Amerykoholicy

Amerykoholicy

Polacy najbardziej amerykańskimi Europejczykami? Proamerykańskim nastawieniem, sympatią, ba, wręcz miłością do Ameryki wyróżniają się Polacy wśród Europejczyków, nawet tych nowych. Nie jest to miłość bezwarunkowa. Ostatnio nawet prezydenta Kwaśniewskiego naszły wątpliwości co do sensowności amerykańskiej polityki w Iraku. W miarę jak rosną polskie straty, mnożą się głosy sceptyczne i krytyczne. Pojawiła się także nowa lewica, powtarzająca w rozwodnionej formie modne w Europie antyamerykańskie hasła. Niektórzy Polacy, wychowani na dawnej komunistycznej propagandzie, nie wyzbyli się jeszcze stereotypu amerykańskiego imperializmu. Ale cóż to znaczy w porównaniu z nastrojami w starej Europie, gdzie Amerykanie i Ameryka wywołują nieskrywaną repulsję. W oczach Europejczyków to nie były kagiebista Putin i nie bin Laden, lecz George Bush stanowi największe zagrożenie dla pokoju światowego. Pod wieloma względami obecny antyamerykanizm nie różni się wiele od antysemityzmu. Prowadzi w każdym razie do tego samego intelektualnego otępienia. I tak, gdy europejskie media donoszą o jakimś nieszczęściu na świecie, prędzej czy później okazuje się, że stoją za tym Amerykanie. W niektórych komentarzach nawet za zamach w Biesłanie odpowiedzialnością obarczano amerykańską politykę.
Dlaczego kochamy Amerykę?
Nie da się ukryć, że polska miłość do Ameryki nie jest miłością odwzajemnioną. Małe szanse mamy u niej, bogatej i potężnej, my, peryferyjni biedacy. Ale - jak w życiu prywatnym - brak wzajemności nie zmniejsza żaru uczucia. Co jest jego źródłem? Co może łączyć Polskę, kraj biedny i niewielki, słowiańskokatolicki, z najbogatszym i najpotężniejszym państwem świata, zbudowanym na angloprotestanckiej kulturze? W kulturze tej silny był antypapizm, uprzedzenia wobec katolicyzmu oraz pogardliwa niechęć do biednych imigrantów z Europy Wschodniej i Południowej, którzy długo nie byli uznawani za zupełnie białych. Nie zawsze chcemy pamiętać, że polish jokes pojawiły się znacznie wcześniej niż dowcipy Haralda Schmitta, a zasługi Woodrowa Wilsona dla polskiej niepodległości zrównoważył miłośnik Stalina Franklin Delano Roosevelt w Teheranie i Jałcie.
Cynik powiedziałby, że polska sympatia do USA bierze się z tego, że Amerykanie są daleko, za oceanem, a Niemcy i Rosjanie tuż za miedzą. A o te miedze toczyły się krwawe spory, w których nas najczęściej dotkliwie bito, tak że Polska na 120 lat zmieniła się w graniczny euroregion, w którym w zwalczaniu polskiego nacjonalizmu zgodnie współpracowali Rosjanie i Niemcy.
Jak jednak wyjaśnić to, że uczucie jest nie mniejsze u tych, którzy z bliska poznali obiekt swego pożądania? Gdy pytać Polaków zamieszkałych w Niemczech o stosunek do nowego kraju zamieszkania, nawet tzw. późni przesiedleńcy, którzy często wręcz afiszują się ze swą niemieckością, udzielają zgoła wymijających odpowiedzi. Często żyją od jednego wyjazdu do Polski do drugiego. W Ameryce jest inaczej - mieszkający tam Polacy, także ci, którzy przybyli w latach 80. lub później, daliby się za nią pokrajać. Amerykź można pokochać, Niemcy i inne kraje europejskie, łącznie z Francją, która coraz bardziej traci dawne republikańskie zalety, budzą co najwyżej letnie uczucia.

Amerykański dom kontra europejska gościna
Arnold Schwarzenegger w swoim doskonale przyjętym przemówieniu na konwencji republikanów jeszcze raz wyjaśnił, skąd się bierze różnica w uczuciach wobec Ameryki. Mówił o otwartości Ameryki dla obcych, o tym, że każdy może zostać Amerykaninem i odnieść sukces, jeśli tylko tak usilnie pracuje, jak kiedyś on nad swoimi mięśniami. Jego austriacki akcent nikogo w Ameryce nie razi - co najwyżej jest przedmiotem ciepłych żartów. Amerykanie są dumni ze Schwarzeneggera, a on z Ameryki. W Ameryce imigrant może się czuć jak w domu, w Europie pozostaje zawsze kimś na łaskawym chlebie. Tak tłumaczył mi kiedyś pewien Etiopczyk, wiozący mnie taksówką na lotnisko Baltimore Washington International. W latach 80. studiował on weterynarię na Uniwersytecie im. Lumumby w Moskwie, przez Berlin Wschodni przedostał się na drugą stronę. Poprosił o azyl i mimo że uzyskał pomoc materialną oraz opiekę, wspominał ten czas jako horror, jako zupełne ubezwłasnowolnienie. Na szczęście udało mu się wydostać do USA. "Teraz nie jestem weterynarzem, muszę pracować jako taksówkarz, ale jestem u siebie" - powiedział. W Niemczech nigdy nie byłby u siebie, na zawsze pozostałby gościem.
Być może jednak Polacy czują się w USA szczególnie dobrze - i to nawet wtedy, gdy nie uda się im nakręcić kasowego filmu, poślubić kogoś z klanu Kennedych i zostać gubernatorem stanu, lecz gdy po prostu osiądą w chicagowskim Jackowie lub innym równie atrakcyjnym miejscu, gdy znajdą pracę piastunki, gdy uda im się otworzyć warsztat samochodowy lub zaczepić na jakimś podrzędnym uniwersytecie.
Rzecz w tym, że pewne cechy kultury amerykańskiej, które w dzisiejszej Europie budzą niechęć i zdziwienie, Polakom zdają się zupełnie nie przeszkadzać. Na przykład tak irytujący postnarodowych Europejczyków amerykański patriotyzm - z jego niezbędnymi rytuałami, jak recytowanie "pledge of allegiance" przy każdej możliwej okazji - sprawia raczej pozytywne wrażenie, szczególnie że łączy się z tak nam bliską retoryką wolności. Także religijność amerykańskiego społeczeństwa, zwłaszcza odkąd osłabły antykatolickie przesądy, budzi sympatię, jest pomostem między Polakami a Amerykanami, ułatwia integrację przyjezdnych z Polski.

Kultura patriotyczna
Kultura amerykańska, także ta masowa, jest patriotyczna i religijna zarazem - nie inaczej niż tradycyjna kultura polska. Religia przenika życie codzienne w USA w stopniu nieznanym w tzw. rdzeniu Europy. W Europie nie do pomyślenia są samochody z naklejkami "Jesus is Lord" lub "Jesus never fails". W amerykańskich szkołach nadal czyta się dzieła literackie, które uczą postrzegać ludzką egzystencję w religijnej perspektywie, na przykład poezję transcendentalistów. Gdy w Eleanor Roosevelt High School, do której chodziła moja córka, nauczyciel angielskiego wyznał, że jest ateistą, zaszokował tym uczniów. W Niemczech szokiem byłaby deklaracja odwrotna. Dla większości Niemców religia jest opresywną, wrogą człowiekowi siłą, a naród to pojęcie kojarzące się z najczarniejszymi kartami najnowszej historii. Ich literacka edukacja w kwestiach religijnych ogranicza się do "Natana mędrca" Lessinga, a literatura patriotyczna jest na szkolnym indeksie - Guenther Grass zastąpił całkowicie Friedricha Schillera, nie mówiąc już o poetach "reakcyjnego romantyzmu". Także kościoły starają się skupić na pracy socjalnej i nic nie budzi większego popłochu niż żarliwa pobożność, nie daj Boże, nie dość tolerancyjna i ekumeniczna.
Mimo całego amerykańskiego indywidualizmu młodzież w USA wychowuje się w duchu poświęcenia dla narodowej wspólnoty, z poświęceniem życia włącznie. W życiu obywatelskim nadal cenione są cnoty heroiczne, żołnierskie. Polakowi wychowanemu na "Chłopcach z placu broni", "Kamieniach na szaniec" czy "Trylogii" na pewno łatwiej zaakceptować ten model wychowania i obywatelskości niż model zachodnieuropejski, w którym wspólnotowe więzi i zobowiązania są traktowane z najwyższą nieufnością, w którym indywidualizm przybiera formę egotyzmu, a jedyną politycznie poprawną formą ofiarności jest praca charytatywna, najlepiej na rzecz Trzeciego Świata, lub walka o ochronę środowiska.

Polska jak Stany Zjednoczone
Podobieństwo Polski i USA potwierdzają dane liczbowe. Samuel Huntington w swej ostatniej książce na temat amerykańskiej tożsamości "Who are we? The challenges to America's national identity" przytacza wyniki porównawczych badań z początku lat 90., dotyczących religijności i patriotyzmu. Polska znajduje się na tej dwuwymiarowej skali w pobliżu USA. Oba kraje sytuują się bardzo wysoko. Polska nieco niżej pod względem dumy narodowej i nieco wyżej pod względem religijności. Z krajów europejskich jedynie w Irlandii równie silnie ceni się te wartości. Natomiast Francja, Niemcy, Belgia i Holandia, czyli rdzeń unii, mieszczą się u dołu obu osi.
Po 1989 r. Polacy, przynajmniej ci z wielkich miast, nasi yuppies, nauczyli się niemal amerykańskiego stosunku do pracy. Jak pokazują badania, Polak pracuje rocznie 600 godzin dłużej niż przeciętny Europejczyk. Ameryka jest w porównaniu z Europą krajem ciężkiej pracy. Wbrew temu, co się często twierdzi, to samo można powiedzieć o Polsce - tylko z efektywnością jest u nas znacznie gorzej. I choć ekonomiści i politycy narzekają na nadmierny poziom zabezpieczeń społecznych, Polacy nauczyli się sami sobie radzić w stopniu, o jakim nie śni się przywykłym do państwowej opieki tzw. rdzennym Europejczykom.
To, że trzeba się napracować, by odnieść sukces, Amerykanie wiedzą nie tylko od Schwarzeneggera. W niektórych szkołach nadal nawiązuje się do opisanego przez Maxa Webera etosu wczesnego kapitalizmu. W Eleanor Roosevelt High School w ramach jednej z prac domowych uczniowie musieli przez tydzień praktykować "cnoty Franklina", co dzień inną, a nauczyciel przekonywał uczniów, że powinni spać najwyżej 6 godzin, by nie tracić czasu - z życiem towarzyskim mieli zaczekać do czasu rozpoczęcia studiów. Dzisiaj to słynący kiedyś z pracowitości Niemcy, szczególnie młodzi, żyją na luzie.
Także pod względem obyczajowym bliżej Polakom do Ameryki niż do rdzenia Europy. Polacy nie są purytanami, ale daleko im na przykład do permisywności Holendrów, Belgów i Niemców. W Niemczech dominuje nieskrępowany naturalizm, obcy wstydliwym Słowianom. Jak trafnie głosił kiedyś pewien plakat, dewizą tego naturalizmu jest hasło: "Alles, was mein Koerper braucht, ist gut" ("Wszystko, czego potrzebuje moje ciało, jest dobre"). Połączenie tej naturalnej ludowej zmysłowości z państwem opieki społecznej przyjmuje czasem groteskowe formy. Swego czasu prasa doniosła, że sąd administracyjny w Ansbach odrzucił powództwo pewnego obywatela żyjącego z opieki społecznej. Domagał się on od urzędu opieki społecznej (Sozialamt) zwrotu kosztów wizyt w domu publicznym, niezbędnych dla jego równowagi psychicznej i fizycznej, naruszonej przedłużającą się nieobecnością małżonki, która wyjechała do rodziny do Tajlandii. Obok kosztów czterech pobytów w domu publicznym (każdy po 124 euro) domagał się także zwrotu kosztów 8 filmów pornograficznych, dwóch magazynów (Kontaktmagzine) oraz środków do samozaspokojenia (prasa dyskretnie nie podała jakich). Choć było to jeszcze przed wprowadzeniem surowych reform "Hartz IV", sąd odrzucił te roszczenia, argumentując, iż wydatki zostały już pokryte przez pobieraną przez tego obywatela zapomogę społeczną (Sozialhilfe) w wysokości 287 euro miesięcznie.

Kultura ascezy i powściągliwości
W USA obok stref obyczajowej wolności, tak lubianych przez przez Michela Foucaulta, który wielokrotnie korzystał z sadomasochistycznych usług oferowanych w San Francisco, ciągle istnieje kultura ascezy. Już to, że przed ukończeniem 21. roku życia nie można pić alkoholu, że w szkołach nie można palić papierosów, wywołuje szok u przyjeżdżającej na wymianę europejskiej młodzieży. Uczeń z Fryburga nie różnił się w tym od ucznia z Madrytu - obaj tęsknili za piwem, papierosami i piłką nożną.
W Polsce ciągle jeszcze daleko nam do tych standardów, ale nadrabiamy dystans. Gdy przed paru latu czytałem w "Washington Post" o uczniu drugiej klasy szkoły podstawowej napiętnowanym i wyrzuconym ze szkoły za pocałowanie koleżanki, wydawało mi się, że podobna reakcja nie byłaby możliwa w Polsce. Po wyborze rzeczniczki rządu do spraw rodziny, która zapowiedziała, że wkrótce polskie przedszkolaki będą edukowane w kwestii molestowania, należy sądzić, że prześcigniemy USA. Miejmy nadzieję, że także polska policja pójdzie w ślady nowojorskiej czy waszyngtońskiej w egzekwowaniu prawa. Jak wiadomo, z prawem w USA nie ma żartów, o czym świadczy nie tylko przypadek Marthy Stewart, która wylądowała w więzieniu za naruszenie zasad przy sprzedaży akcji i za utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości, ale także pewnej 13-latki, która została zakuta w kajdanki i zamknięta na wiele godzin, gdy przyłapano ją z frytką w ustach w metrze, gdzie obowiązuje zakaz jedzenia.

Pożyteczna wojna kulturowa
Po wybuchu wojny w Iraku głośno było w europejskich mediach o ograniczeniach wolności prasy, która powstrzymywała się od krytycznych doniesień z frontu. Mimo to - i mimo politycznej poprawności - Stany Zjednoczone są oazą wolnego słowa, gdzie nadal dopuszcza się zróżnicowane opinie. Nie poszukuje się konsensu za wszelką cenę, lecz pozwala na zderzenie różnych opinii w stopniu nieznanym w rdzennej Europie. Wynika to także z tego, że Ameryka jest krajem wojny kulturowej. Także pod tym względem jest nam bardziej bliska niż Europa Zachodnia, gdzie nie ma już w zasadzie sporów kulturowych, obyczajowych lub ideologicznych, a wszystko tonie w powszechnej tolerancji. Program taki jak "Warto rozmawiać" Jana Pospieszalskiego mógłby być pokazywany w Stanach Zjednoczonych, ale nie w Europie. Amerykanie są - jak pisała przed paru laty Gertrud Himmelfarb w swej książce "One Nation, Two Cultures" - jednym narodem, ale o dwóch kulturach. Także w Polsce po 1989 r. pojawiło się podobne zjawisko rozdźwięku kulturowego. Można nawet powiedzieć, że Polacy są jednym narodem o trzech kulturach: postkomunistycznie spatologizowanej niskiej kulturze plebejskiej (oddziałującej też na warstwy wyższe), tradycyjnej wysokiej kulturze polskiej oraz ponowoczesnej, imitacyjnej kulturze nowej elity.
Korupcja polityków i ich mafijne powiązania nasuwają na myśl filmy amerykańskie o latach trzydziestych. Wspaniałe i prawdziwie amerykańskie bywają wzloty i upadki polskich przedsiębiorców i polityków. Lech Wałęsa, który nigdy nie nie był lubiany przez snobistycznych Europejczyków, w Ameryce nadal cieszy się wielką estymą. Jest wzorem prawdziwie amerykańskiej kariery - od elektryka do prezydenta. W ogóle nasze elity, które zdobyły pieniądze i władzę, są w swym stylu życia bardziej amerykańskie niż europejskie, gdzie pieniądze ma się od pokoleń.

Bródno jak Bronx
Amerykę dzielą od rdzenia Europy nie tylko wartości, ale i forma, sposób życia. Na przykład kultura miejska. W USA opisany przez Waltera Benjamina paryski flaneur nie jest możliwy - nie przewidziano dróg dla spacerowiczów, bo często brakuje zwykłego chodnika. Może jedynym wyjątkiem jest Nowy Jork oraz parę innych zaeuropeizowanych miejsc tego typu. Miejskość amerykańska jest brzydka i kiczowata - podobnie jak polska. Wszędzie także można napotkać pawiloniki budzące nadwiślańskie skojarzenia. Nasza stolica jest najlepszym świadectwem tego powinowactwa. Zniszczona w czasie wojny, odbudowana przez komunistów, a teraz modernizowana przez peryferyjny dziki kapitalizm nie przypomina miasta europejskiego, lecz raczej amerykańskie. Nie wiem, czy krakus może lubić miasta amerykańskie, ale warszawiak może się czuć w nich prawie jak w domu, tylko nieco większym. Niektóre regiony Warszawy - jak południowa część Alej Jerozolimskich - zostały chyba zbudowane na amerykański wzór i podobieństwo. Bródno niewiele różni się do Bronksu, a zamknięte, chronione przez straże osiedla nowozamożnych przypominają mieszkalne twierdze Los Angeles, opisane przez znakomitego socjologa miasta Mike'a Davisa w książce "City of Quartz". Oczywiście, wszystko to na naszą skromną skalę.
Europejczykowi trudno znieść amerykańską żywność. Dla Włocha, Francuza czy Hiszpana to, co jedzą na co dzień przeciętni Amerykanie (ale są także znakomite restauracje), świadczy tylko o tym, jak nisko może upaść cywilizacja (lub raczej że może w ogóle się nie podnieść do pewnego poziomu). W jakimś sensie Amerykanie nie odeszli daleko od czasów Uptona Sinclara, chociaż nie chodzi już o warunki higieniczne, lecz o chemię i biotechnologię. W czasie ostatniego półrocznego pobytu tylko dwa razy udało nam się kupić coś podobnego do chleba - raz miał to być "tradycyjny polski chleb żytni", wypieczony w Chicago, innym razem "tradycyjny niemiecki pumpernikiel". Ale i tym wypiekom daleko było do prawdziwego polskiego czy niemieckiego pieczywa - w Niemczech nie sposób sobie wyobrazić życia bez świeżych bułek lub doskonałego chleba od piekarza za rogiem. Polacy nie są tak wybredni jak wychowani w dobrobycie rdzenni Europejczycy. W komunizmie przyzwyczaili się jeść byle co, choć także pod tym względem nastąpiła ogromna zmiana, ale o ograniczonym zasięgu społecznym. Co więcej, jeszcze na początku lat 90. chodzono do jednego z pierwszych McDonaldów w Warszawie niemal uroczyście, jak do najlepszej restauracji.

Honor i ojczyzna
Stany Zjednoczone nie są krajem nowoczesnym ani ponowoczesnym, mimo wysiłków radykalnej lewicy. Łączą tradycjonalizm z nowoczesnością, przyjemne zacofanie z postępem, tradycyjne dobra z wolnością. Wspaniała technika sąsiaduje tu z infrastrukturą z czasów króla Ćwieczka, co bywa uciążliwe, bo gdy na przykład w Waszyngtonie zawieje silniejszy wiatr, tysiące ludzi natychmiast jest pozbawionych prądu.
Można by mnożyć szczegóły - zabawne i irytujące, budujące i odstraszające - w nie do końca przecież poważnej komparatystyce. Najistotniejsze wydaje się jednak to, że USA są dzisiaj nie tylko obrońcą wolności, ale także kultury Zachodu, w której nie tylko nie umarł Bóg, a przetrwały także - mimo wysiłków dominującej na uniwersytetach i w mediach kulturowej lewicy - honor i ojczyzna. Mimo piętnastoletnich wysiłków modernizacyjnych Polacy również nie chcą się rozstać z tymi starociami.
Czy wszystkie podobieństwa między Polską i USA nie nasuwają wniosku, że nie jesteśmy krajem europejskim w dzisiejszym sensie tego słowa? Kiedyś Polska robiła wrażenie kraju południowego, który nieszczęsnym przypadkiem został rzucony na północ, a w dodatku pozbawiony kuchni śródziemnomorskiej i wina. Teraz mogłaby być jednym z pośledniejszych stanów USA. Na pewno jednak to raczej Stany Zjednoczone niż rdzeń Europy oferują nam bardziej pociągający i bliższy naszej rzeczywistość model modernizacji.
Okładka tygodnika WPROST: 41/2004
Więcej możesz przeczytać w 41/2004 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 41/2004 (1141)

  • Wprost od czytelników 10 paź 2004 Wprost górą! Czytając notkę "Wprost górą!" (nr 39), ucieszyłem się z przyznania Wam tytułu Wydawca Roku. Wasza radość jest też moją radością, bo jestem Waszym wiernym czytelnikiem od pierwszego numeru, a było... 3
  • Na stronie - Co z tamtą Polską? 10 paź 2004 Tamta Polska ciągle jest nadobecna w naszym życiu. Każdego dnia potwierdza to premier z leasingu Marek Belka Co z tą Polską? - zapytał Ribbentrop Mołotowa w sierpniu 1939 roku. - Jak to co? To samo co z tamtą - odpowiedział sowiecki minister spraw zagranicznych. Po tym... 3
  • Skaner 10 paź 2004 Członek zawieszony Epidemia zawieszania członków opanowała nie tylko polityków. Teraz przeniosła się do telewizji. Jej ofiarą padł Ryszard Pacławski, kojarzony z SLD członek zarządu TVP. Pacławski nadal będzie pobierał... 8
  • Dossier 10 paź 2004 Demokracja i wolność to najlepsze rozwiązanie wszelkich problemów, ale nie wiadomo, czy na całym świecie podczas wizyty w Rosji ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI, prezydent RP Między nogami a głową już nie będę wybierać. I tak... 9
  • Sawka 10 paź 2004 10
  • Kadry 10 paź 2004 11
  • Playback 10 paź 2004 13
  • M&M 10 paź 2004 A NA DRZEWACH ZAMIAST LIŚCI... Sypią się z drzew liście. Wzorem liści układ sypie się. Więc aferzyści sypią też. Bo wolą, zdaje mi się, sypać się niż (zamiast liści) wisieć. 13
  • Poczta 10 paź 2004 OŚWIADCZENIE Agencja Wydawniczo-Reklamowa "Wprost", redaktor naczelny tygodnika "Wprost" Marek Król oraz Wojciech Sumliński oświadczają, że w artykule "To tylko mafia" zamieszczonym w tygodniku... 13
  • Nałęcz - Szturm superpatriotów 10 paź 2004 Gdy interesu narodowego bronią demagodzy, państwo zawsze na tym traci Sejmowe starcie o sposób prywatyzacji PKO BP jest fragmentem poważniejszej wojny. Nabiera impetu ofensywa superpatriotów, dla których podstawową miarą patriotyzmu jest maksymalizacja żądań. W sprawie PKO BP... 14
  • Ryba po polsku - Pedagogika polityczna 10 paź 2004 Niestety, stosunki polsko-rosyjskie od sielankowych czasów Gomułki i Chruszczowa mocno się popsuły Ucieszyłem się, kiedy usłyszałem o akcji "Weź Niemca na wychowanie". Od razu chciałem się zgłosić i zarezerwować dla siebie Erikę Steinbach i Rudiego Pawelkę. To są jednostki... 15
  • Z życia koalicji 10 paź 2004 Niestety, prawicowi siepacze doprowadzili do gwałtownego spadku poziomu białorusinizacji Telewizji Białoruskiej oddział w Warszawie. W tej sytuacji musimy zaprzestać używania tej nazwy. Oczywiście, nie na zawsze, my tylko zawieszamy nazwę.... 16
  • Z życia opozycji 10 paź 2004 Rozgorzała kolejna bitwa o księdza Jankowskiego. Miejsce w wyborach do Senatu ofiarowuje mu Samoobrona, a i Liga Polskich Rodzin nie miałaby nic przeciwko. Przed prałatem niełatwy wybór. Trudno orzec, która siła jest bardziej... 17
  • Fotoplastykon 10 paź 2004 www.przyssawka.pl 18
  • Zdjęcie z prezydentem 10 paź 2004 Prezydent Kwaśniewski spotkał się z jednym z głównych podejrzanych w sprawie mafii paliwowej, przeciwko któremu toczyło się śledztwo o liczne przestępstwa 29 kwietnia 2002 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski przyjechał z roboczą wizytą do Wisły. Oglądał remontowany dla niego... 20
  • Oskarżyciel koronny 10 paź 2004 Gdyby był w Polsce, mógłby się stać najważniejszym świadkiem sejmowej komisji ds. Orlenu. 42-letni Arkadiusz Grochulski, współwłaściciel spółki BGM w Szczecinie, został uznany za szefa mafii paliwowej w Polsce. Grochulski od września tego roku jest ścigany międzynarodowym... 22
  • Pornochudzielec Goebbels 10 paź 2004 Czy Leszek Miller życzy Zbigniewowi Ziobrze szóstki dzieci? Goebbels", "zero", "pornogrubas" - politycy wykazują imponującą inwencję w wymyślaniu wyzwisk, którymi się obrzucają. Co ciekawe, polscy politycy uznali porównanie do Goebbelsa za największą obelgę, przez co... 24
  • Niemiecka choroba 10 paź 2004 Oświadczenia Belki i Schrödera nie złagodzą rozgoryczenia posianego w sercach dzieci i wnuków ofiar Coś tu się chyba komuś myli... Już sama idea, zrodzona w dobrej wierze (!), negocjacji między Bundestagiem a Sejmem polskim w sprawie odszkodowań i reparacji ukazywała, jak... 26
  • Amerykoholicy 10 paź 2004 Polacy najbardziej amerykańskimi Europejczykami? Proamerykańskim nastawieniem, sympatią, ba, wręcz miłością do Ameryki wyróżniają się Polacy wśród Europejczyków, nawet tych nowych. Nie jest to miłość bezwarunkowa. Ostatnio nawet prezydenta Kwaśniewskiego naszły wątpliwości co... 28
  • Giełda 10 paź 2004 Hossa Świat Dziewicze loty Bransona Richard Branson, ekscentryczny brytyjski miliarder, właściciel m.in. lini lotniczych Virgin Atlantic, tworzy wraz z amerykańską spółką Mojave Aerospace Ventures pierwszą na świecie kosmiczną... 34
  • Po co nam ten rząd?! 10 paź 2004 2000 zł zapłaci każdy pracujący Polak, by Marek Belka mógł porządzić jeszcze kilka miesięcy Do panów Belki i Hausnera: pie... takie państwo! Wywalam 150 osób na zasiłek. Zamykam firmę i jadę na Cypr. Sami płaćcie te idiotyczne podatki, może wtedy zaczniecie lepiej pilnować... 36
  • Pierwszej drogi! 10 paź 2004 Plan Wilczyńskiego: uciekajmy ze ścieżki nad przepaścią, którą jest "trzecia droga" Na lewicy mamy od pewnego czasu euforię wywołaną przyspieszeniem tempa wzrostu PKB. Proces ten rzeczywiście jest pocieszający, ale nie powinien nam przesłaniać zagrożeń starannie... 46
  • Orwell 2004 10 paź 2004 Nasi "postępowcy" chcieliby stworzyć globalny komunizm Najbardziej postępowy dziennik w naszym kraju (czytaj: "Gazeta Wyborcza") bodaj jedyny wydrukował "List otwarty do Busha i Kerry'ego", podpisany przez bliżej nie znane Międzynarodowe Kolegium Etyczne. Nim zabrałem się do... 50
  • Balcerowicz wprost - Najważniejsze - nie szkodzić 10 paź 2004 Nadmierne wydatki publiczne prowadzą do nadmiernych podatków, a te spychają gospodarkę do szarej strefy Każdego chyba intryguje pytanie, dlaczego jedne kraje są biedne, a inne bogate, dlaczego jedne rozwijają się szybko, a inne tkwią w stagnacji lub się wręcz cofają? Ta... 52
  • Supersam 10 paź 2004 Auto z sercem Nowy renault modus - według konstruktorów "samochód o wielkim sercu" - wyróżnia się zwartą, mocną sylwetką i obszernym wnętrzem. Silnik o pojemności 1,6 l i mocy 113 KM rozpędza auto do 100... 54
  • Koszenie gadających głów 10 paź 2004 Rozmowy z politykami w telewizji i stacjach radiowych są tak anachroniczne jak nieme kino Politycy bardzo się dla nas, wyborców, poświęcają. Gdy my po przebudzeniu włączamy radio, oni już dawno są po porannej toalecie i odpowiadają na pytania. Najwcześniej zaczynają "Sygnały... 56
  • Terminal City 10 paź 2004 Najatrakcyjniejsze porty lotnicze to Hongkong, Singapur i Amsterdam Symbolem Kopenhagi nie jest już syrenka. Nie jest nim też park rozrywki Tivoli. Symbolem i największą atrakcją stolicy Danii jest lotnisko Kastrup. Dziesiątki tysięcy turystów przyjeżdża do Osaki głównie po... 64
  • Ludzie kaktusy 10 paź 2004 Przyszłość Izraela będzie w coraz większym stopniu zależała od Żydów z Rosji Czy zwykła statystyka może być lekcją historii i kultury, a także ważnym czynnikiem w analizie zwycięstw i porażek? Pozytywna odpowiedź wynika choćby z lektury najnowszego rocznika statystycznego... 67
  • Makłowicz do Bikonta, Bikont do Makłowicza - Pieprzenie o soleniu 10 paź 2004 Piotrusiu! Chciałbym się dziś podzielić z Tobą uwagami na temat, który wielu może się wydawać niegodzien dyskusji. Tym tematem jest sól i jej w kuchni zastosowanie. Sól, jaka jest, każdy widzi, i każdy też wie, jak smakuje - powie osobnik spożywający obiad w kapciach przed... 68
  • Druga płeć - Modliszka europejska 10 paź 2004 Według badaczy, monogamia w świecie zwierząt zdarza się tylko wtedy, gdy odpowiada obu stronom Znamy się na wszystkim. Na polityce, sporcie i medycynie. W sprawach seksu każdy z nas jest prawdziwym ekspertem. Zresztą materiałów do zgłębiania tajników ars amandi nie brakuje.... 69
  • Wojna sukcesów 10 paź 2004 Polacy bombardują Berlin - we wrześniu 1939 r. wierzyły w to miliony naszych rodaków Kiedy wybucha wojna, jej pierwszą ofiarą pada prawda - tę myśl polskie doświadczenie wrześniowe uzupełniło twierdzeniem, że jednocześnie pierwszym zwycięzcą staje się bujda, czyli kłamstwo.... 70
  • Know-how 10 paź 2004 Zaufanie do podobnego Najbardziej ufamy tym, którzy są do nas podobni" - twierdzi dr Lisa DeBruine, psycholog z McMaster University w Kanadzie. Również przyjaźnimy się z osobami o twarzach przypominających nasze, ponieważ... 74
  • Lobotomia Nobla 10 paź 2004 Niektórym uczonym trzeba odebrać Nagrodę Nobla Amerykański neurochirurg Walter Freeman do wykonania lobotomii używał młotka do trepanacji i wprowadzanego przez otwór w czaszce szpikulca do lodów, którym niszczył tkankę mózgową zbyt agresywnych pacjentów zakładów... 76
  • Druga hiszpanka 10 paź 2004 W Azji atakuje ludzi nowa, zabójcza odmiana wirusa grypy Azji grozi epidemia ptasiej grypy, która może doprowadzić do pandemii - ostrzegają eksperci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Mimo profilaktycznego wybicia ponad 200 mln kurczaków, choroby nie udało się opanować.... 80
  • Choroba w modzie 10 paź 2004 Migreny, bóle kręgosłupa i chroniczne zmęczenie mają najczęściej podłoże psychiczne Przyczyną histerii jest przemieszczanie się macicy w ciele kobiety - twierdził Platon. W XIX wieku choroba ta osiągnęła rozmiary epidemii. W końcu psychologowie doszli do wniosku, że główną... 82
  • Bomba w płucach 10 paź 2004 Choroba groźniejsza niż rak Poranny kaszel, brak tchu, zmęczenie, czasem świszczący oddech - takie były pierwsze objawy choroby, która uśmierciła Walta Disneya, Louisa Armstronga, Humphreya Bogarta, a także poetę T. S. Eliota oraz Iana Flemminga, twórcę przygód Jamesa Bonda.... 84
  • Bez granic 10 paź 2004 Człowiek stulecia W sto trzydziestą piątą rocznicę urodzin twórca współczesnej państwowości indyjskiej i propagator pacyfizmu Mahatma Gandhi jest najbardziej uwielbianym człowiekiem w Indiach, ale nie tylko tam. Choć Gandhi... 86
  • Atak delfina 10 paź 2004 Izrael może uderzyć na Iran już za miesiąc - tuż po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych Atak Izraela na Iran wisi na włosku. Izrael jest gotowy do uprzedzającego ataku na irańskie ośrodki atomowe, bo uważa islamski reżim w Teheranie za największe zagrożenie dla... 88
  • Mroźna jesień 10 paź 2004 Rosja zamraża stosunki z Polską Dialog? A czego miałby dotyczyć? - taką odpowiedź usłyszałem od jednego z doradców prezydenta Władimira Putina, gdy zapytałem go o przyszłość polsko-rosyjskiego dialogu. Po czym nastąpiło szybkie wyliczenie: polityka celna i tranzytowa nie jest... 92
  • Teleprezydent 10 paź 2004 Amerykanie wolą głosować na człowieka z krwi i kości, a nie na jego program Co trzeci niezdecydowany amerykański wyborca gotów jest poprzeć tego kandydata na prezydenta światowego supermocarstwa, który przypadnie mu do gustu podczas telewizyjnego pojedynku między rywalami... 94
  • Powrót talibów? 10 paź 2004 Afganistanowi grozi wojna domowa i rozpad państwa W Afganistanie w każdej chwili może dojść do wojny domowej - mówi "Wprost" znawca Afganistanu, prof. Barnett Rubin z New York University. - Władza prezydenta Hamida Karzaja jest iluzoryczna i nie sięga poza granice Kabulu. W... 96
  • Cud nad Mekongiem 10 paź 2004 Dzieci Ho Szi Mina budują kapitalizm Plakaty z sierpem i młotem oraz hasła wzywające do podnoszenia socjalistycznej świadomości ujrzą uczestnicy piątego szczytu Azja - Europa, który odbędzie się 8-9 października w Hanoi. Dostrzegą jednak i to, że nie robią one wrażenia na... 98
  • Menu 10 paź 2004 Krótko po Wolsku Czas Leonarda Od dawna Leonardo da Vinci nie był aż tak wszechstronnym obiektem zainteresowania jak dziś - Dan Brown popularyzuje go w swej powieści jako wielkiego mistrza Zakonu Syjonu, zajmuje też wysoką pozycję na... 100
  • Młynek do pisania 10 paź 2004 Brak pasjonujących fabuł i pełnokrwistych bohaterów to grzech powszedni polskiej literatury współczesnej Czy podczas Oscarowej gali można nie przyznać statuetek w najważniejszych kategoriach? To niemożliwe, bo zawsze jest odpowiednia podaż. W historii polskiej Nagrody... 102
  • Pan Zygmunt 10 paź 2004 Kałużyński był intelektualistą o umyśle tak niepodległym, że aż ocierającym się o anarchizm Zygmunt Kałużyński (1918-2004) był świadkiem XX wieku, był też jednym z najbardziej niepokornych krytyków kultury - na miarę Tadeusza Boya-Żeleńskiego czy Karola Irzykowskiego. Na... 106
  • Europejski łącznik 10 paź 2004 Jim Jarmusch dostałby Oscara, gdyby zrobił film zaliczony do kategorii "najlepszy film zagraniczny" Gdy europejscy reżyserzy robili wszystko, by zostali zauważeni w Hollywood, wywodzący się stamtąd Jim Jarmusch zabiegał o względy w Europie. Jarmusch wykorzystał dwa snobizmy.... 110
  • Skibą w mur - Jesienny Przewodnik Antydepresyjny 10 paź 2004 Grypa - podobnie jak Jakubowska - atakuje jesienią Jesień idzie, nie ma na to rady" - śpiewano kiedyś w znanej piosence. Wiele osób obawia się nadejścia jesieni, podobnie jak rządów Giertycha, wyższych podatków czy ciąży. Wraz z nastaniem października Polacy masowo popadają w... 114

ZKDP - Nakład kontrolowany