Tomasz Sakiewicz o działaniach służb u jednego ze swoich pracowników napisał na platformie X. W sensacyjnym tonie sugerował, że doszło do bezprawnych działań.
Policja przeszukała mieszkanie dziennikarza TV Republika
„Właśnie dowiedzieliśmy się z pytań dziennikarzy grupy Wirtualna Polska, że policja przeszukała mieszkanie jednego z naszych dziennikarzy śledczych. Przeszukanie odbyło się: – bez wiedzy dziennikarza, – bez wiedzy redakcji, – bez obecności przysposobionego świadka” – wyliczał Sakiewicz.
„Skandalem jest nie tylko samo przeszukanie, ale też to, że o sprawie informowani są dziennikarze z konkurencyjnej redakcji. To kolejny przykład przedziwnych relacji łączących służby prasowe Policji z redakcjami spółek z grupy Wirtualna Polska SA” – podkreślał redaktor naczelny TV Republika.
KSP odpowiada Sakiewiczowi. Podaje przyczyny interwencji
W reakcji na narrację Telewizji Republika, Komenda Stołeczna Policji wydała obszerne oświadczenie. Podkreślono w nim, że przeszukanie nie miało związku z działalnością zawodową mężczyzny. „Czynności policji były następstwem informacji dotyczących jego zachowania oraz możliwego zagrożenia życia i zdrowia” – czytamy w komunikacie na X.
Jak przekazano, policja drogą elektroniczną otrzymała zgłoszenie dotyczące podejrzenia zagrożenia życia jednego z mieszkańców Żoliborza. „Mężczyzna opublikował na swoim profilu w serwisie X nagranie, w którym informował, że źle się czuje i potrzebuje pomocy pogotowia. Kilka minut później świadek telefonicznie zgłosił obawę o jego życie i zdrowie, wskazując na nieracjonalne zachowanie mężczyzny. Poinformował również, że drzwi do jego mieszkania były uchylone, a w lokalu widoczny był nieporządek” – czytamy.
„W toku dalszych czynności policjanci ustalili, że tego samego dnia, w godzinach popołudniowych, wobec wskazanego mężczyzny interweniowała Straż Miejska. Interwencja dotyczyła jego zachowania w jednym z kościołów na terenie Żoliborza. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który przewiózł mężczyznę do Szpitala Bielańskiego” – informowano.
Policja tłumaczyła, że na miejsce udano się w związku z informacja o otwartym mieszkaniu i pozostawionym bez opieki zwierzęciu. Funkcjonariusze mieli ustalić, czy w lokalu nie doszło do przestępstwa i musieli zabezpieczyć pozostawione w nim mienie.
Przeszukanie u dziennikarza. Policja zaprzecza wersji Sakiewicza
„Informacje uzyskane od świadków, a także okoliczności zdarzenia zostały uwzględnione przy podejmowaniu decyzji o wejściu do lokalu i przeprowadzeniu dalszych czynności, zgodnie z obowiązującymi przepisami” – dodawano w komunikacie.
„W czynnościach procesowych uczestniczyła osoba przybrana, a przebieg przeszukania został utrwalony przy użyciu kamery. Po zakończeniu czynności mieszkanie zabezpieczono poprzez założenie plomb” – czytamy. Przeczy to więc słowom Tomasza Sakiewicza o braku świadka.
W komunikacie zaznaczono, że przeszukanie zatwierdził też prokurator z nadzorującej sprawę Prokuratury Rejonowej Warszawa-Żoliborz.
„Podkreślamy raz jeszcze, że podjęte przez funkcjonariuszy czynności nie dotyczyły działalności zawodowej mężczyzny. Ich przyczyną były okoliczności związane z podejrzeniem zagrożenia życia i zdrowia oraz koniecznością podjęcia działań przewidzianych prawem” – czytamy.
Czytaj też:
Tak PiS gasi pożar po głośnej aferze. „Nie jesteś w TV Republika, nie istniejesz” Czytaj też:
Awantura w siedzibie Telewizji Republika. „Proszę mnie nie dotykać!”
