Modyktator Arkadius

Modyktator Arkadius

Dodano:   /  Zmieniono: 
Arkadius, Ewa Minge i Maciej Zień zadają szyku w Europie
To najbardziej kreatywny twórca mody od czasu debiutu Yohji Yamamoto: odważny i zrównoważony, klasyczny a zarazem modernistyczny. Nie spodziewano się tego po kimś, kto pochodzi z kraju, który nie istniał w świecie haute couture. To chodząca reklama nowej Polski - tak o Arkadiusie mówi "Wprost" Suzy Menkes, wyrocznia w świecie mody, pisząca dla "International Herald Tribune". Kilkanaście dni temu, po pokazie na Schodach Hiszpańskich w Rzymie, Ewa Minge została okrzyknięta przez włoskich dziennikarzy jedną z liderek next couture. Tym terminem określa się twórców wyznaczających nowe kierunki światowego krawiectwa. - Współczesną modę opanowała destrukcja, tymczasem Ewa Minge wnosi do niej polską świeżość, kobiecość i normalność - mówi Maria Corbi, znana włoska krytyk mody. Jeszcze nigdy twórcy mody z Polski nie byli zaliczani do światowej pierwszej ligi.
Arkadiusowi i Ewie Minge po piętach depczą Dorota Lewandowska (pracująca dla Armaniego) i Maciej Zień (sprzedający swoje kolekcje w Londynie - w sieci sklepów Browns), a aspiracje dostania się do pierwszej ligi ma jeszcze co najmniej dziesięciu polskich projektantów: Aska, Wojciech Dziedzic, Małgorzata Krzemień, Viola Śpiechowicz, Barbara Olszewska, Irena Gregory czy Szymkowicz.

Arkadius, czyli kreatywny jak Polak
Do niedawna słowa "Polak" i "kreatywny" były na Zachodzie antonimami. Jako designerzy nie liczyliśmy się aż do debiutu Arkadiusa podczas Londyńskiego Tygodnia Mody w 1999 r. Wtedy okazało się, że możemy się mierzyć z Francuzami, Włochami czy Anglikami. A jeszcze kilka lat temu Arkadius skarżył się, że "Vogue" "ma go gdzieś", bo pochodzi z "jakiejś tam Polski". Dziś dziennikarze tego pisma wymieniają Arkadiusa w jednym szeregu z najlepszymi projektantami młodego i średniego pokolenia - Japończykiem Yohji Yamamoto, Irlandczykiem Philipem Treacym czy Anglikiem Alexandrem McQueenem. Arkadius stworzył własną światową markę. Ewa Minge i Maciej Zień mają już markę europejską.
Zanim wychowany w podlubelskim Parczewie Arkadiusz Weremczuk został Arkadiusem, studiował w Polsce pedagogikę. Po czterech latach zrezygnował jednak ze studiów, by zrealizować swoje marzenia o karierze projektanta mody. - Za sukcesem nie kryje się żaden cud: zaczynałem na Zachodzie jako pomocnik kucharza w Toskanii. Potem zatrudniłem się jako grafik w studiu w Monachium - zbierałem pieniądze na studia. Wiedziałem, że w Europie projektowania można się nauczyć właściwie tylko w Londynie. W dodatku tam nie liczy się to, czy jesteś Anglikiem, Polakiem, Nowozelandczykiem czy obywatelem Ghany - opowiada "Wprost" Arkadius. W Londynie dostał się do prestiżowego Central Saint Martins College of Art and Design. Na drugim roku Arkadiusa zauważyła Isabella Blow, wyrocznia w sprawach mody w "The Times". Dzięki niej poznał Alexandra McQueena, który zaproponował mu pracę u siebie. W 1997 r. Weremczuk stworzył własną metkę Arkadius London. Dwa lata później skończył szkołę - jego pokaz dyplomowy "Semen of the Gods" otrzymał podwójną ocenę celującą. Londyńskie gazety okrzyknęły go wtedy następcą Johna Galliano, czołowego projektanta Diora. Jego dyplomowe kreacje trafiły na wystawę słynnego butiku przy Molton Street, gdzie wcześniej debiutowało zaledwie dwóch projektantów - wspomniany John Galliano i Hussein Chalayan. - Miałem szczęście, że nie uczyłem się mody w Polsce, bo w ten sposób nie nauczyłem się konformizmu i temperowania swojej odwagi - mówi Arkadius. - Anglicy, moi pierwsi mistrzowie, rozwijali u uczniów przede wszystkim potrzebę tworzenia rzeczy nowych, stawiali na kreatywność.
Kreatywność Polaka zauważa nie tylko Suzy Menkes z "IHT". Dzięki niej klientami Arkadiusa są m.in. Christina Aguilera, Alicia Keys, Graham Norton oraz Pink. Brytyjskie Chartered Society of Designers zaliczyło go do dziesiątki największych projektantów w Wielkiej Brytanii. W ubiegłym roku Arkadius otworzył własny butik w Londynie, w maju tego roku - w Warszawie. Jego kolekcje można kupić także we Francji, Japonii, Hiszpanii, Egipcie, Kuwejcie, Arabii Saudyjskiej, Dubaju, Hongkongu czy Rosji. Ubrania Arkadiusa pokazywane są w Metropolitan Museum of Art i wystawiane na aukcjach w Sotheby's.

Ewa Minge, czyli ekonomistka kontra artystka
Ewę Minge na europejskie salony mody wprowadziła właściwie Jolanta Kwaśniewska. Gdy komplementowano stroje pani prezydentowej i pytano, czy to Versace, czy Christian Dior, odpowiadała: "Nie. To Ewa Minge". Dotychczas Minge ubierała kilkadziesiąt znanych Polek ze świata kultury, biznesu i polityki, m.in. Małgorzatę Walewską, Ninę Terentiew, Adriannę Biedrzyńską, Beatę Ścibakównę, Ewę Błaszczyk, Annę Korcz czy Natalię Kukulską. Minge zaprojektowała też kreację dla Aleksandry Kwaśniewskiej, córki prezydenta, na paryski Bal Debiutantek. Obecnie stroje z metką Minge można kupić w Stanach Zjednoczonych, Izraelu, Norwegii, Niemczech czy Rosji.
Ewa Minge żartuje, że zainteresowała się projektowaniem, gdy miała trzy lata. Obcięła wówczas kawałek firanki w rodzinnym domu w Szczecinku i zaczęła z niej wykrawać wzory strojów. Właściwie jest samoukiem - studiowała kulturoznawstwo. W prowadzonej później przez siebie małej galerii sztuki wystawiała odzież wykonaną przez plastyków. Modą zajęła się, gdy wyprowadziła się ze Szczecinka do niewielkiego Pszczewa w Wielkopolsce. Obecnie w Pszczewie działa jej firma zatrudniająca ponad 100 osób - tam szyte są wszystkie stroje projektantki (60 proc. z nich trafia za granicę). Jej projekty powstają w ekspresowym tempie - nad suknią nie pracuje dłużej niż 8 godzin. Dla porównania Maciej Zień kreację na zamówienie potrafi tworzyć nawet cztery tygodnie. Minge nigdy nie robi przymiarek: woli się pomylić i uszyć coś od nowa. W Polsce działają dwa jej sklepy, a wkrótce powstanie dom mody - swego rodzaju kombinat odzieżowo-obuwniczo-kosmetyczny. Klientkom będzie się tam oferować ubrania i buty na miarę, a także usługi fryzjerów i kosmetyczek. Projektantka chce, aby kobiety były w jej domu mody ubierane, a nie przebierane za kogoś innego.
- W 51 proc. jestem ekonomistką, a tylko w 49 proc. artystką. Ekonomiczny składnik mojej osobowości musi być silniejszy, bo inaczej artysta nie miałby co robić - mówi Ewa Minge. Po największym dotychczasowym sukcesie Polki, czyli prezentacji na Schodach Hiszpańskich, Angelo Vitti, słynny włoski stylista, zaproponował jej współpracę przy najnowszym filmie biograficznym o Federico Fellinim. W Rzymie Minge występowała obok tak znanych twórców mody jak Roberto Cavalli czy RoccoBarocco. Po pokazie ofertę współpracy przedstawiła polskiej projektantce Simonetta Gianfelice, była włoska top modelka, a obecnie wzięta stylistka. Już wcześniej Pierre Cardin chciał namówić Ewę Minge do pracy dla siebie, lecz wolała promować własną markę. - Podczas pobytu w Polsce poprosiłem ją, by stworzyła dla mnie nową linię ubrań. Gdy odmówiła, zrozumiałem, że Ewa Minge ma nie tylko ambicje, ale że jej nazwisko może się wkrótce zacząć kojarzyć z nazwą światowej marki - wspomina Pierre Cardin.

Maciej Zień, czyli ubrać GWIAZDĘ
Maciej Zień zetknął się z wielkim krawiectwem we Francji. Po powrocie do Polski wraz z Aleksandrą Dochnal założył Atelier Dochnal & Zień. Jego projekty zostały docenione przez Marylę Rodowicz, Edytę Górniak, Ewę Małas-Godlewską, Kayah, Justynę Steczkowską, Grażynę Szapołowską, Grażynę Torbicką, Ninę Terentiew, Agatę Młynarską, Monikę Richardson, Jolantę Fajkowską czy Martynę Wojciechowską. Być może klientką Zienia będzie jedna z największych gwiazd muzyki pop. Na razie jego stroje nosi jej stylistka. - Mamy szansę w Europie, bo znane domy i wielkie nazwiska opatrzyły się. Panuje pewnego rodzaju snobizm na wynajdywanie projektantów spoza Europy Zachodniej - świeżych i mniej konwencjonalnych. Za takich coraz częściej zaczyna się uznawać Polaków - mówi Maciej Zień.

Haute couture, czyli sprzedawanie mitu
Gwiazdy haute couture są dzisiaj równie popularne jak osobistości świata show-biznesu. Haute couture to wprawdzie najdroższy i od lat deficytowy dział światowej mody, lecz sukcesy tam odniesione przekładają się na sukcesy handlowe w domach mody. Haute couture kreuje ogromną wartość dodaną, kreuje też mity, które znakomicie się sprzedają. Nie na darmo Arkadius jest obecnie obok Romana Polańskiego jedyną rozpoznawalną postacią światowego show-biznesu pochodzącą z Polski.
Haute couture sprzedaje legendę: kreacje od Chanel czy Diora, które można kupić na słynnej rue du Faubourg Saint Honore w Paryżu, kosztują 10-80 tys. dolarów, bo tyle kosztuje mit. Klientela tych ręcznie robionych dzieł sztuki (głównie amerykańska) to nie więcej niż 1500 osób. Ale należą one do elity pieniądza i show-biznesu, co gwarantuje wyrobienie bądź utrzymanie marki. Prawdziwe zyski pochodzą ze sprzedaży kolekcji prét-à-porter - ubrań dorównujących jakością haute couture, ale szytych nie na miarę i w dłuższych seriach. Ogromne zyski daje także sprzedaż perfum tych samych co odzież marek.

Od haute couture do prét-à-porter
Od połowy XIX wieku, kiedy pojawili się pierwsi wielcy krawcy, tacy jak Anglicy Worth i Redfern oraz Francuzi Doucet i Poiret, a po nich Coco Chanel czy Christian Dior, ubrania dla elity projektowało się wyłącznie nad Sekwaną. Zmianę przyniosło pojawienie się w latach 60. stylistów, którzy złamali monopol wybitnych krawców w haute couture. "Styliści projektowali modele nadające się do produkcji seryjnej. Byli niezależni" - napisał Francois Bourcher w książce "Historia mody". Sukcesy stylistów zmusiły luminarzy świata mody do zmiany frontu. Yves Saint Laurent obok kolekcji haute couture zaczął sygnować swoim nazwiskiem stroje prét-à-porter. Modne ubrania stały się osiągalne dla setek tysięcy ludzi.
Dzięki przeniesieniu punktu ciężkości z haute couture na prét-à-porter na rynku zrobiło się miejsce dla projektantów z nowych krajów, głównie z Japonii. To wtedy światowy sukces odnieśli Issey Miyake, Takada Kenzo i Kansai Yamamoto. W 1965 r. Miyake przeprowadził się do Paryża. Zrobił karierę dzięki wyraźnym odniesieniom do japońskiej tradycji. "Inspiracją były dla mnie ubrania japońskich chłopów: proste, zgrzebne, a jednocześnie bardzo wygodne i eleganckie" - wspominał potem. Kenzo również odwoływał się do japońskiej tradycji, ale były to stroje wyższych sfer. Z kolei Yamamoto czerpał pomysły z tradycyjnych japońskich teatrów Noh i Kabuki. W odniesieniu sukcesu pomógł mu rockman David Bowie, który znalazł w jednym z brytyjskich pism zdjęcie stroju zaprojektowanego przez Japończyka. Yamamoto był twórcą scenicznego wizerunku Bowiego, czyli Ziggiego Stardusta (pod tą postacią artysta występował w latach 70. i 80.). Później karierę zaczęli robić Rei Kawakubo i Yohji Yamamoto. Jednocześnie z Japończykami sławę zyskiwał Niemiec Karl Lagerfeld (w 1983 r. został dyrektorem domu mody Chanel).
W latach 80. i 90. na paryskich i londyńskich wybiegach pojawiła się cała grupa projektantów z krajów, które nie liczyły się w świecie mody. Wielką karierę zaczął wtedy robić Azzedine Alaia z Tunezji, a potem Walter van Beirendonck i Dries van Noten z Belgii oraz Donna Karan z USA. Większość z nich zaczynała w Londynie, bo tam projektanci spoza Francji, Włoch, Anglii czy Hiszpanii najłatwiej mogą się przebić. Podczas Londyńskiego Tygodnia Mody po raz pierwszy prezentowali swoje stroje nie tylko Arkadius, ale także Brazylijczyk Ocimar Versolato, Hindus Ritu Beri, Szwajcar Michael Harcourt, Atta Kofi z Ghany i Mayssan Shuayb z Libanu.

Wschodnia egzotyka
Arkadiusowi sukces ułatwiła egzotyka jego strojów. Słomiano-tiulową suknię ślubną z góralskim pasem na biodrach okrzyknięto trzy lata temu przebojem Londyńskiego Tygodnia Mody. Wydarzeniem była również kolekcja "Maryja Dziewica Nosi Spodnie", w której roiło się od kojarzonych z Polską motywów religijnych. Przed Arkadiusem egzotyka pomogła odnieść sukces kilku projektantom z Rosji. - Moje kolekcje są głęboko osadzone w rosyjskiej kulturze: inspirują mnie balety Czajkowskiego, Rachmaninowa, Glinki. Chętnie sięgam do tradycji prawosławia - mówi Walentin Judaszkin, najbardziej znany na Zachodzie rosyjski projektant. Judaszkin został członkiem korespondentem Paryskiej Izby Mody, gdy miał 32 lata. Obecnie jego dom mody zatrudnia 250 osób. Oprócz ubrań oferuje biżuterię, okulary i perfumy.
Po raz pierwszy Rosjanie zaistnieli w świecie haute couture tuż po rewolucji bolszewickiej. Projektowaniem zajął się wówczas m. in. zabójca Rasputina Feliks Jusupow. Wraz z księżną Iriną Aleksandrowną założył firmę Irfe. Od lat 20. do 50. XX wieku stroje dla takich gwiazd jak Pola Negri czy Greta Garbo projektowała Rosjanka Valentina. Symbolem odrodzenia rosyjskiego krawiectwa stał się Sława Zajcew, który zyskał międzynarodowe uznanie w latach 90. Na Zachodzie karierę stara się teraz robić cała grupa jego uczniów, wśród nich Elena Pielewina, której kreacje noszą m.in. Liza Minnelli i Madeleine Albright.

Polska ofensywa
Sukcesy Arkadiusa, Ewy Minge czy Macieja Zienia nie oznaczają, że powstała polska szkoła mody. - Kariery na Zachodzie robią ludzie, którzy wyłamują się z polskich standardów, działają wbrew temu, czego się w Polsce uczy - mówi Jarosław Szado, choreograf pokazów mody. - Londyn, Paryż czy Mediolan akceptują tylko tych, którzy mają dyplomy najlepszych szkół, a polskie do takich nie należą - twierdzi Aska, polska projektantka mieszkająca w Paryżu. Liczy się przede wszystkim dyplom londyńskiej Central Saint Martins College of Art and Design, którą ukończył Arkadius. W tym roku dyplom tej szkoły uzyska drugi Polak - Wojciech Dziedzic. Jego kolekcja została dobrze przyjęta w Mediolanie i Paryżu. W Londynie uczyła się zawodu (choć nie we wspomnianej uczelni) także Dorota Lewandowska, która potem została projektantką w domu mody Alberty Ferretti. Obecnie Lewandowska projektuje stroje dla Armaniego.
Polacy jeszcze rzadko firmują własnymi nazwiskami nowe kolekcje - pracują głównie dla dużych domów mody, jak Małgorzata Kościelska, która przez piętnaście lat współtworzyła kolekcje prét-à-porter dla Yves Saint Laurenta, Barbara Olszewska - od dziesięciu lat pracująca z Mariellą Burani, czy Agnieszka Kosno, kiedyś współpracująca z Paco Rabanne, a obecnie z domem mody Hermes. Z wielkich domów mody wiedzie jednak najprostsza droga do indywidualnej kariery. Irena Gregory od kilku lat ma butik w dzielnicy La Marais, tuż obok sklepu Lolity Lempickiej. Najważniejsze, że o polskich projektantach zaczęto mówić jako o twórcach oryginalnych i kreatywnych.


Teraz Polska
  • Arkadius
    Skończył prestiżowy Central Saint Martins College of Art and Design w Londynie. W 1997 r. stworzył własną metkę Arkadius London. Jego dyplomowe kreacje trafiły na wystawę słynnego butiku przy Molton Street. Od 1997 r. firmuje swoim nazwiskiem zegarki Ebel. Od 1999 r. prezentuje swoje kolekcje podczas London Fashion Week. Jego pokazy zawierają elementy happeningu, nowoczesnego baletu, sztuki teatralnej.
  • Ewa Minge
    Od 1992 r. prowadzi firmę odzieżową Minge (w Pszczewie) - jest jedyną projektantką w swojej firmie. Zdobywczyni nagród: Srebrna Pętelka, Złota Fastryga i Złoty Wieszak. Niedawno prezentowała swoją kolekcję na prestiżowym pokazie mody na Schodach Hiszpańskich w Rzymie.
  • Maciej Zień
    Pierwszą kolekcję przygotował jako 17-latek, uczeń liceum sztuk plastycznych (podczas lubelskiego pokazu mody "Prowokacje"). Był finalistą konkursów dla projektantów mody oraz zdobywcą Złotego Wieszaka. Tworzył stylizacje do teledysków, widowisk i zdjęć prasowych. W 2002 r. zaprojektował stroje sylwestrowe dla prezenterek TVP 2 i kostiumy do spektaklu "Łóżko pełne cudzoziemców" dla teatru Komedia. Współtwórca warszawskiego Atelier.
  • Teresa Rosati
    Absolwentka handlu zagranicznego na SGPiS (dziś SGH) w Warszawie. Debiutowała w 1998 r. pokazem zorganizowanym w galerii Zachęta. Dwukrotnie, w lutym i w sierpniu 1999 r., wraz z innymi projektantkami reprezentowała Polskę na Międzynarodowych Targach Mody w Lipsku oraz na forum międzynarodowym w Eisenach w Niemczech. Kolejne swoje projekty zaprezentowała w Starej Pomarańczarni, hotelu Sheraton i Teatrze Wielkim w Warszawie.
  • Dorota Lewandowska
    Absolwentka Kingston University w Londynie (na Wydziale Art & Design). Jej pokazem dyplomowym zainteresował się dom mody Alberty Ferretti. Po roku pracy u Ferrettiego trafiła do domu mody Mosquino. Obecnie pracuje u Giorgio Armaniego w Mediolanie. Od dwóch lat jej projekty noszą jego metkę. Ubierała grupę tancerek Ricky'ego Martina podczas światowego tournée 1999/2000. Współpracuje z włoską MTV jako stylistka. Od dwóch lat występuje w jury Smirnoff International Fashion Awards.
  • Żaneta Górska-Biernat
    Absolwentka łódzkiej ASP. W 1994 r. rozpoczęła współpracę z firmami odzieżowymi Cora - Warszawa i Molton. Otrzymała m.in. nagrodę Krajowej Izby Mody, Domu Mody Telimena i Złotą Nitkę.
  • Viola Śpiechowicz
    Absolwentka Wydziału Malarstwa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Współwłaścicielka (z Marzeną Ratowską) oraz główna projektantka firmy Odzieżowe Pole, założonej w 1993 r. Ubrania Odzieżowego Pola można kupić w czterech sklepach firmowych, na stoiskach w galeriach Centrum oraz w czterdziestu innych sklepach w kraju. Do jej klientek należą m.in. Natalia Kukulska, Justyna Steczkowska, Agata Młynarska, Renata Dancewicz.
  • MMC Studio Design - Ilona Majer, Rafał Michalak i Małgorzata Czudak
    Wszyscy troje są absolwentami Katedry Ubioru Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Jeszcze podczas studiów Majer i Michalak dostali zamówienie na kolekcję ubrań. Potem stworzyli grupę projektową - dołączyła do nich Małgorzata Czudak. W obecnym składzie pracują od 1996 r. W 1999 r. otrzymali od Krajowej Izby Mody tytuł Projektantów Roku - za kolekcję białych ubrań.
  • Tomasz Sikora
    Jest projektantem biżuterii i ubrań, pracuje jako grafik, stylista i choreograf. Debiutował w grudniu 1987 r. w Galerii Mody Męskiej Bernarda Forda Hanaoki. Jego pierwszymi klientami byli Dorota Stalińska i Michał Bajor. Projektował biżuterię damską do kolekcji Grażyny Hasse, dla Mody Polskiej (z okazji 30-lecia jej istnienia) oraz dla Isabelli Rossellini. Ubrania Sikory noszą m.in. Alicja Majewska, Halina Frąckowiak i Zofia Czernicka.
  • Jacek Gmach
    Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi - Wydziału Projektowania Tkaniny i Ubioru. Zdobywca Złotej Nitki w 1998 r. (wyróżnienie za najlepszy debiut), Złotej Nitki w kategorii prét-à-porter w 1999 r., a rok później Złotej Nitki za kolekcję "Ecce Homo". W roku 2001 otrzymał nagrodę Krajowej Izby Mody.
  • Terasa Seda
    Jako projektantka i autorka kostiumów pracowała dla teatrów na Broadwayu oraz wytwórni filmowych w Hollywood, m. in. Universal Pictures. Najwięcej nauczyła się u boku Ann Roth, autorki strojów do musicalu "Hair". W 2000 r. zdobyła trofeum Elle w kategorii najlepszy polski projektant mody.
  • Lidia Kalita
    Ukończyła Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Łodzi - Wydział Projektowania Odzieży. Projektantka mody Simple i współwłaścicielka firmy odzieżowej Simple Creative Products. Obecnie Simple to sieć sklepów. Projekty tej firmy były prezentowane na targach mody Igedo Düsseldorf, na pokazach Young Fashion Generation i The Tent.
  • Jolanta Słoma i Mirosław Trymbulak
    Projektują razem od ośmiu lat. Działalność rozpoczęli we własnej Galerii Ubioru. Mają na swoim koncie liczne nagrody, m.in. Stowarzyszenia Fahrenheita i galerii Grażyny Hasse "Pół żartem, pół serio". Zostali wyróżnieni podczas Międzynarodowych Targów Gdańskich. Brali udział w Polskiej Gali Mody, Fashion Show oraz Smirnoff Fashion Awards.

Kto kogo ubiera
  • MACIEJ ZIEŃ
    Maryla Rodowicz, Ewa Małas-Godlewska, Grażyna Szapołowska, Grażyna Torbicka, Edyta Górniak, Justyna Steczkowska, Agata Młynarska, Ilona Felicjańska, Martyna Wojciechowska, Monika Richardson, Małgorzata Kożuchowska, Iwona Büchner, Anna Starak
  • EWA MINGE
    Małgorzata Walewska, Jolanta Kwaśniewska i Aleksandra Kwaśniewska, Elżbieta Penderecka, Natalia Kukulska, Ewa Błaszczyk, Adrianna Biedrzyńska, Beata Ścibakówna
  • ARKADIUS
    Christina Aguilera, Alicia Keys, Graham Norton, Pink, Kora, Urszula Dudziak, Magda Mielcarz, Kayah, Kasia Pysiak, Beata Sadowska, Reni Jusis, Kasia Nowicka, Kasia Klich, Katarzyna Wende, Kinga Rusin, Karolina Malinowska, Laura Jasińska, Magda Femme
Więcej możesz przeczytać w 31/2003 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2003 (1079)