Ukraińcy stanęli pod Sejmem. Mają serdecznie dość sytuacji na granicy

Ukraińcy stanęli pod Sejmem. Mają serdecznie dość sytuacji na granicy

Gmach Sejmu /
Gmach Sejmu / Źródło: Wikimedia Commons / Piotr VaGla Waglowski / domena publiczna
Ukraińcy domagają się interwencji polskich władz. Wielkie nadzieje wiążą z nowym rządem Donalda Tuska.

Sprawę nagłośniła 7 grudnia białoruska telewizja Biełsat TV. Przed od rana w czwartek spotkać można protestujących Ukraińców, trzymających w dłoniach transparenty. „Polacy i Ukraińcy – my się kłócimy, ”, „blokada zabija”, „kierowcy cierpią!”, „jesteśmy w stanie wojny – nie konkurujemy ze sobą”, „zakończcie blokadę, nakarmmy świat razem” – brzmią niektóre z haseł.

Protestują przewoźnicy, wolontariusze i działacze społeczni

Wśród protestujących są działacze społeczni czy wolontariusze, a także kierowcy ciężarówek i ich rodziny. Belsat.eu informuje, że przekazali już list do Marszałka Sejmu Szymona Hołowni, zaadresowany też do posłów, a napisany przez ukraińskich przewoźników i organizacji, które ich zrzeszają. W treści proszą oni, by na obradach izby niższej, a także posiedzeniach komisji niezwłocznie przyjrzano się kwestii protestów na granicy.

Polscy przewoźnicy blokują przejścia graniczne z Ukrainą od 6 listopada. Od niedawna dołączyli do nich też rolnicy. Chodzi o punkt w Hrebennem i Dorohusku (woj. lubelskie), a także Korczowej i Medyce (woj. podkarpackie).

Rosja podgrzewa konflikt?

Protestujący twierdzą, że konflikt między Ukraińcami i Polakami wzmóc stara się rosyjska propaganda. Podkreślili również, że ich zdaniem sytuacja jest niekorzystna dla gospodarki obu krajów (godzi w interesy obu państw). Zwrócili też uwagę na kwestię poszanowania praw i godności człowieka.

Wasyl Chomen z  mówi, że protestującym nie podoba się m.in. powolna reakcja polskiego rządu lub jej brak. Dodaje, że takowej brak od blisko miesiąca. Podkreślił, że problem na granicy wpływa na narodowe bezpieczeństwo Ukraińców, którzy „są w stanie wojny”.

Chomen widzi nadzieję w nowej władzy. 11 grudnia odbędzie się głosowanie nad wotum zaufania dla rządu obecnego premiera , który najprawdopodobniej nie uzyska większości, więc wszystko wskazuje na to, że nowym Prezesem Rady Ministrów zostanie . - Jak przyjdzie nowa władza, być może ona zrobi coś w tym kierunku, będzie negocjować z tymi ludźmi, którzy są na granicy. Ukraina i Komisja Europejska, w tym Polska jako członek UE, podpisały umowę, zgodnie z która nie można blokować granicy – dodaje. Mężczyzna mówi, że na sporze skorzysta Rosja, bo sytuacja „uderza w solidarność między Ukrainą a Polską, i Zachodem” – cytuje go belsat.eu.

Lubow, która w Polsce jest od kilku lat, mówi wprost: „jeśli Polacy się odwrócą od nas, nie wytrzymamy”. Stwierdził, że na Ukrainie sytuacja jest niezwykle trudna, bo ludzie nie mają pracy, a ponadto cierpią dzieci i kobiety. Zwraca uwagę, że sytuacja wpływa na stosunki ukrainsko-polskie. - Już nie mówi się, że stosunki między nami są braterskie – wyjaśnia.

Cierpi ukraińska i polska gospodarka

Kolejna rozmówczyni – Tatiana – uważa, że wszystkiemu winni są propagandyści. Zwróciła uwagę, że Polacy chętnie pomagali Ukraińcom, a „dzięki” Rosjanom przejścia graniczne są zablokowane. Wymienia, że sytuacja źle wpływa na gospodarkę – zarówno polską, jak i ukraińską, podając za przykład nabiał, który w głównej mierze jest Polski. Z powodu obecnej sytuacji zaś na Ukrainie podnoszone są ceny. Zwykli ludzie cierpią więc najbardziej, bo nie są w stanie zapewnić sobie lepszych warunków finansowych z powodu wojny. Wyjaśniła, że widziała, jak w kolejce do przejścia, po stronie ukraińskiej, ustawiał się kierowca z Polski – sugerując, że w zaistniałej sytuacji cierpią i Ukraińcy, i Polacy. Dodał, że Rosja korzysta na sytuacji i rozsiewa propagandę. – Nie ma już problemu zboża, które już jest wożone tranzytem. Musimy zrozumieć, że to jest propaganda, jest to próba skłócenia naszych narodów – czytamy.

Współorganizatorka protestu – Wiktoria – ekspertka ds. handlu międzynarodowego, rzeczniczka Klubu Współpracy Handlowej Ukraina-Eu, ma nadzieję na szybką reakcję rządu. Wyjaśniła, że Polska gospodarka cierpi na sytuacji, a Ukraińcom zależy, by w Polakom żyło się dobrze – choćby dlatego, że wielu z nich tutaj mieszka. Dodała, że ukraińskie targowiska są przepełnione polską żywnością.

Oczekiwania polskich przewoźników

Czego natomiast żądają polscy przewoźnicy? Protest zakończy się, gdy zawieszone zostaną licencje wydane ukraińskim firmom transportowym, założonym zaraz po rozpoczęciu inwazji. Domagają się też, by zostały one skontrolowane. Natomiast rolnicy z inicjatywy „Oszukana wieś” chcą kontynuowania kredytów płynnościowych, dopłat do skupu kukurydzy i utrzymania podatku rolniczego w obecnej wysokości – informuje Polska Agencja Prasowa.

Czytaj też:
Afront wobec Czarnka w Sejmie. Braun stanął w obronie posła PiS
Czytaj też:
Szef gabinetu Zełenskiego w Waszyngtonie. „Duże ryzyko przegrania wojny”