20 kwietnia w Muzeum Miejskim w Jastrzębiu-Zdroju (woj. śląskie) odbyło się uroczyste otwarcie wystawy „Katyń 1940 — Smoleńsk 2010. Anatomia kłamstwa”. Zostaną na niej zaprezentowane “unikatowe dokumenty, fotografie oraz pamiątki związane z ofiarami obu tragicznych wydarzeń (...). Ekspozycja przybliża historie konkretnych osób, m.in. generała Mieczysława Smorawińskiego, Jana Powały oraz Bronisława Bohaterewicza, ukazując dramatyczne losy jednostek” – zapowiedział urząd miasta. W inauguracji wydarzenia uczestniczył prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Profesor Kik: Brak szacunku do dramatów
W rozmowie z „Faktem” do wystawy odniósł się politolog prof. Kazimierz Kik. – To jest gorzej niż głupota i wyraźny brak szacunku do dramatów, jakie się rozegrały – ocenił to wydarzenie ekspert. Podkreślił także, że “wykorzystywanie tragedii do celów politycznych jest godne najwyższego potępienia".
– Obecność prezesa Kaczyńskiego wskazuje, że jeżeli nie ma się argumentów i pomysłu na realizowanie interesu narodowego Polaków, to gra się na emocjach. Widocznie prezes sądzi, że swoją obecnością na takiej wystawie może coś ugrać. Tak jest, gdy jedynym celem jest powrót do władzy – ocenił prof. Kik.
W jego ocenie jest to przykład działania, gdy „wykorzystuje się nieszczęście narodowe do walki z przeciwnikiem politycznym”.
Komentarze internautów
Wydarzenie było relacjonowane m.in. na stronie urzędu miasta na Facebooku. Pojawiły się właściwie same negatywne komentarze dotyczące wydarzenia. Jeden z internautów pytał, “co wspólnego ma mord Polaków w 1940 r. w okolicach Katynia z katastrofą w 2010 pod Smoleńskiem”. „Skandal i tyle” – pisała kolejna osoba. Inna z kolei pytała, czy muzeum, w którym zorganizowano wystawę jest „miejskie czy partyjne”. „Hańbicie pamięć pomordowanych Polaków w Katyniu” – brzmiał inny komentarz.
Czytaj też:
Zaskakujący zwrot u Jarosława Kaczyńskiego. Różnicę widać coraz mocniejCzytaj też:
Strusia polityka PiS-u. „Odwlekamy temat Ziobry i Romanowskiego”
