W połowie listopada prezydent poinformował, że nie nominuje 46 sędziów do sądów wyższych instancji. Tłumaczył, że awansu nie otrzymają osoby kwestionujące (w jego ocenie) konstytucyjny porządek państwa i uprawnienia głowy państwa. Media zwracały uwagę, że większość pominiętych sędziów podpisała w 2021 roku apel o wykonywanie orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE. TSUE zakwestionował wówczas niezależność i bezstronność Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która została później zlikwidowana.
Sędziowie zaskarżyli decyzję Nawrockiego
Co najmniej kilkunastu sędziów skierowało skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Domagali się m.in. stwierdzenia nieważności postanowień prezydenta i zobowiązania go do wręczenia aktów powołania. Jeden z sędziów przekonywał, że nigdy nie kwestionował statusu osób powołanych przy udziale tzw. nowej KRS. Wskazywał, że orzekał z nimi w tych samych składach.
Kancelaria Prezydenta argumentowała natomiast, że odmowa nominacji nie jest decyzją administracyjną, dlatego WSA nie ma prawa jej kontrolować. Podkreślała, że powoływanie sędziów jest uprawnieniem wynikającym bezpośrednio z konstytucji.
WSA: Nominacje są prerogatywą prezydenta
WSA podzielił tę argumentację i uznał, że odmowa powołania sędziego nie podlega kontroli sądów administracyjnych. Według sądu prezydent działa w tej sprawie jako głowa państwa, kształtując personalny skład władzy sądowniczej. W uzasadnieniu wskazano, że akt powołania sędziego jest „prezydencką prerogatywą”, a głowa państwa pozostaje w jej wykonywaniu samodzielna.
Sąd zastrzegł jednak, że nie oznacza to całkowitej dowolności. Prezydenta wiążą zasady i wartości zapisane w konstytucji, ale zdaniem WSA ich ocenianie w tej sprawie nie należy do sądownictwa administracyjnego.
To nie koniec sporu. Sprawą zajmie się NSA
Orzeczenie dotyczące jednego z sędziów nie jest prawomocne. Pod koniec sierpnia złożył on skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Na podobny krok zdecydował się co najmniej jeszcze jeden sędzia.
Rozstrzygnięcie NSA może mieć znaczenie nie tylko dla 46 pominiętych kandydatów, lecz także dla granic prezydenckiej swobody przy nominacjach sędziowskich. W tle pozostaje wieloletni spór o Krajową Radę Sądownictwa i sposób wyboru jej sędziowskich członków.
Czytaj też:
Polityczne transfery do Trybunału Konstytucyjnego. Nie tylko Berek, Pawłowicz czy Święczkowski Czytaj też:
Sikorski ponowił apel do Nawrockiego. „Próbuje szantażować rząd, żeby wymusić decyzje kadrowe”
