadach wojnę wydały ich ofiary. 44
  • Kiedy drapieżnik staje się ofiarą 17 lip 2011, 12:00 Rupert Murdoch zamknął tabloid „News of the World”, by uchronić coś ważniejszego: własną pozycję hegemona w świecie brytyjskiej polityki. 46
  • Lepiej spłonąć, niż wyblaknąć 17 lip 2011, 12:00 Woward Wasdin przez lata był żołnierzem tej samej elitarnej jednostki, która niedawno zabiła Osamę bin Ladena. Jego wspomnienia – bestseller w USA – właśnie ukazują się w Polsce. 50
  • Krucjata Nancy Grace 17 lip 2011, 12:00 Cała Ameryka czekała z zapartym tchem na werdykt w sprawie Casey Anthony oskarżonej o zamordowanie dwuletniej córeczki, Caylee. Poza Nancy Grace. Komentatorka prawna sieci HLN osądziła młodą matkę, nim zrobili to przysięgli. Werdykt brzmiał: winna. 52
  • Euro na krawędzi 17 lip 2011, 12:00 Coraz mniej chętnych do ratowania europejskiej waluty. A może lepiej byłoby, gdyby odeszła w przeszłość. Wygląda na to, że zyskaliby i spekulanci, i zwykli obywatele. 54
  • Cena luksusu 17 lip 2011, 12:00 Serwują włoską kuchnię i przypominają włoską rodzinę. Skryci, tajemniczy, stroniący od rozgłosu. Od czasu do czasu mają kłopoty, bo lubią chodzić na skróty. Likusowie. 60
  • Kac Vegas Zakopane 17 lip 2011, 12:00 Nie wszystko złoto, co się świeci, ale na zakopiańskich Krupówkach wszystko, co się świeci, przynosi furę złota. 63
  • Miś w pułapce 17 lip 2011, 12:00 29 lipca na ekrany kin wchodzi „Kubuś Puchatek i przyjaciele”, którym po latach robienia filmów kubusiopodobnych Disney wraca do oryginalnych opowieści A.A. Milne’a. Gdy jednak przyjrzeć się kulisom tej i innych produkcji, okaże się, że Puchatek nie ma... 66
  • Kronikarz niezapowiedzianej śmierci 17 lip 2011, 12:00 Ciała ofiar wypadków i zbrodni ułożone w niezwykłych pozach, rozpacz na twarzach świadków, malowniczo rozbite auta – na zdjęciach meksykańskiego reportera Enrique Metinidesa spotykają się podglądactwo, współczucie i sztuka. Jego prace można zobaczyć na Rencontres... 69
  • Wszystkie grzechy Ameryki 17 lip 2011, 12:00 James Ellroy to jeden z największych współczesnych pisarzy kryminalnych, a także prowokator, skandalista i ekspert od prania amerykańskich brudów. Właśnie ukazała się u nas kolejna jego książka „Krew to włóczęga”. Świetna! 72
  • Slow kino 17 lip 2011, 12:00 „Film to życie, z którego wymazano plamy nudy” – mawiał Alfred Hitchcock. Od razu widać, że nigdy nie był na festiwalu Nowe Horyzonty, który od lat przekonuje, że nuda bywa bardzo filmowa. 74
  • Wakacje z Wprost: przewodnik po Nowych Horyzontach 17 lip 2011, 12:00 Wybraliśmy dla was 10 najciekawszych wydarzeń festiwalu. Posłużcie się naszą ściągawką, a nie będziecie się nudzić! 77
  • Plagiat po polsku 17 lip 2011, 12:00 Czy można bardziej obrazić swój naród, niż mówiąc mu: „Jesteście nieudacznikami, nic nie potraficie wymyślić, my, politycy, musimy kraść, pożyczać, kopiować i kupować wszystko w obcych krajach, nawet naszą kampanię wyborczą, bo wy się do niczego nie nadajecie”?.... 84
  • Unia po polskiej stronie mocy 17 lip 2011, 12:00 Polska prezydencja w Radzie UE jest jak kamień milowy – pokazuje drogę, jaką przeszliśmy w nieco ponad dekadę: od wyrośniętego ucznia z unijnej oślej ławki po kraj, który ma dźwignąć Unię z kryzysu. 86
  • Trzymajcie kciuki! 17 lip 2011, 12:00 Trzeba mieć realistyczne oczekiwania wobec prezydencji. To tylko 184 dni, możemy więc zainicjować pewne procesy – mówi Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich, odpowiedzialny za polską prezydencję. 90
  • Pod ostrzałem 17 lip 2011, 12:00 Jacek Pawlicki Polska jako debiutant bierze się do najbardziej konfliktowego „produktu” w Unii, jakim jest projekt wieloletniego budżetu. Bardzo mi pomaga obecne zaufanie do Polski – mówi Janusz Lewandowski, komisarz UE odpowiedzialny za budżet. 92
  • Pozytywnego coś 17 lip 2011, 12:00 Nieraz mnie to zastanawiało: jak to się dzieje, że polska w telewizji ma wykrzywioną, zapiekłą twarz, pełno w niej osobników, którym przydałaby się jakaś terapia, a przynajmniej valium, jak zaś człowiek pojedzie w głąb kraju, pokręci się trochę, to okazuje się, że żyjemy w... 95
  • Letnia kropka nad i 17 lip 2011, 12:00 Ile razy tego lata restauracja, którą odwiedziliśmy, podała nam warzywa z mrożonki? Nawet jeśli zrobiła to tylko raz, to było to o raz za dużo. Nie ma w Polsce lepszej okazji do przyrządzania świeżych warzyw niż środek lata. Słodki,... 96
  • Grunwald 2011 17 lip 2011, 12:00 W ramach mojej kampanii informacyjnej chciałem przestrzec państwa przed kolejną manipulacją rządu. Wiemy już oczywiście, że jego (rządu) nadrzędnym celem jest obezwładnienie narodu, a następnie jego wyprzedaż obcym. Nowością jest... 97
  • Braun. Telepubliprezes, na którego czekaliśmy 17 lip 2011, 12:00 W imieniu licznego środowiska osób godnych objęcia ważnych funkcji dyrektorskich, a jakoś niezatrudnionych przez nadawców mediów prywatnych, gorąco i z całego serca dziękuję prezesowi Juliuszowi Braunowi i jego ekspertom od telewizji za... 97
  • Życie plażowe 17 lip 2011, 12:00 Pesymiści twierdzą, że życie jest jak przemówienia waldemara pawlaka: długie, nudne i bez sensu. Tymczasem nawet samobójcy są zdania, że życie ma jednak swoje uroki. Wszystko zależy od tego, gdzie i jak spędzamy nasze życie. Trudno o... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany