Lepiej spłonąć, niż wyblaknąć

Lepiej spłonąć, niż wyblaknąć

Woward Wasdin przez lata był żołnierzem tej samej elitarnej jednostki, która niedawno zabiła Osamę bin Ladena. Jego wspomnienia – bestseller w USA – właśnie ukazują się w Polsce.
TOMASZ MACHAŁA: Dlaczego do zatrzymania lub zabicia Osamy bin Ladena wyznaczono Team Six jednostki SEAL?

HOWARD WASDIN: Z dwóch powodów. Po pierwsze, są najlepsi w walce miejskiej. W walce o każdy budynek, każdy pokój, najlepiej potrafią odbijać zakładników. Po drugie SEAL Team Six to drużyna numer jeden w  wojskach amerykańskich. To oznacza, że mają najlepszy sprzęt, najlepiej wyszkolonych pilotów helikopterów, najlepszy personel pomocniczy. To  ludzie, którzy są w gotowości 24 godziny na dobę. Po odebraniu sygnału członkowie drużyny, którzy stacjonują w gotowości w domach, muszą w  ciągu godziny dotrzeć ze sprzętem do lądowiska helikopterów. SEAL Team Six to taka amerykańska karetka pogotowia, o każdej porze i w każdych warunkach gotowa podjąć zadanie. Jeśli marynarka wojenna wysyła swoją elitę, wysyła SEAL. Gdy własną elitę wysyłają SEAL, jest to Team Six.

Żadna inna amerykańska jednostka specjalna nie ma takich kwalifikacji?

Być może jeszcze Delta Force byłaby w stanie podjąć się podobnych zadań. Ale SEAL to jednostka marynarki wojennej, a w przypadku ataku na dom bin Ladena mieliśmy zaawansowaną operację z użyciem właśnie okrętów. Komandosi przylecieli przecież z lotniskowca.

Jak długo mógł być planowany atak na budynek z bin Ladenem?

Zespół SEAL dowiedział się dokładnie w tym momencie, w którym dowódcy zaczęli planować operację. Nie ukrywasz takich rzeczy przed ludźmi, którzy polecą na miejsce. Jak tylko się dowiedzieli, zaczęli trenować, w  makiecie budynku uczyli się rozkładu pomieszczeń i poruszania po  korytarzach. To mogło zająć tygodnie, mogło zająć miesiące – słyszałem różne wersje. Z całą pewnością od pierwszego dnia wiedzieli, że polecą po Osamę bin Ladena.

Że polecą go zabić?

Operacja „Trident" (Trójząb) miała doprowadzić do pojmania albo zabicia bin Ladena. Udana misja musi być prosta, dlatego ich celem był jeden człowiek i zdobycie informacji wywiadowczych. Dom bin Ladena w  Pakistanie atakowało prawdopodobnie 24 SEAL-sów w czterech śmigłowcach. Przypuszczam, że lecieli helikopterami niewidzialnymi dla radarów, oszukali pakistańskie systemy radarowe. Inne nowinki techniczne wykorzystano do odcięcia telefonów komórkowych w rejonie. Według mnie wszyscy faceci szturmujący dom bin Ladena byli zaprawionymi w boju weteranami.

I tak nie wszystko poszło dobrze.

Jeden z helikopterów nie mógł utrzymać pułapu. Stracił siłę nośną, jedno ze śmigieł zawadziło o mur i pękło. Stracili element zaskoczenia, lecz wciąż na ich korzyść przemawiała szybkość i gwałtowność reakcji.

Był pan w takich sytuacjach.

Dobrze wiem, jak to jest być facetem odpowiedzialnym w śmigłowcu za  linę. Na podwórku było za mało miejsca, żeby lądować. Zjeżdżali na  grubej linie. Helikoptery lecą tuż nad ziemią, siedzi się w drzwiach na  zwoju liny. Trzymasz ją, żeby wiatr nie zwiał jej na zewnątrz zbyt szybko. Linowy zjeżdża jak po rurze strażackiej. Ma na sobie sprzęt, który waży 45 kilogramów. Kiedy zsuwa się w dół, jego rękawice dymią. Wszystko to w nocy, we wrogim terenie, gdzie w każdej chwili mogą paść strzały.

SEAL to oddział do egzekucji wrogów Ameryki?

Niektórym może się wydawać, że akcje jednostki polegają na zabijaniu. Tymczasem schwytani żywcem terroryści są często cenniejsi niż martwi.

Czy kiedykolwiek przed zabiciem bin Ladena jakikolwiek prezydent USA spotkał się z członkami drużyny SEAL?

Nigdy. Prezydenci spotykali się z admirałem stojącym na czele jednostki i od niego odbierali sprawozdania.

Co szczególnego jest w szkoleniu komandosów SEAL?

Podobnego nie ma na świecie żadna jednostka specjalna. Podstawowe szkolenie nazywa się BUD/S. Obejmuje pływanie ze związanymi rękami i  nogami, pływanie w lodowatym oceanie do granicy hipotermii. W ciągu piekielnego tygodnia w czasie rekrutacji każdy kandydat jest wręcz torturowany ćwiczeniami. Zdarzały się ofiary śmiertelne. Złamania są częste, urazy to codzienność. W ciągu tygodnia rekrutacji śpisz może cztery godziny. Człowiek ma halucynacje, sam miałem przywidzenia. Ale  dzięki takiemu treningowi każdy SEAL może patrzeć na drugiego i widzieć, że ten człowiek nigdy się nie zatrzyma. Niezależnie, co stanie mu na  drodze, nawet jeżeli zostanie postrzelony trzy razy, tak jak ja podczas operacji w Mogadiszu, SEAL wykona zadanie. To odróżnia SEAL od każdej innej jednostki specjalnej.

I wierzy pan, że tak drastyczne szkolenie jest niezbędne i potrzebne?

Mamy powiedzenie w SEAL: im więcej wypocisz w czasach pokoju, tym mniej się wykrwawisz w czasie wojny. Im bardziej realistyczny, wymagający, intensywny będzie twój trening, tym dłużej przeżyjesz, gdy zaczną latać kule. Żaden żołnierz SEAL nigdy w historii nie został jeńcem wojennym. Nigdy się nie poddajemy. Wiara żołnierza w powodzenie misji przekracza bariery, które mogą go powstrzymać. Często wydawało się nam, że jesteśmy niezniszczalni. Mamy zasadę: lepiej spłonąć, niż wyblaknąć.

Czy będąc w jednostce, można mieć normalne życie?

Nie można. Gdy byłem w zespole, nie widziałem ani narodzin moich dzieci, ani ich pierwszych dni w szkołach, nie byłem z nimi w Boże Narodzenie. Nie ma niczego normalnego w byciu w SEAL. Nie jesteś w stanie prowadzić normalnego życia, mieć normalnego małżeństwa, możesz prowadzić tylko dysfunkcjonalne życie rodzinne. Nie ma niczego normalnego w otrzymaniu informacji o 2.30 nad ranem, że musisz natychmiast wyjechać. Nie możesz powiedzieć bliskim ani kiedy wrócisz, ani gdzie lecisz, ani nawet kiedy do nich wrócisz. Szczerze mówiąc, jesteś w dużo głębszym związku i dużo bardziej zaangażowany w Team Six niż w jakiekolwiek relacje osobiste.

Ile średnio miesięcy w roku spędzał pan poza domem?

Gdy się rozwodziłem, byłem 12 lat po ślubie. W sądzie żona pokazała mi wyliczenie – w ciągu tych 12 lat byłem poza domem osiem lat i cztery miesiące.

Czy wszystko, co pan robił, kim był, musiał pan trzymać w tajemnicy?

Moja rodzina, znajomi i sąsiedzi wiedzieli, że jestem w jednostce SEAL, ale nigdy nie wiedzieli, co robię, gdzie lecę, kogo ścigam. Kiedy jesteś w służbie, musisz pozostawać w cieniu. Na wspomnienia możesz sobie pozwolić w takim wieku jak ja teraz, kilkanaście lat po odejściu z  jednostki. Wszystkie wspomnienia żołnierzy SEAL powstały, gdy byli już na emeryturze. Inaczej zagroziliby sobie, rodzinie i jednostce.

Czy miał pan kiedykolwiek moralne albo prawne wątpliwości wobec tego, co robi w SEAL?

Gdy po raz pierwszy zabiłem człowieka, to było podczas operacji „Pustynna burza" w Iraku, czułem moralny niepokój. Rozmawiałem wtedy ze  znajomym księdzem. On powiedział mi, że wszystko, co robię, robię dla  obrony kraju i mam moralną rację, broniąc miejsca swojego urodzenia. Powiedział, że nie będzie to miało negatywnego wpływu na moje życie wieczne. Potem już nie traciłem spokoju ducha.

Dlaczego pan odszedł z jednostki?

Podczas akcji w Somalii, pokazanej potem w głośnym filmie „Helikopter w  ogniu", zostałem wielokrotnie ranny w nogę. Gdyby to były czasy wojny w  Wietnamie, lekarze by ją amputowali. Na szczęście udało się ją uratować. Wróciłem do służby, ale nigdy nie udało mi się wrócić do pełnej sprawności. Nie nadążałem za chłopakami.

Czym zajął się pan po służbie?

W 1996 r. trenowałem ochronę igrzysk w Atlancie. Trenowałem wiele policyjnych zespołów antyterrorystycznych w kraju. Ale to jest dla  młodych. Musisz być sprawny, utrzymywać się w tym stanie. Postanowiłem się określić na nowo. Poszedłem do szkoły, zostałem chiropraktykiem – to  alternatywna medycyna.

Pana życie po odejściu z jednostki jest lepsze czy gorsze?

Inne. Miałem bardzo zły czas po odejściu z jednostki. Ale udało mi się to pokonać, znalazłem nową żonę. Moje życie teraz jest perfekcyjne. Mam świetną rodzinę, grupę stałych pacjentów.

Ilu żołnierzy mają oddziały SEAL?

To tajemnica. Mogę tylko powiedzieć, że niewystarczająco wielu.

Czy dlatego, że jest to drogie?

Nie tylko. Nie ma wystarczająco dużo żołnierzy, którzy są w stanie przejść przez 18-miesięczny trening. Z każdej podchodzącej do rekrutacji grupy tylko 20 proc. ją kończy. Skądinąd wyszkolenie i utrzymanie żołnierza SEAL kosztuje więcej niż wyszkolenie astronauty.

Howard Wasdin był od 1986 do 1993 r. żołnierzem jednostki SEAL. Skończył karierę jako snajper oddziału Team Six. Jego książka „Snajper" ukaże się w Polsce w najbliższym tygodniu

Tomasz Machała jest dziennikarzem „Wydarzeń" telewizji Polsat

Okładka tygodnika WPROST: 29/2011
Więcej możesz przeczytać w 29/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 29/2011 (1484)

  • Trzy kolory – szary 17 lip 2011, 12:00 Ponad półtora roku temu premier Tusk powiedział, że nie wyobraża sobie, by Krzysztof Piesiewicz dalej pełnił funkcje publiczne. Za trzy miesiące będziemy wiedzieli, czy wyobrażają sobie to wyborcy. Czy Piesiewicz powinien kandydować? Odpowiadam – ma obowiązek. 4
  • Na skróty 17 lip 2011, 12:00 Karzące ramię Unii Nie tylko przedsiębiorcy marnotrawią pieniądze z unijnych dotacji. Urzędnicy również. Bruksela wysłała w tym roku do Polski szwadron kontrolerów, którzy mieli sprawdzić, czy subsydia przeznaczone na dostosowanie... 6
  • Moja kampania 17 lip 2011, 12:00 Zaproszenie mnie do pisania refleksji w terminie cotygodniowym na łamach „Wprost" spowodowało zmianę mojego trybu życia. Naczelny tego tygodnika zrobił to chyba specjalnie, chcąc mnie sprowadzić do swojego trybu życia, co mu... 9
  • Liga Mistrzów Piosenki po Polsku 17 lip 2011, 12:00 Wygląda na to, że będę musiał oglądać „Taniec z gwiazdami" do później starości. TVN chce, aby w nowej edycji zatańczyła sama Beata Kozidrak. Gwiazda zażądała astronomicznego honorarium: pół miliona złotych. Szczerze... 10
  • Będę walczył do końca 17 lip 2011, 12:00 Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś w takiej sytuacji jak ja wziął kałacha i by ich po prostu rozpie... 14
  • Rząd za zamkniętymi drzwiami 17 lip 2011, 12:00 W skeczach kabaretu Ani Mru Mru posiedzenie rządu kończy się tym, że jeden z ministrów wyjmuje spod stołu piłkę i pyta: „To co? Haratniemy?”. W prawdziwym rządzie jest inaczej – piłkę w swoim gabinecie trzyma premier. 20
  • Jasna Góra zdobyta 17 lip 2011, 12:00 To, czego nie zdołali zrobić Szwedzi, udało się PiS i Radiu Maryja. Sprzymierzone siły Jarosława Kaczyńskiego i Tadeusza Rydzyka opanowały Częstochowę. Temu potopowi jasnogórscy paulini nie stawiali oporu. 24
  • Polska niemożliwa 17 lip 2011, 12:00 Polaku/Polko! Nim się rozbierzesz, zastanów się, czemu to służy! Bo na pewno nie sprawie polskiej. 28
  • Tabloidy i politycy – wzajemny szantaż 17 lip 2011, 12:00 Kazimierz Marcinkiewicz nie zrozumiał, że tabloidy mogą go raczej zniszczyć, niż wypromować. 29
  • Czy Smoleń jeszcze może… 17 lip 2011, 12:00 Mały, chudy, siwy, po udarach, tragediach, z papierosem w ustach, raczej siedzący niż chodzący, uzbrojony, biedny – walczy o chore dzieci. 30
  • Krew, sperma i łzy 17 lip 2011, 12:00 Naginają fakty, łamią zasady etyczne, przekraczają granice dobrego smaku. Nasze brukowce płacą odszkodowania i ostatnio bywają ostrożniejsze. Bo koszty przegranych procesów zaczęły być dla nich niebezpiecznie wysokie. 35
  • Ono 17 lip 2011, 12:00 I jeden, i drugi rodzic absolutnie kocha dziecko. I „dla dobra dziecka” oboje rozjeżdżają jego psychikę walcem. 38
  • Przegraliśmy wszyscy 17 lip 2011, 12:00 Nie czuję się żadnym wygranym. Przegraliśmy: matka, ojciec, a najbardziej Kuba – mówi prof. Krzysztof J., ojciec pięcioletniego chłopca, o którego walczy ze swoją byłą żoną na oczach całej Polski. 42
  • Polska rozjechana 17 lip 2011, 12:00 Rozjeżdżają lasy, a czasem ludzi. Śmiercionośne zabawki kupują swoim dzieciom. W ogóle uwielbiają się bawić, najchętniej w kotka i myszkę z leśnikami. Teraz szaleńcom na quadach wojnę wydały ich ofiary. 44
  • Kiedy drapieżnik staje się ofiarą 17 lip 2011, 12:00 Rupert Murdoch zamknął tabloid „News of the World”, by uchronić coś ważniejszego: własną pozycję hegemona w świecie brytyjskiej polityki. 46
  • Lepiej spłonąć, niż wyblaknąć 17 lip 2011, 12:00 Woward Wasdin przez lata był żołnierzem tej samej elitarnej jednostki, która niedawno zabiła Osamę bin Ladena. Jego wspomnienia – bestseller w USA – właśnie ukazują się w Polsce. 50
  • Krucjata Nancy Grace 17 lip 2011, 12:00 Cała Ameryka czekała z zapartym tchem na werdykt w sprawie Casey Anthony oskarżonej o zamordowanie dwuletniej córeczki, Caylee. Poza Nancy Grace. Komentatorka prawna sieci HLN osądziła młodą matkę, nim zrobili to przysięgli. Werdykt brzmiał: winna. 52
  • Euro na krawędzi 17 lip 2011, 12:00 Coraz mniej chętnych do ratowania europejskiej waluty. A może lepiej byłoby, gdyby odeszła w przeszłość. Wygląda na to, że zyskaliby i spekulanci, i zwykli obywatele. 54
  • Cena luksusu 17 lip 2011, 12:00 Serwują włoską kuchnię i przypominają włoską rodzinę. Skryci, tajemniczy, stroniący od rozgłosu. Od czasu do czasu mają kłopoty, bo lubią chodzić na skróty. Likusowie. 60
  • Kac Vegas Zakopane 17 lip 2011, 12:00 Nie wszystko złoto, co się świeci, ale na zakopiańskich Krupówkach wszystko, co się świeci, przynosi furę złota. 63
  • Miś w pułapce 17 lip 2011, 12:00 29 lipca na ekrany kin wchodzi „Kubuś Puchatek i przyjaciele”, którym po latach robienia filmów kubusiopodobnych Disney wraca do oryginalnych opowieści A.A. Milne’a. Gdy jednak przyjrzeć się kulisom tej i innych produkcji, okaże się, że Puchatek nie ma... 66
  • Kronikarz niezapowiedzianej śmierci 17 lip 2011, 12:00 Ciała ofiar wypadków i zbrodni ułożone w niezwykłych pozach, rozpacz na twarzach świadków, malowniczo rozbite auta – na zdjęciach meksykańskiego reportera Enrique Metinidesa spotykają się podglądactwo, współczucie i sztuka. Jego prace można zobaczyć na Rencontres... 69
  • Wszystkie grzechy Ameryki 17 lip 2011, 12:00 James Ellroy to jeden z największych współczesnych pisarzy kryminalnych, a także prowokator, skandalista i ekspert od prania amerykańskich brudów. Właśnie ukazała się u nas kolejna jego książka „Krew to włóczęga”. Świetna! 72
  • Slow kino 17 lip 2011, 12:00 „Film to życie, z którego wymazano plamy nudy” – mawiał Alfred Hitchcock. Od razu widać, że nigdy nie był na festiwalu Nowe Horyzonty, który od lat przekonuje, że nuda bywa bardzo filmowa. 74
  • Wakacje z Wprost: przewodnik po Nowych Horyzontach 17 lip 2011, 12:00 Wybraliśmy dla was 10 najciekawszych wydarzeń festiwalu. Posłużcie się naszą ściągawką, a nie będziecie się nudzić! 77
  • Plagiat po polsku 17 lip 2011, 12:00 Czy można bardziej obrazić swój naród, niż mówiąc mu: „Jesteście nieudacznikami, nic nie potraficie wymyślić, my, politycy, musimy kraść, pożyczać, kopiować i kupować wszystko w obcych krajach, nawet naszą kampanię wyborczą, bo wy się do niczego nie nadajecie”?.... 84
  • Unia po polskiej stronie mocy 17 lip 2011, 12:00 Polska prezydencja w Radzie UE jest jak kamień milowy – pokazuje drogę, jaką przeszliśmy w nieco ponad dekadę: od wyrośniętego ucznia z unijnej oślej ławki po kraj, który ma dźwignąć Unię z kryzysu. 86
  • Trzymajcie kciuki! 17 lip 2011, 12:00 Trzeba mieć realistyczne oczekiwania wobec prezydencji. To tylko 184 dni, możemy więc zainicjować pewne procesy – mówi Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich, odpowiedzialny za polską prezydencję. 90
  • Pod ostrzałem 17 lip 2011, 12:00 Jacek Pawlicki Polska jako debiutant bierze się do najbardziej konfliktowego „produktu” w Unii, jakim jest projekt wieloletniego budżetu. Bardzo mi pomaga obecne zaufanie do Polski – mówi Janusz Lewandowski, komisarz UE odpowiedzialny za budżet. 92
  • Pozytywnego coś 17 lip 2011, 12:00 Nieraz mnie to zastanawiało: jak to się dzieje, że polska w telewizji ma wykrzywioną, zapiekłą twarz, pełno w niej osobników, którym przydałaby się jakaś terapia, a przynajmniej valium, jak zaś człowiek pojedzie w głąb kraju, pokręci się trochę, to okazuje się, że żyjemy w... 95
  • Letnia kropka nad i 17 lip 2011, 12:00 Ile razy tego lata restauracja, którą odwiedziliśmy, podała nam warzywa z mrożonki? Nawet jeśli zrobiła to tylko raz, to było to o raz za dużo. Nie ma w Polsce lepszej okazji do przyrządzania świeżych warzyw niż środek lata. Słodki,... 96
  • Grunwald 2011 17 lip 2011, 12:00 W ramach mojej kampanii informacyjnej chciałem przestrzec państwa przed kolejną manipulacją rządu. Wiemy już oczywiście, że jego (rządu) nadrzędnym celem jest obezwładnienie narodu, a następnie jego wyprzedaż obcym. Nowością jest... 97
  • Braun. Telepubliprezes, na którego czekaliśmy 17 lip 2011, 12:00 W imieniu licznego środowiska osób godnych objęcia ważnych funkcji dyrektorskich, a jakoś niezatrudnionych przez nadawców mediów prywatnych, gorąco i z całego serca dziękuję prezesowi Juliuszowi Braunowi i jego ekspertom od telewizji za... 97
  • Życie plażowe 17 lip 2011, 12:00 Pesymiści twierdzą, że życie jest jak przemówienia waldemara pawlaka: długie, nudne i bez sensu. Tymczasem nawet samobójcy są zdania, że życie ma jednak swoje uroki. Wszystko zależy od tego, gdzie i jak spędzamy nasze życie. Trudno o... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany