Ono

I jeden, i drugi rodzic absolutnie kocha dziecko. I „dla dobra dziecka” oboje rozjeżdżają jego psychikę walcem.
O pięcioletnim Piotrusiu cała Polska dowiedziała się dwa tygodnie temu z  Radia Tok FM i gdańskiego wydania „Gazety Wyborczej", gdy ojciec z  policją i kuratorami zabrał dziecko z domu swojej byłej żony. I przestał się odzywać. Czy nie naruszono procedur przy „odebraniu dziecka”? –  pytał ministra sprawiedliwości rzecznik praw dziecka.

Dziś w „sprawie Piotrusia" na forach internetowych można przeczytać tysiące komentarzy. Każdy ma swoje zdanie, każdy chętnie je wypowiada. I tylko eksperci ostrzegają: w takich sprawach nie ma łatwych rozstrzygnięć. Tu nic nie  jest proste.

Miłość

Do matki Piotrusia reporter zgłosił się sam. Cała ulica dwa razy w  tygodniu słyszała przeraźliwe krzyki pięciolatka, kiedy ojciec przychodził zobaczyć dziecko. Wideo z dwóch takich wizyt w internecie widziała już cała Polska: ojciec przed bramą mówi: „Spokojnie, dziubuś, nie bój się, synek". Ale synek krzyczy: „Do domu!!!”. Matka: „Chcesz iść na spacerek z tatusiem?”, „Nie cię!!!” – krztusi się od płaczu. Ojciec przy dziecku pyta matkę: „Czy zrealizujesz postanowienie sądu dzisiaj?”. Bo sąd dał mu prawo do kontaktów z synem. Ona: „Proszę na mnie nie  krzyczeć”.

A kiedy były mąż ukrył przed nią Piotrusia, dała mediom zdjęcia: siebie w pustym pokoju dziecka, pięciolatka z kotem, z  pluszakiem. Ojciec odpowiada zdjęciami uśmiechniętego Piotrusia: jak jedzą razem pizzę, jak go podsadza na drabinki, jak bawi się z  dziewczynką. Do mediów wysyła oświadczenie: punktuje nieprawdy na swój temat i to, że nie wie, dlaczego była żona nazywa syna drugim imieniem. Matka odpowiada swoim oświadczeniem.

On – uznany profesor psychologii. Ona – psycholog pracująca z dziećmi, była doktorantka. Zakochali się, po  roku zaszła w ciążę.Po półtora roku od urodzenia dziecka on mówi: –  Wyprowadziła się. Ona: – Zostałam wyrzucona.

Od 2008 r. sprawy toczą się w sądach. Sąd obojgu zalecił terapię. Ona mówi, że on odmówił udziału jeszcze w terapii małżeńskiej, bo nie będzie chodził do durniów i swoich byłych studentów. On mówi, że kiedy sąd zalecił terapię, ona na nią nie  przyszła. Ona: że nie stać jej na 150 zł za godzinę. Na darmową nie  przyszedł on.

Ona mówi: jemu nie można wierzyć. On: jej nie można wierzyć. On przez kilka dni po odebraniu jej dziecka nie odbiera od niej telefonu. – Jestem jego mamą. Nie mam pewności, czy wszystko z nim w  porządku. Tęsknię za nim.

Kiedy wreszcie udaje jej się dodzwonić, w tle nie słyszy synka. – Znam to dziecko. Gada jak najęte. Nie dam sobie wmówić, że moja miłość, moja opieka została wymazana w kilka dni. Chciałabym też go zwyczajnie zapytać, jak się czuje.

Ona ma pełne prawa rodzicielskie i nie musi pytać ani jego, ani sądu o zgodę na widzenie. Ale przecież nie wyłamie drzwi. Oboje mają pełnomocników. Ona kocha syna, bo jest matką. On kocha, bo jest ojcem. Oboje mówią, że chodzi im o dobro dziecka.

Brutalność

To nie jest jedyne dziecko w Polsce, o które rodzice toczą boje. Mateusz Kijowski opowiada, że z żoną, która opiekuje się trójką ich nastoletnich dzieci, porozumiewa się przez jej pełnomocnika. Że jeśli dzieci spędzają u niego wieczór i noc, matka co chwila do któregoś dzwoni, pyta, jak się czuje, co robi, sprawdza. Oboje mają nowych partnerów. Kijowski częściowo rozumie ojca Piotrusia: – Przypuszczam, że w sprawie oddzielania go od dziecka, ma rację. Wielu z nas jest w tej samej sytuacji co on. Choć gdyby nie był profesorem psychologii, pewnie nie  dostałby takiego orzeczenia sądu.

Wstydzi się za niego jako ojciec: –  Uderzyła nas brutalność tego przedsięwzięcia. To wyglądało trochę jak manifestacja siły. Jak się przychodzi o 7 rano, nie pozwala zabrać przytulanki, a potem ukrywa dziecko przed matką, to jest to pewna bezwzględność. Jeżeli twierdzimy, że dziecko potrzebuje ojca, to jak możemy oddzielać je od matki – mówi.

Sam w chwili totalnej bezradności, kiedy starszy syn przestał się do niego odzywać, kiedy trafił do  Krajowego Rejestru Dłużników, bo z alimentami zalegał cztery lata, założył bloga Nocotytato.org.pl. Teraz posty pisze tam kolejnych dziesięciu ojców i siedem matek.

– Nie mam wpływu na to, w jakiej szkole uczą się moje dzieci, ale muszę za nią płacić. Nie mam wpływu, gdzie jadą na wakacje, ale muszę za nie płacić. Kiedyś byłem dyrektorem, teraz pracuję w hurtowni. Na szczęście moja partnerka zarabia dobrze i mi pożyczała – opowiada.

Katarzyna jest w gorszej sytuacji. Kiedy w  małżeństwie zaczęło się psuć, mąż zabrał dzieci na cudowne wakacje za  granicę. Po powrocie nie chciały jej znać. Ona spanikowała. Klękała przed mężem, żeby jej tego nie robił. Całowała dzieci po rękach. Płakała. Rozpaczała. Ojciec był spokojny: – Patrzcie, matka jest psychicznie chora.

Mieszkają w willi na obrzeżach Poznania. Żadnego z  nich nie stać na spłacanie drugiej części domu. Od sześciu lat ona mieszka na górze, on z Jasiem i Marysią – na dole. Piętro i parter nie  mówią sobie nawet „dzień dobry". Dzieci nie przyjmują od matki prezentów. Jak zostawia ciasto pod drzwiami – bo piętro i parter mają osobne klucze – to stoi tam nietknięte. Więcej: ojciec nauczył dzieci, że dokuczyć matce można, wyłączając jej prąd. Albo obrzucając jej piętro odpadkami.

Ona przeszła depresję, załamania, nasyłała kuratorów na widzenia, z  byłym mężem walczyła w sądach. Sąd powiedział wprost: – Zrobił pan rzecz potworną. Ale kurator gimnazjalistów siłą z łóżeczka nie wyciągnie i nie wyniesie. Jak dzieci nie będą chciały się zobaczyć z matką, to co, policja w kajdankach ma je doprowadzić?

Samobójstwo

Wojtuś miał pięć lat, kiedy dwukrotnie próbował popełnić samobójstwo. Miał rodziców wykształconych, bogatych, którzy bardzo go kochali. Sąd przyznał opiekę nad nim matce, ojcu – prawo do kontaktu. Ojciec się z  tym nie pogodził. Więc porwał Wojtka i ukrył się z nim na drugim końcu Polski. O matce opowiadał, że zadaje się z bandytami. Matka wynajęła detektywa, który Wojtka znalazł i „odbił". Opowiadała, że ojciec chce mamusię otruć. Ojciec znów go porwał. Potem matka. W ciągu paru miesięcy Wojtuś kilka razy zmieniał miejsce pobytu.

Kiedy pierwszy raz wyskoczył z drugiego piętra na oczach jednego z opiekunów, skończyło się na  złamaniach. Przez chwilę miał spokój, ale rodzice nadal walczyli. Druga próba samobójcza skończyła się połamaniem psychicznym. Wojtuś przestał mówić, w szpitalu psychiatrycznym kiwał się apatycznie, lekarz mówił, że  rodzice zniszczyli dziecko.

Kilkunastoletni Szczepan próbuje popełnić samobójstwo po kilkuletnim procesie rodziców, w którym matka oskarża ojca o molestowanie syna. Kiedy miał kilka lat, matka mówiła: – A  pamiętasz, jak miałeś trzy latka, jak tatuś cię łapał za sisiorka? Pamiętasz, jak ci pokazywał swojego?

Mirosława Kątna, psycholog i  przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka, do którego rocznie trafia ok. 400 podobnych spraw: – Pamiętam dziewczynkę, która nagle zaczęła chorować. Wszystko ją bolało: brzuch, głowa, mówiła, że włosy. Lekarze nie potrafili ustalić przyczyny. Badania wychodziły w normie. A dziecko nie jadło, nie spało, chudło. Jak chciała iść gdzieś z ojcem, to matka ją karała, a nagradzała, jak o ojcu mówiła źle.Pamiętam też chłopca, który uciekł od ojca. Ojciec mówił, że matka to wariatka, że go zabije, że ją zabiorą do szpitala. I ten chłopiec jak mały ratownik biegł przez ileś miejscowości, żeby mamusię uchronić przed szpitalem. Młodsze dzieci zaczynają się okaleczać: drapią się do krwi, obgryzają paznokcie do  kości, uderzają główką o ścianę. Starsze – zaczynają wagarować, nie  chodzą do szkoły, próbują narkotyków. To ich krzyk rozpaczy. Jak wejdą w  okres dojrzewania, to one będą manipulować rodzicami.

Walec

– To są z reguły ludzie, którzy absolutnie kochają swoje dziecko – mówi rzecznik praw dziecka Marek Michalak, do którego trafiają tysiące podobnych spraw. – Tylko nie potrafią przy tym go nie krzywdzić. Zaślepieni idą jak walec drogowy, niszcząc psychikę dziecka, bo  realizują własne ambicje. Niczym nie można tak dokuczyć, jak ograniczeniem kontaktów z dzieckiem.

Rzecznik nie staje ani po stronie taty, ani mamy. – To nie są łatwe sprawy. Jeden zespół psychologów mówi, że molestowanie dziecka przez ojca było, a kolejne dwa mówią, że nie było. Jaką mam podjąć decyzję? Proszę sąd o konfrontację biegłych.

Bo przemoc – fizyczna czy psychiczna – dyskwalifikuje jako rodzica. Jakie jest rozwiązanie, gdy jej nie ma? Jolanta Zmarzlik, dyrektor kliniczna Fundacji Dzieci Niczyje, terapeuta dziecięcy: – To banał: rodzice powinni się dogadać. Jeśli tej granicy nie przekroczymy, nie ma co mówić o dobru dziecka.

Mirosława Kątna z 30 lat działalności Komitetu Ochrony Praw Dziecka pamięta dwa przypadki rodziców, którzy przyszli z pytaniem, co mają robić, bo mają nowe rodziny i chcą uchronić dziecko przed skutkami rozpadu małżeństwa. Czy dziecko ma mieć dwa pokoje, dwa łóżeczka, dwa komplety zabawek, czy zabawki przenosić. – Ludzie mają prawo się rozwodzić, mają prawo zakładaćnowe rodziny, ale nie mają prawa rozwodzić dziecka z drugim rodzicem – mówi.

Jacek miał osiem lat i po rozwodzie mieszkał z mamą. Mama nawet nie miała nic przeciwko kontaktom dziecka z ojcem, nawet nie utrudniała, ale traktowała jak zło konieczne. Kiedy chłopiec wychodził z ojcem, mówiła: – Będę tęskniła za tobą, syneczku.

Jak wracał, opowiadał: – Wynudziłem się. Mamo, ja już nie chcę się z nim spotykać.

W końcu matka nie chciała już syna przymuszać i  wniosła do sądu o odebranie weekendowych spotkań. Ojciec był zdumiony. Przecież Jacek zawsze pytał: – A kiedy przyjdziesz? Dlaczego dopiero w  sobotę? A może wcześniej? – bo świetnie się razem bawili.

Które z nich kłamał przed sądem? Okazało się, że żadne. Jacek mówił matce to, co  chciała usłyszeć. – Dzieci w tym wieku na ogół nie kłamią – mówi Kątna. – To komunikat: „Mamo, ja się świetnie bawiłem, ale wiem, że ty tu byłaś sama i nieszczęśliwa, więc mówię ci, że cię kocham i nie zostawię. Nie  jestem zdrajcą". Ale zdaje sobie też sprawę, że tatuś przyjdzie do niego w weekend.

Żadne z rodziców tego nie wiedziało. Ale byli mądrzy. Zaczęli słuchać i współpracować. Matka, wysyłając syna, mówiła: – Baw się dobrze. Zrób zdjęcia, jak będziecie w wesołym miasteczku, to mi pokażesz, jak wrócisz.

Ojciec, kiedy syn był u niego, mówił: – Chodź, zadzwonimy do mamy i zapytamy, co myśli o tym, żebym kupił ci rower –  chociaż rower już kupiony stał w piwnicy. I nie oznacza to, że oboje zapałali do siebie sympatią.

Recepta

Rodzimy Instytut Psychologii profesora J. wystosował list do ministra sprawiedliwości, potępiający siłowe odebranie dziecka. Inni psychologowie mówią, że wstyd im za takiego psychologa. Jeszcze inni, że  skompromitowali się oboje.

Mirosława Kątna: – To dziecko powinno być w  tej chwili pod opieką psychologa – a nie mamusi czy tatusia. Ktoś powinien popracować nad rodzicami, żeby się porozumieli.

Sędzia Jacek Ignaczewski, autor książek o prawie rodzinnym, zauważa, że arbitralne orzeczenie sądu nie rozwiąże konfliktu. – Postępowanie rozwodowe przypomina brudną kampanię wyborczą: kto wykaże więcej wad drugiego rodzica, ten jest lepszym rodzicem. W efekcie, sąd zrobił swoje, przesłuchał świadków, przeprowadził postępowanie dowodowe, a sprawa jest jeszcze bardziej zaogniona. Postanowienie sądu nie będzie egzekwowane tak długo, jak długo nie będzie akceptowane przez obie strony.

Dlatego najważniejsza jest mediacja i terapia obojga rodziców. Czy mama i tata Kuby Piotrusia zasiądą do stołu mediacyjnego? Nie mówią jednoznacznie: „Nie".

Okładka tygodnika WPROST: 29/2011
Więcej możesz przeczytać w 29/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 4
  • Iwona IP
    Dziecko od prawie 4 mc nie widziało ani nie słyszało mamy,profesor skutecznie izoluje dziecko od matki,ciekawe co pan prof.psychologii powiedział 5letniemu dziecku o zniknęciu matki z jego życia.
    • nagmina IP
      starannie przygotowany artykuł, który pomija kwestie najważniejszą, z czyjego powodu Pani Barbara zabrala dziecko i wyniosla sie do dziadków?? Kto spowodował, ze to małzeństwo się rozpadło, kto jest winny rozpadu tej rodziny?? Skoro matka musiala się z domu wyprowadzić, jak mowił profesor Jodzio z Gdańska to chyba on musi cos o tym wiedziec, i co? i dla dobra takiego Jodzia oddajemy mu zdrowe dziecko, zabierajać je z bezpiecznego domu, od matki?? Co dalej wymyślimy???
      • hermes IP
        To prawda, pan Krzysztof J. wydaje się wręcz niebezpieczny. Mówi, że obecnie kontakt małego z matką jest niewskazany z powodu jej emocjonalnych zachowań - jak nazwać jego zachowania, w takim razie?
        Naprawdę, dziwię się, że nikt się jeszcze nie zajął poważnie tą sprawą. Ten człowiek powinien zostać srogo ukarany, nie tyle jako ojciec, ale jako psycholog; jak zawodowy bokser, który wdał się w bójkę. Wyrządził dziecku wiele krzywdy i przy okazji skompromitował swój zawód.
        • ememska@wp.pl IP
          Jestem stałą czytelniczką Wprost.W ostatnim czasie bardzo poruszyła mnie sprawa Piotrusia ,śledzę sprawę od początku z przekazów medialnych i oficjalnych oświadczeń matki i ojca dziecka.Przeczytałam właśnie wywiad z panem Krzysztofem Jodzio,Pan Jodzio w wywiadzie mówi,że żona nie chciała wydać dziecka ,trzynmała je w ramionach i nie ponosi on odpowiedzialności za to co wymyśla jego była żona.
          \"według rzeczniczki gdańskiej policji, Barbara L. nie miała żadnego fizycznego kontaktu z synem i była w innym pokoju. Potwierdza to również Barbara L. - Policjanci swoim ciałem blokowali dostęp do chłopca - tłumaczyła we wtorek Magdalena Michalewska, rzecznik KMP w Gdańsku - Izolowali zarówno matkę jak i jej męża.\"To nie jedyna rzecz jaka mnie zastanowiła w tym wywiadzie.
          Wywiad z ojcem dziecka tylko utwierdził mnie w przekonaniu ,że wcale nie chodzi mu o dobro dziecka tylko swoje chore ego,kto o 7 rano w asyście policji i kuratora zabiera tak brutalnie dziecko z łóżka od matki,prezeraża mnie to ,że pan psycholog broni dziecku dostępu do matki i uważa ,że jest mu ona bdo niczego nie potrzebna na tą chwilę.

          Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2011 (1484)

          • Trzy kolory – szary 17 lip 2011, 12:00 Ponad półtora roku temu premier Tusk powiedział, że nie wyobraża sobie, by Krzysztof Piesiewicz dalej pełnił funkcje publiczne. Za trzy miesiące będziemy wiedzieli, czy wyobrażają sobie to wyborcy. Czy Piesiewicz powinien kandydować? Odpowiadam – ma obowiązek. 4
          • Na skróty 17 lip 2011, 12:00 Karzące ramię Unii Nie tylko przedsiębiorcy marnotrawią pieniądze z unijnych dotacji. Urzędnicy również. Bruksela wysłała w tym roku do Polski szwadron kontrolerów, którzy mieli sprawdzić, czy subsydia przeznaczone na dostosowanie... 6
          • Moja kampania 17 lip 2011, 12:00 Zaproszenie mnie do pisania refleksji w terminie cotygodniowym na łamach „Wprost" spowodowało zmianę mojego trybu życia. Naczelny tego tygodnika zrobił to chyba specjalnie, chcąc mnie sprowadzić do swojego trybu życia, co mu... 9
          • Liga Mistrzów Piosenki po Polsku 17 lip 2011, 12:00 Wygląda na to, że będę musiał oglądać „Taniec z gwiazdami" do później starości. TVN chce, aby w nowej edycji zatańczyła sama Beata Kozidrak. Gwiazda zażądała astronomicznego honorarium: pół miliona złotych. Szczerze... 10
          • Będę walczył do końca 17 lip 2011, 12:00 Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś w takiej sytuacji jak ja wziął kałacha i by ich po prostu rozpie... 14
          • Rząd za zamkniętymi drzwiami 17 lip 2011, 12:00 W skeczach kabaretu Ani Mru Mru posiedzenie rządu kończy się tym, że jeden z ministrów wyjmuje spod stołu piłkę i pyta: „To co? Haratniemy?”. W prawdziwym rządzie jest inaczej – piłkę w swoim gabinecie trzyma premier. 20
          • Jasna Góra zdobyta 17 lip 2011, 12:00 To, czego nie zdołali zrobić Szwedzi, udało się PiS i Radiu Maryja. Sprzymierzone siły Jarosława Kaczyńskiego i Tadeusza Rydzyka opanowały Częstochowę. Temu potopowi jasnogórscy paulini nie stawiali oporu. 24
          • Polska niemożliwa 17 lip 2011, 12:00 Polaku/Polko! Nim się rozbierzesz, zastanów się, czemu to służy! Bo na pewno nie sprawie polskiej. 28
          • Tabloidy i politycy – wzajemny szantaż 17 lip 2011, 12:00 Kazimierz Marcinkiewicz nie zrozumiał, że tabloidy mogą go raczej zniszczyć, niż wypromować. 29
          • Czy Smoleń jeszcze może… 17 lip 2011, 12:00 Mały, chudy, siwy, po udarach, tragediach, z papierosem w ustach, raczej siedzący niż chodzący, uzbrojony, biedny – walczy o chore dzieci. 30
          • Krew, sperma i łzy 17 lip 2011, 12:00 Naginają fakty, łamią zasady etyczne, przekraczają granice dobrego smaku. Nasze brukowce płacą odszkodowania i ostatnio bywają ostrożniejsze. Bo koszty przegranych procesów zaczęły być dla nich niebezpiecznie wysokie. 35
          • Ono 17 lip 2011, 12:00 I jeden, i drugi rodzic absolutnie kocha dziecko. I „dla dobra dziecka” oboje rozjeżdżają jego psychikę walcem. 38
          • Przegraliśmy wszyscy 17 lip 2011, 12:00 Nie czuję się żadnym wygranym. Przegraliśmy: matka, ojciec, a najbardziej Kuba – mówi prof. Krzysztof J., ojciec pięcioletniego chłopca, o którego walczy ze swoją byłą żoną na oczach całej Polski. 42
          • Polska rozjechana 17 lip 2011, 12:00 Rozjeżdżają lasy, a czasem ludzi. Śmiercionośne zabawki kupują swoim dzieciom. W ogóle uwielbiają się bawić, najchętniej w kotka i myszkę z leśnikami. Teraz szaleńcom na quadach wojnę wydały ich ofiary. 44
          • Kiedy drapieżnik staje się ofiarą 17 lip 2011, 12:00 Rupert Murdoch zamknął tabloid „News of the World”, by uchronić coś ważniejszego: własną pozycję hegemona w świecie brytyjskiej polityki. 46
          • Lepiej spłonąć, niż wyblaknąć 17 lip 2011, 12:00 Woward Wasdin przez lata był żołnierzem tej samej elitarnej jednostki, która niedawno zabiła Osamę bin Ladena. Jego wspomnienia – bestseller w USA – właśnie ukazują się w Polsce. 50
          • Krucjata Nancy Grace 17 lip 2011, 12:00 Cała Ameryka czekała z zapartym tchem na werdykt w sprawie Casey Anthony oskarżonej o zamordowanie dwuletniej córeczki, Caylee. Poza Nancy Grace. Komentatorka prawna sieci HLN osądziła młodą matkę, nim zrobili to przysięgli. Werdykt brzmiał: winna. 52
          • Euro na krawędzi 17 lip 2011, 12:00 Coraz mniej chętnych do ratowania europejskiej waluty. A może lepiej byłoby, gdyby odeszła w przeszłość. Wygląda na to, że zyskaliby i spekulanci, i zwykli obywatele. 54
          • Cena luksusu 17 lip 2011, 12:00 Serwują włoską kuchnię i przypominają włoską rodzinę. Skryci, tajemniczy, stroniący od rozgłosu. Od czasu do czasu mają kłopoty, bo lubią chodzić na skróty. Likusowie. 60
          • Kac Vegas Zakopane 17 lip 2011, 12:00 Nie wszystko złoto, co się świeci, ale na zakopiańskich Krupówkach wszystko, co się świeci, przynosi furę złota. 63
          • Miś w pułapce 17 lip 2011, 12:00 29 lipca na ekrany kin wchodzi „Kubuś Puchatek i przyjaciele”, którym po latach robienia filmów kubusiopodobnych Disney wraca do oryginalnych opowieści A.A. Milne’a. Gdy jednak przyjrzeć się kulisom tej i innych produkcji, okaże się, że Puchatek nie ma... 66
          • Kronikarz niezapowiedzianej śmierci 17 lip 2011, 12:00 Ciała ofiar wypadków i zbrodni ułożone w niezwykłych pozach, rozpacz na twarzach świadków, malowniczo rozbite auta – na zdjęciach meksykańskiego reportera Enrique Metinidesa spotykają się podglądactwo, współczucie i sztuka. Jego prace można zobaczyć na Rencontres... 69
          • Wszystkie grzechy Ameryki 17 lip 2011, 12:00 James Ellroy to jeden z największych współczesnych pisarzy kryminalnych, a także prowokator, skandalista i ekspert od prania amerykańskich brudów. Właśnie ukazała się u nas kolejna jego książka „Krew to włóczęga”. Świetna! 72
          • Slow kino 17 lip 2011, 12:00 „Film to życie, z którego wymazano plamy nudy” – mawiał Alfred Hitchcock. Od razu widać, że nigdy nie był na festiwalu Nowe Horyzonty, który od lat przekonuje, że nuda bywa bardzo filmowa. 74
          • Wakacje z Wprost: przewodnik po Nowych Horyzontach 17 lip 2011, 12:00 Wybraliśmy dla was 10 najciekawszych wydarzeń festiwalu. Posłużcie się naszą ściągawką, a nie będziecie się nudzić! 77
          • Plagiat po polsku 17 lip 2011, 12:00 Czy można bardziej obrazić swój naród, niż mówiąc mu: „Jesteście nieudacznikami, nic nie potraficie wymyślić, my, politycy, musimy kraść, pożyczać, kopiować i kupować wszystko w obcych krajach, nawet naszą kampanię wyborczą, bo wy się do niczego nie nadajecie”?.... 84
          • Unia po polskiej stronie mocy 17 lip 2011, 12:00 Polska prezydencja w Radzie UE jest jak kamień milowy – pokazuje drogę, jaką przeszliśmy w nieco ponad dekadę: od wyrośniętego ucznia z unijnej oślej ławki po kraj, który ma dźwignąć Unię z kryzysu. 86
          • Trzymajcie kciuki! 17 lip 2011, 12:00 Trzeba mieć realistyczne oczekiwania wobec prezydencji. To tylko 184 dni, możemy więc zainicjować pewne procesy – mówi Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich, odpowiedzialny za polską prezydencję. 90
          • Pod ostrzałem 17 lip 2011, 12:00 Jacek Pawlicki Polska jako debiutant bierze się do najbardziej konfliktowego „produktu” w Unii, jakim jest projekt wieloletniego budżetu. Bardzo mi pomaga obecne zaufanie do Polski – mówi Janusz Lewandowski, komisarz UE odpowiedzialny za budżet. 92
          • Pozytywnego coś 17 lip 2011, 12:00 Nieraz mnie to zastanawiało: jak to się dzieje, że polska w telewizji ma wykrzywioną, zapiekłą twarz, pełno w niej osobników, którym przydałaby się jakaś terapia, a przynajmniej valium, jak zaś człowiek pojedzie w głąb kraju, pokręci się trochę, to okazuje się, że żyjemy w... 95
          • Letnia kropka nad i 17 lip 2011, 12:00 Ile razy tego lata restauracja, którą odwiedziliśmy, podała nam warzywa z mrożonki? Nawet jeśli zrobiła to tylko raz, to było to o raz za dużo. Nie ma w Polsce lepszej okazji do przyrządzania świeżych warzyw niż środek lata. Słodki,... 96
          • Grunwald 2011 17 lip 2011, 12:00 W ramach mojej kampanii informacyjnej chciałem przestrzec państwa przed kolejną manipulacją rządu. Wiemy już oczywiście, że jego (rządu) nadrzędnym celem jest obezwładnienie narodu, a następnie jego wyprzedaż obcym. Nowością jest... 97
          • Braun. Telepubliprezes, na którego czekaliśmy 17 lip 2011, 12:00 W imieniu licznego środowiska osób godnych objęcia ważnych funkcji dyrektorskich, a jakoś niezatrudnionych przez nadawców mediów prywatnych, gorąco i z całego serca dziękuję prezesowi Juliuszowi Braunowi i jego ekspertom od telewizji za... 97
          • Życie plażowe 17 lip 2011, 12:00 Pesymiści twierdzą, że życie jest jak przemówienia waldemara pawlaka: długie, nudne i bez sensu. Tymczasem nawet samobójcy są zdania, że życie ma jednak swoje uroki. Wszystko zależy od tego, gdzie i jak spędzamy nasze życie. Trudno o... 98

          ZKDP - Nakład kontrolowany