Przystanek Owsiak

Przystanek Owsiak

Dodano:   /  Zmieniono: 
Festiwal w Żarach to największy hipisowski spektakl na świecie
Ćwierć miliona osób przyjechało w ubiegłym roku do Żar na Przystanek Woodstock. Takiej publiczności nie miały razem wszystkie inne imprezy muzyczne organizowane w Polsce. W tym roku widzów ma być jeszcze więcej. Jerzy Owsiak - podobnie jak John Slyth Pemberton, aptekarz z Atlanty, który stworzył recepturę coca-coli - całe swoje dorosłe życie opracowywał i testował patent na organizowanie masowej imprezy. W odpowiednich proporcjach mieszał muzykę, sztafaż, atmosferę skandalu, zainteresowanie mediów oraz altruizm przetestowany podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I w organizowaniu imprez nie ma sobie równych w Polsce. Nie ma też równych w Europie, bo największe masowe imprezy na Starym Kontynencie gromadzą najwyżej 100 tys. osób.
Choć Przystanek Woodstock oficjalnie ma się rozpocząć 1 sierpnia, już od ubieg-łego tygodnia na teren byłego lotniska w Żarach ściągają tysiące uczestników. Przeważnie mają 17-20 lat. Czasami przyjeżdżają z rodzicami, którzy bywali na festiwalu w Jarocinie.

Hipisowski teatr
Jacek Kurzępa, socjolog z Uniwersytetu Zielonogórskiego, który od lat bywa na Przystanku Woodstock, uważa, że młodzi ludzie przyjeżdżają do Żar, by poczuć ducha rówieśniczej wspólnoty. Wielu z nich oglądało w telewizji relacje z festiwalu Woodstock oraz z Jarocina i spodobała im się panująca tam atmosfera anarchii - parodniowego wyzwolenia ze społecznych więzów i rytuałów. Współcześni nastolatkowie wybierający się do Żar odgrywają swoisty hipisowski teatr. Przechodzą też tam różnego rodzaju inicjacje. Co roku dziesiątki kompletnie pijanych młodych ludzi "oczyszcza się", na przykład tarzając się w błocie. Inni poznają skutki zażycia amfetaminy.
Paradoksalnie, tego typu ekscesy tylko pomagają polskiemu Woodstockowi: stwarzają wokół niego atmosferę skandalu. Żary są przez kilka dni miejscem, gdzie wszystko się może zdarzyć. Oczywiście, anarchia jest w dużym stopniu kontrolowana, w efekcie w mieście podczas festiwalu jest bezpiecznie. Szef komendy policji, młodszy inspektor Ryszard Kasprzyk przyznaje, że - jak na skalę imprezy - Przystanek Woodstock bywa wyjątkowo spokojny, a poważniejsze przestępstwa praktycznie się nie zdarzają.

Żary jak Jarocin
Jerzy Owsiak, guru festiwalu, jest komplementowany przez wszystkich: uczestników, władze miasta i policję. Mówi o sobie, że wziął się znikąd, czyli z liceum ekonomicznego w Warszawie. Cztery razy bez powodzenia usiłował się dostać na warszawską Akademię Sztuk Pięknych. Był już przewoźnikiem bydła, twórcą witraży, psychoterapeutą trudnej młodzieży. Na swój dzisiejszy wizerunek i pozycję zaczął pracować piętnaście lat temu na Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocinie. Podpatrywał wtedy animatora i duszę tamtej imprezy - Waltera Chełstowskiego. Formuła Przystanku Woodstock to w dużej mierze kopia Jarocina. Różnica polega na tym, że do promocji festiwalu w Żarach Owsiak w większym stopniu wprzągł media. O Przystanku Woodstock mówi się praktycznie przez cały rok w telewizji i stacjach radiowych. Wprawdzie w badaniu Pentora przeprowadzonym na zlecenie "Wprost" więcej osób nie pozwoliłoby swoim dzieciom wziąć udziału w imprezie (45,9 proc. przeciw oraz 44,4 proc. za), ale ci, którzy się na to godzą, ulegają legendzie zarówno Owsiaka, jak i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Inną legendę tworzy się na użytek potencjalnych uczestników Przystanku Woodstock: trzeba na nim być, bo panuje tam atmosfera, jakiej nie ma nigdzie indziej, a poza tym nie wiadomo, jak długo impreza będzie istniała. Internauta o nicku "minister plus" na forum Katolickiej Agencji Informacyjnej wyliczył plusy festiwalu w Żarach: dobra zabawa, miejsce, gdzie można się wyszaleć i poznać nowych ludzi, nowe subkultury, a nawet pojawić się w telewizji.

Przystanek Woodstock kontra Przystanek Jezus
- Przed przyjazdem na festiwal młodzi ludzie zakładają, że zachowają rozsądek, ale potem okazuje się, że te zasady łatwo są zawieszane. Grupa wymaga bowiem od uczestników innego sposobu funkcjonowania: mają być cool, wyluzowani, swobodni. W takiej atmosferze łatwo się zdobyć na zachowania ryzykowne - mówi Jacek Kurzępa. Sprzyja temu pewnego rodzaju anonimowość, bo na czas Przystanku Woodstock Żary stają się ćwierćmilionowym miastem.
Ksiądz Andrzej Draguła, rzecznik Przystanku Jezus, który odbywał się w tym samym czasie i miejscu co Przystanek Woodstock (w tym roku imprezy nie będzie, bo Owsiak się na to nie zgodził) i miał "zbliżać młodych ludzi do Boga", w tekście opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" stwierdził: "Na pewno nie wszyscy przyjeżdżali na Woodstock, by ćpać, pić czy uprawiać seks, a czasem posłuchać muzyki. Część z nich zapewne pojawiała się w Żarach, by się pobawić, posłuchać tej czy innej kapeli. Ale to tylko część". Przystanek Woodstock był więc generalnie złem, zaś Przystanek Jezus - dobrem.
Przeciwnicy imprezy Owsiaka powołują się na wypadki pobić, zatruć narkotykami, a nawet śmierci! Przez kilka lat media powtarzały pogłoski o trzech ofiarach śmiertelnych. W rzeczywistości jedna osoba powiesiła się w Żarach na tydzień przed imprezą, a druga wypadła z pociągu, ale nie jechała akurat na festiwal. - Nie mówię ludziom, żeby nie brali narkotyków, żeby żyli w celibacie, że alkohol szkodzi, bo takie apele to rzucanie grochem o ścianę. W końcu nie pije i nie pali oraz nie ma robali tylko kapitan Kloss. Mogę jednak zapewnić, że na Przystanku Woodstock nie ma miejsca dla dealerów - mówi Jerzy Owsiak.

Pokolenie Żar
W Europie nie ma większej imprezy muzycznej niż Przystanek Woodstock w Żarach: druga w kolejności - w angielskim Glastonbury - nie gromadzi nawet połowy audytorium festiwalu Owsiaka. - Nie protestujemy przeciwko organizacji festiwalu, bo ta impreza daje nam reklamę, na jaką nigdy nie byłoby nas stać - mówi Roman Pogorzelec, burmistrz Żar. Władze Jarocina zrezygnowały z festiwalu i źle na tym wyszły - miasteczko przestało się z czymkolwiek kojarzyć.
Czy uczestnicy Przystanku Woodstock stworzą swego rodzaju pokolenie jak niegdyś bywalcy Jarocina? - Sądzę, że tak jak z nas, uczestników Jarocina, wyrośnie z nich zwarta grupa pokoleniowa. Ci ludzie mają przecież wspólny system wartości, który wykracza poza konsumpcję. Tak jak my poszukują sensu w świecie, podobnie się ubierają, podobnie myślą, a nawet kombinują. Prawdziwą siłę zjawiska pod nazwą Przystanek Woodstock poznamy za 10--15 lat. Wtedy się pewnie okaże, że większość pisarzy, dziennikarzy czy organizatorów przedsięwzięć artystycznych to ludzie, którzy wyrośli właśnie na Przystanku Woodstock - mówi Robert Leszczyński, krytyk muzyczny, obecny na każdym z dotychczasowych przystanków. Ci, którzy już zjechali do Żar, nie mają wątpliwości, że są pokoleniem i że będą się w Polsce liczyć. I to szybciej niż za 10-15 lat.

Największe europejskie imprezy muzyczne
  • Roskilde Festival
    Dania
    Odbywa się od 1971 r. Jest organizowany przez Roskilde Charity Society. Wszystkie zyski z imprezy przeznaczane są na pomoc humanitarną i cele kulturalne. W Roskilde występowali m.in. U2, Oasis, The Cure, The Prodigy, Pearl Jam, Kraft-werk, Metallica, Rage Against The Machine, R.E.M. Funkcjonuje tam kilka scen, m.in. z muzyką rockową, etniczną, techno. W 2000 r. doszło do tragedii - w tłumie pod sceną zginęło 9 osób. Co roku przyjeżdża tam prawie 75 tys. osób.
  • Rock am Ring
    Niemcy
    Festiwal odbywa się od 1985 r. - na trzech scenach: główna jest zarezerwowana dla muzyki rockowej, Alternastage - dla muzyki alternatywnej, zaś Talent Forum - dla młodych wykonawców. Bilet wstępu kosztuje około 100 euro. W imprezie uczestniczy niemal 100 tys. osób.
  • Sziget Festival
    Węgry
    Siedmiodniowa impreza organizowana w Budapeszcie na wyspie Obuda na Dunaju. Odbywa się od 1993 r. Na kilku scenach prezentowane są takie gatunki muzyczne, jak rock, pop, muzyka alternatywna, hip-hop, jazz, blues. Karnet na cały tydzień kosztuje 75 euro (w cenę wliczone jest miejsce na polu namiotowym). W imprezie uczestniczy prawie 55 tys. osób.
  • Hultsfred Festival
    Szwecja
    Największy festiwal rockowy w Szwecji trwający trzy dni. Pierwsza impreza odbyła się w 1986 r. Przyjeżdżają tu wielbiciele rocka, hip-hopu, reggae, współczesnych brzmień. Na widowni zasiada prawie 30 tys. osób. Na festiwalu występowali m.in. Björk, Massive Attack, Limp Bizkit, Blur, Iggy Pop, Oasis, The Prodigy, Wu-Tang Clan.
  • Glastonbury
    Wielka Brytania
    Festiwal istnieje od 1970 r. Występowali tam m.in. R.E.M., Radiohead, Moby, Chemical Brothers, The Prodigy, Beck, Sheryl Crow, Joe Cocker, Velvet Underground, Oasis, Pulp. Bilety kosztują 100 funtów, a dochód jest przeznaczany na cele charytatywne. Widownia liczy zwykle około 100 tys. osób.
Więcej możesz przeczytać w 31/2003 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2003 (1079)