Z życia opozycji

Z życia opozycji

Jest mały problem. Chłopi z PSL chcą się połączyć ze Zbigniewem Religą, ale pod warunkiem, że w związku tym nie będzie miejsca dla Aldony Kameli-Sowińskiej. A Religa i Kamela są właśnie w trakcie zespalania na gruncie programowym i fryzurowym. Telewizje tym razem stanęły na wysokości zadania. Akt zespolenia można było zobaczyć tylko w kanałach kodowanych.

O Unii Wolności pamiętamy już nie tylko my. Dołączyła do nas "Trybuna", która ustami unitów, zwłaszcza Władysława Frasyniuka, ostrzega przed antydemokratycznymi zapędami Jana Rokity i Jarosława Kaczyńskiego. A przecież wydawało się, że to ludzie rozsądni, z którymi unia chciała nawet tworzyć rząd. Rokita! Kaczyński! Jak mogliście zawieść Frasyniuka! Nie wstyd wam?

"Proszę państwa, grozi nam dyktatura, a wy stoicie w korytarzu i rozmawiacie!" - grzmiał na plotkujących unitów Frasyniuk. Patrzcie, zabrania rozmawiać! Faktycznie, grozi nam dyktatura.

Marek Edelman dicit: "Prawica i faszyści zawsze mówią takie rzeczy, które im się zdaje, że wygrywają. (...) Niech im się nie zdaje, że tak łatwo wygrają w Polsce z dyktaturą". Sensu tej wypowiedzi się domyślamy, ale nie wynika on z wypowiedzianych słów, lecz z ogólnej znajomości samego Edelmana. Panie doktorze, by dawać dobry przykład młodzieży, radzimy sobie wziąć do serca Słowackiego: "Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa".

- Czy mogę się do pana zwracać "panie prezesie"? - grzecznie zapytał przesłuchiwanego Kunę przesłuchujący Antoni Macierewicz. - Ja nie jestem prezesem. Ja zatrudniam prezesów - dumnie odparł indagowany. Czyż nie dowodzi to kryzysu kapitalizmu? Prezesi są zatrudniani przez Kuny.

Najbogatszy polski mąż co prawda nie stawił się na przesłuchanie, ale starał się przetrzebić przesłuchujących. Na celownik wziął Zbigniewa Wassermanna (PiS), Romana Giertycha (LPR) i Konstantego Miodowicza (PO). Pełnomocnik Kulczyka domagał się usunięcia tej właśnie trójcy. Trójca jednak się uratowała. Cud?

Z rzadka udzielający się ostatnio Andrzej Lepper ogłosił, że posłowie po dwóch kadencjach nie powinni być więcej wpuszczani do Sejmu, żeby zrobić miejsce młodszym. Najsłynniejszy polski Mulat, tak bliski naszym sercom, niestety bredzi. Człowieka poniżej czterdziestki do Sejmu wołami nie zaciągną. Było kilku młodszych, jak Bielan, Piskorski czy Kamiński, to dali drapaka do Brukseli. Niby też nudne miasto, ale przynajmniej zarobki godziwe.

A to nam się Roman Giertych wkopał. Największy polski polityk powinien uważać, gdzie się pałęta. Na przykład Jasną Górę lepiej omijać z daleka, bo można tam spotkać Jana Kulczyka. Skądinąd Kulczyk przejawia zastanawiającą skłonność do męskich klasztorów i gór. Lubi sobie pokontemplować na górze Athos, doznać nieco metafizycznych wrażeń na Jasnej Górze. Może skończyć jak cesarz Karol V, który porzucił swoje imperium i wstąpił do klasztoru.

Na wniosek Kulczyka Giertychem zajmie się prokuratura, bo lider LPR podobno domagał się od biznesmena papierów na prezydenta. Największy polski polityk słabo pamięta feralne spotkanie z Kulczykiem. Z jego relacji wynika, że trwało od kilku sekund do kilkudziesięciu minut. Niby młodszy od Nikolskiego, nos także jakby mniej fioletowy, a jednak i on ma kłopoty z pamięcią.

O jednym Giertych nie zapomina nigdy. Co tydzień nawołuje kogoś do dymisji. Tym razem padło na premiera Belkę. Marszałek Sejmu, prezydent Francji i sekretarz generalny ONZ odetchnęli z ulgą.

Niepodległościowemu atakowi na opozycję odpór dał Jarosław Kaczyński. A obu panom K. przyłożyły chłopy: Janusz Wojciechowski oraz Andrzej Lepper. Ich zdaniem, 11 listopada to nie czas na polityczne połajanki. Najsłynniejszy polski Mulat stwierdził, że "nie może być tak, że w Święto Niepodległości jedni plują na drugich, a drudzy na pierwszych". W tej sprawie Leppera radzimy posłuchać. Na pluciu zna się jak mało kto w tym kraju.
Okładka tygodnika WPROST: 47/2004
Więcej możesz przeczytać w 47/2004 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0