Nawrocki ujawnił, co się wydarzyło w trakcie kampanii. „Myśleli, że nie żyję”

Nawrocki ujawnił, co się wydarzyło w trakcie kampanii. „Myśleli, że nie żyję”

Prezydent Karol Nawrocki
Prezydent Karol Nawrocki Źródło: PAP / Piotr Polak
Karol Nawrocki opowiedział o najtrudniejszym momencie ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej. Chodzi o zdarzenia, do których miało dojść w Ząbkowicach Śląskich.

Prezydent Karol Nawrocki ujawnił, co się działo podczas kampanii w opublikowanym przez wpolityce.pl fragmencie książki „Skąd się wziął Karol Nawrocki”, która jest tzw. wywiadem rzeką – z Nawrockim rozmawiał profesor Andrzej Nowak. Jak twierdzi prezydent, miał tam „sytuację naprawdę mocno podbramkową". Wspomina też, że to był moment grozy, który do dziś pamięta bardzo wyraźnie.

Nawrocki o sytuacji podbramkowej w trakcie kampanii prezydenckiej

"Świadkami tego byli Mikołaj, Jarek i Jakub, czyli cała ta trójka moich najbliższych współpracowników. Między Ząbkowicami Śląskimi a Dzierżoniowem wydarzyło się coś, co do dziś traktuję bardzo poważnie" – wspomina Nawrocki.
"Dziwnie zachowywały się też telewizje związane z moim kontrkandydatem" – ocenia prezydent i dodaje, że "nagle pojawili się dziennikarze, jakaś dziwna kamera nas śledziła".

"Byli dziwnie skupieni na jednym: czy ja na pewno wsiądę do pociągu między Ząbkowicami Śląskimi a Dzierżoniowem" – twierdzi Nawrocki.

Ze wspomnień prezydenta wynika, że do niepokojącej sytuacji miało dojść jeszcze podczas spotkania z wyborcami w Ząbkowicach Śląskich, z których miał następnie pojechać na następne spotkanie wyborcze.

"Kończę mówić i nagle czuję, że dzieje się ze mną coś bardzo złego. Nagłe osłabienie, jakbym dostał konkretny cios w szczękę. Jakby nagle ktoś wyłączył mi organizm" – wspomina.

Nawrocki: czułem, że film mi się urywa

"Coś bardzo złego się ze mną stało. Jeszcze macham ludziom, jeszcze próbuję normalnie funkcjonować, ale już wiem, że jest źle" – zdradza Nawrocki.

Prezydent wspomina, że współpracownicy zaprowadzili go do autokaru. "Dostałem wodę, wypiłem ją (...), czułem, że po prostu zjeżdżam, film mi się urywa" – relacjonuje.


"Zaciągnęli czarne zasłony, staliśmy na ulicy. Wyszli wszyscy. Ja tylko położyłem się na tylnym siedzeniu – i straciłem przytomność. I od tego momentu nie pamiętam. Obudziłem się po jakimś czasie. Wszystkie okna zasłonięte. Nade mną stoją bladzi Mikołaj, Jakub i Jarek. W życiu nie miałem czegoś takiego. Autokar, cały garnitur, wszystko – kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Wszystko" – wspomina Nawrocki.

Prezydent: moi współpracownicy byli przerażeni tym, co się ze mną działo

Prezydent opowiada też, co usłyszał wtedy od swojego zespołu. "Opowiadali, że nie mogli na to patrzeć. Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu 'Egzorcysta' – kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut" – ujawnia Nawrocki.

Jak twierdzi, "coś się wydarzyło jeszcze w Ząbkowicach". "Od początku kampanii słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia, np. że nie powinienem całować kobiet w rękę, że to może być sposób, żeby mnie podtruć, że poruszam się po bardzo wąskiej linii ryzyka i że prędzej czy później coś takiego może się wydarzyć. Ale ja i tak to robiłem. Nawet wtedy, w tym deszczu – panie podchodziły, wyciągały ręce, całowałem je w rękę, rozmawiałem z ludźmi" – wspomina prezydent.

Nawrocki: moi współpracownicy myśleli, że nie żyję

W opublikowanym fragmencie książki Nawrocki zdradza, iż jeden z jego współpracowników powiedział mu potem, iż myślał, że nie żyje.

"Wszystko było zamknięte, autokar zatrzymany, cisza, żadnego kontaktu. Oni naprawdę przez chwilę myśleli, że stało się coś najgorszego" – wspomina Nawrocki, który w 2025 roku sensacyjnie wygrał wybory prezydenckie, pokonując w II turze Rafała Trzaskowskiego.

Czytaj też:
Sikorski o decyzji Nawrockiego: upokorzyła Zełenskiego. Mówi, co by doradził
Czytaj też:
Trzaskowski zalicza sondażowy spadek. Rekordowy wynik Nawrockiego