Fałszerzem banknotów okazał się... 16-latek

Fałszerzem banknotów okazał się... 16-latek

fot. lubelska.policja.gov.pl
Policjanci ze Szczebrzeszyna zatrzymali 16-latka, który przy pomocy domowego urządzenia wyprodukował fałszywe 20-złotowe banknoty. Fałszerstwo wyszło na jaw, kiedy podróbkę banknotów rozpoznała ekspedientka jednego z miejscowych sklepów. Nastolatek próbował zapłacić nimi za zakup doładowania do telefonu. W miejscu zamieszkania 16-latka mundurowi ujawnili kilkanaście kartek papieru częściowo zadrukowanych falsyfikatami. Sprawą nastoletniego fałszerza wkrótce zajmie się sąd rodzinny i nieletnich.
Wczoraj ekspedientka jednego ze sklepów w Szczebrzeszynie powiadomiła policjantów z miejscowego komisariatu o ujawnieniu fałszywych banknotów o nominale 20 złotych. Jak ustalili policjanci, falsyfikatami posłużył się 16-letni mieszkaniec Szczebrzeszyna. Nastolatek próbował puścić je w obieg płacąc za zakup doładowania do telefonu. Za transakcję wartą 30 złotych, młodzieniec wręczył sklepowej dwa banknoty o nominałach 20 złotych. Kobieta od razu zorientowała się, że ma do czynienia z falsyfikatami. Oba banknoty posiadały tę samą serię i numer i zostały sklejone z dwóch kartek papieru. Policjanci przeszukali nastolatka. W jego odzieży ujawnili kolejny podrobiony banknot. Przeszukano również mieszkanie w którym zamieszkiwał 16-latek. Tam ujawniono i zabezpieczono 11 kart papieru, częściowo zadrukowanych skopiowanym banknotem, jak również urządzenie służące do produkcji falsyfikatów.

Nastoletni fałszerz już został przesłuchany. Młodzieniec wyjaśnił policjantom, że oryginalny banknot który posłużył mu do wykonania falsyfikatów otrzymał od babci. Na domowym urządzeniu wykonał kopię obydwu stron banknotu, które następnie posklejał. Tak wyprodukowaną fałszywką próbował zapłacić za zakupy.

Wkrótce sprawą nastoletniego fałszerza zajmie się sąd rodzinny i nieletnich.

lubelska.policja.gov.pl

Czytaj także

 1
  • Ewa z Raj(ch)u   IP
    Powinien pieniądze wydać w restauracji u Sowy, tam przyjmują wszystkie banknoty.
    Biedak, pewnie po załadowaniu telefonu, chciał zadzwonić do Tuska informując go jak ciężko ma młodzież w Polsce. 40 zł, to jakieś 10 Euro za które będą go włóczyć po sądach.
    Ekspedientka może również liczyć na odwiedziny prokuratury która karze wszystkich, podobnie jak redaktorów tyg. WPROST, za ujawnienie przestępstwa.
    Banda jest w tej Polsce, tylko PO której stronie!!!